Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Samobójstwo za i przeciw
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Aksjologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:16, 30 Gru 2017    Temat postu:

koleszka napisał:

Wiadomo o co chodzi a nazewnictwo to banał. Jeśli chodzi o semantyke to podejmujemy decyzję o samobójstwie nie wybór.
Jak już zostawiamy w spokoju semantykę a potem zaraz w nią popadamy to decyzja a wybór jest tu jednoznaczna. OK - decyzja jest konsekwencją wyboru, niech tak będzie. Ale liczą się tylko czyny a nie intencje, więc rzeczywiście nie ma tu co popadać w semantykę. Jest jeszcze przypadek nieudanych samobójstw - tutaj jednak liczy się decyzja - a następny przypadek, tworzący nowy paragraf to samobójstwo popełnione i nieudane z tajnym zamiarem tegoż nieudania. "Samobójca na niby".
koleszka napisał:
Wybór jest z pomiędzy równorzędnych opcji.
A wybór między nierównorzędnymi opcjami nie jest wyborem? Jako nie ateista sam piszesz, że samobójstwo nigdy się nie opłaca. ALBERT CAMUS, "MIT SYZYFA":
Cytat:
Orzec, czy życie jest, czy nie jest
warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne
pytanie filozofii.

Jak widzisz,tu też występuje u Camusa wartościowanie - życie nie jest warte trudu aby je przeżyć jest nierównorzędnym sądem, czyli opcją - w tym przypadku indywidualnym jest wyższą, bardziej wartościową opcją.
koleszka napisał:
Decyzja to akt wykonawczy.
Decyzja to jeszcze nie czyn - dla mnie on jest jedynym aktem wykonawczym. Iluż w koło mamy ludzi zdecydowanych na samobójstwo i codziennie tonących w alkoholu, narkotykach czy w Nirwanie.
koleszka napisał:
DecyZja to konieczność a nie świadomy wybór.
Konieczność własna jest świadomym wyborem, a taka też istnieje - jest naszą wolą.
HANNA BACZYŃSKA-GAREWICZ, CZYTANIE NIETZSCHEGO:
Cytat:
Str.152 (…) Niezgodę na rzeczywistość traktuje Nietzsche jako błąd, gdyż prowadzić on może do destrukcji osobowości. Nawet niesprzyjające przypadki mogą wychodzić na dobre, jeśli się umie włączyć je w swoje zadania i decyzje. Nietzsche wychodzi tu poza stoicką mądrość niezwracania uwagi na przeciwności i obojętnego ich znoszenia. Zaleca inny do nich stosunek: uważać je nie tylko za konieczne, ale i za piękne. Nauka zawarta w amor fati mówi, by we wszystkim, co konieczne znaleźć pożytek dla siebie. „Pogoda czy niepogoda” nie są ważne same przez się, lecz stają się ważne dla jednostki w zależności od jej umiejętności wplecenia tych warunków we własną immanentną konieczność swej woli. Dlatego nawet niesprzyjające przypadki mogą okazać się „osobistą opatrznością”. (…).

koleszka napisał:
Wybór jest z założenia logiczny, DecyZja nie.

???? Dlaczego decyzja z założenia nie może być logiczna?



koleszka napisał:
Jak mnie bawi gdy ateisci mówią, że wierzą, że po śmierci nic nie ma. Nie mają dowodu, więc posługują się wiarą co jest implikacje Boga. Jeśli jesteś ateistą mów, że nie masz pewności, ale decydujesz się na coś pomimo konsekwencji a nie wykluczaj opcje.

Ja jestem nihilistą, czyli kimś kto subiektywne w swoim życiu psychologicznym odczuł śmierć Boga... Świadomie odrzucam Zaświaty, czy obietnicę Królestwa Bożego. Poczucie śmierci i braku wieczności podwyższa wartości tego świata. Jestem przypisany tej Ziemi...
STANISŁAW ŁOJEK, "OBRONA NIETZSCHEGO, CZYLI RZECZ O ODPOWIEDZIALNOŚCI":
Cytat:
Str.188-189 Pierwsi, lecz także następni chrześcijanie nie byli w stanie zrozumieć nauki Jezusa, dla którego ideał był tylko i wyłącznie pewnym stanem isnienia: „”Królestwo niebieskie” jest stanem serca – a nie czymś, co nadejdzie „ponad ziemią” czy „po śmierci”” [A, 44].

koleszka napisał:
Co do tego jeśli powiesz, że masz pewność to masz rację, wyłącznie swoją rację, ale wierzę to nie nie domysły to dowody i cuda. Wierzę to nie racja, żeby każdy mógł mieć swoją, wierzę to słuszność gdzie nie ma mowy o odstepstwach.

LEW SZESTOW, "KIERKEGAARD I FILOZOFIA EGZYSTENCJALNA":
Cytat:
Str.147 (…) dla Boga wszystko jest możliwe. (…). (…) wierzyć w możliwość, to jest wiara” (S. Kierkegaard „Choroba na śmierć”).
Str.147 „Brak możliwości oznacza, że albo wszystko jest jedyną koniecznością, albo stało się pospolitością. (…).(...) w banalnej codzienności (…) brak istotnych możliwości (…).
Str.148 (…), pospolitość kończy się w tym miejscu i w tej chwili, gdy człowiek doświadcza całkowitej bezsilności.

I tutaj przychodzi poczucie osobistej tragedii i zarazem powrót do wiary ale nie takiej o jakiej Ty piszesz - chodzi tu o wiarę gdzie są opcje i jest ich wiele w sytuacji bez wyjścia. Twoja wiara mieni mi się WSTĘPNIE jako miara "rycerza pokory" a nie "rycerza wiary" - ale może Ciebie źle zrozumiałem - słowo "odstępstwa" użyte przez Ciebie jest przeze mnie odczytane jako brak opcji, jako brak różnorodności i wielości opcji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krypton




Dołączył: 23 Mar 2012
Posty: 819
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Ziemia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:04, 30 Gru 2017    Temat postu:

Tomasz z Bielawy napisał:

Ja jestem nihilistą, czyli kimś kto subiektywne w swoim życiu psychologicznym odczuł śmierć Boga... Świadomie odrzucam Zaświaty, czy obietnicę Królestwa Bożego. Poczucie śmierci i braku wieczności podwyższa wartości tego świata. Jestem przypisany tej Ziemi...
STANISŁAW ŁOJEK, "OBRONA NIETZSCHEGO, CZYLI RZECZ O ODPOWIEDZIALNOŚCI":

Śmierć Boga jako stworzyciela wszystkiego nie musi oznaczać końca zaświatów, bo jeśli tak to i tego świata. Skoro Bóg wszystko stworzył to jeśli znikają zaświaty, świat także, nawet pojmując to subiektywnie, zachowując logikę jednak.
Swoją drogą ciekawe jak psychicznie radzisz sobie z niesprawiedliwością tego świata i tym, że jesteś wyłącznie kupą mięsa wprawioną chwilowo w ruch...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Krypton dnia Sob 13:05, 30 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:04, 30 Gru 2017    Temat postu:

Krypton napisał:

Śmierć Boga jako stworzyciela wszystkiego nie musi oznaczać końca zaświatów, bo jeśli tak to i tego świata. Skoro Bóg wszystko stworzył to jeśli znikają zaświaty, świat także, nawet pojmując to subiektywnie, zachowując logikę jednak.

Jest wiele teorii na ten temat, np. deizm Woltera. Albo Simone Weil:
Cytat:
„Konieczność jest zasłoną Boga”; „Bóg powierzył wszystkie zjawiska bez wyjątku mechanizmowi tego świata”; „W Bogu jest nie tylko analogia wszelkich cnót, także analogia posłuszeństwa. Konieczności zostawia w tym świecie swobodną grę”; „Dystans pomiędzy koniecznością i dobrem jest to właściwie dystans pomiędzy Stworzeniem i Stwórcą”; „Dystans pomiędzy koniecznością i dobrem. Kontemplować to bez ustanku. ;; „Bóg może być obecny w Stworzeniu tylko przez nieobecność”; „Bóg nie jest wszechmocny, ponieważ jest Stwórcą. Akt Stworzenia jest abdykacją. Ale jest On wszechmocny w tym sensie, że jego abdykacja jest dobrowolna: zna jej skutki i chce ich”

Nie widzę tu żadnego problemu logicznego - Stwórca umarł a świat trwa nadal. Życie bogów greckich nieśmiertelnych jest nudne, dopiero gdy mają kontakt ze śmiertelnikami czytelnik się ożywia. Podkreślam, że w swoim przypadku mówię o psychologicznej śmierci Boga indywidualnej (subiektywnej). "Zaświaty" jak na razie pomagają nam popadać w nihilizm, czyli w dewaluowanie wartości ziemskich, czyniąc z nich poczekalnię, coś przejściowego, coś na pewno gorszego. Jest zniesieniem dualizmu - patrz rezygnacja z platonizmu, czyli świata idei, prawdziwy, u Nietzschego, jest też rezygnacją ze świata nieprawdziwego, czyli świata naszych zmysłów. Nietzsche żyje w jednym świecie.
Krypton napisał:
Swoją drogą ciekawe jak psychicznie radzisz sobie z niesprawiedliwością tego świata i tym, że jesteś wyłącznie kupą mięsa wprawioną chwilowo w ruch...

Bo przyjmuję ten świat jaki jest i próbuję być taki jaki chciałbym być. Nazywam to pragmatycznym nihilizmem, albo filozofią dążenia. Widziałeś Milę Azul? - czy to kupa mięsa?...Właśnie tutaj wyraża się nihilistyczny, dewaluujący stosunek do ciała ("wzgardziciel ciała") i tego świata. "Duże ryby pożerają małe ryby" - ja próbuję to robić bez sadyzmu. A niesprawiedliwość dla wszystkich - jedyna sprawiedliwość na tym świecie? Próbuję rozstrzygać wszystko według sprawiedliwości - tam gdzie nie sposób rozstrzygnąć niechaj wybiera serce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krypton




Dołączył: 23 Mar 2012
Posty: 819
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Ziemia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:41, 31 Gru 2017    Temat postu:

Tomasz z Bielawy napisał:
Krypton napisał:

Śmierć Boga jako stworzyciela wszystkiego nie musi oznaczać końca zaświatów, bo jeśli tak to i tego świata. Skoro Bóg wszystko stworzył to jeśli znikają zaświaty, świat także, nawet pojmując to subiektywnie, zachowując logikę jednak.

Jest wiele teorii na ten temat, np. deizm Woltera. Albo Simone Weil:
Cytat:
„Konieczność jest zasłoną Boga”; „Bóg powierzył wszystkie zjawiska bez wyjątku mechanizmowi tego świata”; „W Bogu jest nie tylko analogia wszelkich cnót, także analogia posłuszeństwa. Konieczności zostawia w tym świecie swobodną grę”; „Dystans pomiędzy koniecznością i dobrem jest to właściwie dystans pomiędzy Stworzeniem i Stwórcą”; „Dystans pomiędzy koniecznością i dobrem. Kontemplować to bez ustanku. ;; „Bóg może być obecny w Stworzeniu tylko przez nieobecność”; „Bóg nie jest wszechmocny, ponieważ jest Stwórcą. Akt Stworzenia jest abdykacją. Ale jest On wszechmocny w tym sensie, że jego abdykacja jest dobrowolna: zna jej skutki i chce ich”

Teorie teoriami, mam własny rozum, nie myśli za mnie ani Wolter ani Weil ani papież...
Cytat:
Nie widzę tu żadnego problemu logicznego - Stwórca umarł a świat trwa nadal.

Analogicznie zaświaty także mogą trwać nadal...

Cytat:
Życie bogów greckich nieśmiertelnych jest nudne, dopiero gdy mają kontakt ze śmiertelnikami czytelnik się ożywia. Podkreślam, że w swoim przypadku mówię o psychologicznej śmierci Boga indywidualnej (subiektywnej). "Zaświaty" jak na razie pomagają nam popadać w nihilizm, czyli w dewaluowanie wartości ziemskich, czyniąc z nich poczekalnię, coś przejściowego, coś na pewno gorszego. Jest zniesieniem dualizmu - patrz rezygnacja z platonizmu, czyli świata idei, prawdziwy, u Nietzschego, jest też rezygnacją ze świata nieprawdziwego, czyli świata naszych zmysłów. Nietzsche żyje w jednym świecie.

...Nie tyle zaświaty, co ich wyobrażenia, jeśli istnieją to same w sobie nic nie dewaluują. Należy też uściślić co rozumiemy poprzez wartości ziemskie, bo jeśli instynkt i równowagę w przyrodzie, to człowiek je zaburza i z tej perspektywy jest czymś gorszym. Idee pozwalają zmieniać rzeczywistość do pewnego stopnia, raz na lepsze, raz na gorsze, ale biorąc pod uwagę uściślenie z mojego poprzedniego zdania to wychodzi bardziej na minus, pytanie czy człowiek jest w stanie funkcjonować bez idei...Nietzsche żył we własnym świecie subiektywnych wyobrażeń rzeczywistości odrzucając a priori możliwość istnienia bytów niematerialnych. Z tego co wiem to szczęśliwy nie był.
Tomasz z Bielawy napisał:
Krypton napisał:
Swoją drogą ciekawe jak psychicznie radzisz sobie z niesprawiedliwością tego świata i tym, że jesteś wyłącznie kupą mięsa wprawioną chwilowo w ruch...

Bo przyjmuję ten świat jaki jest i próbuję być taki jaki chciałbym być. Nazywam to pragmatycznym nihilizmem, albo filozofią dążenia. Widziałeś Milę Azul? - czy to kupa mięsa?...Właśnie tutaj wyraża się nihilistyczny, dewaluujący stosunek do ciała ("wzgardziciel ciała") i tego świata. "Duże ryby pożerają małe ryby" - ja próbuję to robić bez sadyzmu. A niesprawiedliwość dla wszystkich - jedyna sprawiedliwość na tym świecie? Próbuję rozstrzygać wszystko według sprawiedliwości - tam gdzie nie sposób rozstrzygnąć niechaj wybiera serce.

No właśnie to jest dla mnie niezrozumiałe, ilość okrucieństwa na tym padole jest wprost niewyobrażalna, nie jestem w stanie pojąć jak można ten świat akceptować a przynajmniej ludzką jego część. Mogę się w jakiś sposób przystosować i nie zadręczać stale okropieństwami ale refleksja podpowiada, że równie dobrze ja mogłem urodzić się w Korei Północnej albo tam gdzie dzieciom rytualnie robi się krzywdę (przykłady z brzegu, kropla w morzu). Z rybami mam tak samo, ale jak widzę co wyprawiają "koledzy" wędkarze to...patrz wyżej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
koleszka




Dołączył: 21 Kwi 2014
Posty: 616
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:40, 31 Gru 2017    Temat postu:

Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez koleszka dnia Nie 19:20, 31 Gru 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kura




Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 36
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:26, 31 Gru 2017    Temat postu:

Albert Camus w "Micie Syzyfa" napisal, ze jedynym waznym pytaniem czlowieka jest - czy popelnic samobojstwo czy nie. Camus twierdzil, ze w obliczu absurdalnosci swiata - taka decyzja bylaby jedynie logiczna (w kontekscie swiata, ktory pozbawiony jest sensu).
Jednakze potem Camus opracowal cos takiego jak "filozofie dzialania", ktorej konkluzja bylo stwierdzenie, ze czlowiek moze nadac sens zyciu poprzez dzialanie. W tym kontekscie Camus twierdzi, ze samobojstwo jest "zlym wyborem", ktory moze sie pojawic, gdy czlowiek traci wizje mozliwosci dzialania.

Na marginesie - jezeli chodzi o ten "zly wybor" to istnieja badania, ktore stwierdzaja, ze osoby probujace popelnic samobojstwo w testach (przeprowadzanych po nieudanych probach) - polegajacych na ustalaniu pozytywnego lub negatywnego biegu wydarzen - czyli ewaluacji przewidywania zdarzen - wszyscy maja gorsze wyniki od osob z grupy kontrolnej. Jakby ten "zly wybor" nie dotyczyl tylko i wylacznie decyzji samobojczej, ale ogolnie, czlowiek znajduje sie w fazie podejmowania "zlych wyborow".

Gdybym kiedykolwiek miala zainicjowac dyskusje o samobojstwie, z pewnoscia rozmawialabym o stoikach, dla ktorych samobojstwo bylo czynem honorowym i nobliwym, nazywanym nawet "samobojstwem filozoficznym", gdyz ten czyn mial byc zarezerwowany wylacznie dla medrcow.
Chociaz moze jednak o Nietzsche, ktory w kwestii samobojstw jest mi najblizszy -powiedzial on, ze mysl o samobojstwie niejednego czlowieka trzymala przy zyciu (co uwazam za niezwykle odkrywcze).

Zaplatac sie pomiedzy wyborem a decyzja w kontekscie samobojstwa - jezeli bez Nietzsche - nie ma to wiekszego sensu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kura dnia Nie 16:34, 31 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1870
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:23, 01 Sty 2018    Temat postu:

Kura napisał:
Albert Camus w "Micie Syzyfa" napisal, ze jedynym waznym pytaniem czlowieka jest - czy popelnic samobojstwo czy nie. Camus twierdzil, ze w obliczu absurdalnosci swiata - taka decyzja bylaby jedynie logiczna (w kontekscie swiata, ktory pozbawiony jest sensu).
Jednakze potem Camus opracowal cos takiego jak "filozofie dzialania", ktorej konkluzja bylo stwierdzenie, ze czlowiek moze nadac sens zyciu poprzez dzialanie. W tym kontekscie Camus twierdzi, ze samobojstwo jest "zlym wyborem", ktory moze sie pojawic, gdy czlowiek traci wizje mozliwosci dzialania.

Na marginesie - jezeli chodzi o ten "zly wybor" to istnieja badania, ktore stwierdzaja, ze osoby probujace popelnic samobojstwo w testach (przeprowadzanych po nieudanych probach) - polegajacych na ustalaniu pozytywnego lub negatywnego biegu wydarzen - czyli ewaluacji przewidywania zdarzen - wszyscy maja gorsze wyniki od osob z grupy kontrolnej. Jakby ten "zly wybor" nie dotyczyl tylko i wylacznie decyzji samobojczej, ale ogolnie, czlowiek znajduje sie w fazie podejmowania "zlych wyborow".

Gdybym kiedykolwiek miala zainicjowac dyskusje o samobojstwie, z pewnoscia rozmawialabym o stoikach, dla ktorych samobojstwo bylo czynem honorowym i nobliwym, nazywanym nawet "samobojstwem filozoficznym", gdyz ten czyn mial byc zarezerwowany wylacznie dla medrcow.
Chociaz moze jednak o Nietzsche, ktory w kwestii samobojstw jest mi najblizszy -powiedzial on, ze mysl o samobojstwie niejednego czlowieka trzymala przy zyciu (co uwazam za niezwykle odkrywcze).

Zaplatac sie pomiedzy wyborem a decyzja w kontekscie samobojstwa - jezeli bez Nietzsche - nie ma to wiekszego sensu.

Ciekawe. Masz dużą wiedzę i pewnie przeczytałaś więcej książek ode mnie. Znasz poglądy wielu filozofów, ale nie dowiedziałem się jaki jest Twój pogląd na samobójstwo.

Zadając pytanie zobowiązany jestem na nie odpowiedzieć przynajmniej ze swojej strony. Nie podejmowałem nigdy prób samobójczych, ale już miałem okresy destrukcji w swoim życiu zamykając wszystkie sprawy, które były dla mnie ważne. Można powiedzieć, że wyzerowanie życia przygotowujące do odejścia z tego świata. To nic nowego. Każdy w końcu zatrzymuje się i zaczyna zastanawiać się czy to co robił do tej pory ma jakiś sens. Jest to jakby bodziec do dokonania przewartościowania siebie.
Możliwość wyboru jest jakby istotą naszej tożsamości. Nawet jakby to był wybór skrajnie nie odpowiedzialny, to jednak istnieje i zależny jest tylko od nas. Wszystko teraz zależy od tego, co w naszej głowie oznacza słowo"my". Czy tylko dotyczy nas samych, czy rodziny, czy społeczności, w której żyjemy, czy może jeszcze szerzej sięgając aż do Boga. Gdy sięgniemy po wzorzec naszej moralności czyli do Dekalogu, to zabicie człowieka jest zabronione. Samobójstwo jest też zabiciem człowieka.
Niestety Dekalog można odrzucić i w miejsce Boga wstawić samego siebie.
Wybrać sobie wartości jakie się chce i żyć w zgodzie z samym sobą. Ale właśnie u tych ludzi pojawia się i często skutecznie realizowane jest samobójstwo. Dlaczego? Bo utracili sen życia. Życie tylko dla siebie nie ma sensu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kura




Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 36
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:21, 02 Sty 2018    Temat postu:

Daniel napisał:
Kura napisał:
Albert Camus w "Micie Syzyfa" napisal (...)

Gdybym kiedykolwiek miala zainicjowac dyskusje o samobojstwie, z pewnoscia rozmawialabym o stoikach, dla ktorych samobojstwo bylo czynem honorowym i nobliwym, nazywanym nawet "samobojstwem filozoficznym", gdyz ten czyn mial byc zarezerwowany wylacznie dla medrcow.
Chociaz moze jednak o Nietzsche, ktory w kwestii samobojstw jest mi najblizszy -powiedzial on, ze mysl o samobojstwie niejednego czlowieka trzymala przy zyciu (co uwazam za niezwykle odkrywcze).

Zaplatac sie pomiedzy wyborem a decyzja w kontekscie samobojstwa - jezeli bez Nietzsche - nie ma to wiekszego sensu.


(...) nie dowiedziałem się jaki jest Twój pogląd na samobójstwo.


Napisalam, ze Nietzsche jest mi najblizszy. W "Poza dobrem i zlem" Nietzsche napisal, ze (cytat nie jest doslowny, stad brak cudzyslowu) - mysl o mozliwosci aktu samobojczego jest potezna sila pocieszajaca. Pomaga ona przetrwac niejedna noc. (sekcja IV, paragraf157). Odczytuje tutaj jego prywatne przemyslenia, bardzo podobne mialam mozliwosc zaznac. Nietsche nie tylko w tym dziele walczyl z powszechnym w jego czasach nihilizmem. Moze nie calosc, ale polecam przeczytanie fragmentow tej ksiazki (nie polecam tlumaczenia Stanislawa Wyrzykowskiego, poniewaz kiedys nie byla potrzebna znajomosc jezyka obcego, a jedynie jakies tam ogolne rozeznanie).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1870
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:35, 02 Sty 2018    Temat postu:

Kura napisał:
Daniel napisał:
Kura napisał:
Albert Camus w "Micie Syzyfa" napisal (...)

Gdybym kiedykolwiek miala zainicjowac dyskusje o samobojstwie, z pewnoscia rozmawialabym o stoikach, dla ktorych samobojstwo bylo czynem honorowym i nobliwym, nazywanym nawet "samobojstwem filozoficznym", gdyz ten czyn mial byc zarezerwowany wylacznie dla medrcow.
Chociaz moze jednak o Nietzsche, ktory w kwestii samobojstw jest mi najblizszy -powiedzial on, ze mysl o samobojstwie niejednego czlowieka trzymala przy zyciu (co uwazam za niezwykle odkrywcze).

Zaplatac sie pomiedzy wyborem a decyzja w kontekscie samobojstwa - jezeli bez Nietzsche - nie ma to wiekszego sensu.


(...) nie dowiedziałem się jaki jest Twój pogląd na samobójstwo.


Napisalam, ze Nietzsche jest mi najblizszy. W "Poza dobrem i zlem" Nietzsche napisal, ze (cytat nie jest doslowny, stad brak cudzyslowu) - mysl o mozliwosci aktu samobojczego jest potezna sila pocieszajaca. Pomaga ona przetrwac niejedna noc. (sekcja IV, paragraf157). Odczytuje tutaj jego prywatne przemyslenia, bardzo podobne mialam mozliwosc zaznac. Nietsche nie tylko w tym dziele walczyl z powszechnym w jego czasach nihilizmem. Moze nie calosc, ale polecam przeczytanie fragmentow tej ksiazki (nie polecam tlumaczenia Stanislawa Wyrzykowskiego, poniewaz kiedys nie byla potrzebna znajomosc jezyka obcego, a jedynie jakies tam ogolne rozeznanie).

Rzeczywiście, przeoczyłem.
Nie sądzę, że będzie mnie interesować zawiłości psychiki samobójcy, bo sama już chęć dokonania zbrodni jest już potępiana moralnie. Czyny zaczynają się od chorych myśli.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:54, 02 Sty 2018    Temat postu:

Krypton napisał:

Teorie teoriami, mam własny rozum, nie myśli za mnie ani Wolter ani Weil ani papież...

No tak, ale to jest forum filozoficzne gdzie się przedstawia własne teorie i wymienia się poglądy - nie są to monologi tylko dialogi. Ja również posiadam własny rozum, a filozofia świadoma to autobiografia.
Krypton napisał:
Analogicznie zaświaty także mogą trwać nadal...

Tak to prawda ale mi chodzi o konsekwencję tego czy istnieje, czy nie istnieje "zaświat" - chodzi o wpływ na postawę wobec świata nas otaczającego i wobec życia.

Krypton napisał:
.Nietzsche żył we własnym świecie subiektywnych wyobrażeń rzeczywistości odrzucając a priori możliwość istnienia bytów niematerialnych. Z tego co wiem to szczęśliwy nie był.

Z tego co wiem jego filozofia do tzw. "wiedza radosna". Nietzsche osiągnął wysoki stopień samo satysfakcji. Zmienił to wypadek w Turynie, wypadek z koniem, po którym Nietzsche nie napisał już ani słowa i trwał w bezruchu - ale jakie miał samopoczucie trudno powiedzieć.
MICHAŁ PAWEŁ MARKOWSKI-NIETZSCHE FILOZOFIA INTERPRETACJI
Cytat:
Str.404 Oto nauka Zaratustry. Poznanie nie jest tworzeniem, tworzenie jest niewinnością, niewinność pozwala przeskoczyć siebie ku słońcu, słońce wyzwala z cienia własnej bierności. Czyste oko odbija rozsłonecznione niebo tylko wówczas, gdy zapomina o sobie, a więc odwraca się od księżycowego blasku niepokalanego poznania. Wyzwalamy się wtedy z fikcji poznania i wkraczamy w sferę niewinności, czyli płodzenia. A dokonuje się to pod „czystym niebem”, odbijającym się w „czystym oku”. Wydaje mi się, że w tym wzajemnym odzwierciedleniu, w tym podwójnym lazurze kryje się przemożna tęsknota Nietzschego. Tęsknota za światem bez zapośredniczeń, bez symptomów, bez interpretacji. Pragnienie stałej obecności sensu, epifanii, wyjścia poza oglądanie i mowę. Być może Friedrich Nietzsche dostąpił tego doświadczenia w ostatnich dziesięciu latach swego życia, nam zaś pozostawił tylko świadectwo nostalgii, z którą nawet jego dyskurs nie potrafił sobie poradzić. Filozofia interpretacji zostawia nas na progu szaleństwa. Trudno powiedzieć, kto jest w tej grze zwycięzcą.

Wartości ziemskie to wartości ludzkie jak i piękno tego świata. Niektórym wystarcza widok pięknej kobiety czy pejzaż - nie potrzebuje niebiańskich churów.

Krypton napisał:
No właśnie to jest dla mnie niezrozumiałe, ilość okrucieństwa na tym padole jest wprost niewyobrażalna, nie jestem w stanie pojąć jak można ten świat akceptować a przynajmniej ludzką jego część. Mogę się w jakiś sposób przystosować i nie zadręczać stale okropieństwami ale refleksja podpowiada, że równie dobrze ja mogłem urodzić się w Korei Północnej albo tam gdzie dzieciom rytualnie robi się krzywdę (przykłady z brzegu, kropla w morzu). Z rybami mam tak samo, ale jak widzę co wyprawiają "koledzy" wędkarze to...patrz wyżej.

Świat, który widzę to nihilizm - Ty też nie widzisz go jako jedynie w pozytywach - moja postawa powinna być jednak anty-nihilistyczna, pragmatycznym jest to, że nie jestem w stanie osiągnąć poziomu "Nadczłowieka" ale wystarczy, że wprogramuję w siebie zdrową dążność ku zdrowym rzeczom tak aby stała się ta dążność moim własnym instynktem, nie biologicznym. Bo zdrowym może być i chory nieuleczalnie, ważne by miał w sobie dążność do zdrowia.
HANNA BUCZYŃSKA-GAREWICZ-Czytanie Nietzschego
Cytat:
(…) Dla Schopenhauera losem ciążącym nad życiem jest wola, co implikuje jako mądrość życia negację woli, zaprzeczenie jej, uśpienie aż do zaniku. Nietzsche wobec tego szuka najbardziej przeciwstawnego obrazu losu, i znajduje go w obrazie dionizyjskiego potakiwania życiu we wszystkich jego przejawach. Jest to potwierdzanie sięgające aż po eliminację wszelkiej negacji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:09, 02 Sty 2018    Temat postu:

Daniel napisał:

Niestety Dekalog można odrzucić i w miejsce Boga wstawić samego siebie.
Wybrać sobie wartości jakie się chce i żyć w zgodzie z samym sobą. Ale właśnie u tych ludzi pojawia się i często skutecznie realizowane jest samobójstwo. Dlaczego? Bo utracili sen życia. Życie tylko dla siebie nie ma sensu.

ALBERT CAMUS:, "MIT SYZYFA" O KRIŁOWIE Z "BIESÓW" DOSTOJEWSKIEGO:
Cytat:
Ale nie, przeciwnie. Kiriłow bowiem wyobraża
sobie w pewnej chwili, że Jezus n i e z n a l a z ł
s i ę w r a j u . Wtedy Jezus zrozumiał, że męka była bezużyteczna:
„Jeśli prawa przyrody zmusiły i Jego, by żył
wśród kłamstwa i umarł z powodu kłamstwa." Tylko w
tym sensie Jezus wciela cały dramat ludzki. Jest człowiekiem
doskonałym, ponieważ w nim spełnił się los najbardziej
absurdalny. To nie Bóg-człowiek, ale człowiek-bóg.
Każdy z nas może być j a k on ukrzyżowany i oszukany —
i jest w pewnej mierze.
Boskość więc, o którą chodzi, jest najzupełniej ziemska.
Str.171-„Jeżeli nie ma Boga, to
j a j e s t em bogiem." Stać się bogiem to być wolnym na tej
ziemi, nie służyć istocie nieśmiertelnej.
Str.172-Dlaczego zabijać się, porzucać ten świat, gdzie zdobyło się
wolność? J e s t tu sprzeczność. Kiriłow wie o t ym i dodaje:
„Gdy to już będzie uświadomione, samobójstwa staną się
niepotrzebne, gdyż zacznie się życie w największej chwal
e . " 3 4 Ale ludzie tego nie wiedzą. „To" nie jest uświadomione.
J a k w czasach Prometeusza wciąż żyją ślepą nadzieją.
3 6 Trzeba im wskazać drogę, nie mogą się obejść bez
kaznodziejstwa. Kiriłow musi więc zabić się z miłości dla
rodzaju ludzkiego. Musi wskazać swoim braciom drogę
królewską i trudną, na którą on wejdzie pierwszy. Jest to
samobójstwo pedagogiczne. I Kiriłow się poświęca. Ale
jeśli jest ukrzyżowany, nie będzie oszukany. Jest nadal
człowiekiem-bogiem, pewnym śmierci bez przyszłości, przenikniętym
ewangeliczną melancholią. „Jestem nieszczęśliwy,
mówi, gdyż m a m o b o w i ą z e k okazać wolną
wolę." Ale gdy on umrze, ludzie zostaną wreszcie oświeceni,
ziemia zapełni się zbawionymi i rozjaśni ludzką chwałą. Kiriłowowski strzał z pistoletu będzie sygnałem ostatecznej
rewolucji. Tak więc nie rozpacz popycha Kiriłowa
ku śmierci, ale miłość bliźniego. Zanim zakończy we krwi
tę niewypowiedzianą przygodę ducha, powie słowa równie
stare, jak ludzkie cierpienie: „Wszystko jest dobrze."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andy72




Dołączył: 07 Paź 2014
Posty: 192
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:34, 02 Sty 2018    Temat postu:

Czysty satanizm: nie potrzebuję Boga bo sam jestem bogiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krypton




Dołączył: 23 Mar 2012
Posty: 819
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Ziemia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:58, 02 Sty 2018    Temat postu:

Tomasz z Bielawy napisał:

No tak, ale to jest forum filozoficzne gdzie się przedstawia własne teorie i wymienia się poglądy - nie są to monologi tylko dialogi. Ja również posiadam własny rozum, a filozofia świadoma to autobiografia.

To się zgadza, mnie po prostu żaden filozof którego poglądy do te pory poznałem nie przekonał w pełni, więc stawiam raczej na własne teorie + poglądy rozmówców, tak jak napisałeś.

Tomasz napisał:
Krypton napisał:
Analogicznie zaświaty także mogą trwać nadal...

Tak to prawda ale mi chodzi o konsekwencję tego czy istnieje, czy nie istnieje "zaświat" - chodzi o wpływ na postawę wobec świata nas otaczającego i wobec życia.

Raczej o konsekwencje wiary/niewiary w zaświaty niezależnie od tego czy istnieją czy nie...bo jeśli istnieją a nikt w to nie wierzy to żadnego wpływu na postawę wobec świata nie ma. Tak się tylko czepiam, wiem o co Ci chodzi Wink

Tomasz napisał:
Krypton napisał:
.Nietzsche żył we własnym świecie subiektywnych wyobrażeń rzeczywistości odrzucając a priori możliwość istnienia bytów niematerialnych. Z tego co wiem to szczęśliwy nie był.

Z tego co wiem jego filozofia do tzw. "wiedza radosna". Nietzsche osiągnął wysoki stopień samo satysfakcji. Zmienił to wypadek w Turynie, wypadek z koniem, po którym Nietzsche nie napisał już ani słowa i trwał w bezruchu - ale jakie miał samopoczucie trudno powiedzieć.

Wiedza to jedno, a praktyka co innego, możliwe że w pewnym odcinku swego życia Fryderyk był szczęśliwy, jednak trudno domniemywać aby po zdarzeniu o którym wspomniałeś było mu dobrze. Być może gdyby wierzył w coś więcej byłoby mu lepiej, tak wiem, gdybanie, jednak wielu ludziom (a właściwie wiekszości) to jednak wiara w nadprzyrodzoność niesie ukojenie.
MICHAŁ PAWEŁ MARKOWSKI-NIETZSCHE FILOZOFIA INTERPRETACJI
Cytat:
Str.404 Oto nauka Zaratustry. Poznanie nie jest tworzeniem, tworzenie jest niewinnością, niewinność pozwala przeskoczyć siebie ku słońcu, słońce wyzwala z cienia własnej bierności. Czyste oko odbija rozsłonecznione niebo tylko wówczas, gdy zapomina o sobie, a więc odwraca się od księżycowego blasku niepokalanego poznania. Wyzwalamy się wtedy z fikcji poznania i wkraczamy w sferę niewinności, czyli płodzenia. A dokonuje się to pod „czystym niebem”, odbijającym się w „czystym oku”. Wydaje mi się, że w tym wzajemnym odzwierciedleniu, w tym podwójnym lazurze kryje się przemożna tęsknota Nietzschego. Tęsknota za światem bez zapośredniczeń, bez symptomów, bez interpretacji. Pragnienie stałej obecności sensu, epifanii, wyjścia poza oglądanie i mowę. Być może Friedrich Nietzsche dostąpił tego doświadczenia w ostatnich dziesięciu latach swego życia, nam zaś pozostawił tylko świadectwo nostalgii, z którą nawet jego dyskurs nie potrafił sobie poradzić. Filozofia interpretacji zostawia nas na progu szaleństwa. Trudno powiedzieć, kto jest w tej grze zwycięzcą.

Jak widać w tym cytacie i interpretacji Fryderyk jednak za czymś tęsknił, czegoś mu brakowało...
Cytat:
Wartości ziemskie to wartości ludzkie jak i piękno tego świata. Niektórym wystarcza widok pięknej kobiety czy pejzaż - nie potrzebuje niebiańskich churów.

Ale tylko niektórym Wink

Cytat:

Świat, który widzę to nihilizm - Ty też nie widzisz go jako jedynie w pozytywach - moja postawa powinna być jednak anty-nihilistyczna, pragmatycznym jest to, że nie jestem w stanie osiągnąć poziomu "Nadczłowieka" ale wystarczy, że wprogramuję w siebie zdrową dążność ku zdrowym rzeczom tak aby stała się ta dążność moim własnym instynktem, nie biologicznym. Bo zdrowym może być i chory nieuleczalnie, ważne by miał w sobie dążność do zdrowia.
HANNA BUCZYŃSKA-GAREWICZ-Czytanie Nietzschego

Problem z energią, postawa którą postulujesz wymaga niejako pójścia pod prąd, nie każdy ma na to czas i siły, a jeśli tak to pojawia się problem, zdrowa dążność ku zdrowym rzeczom nie poparta działaniem z czasem zamienia się we frustrację...
Cytat:
(…) Dla Schopenhauera losem ciążącym nad życiem jest wola, co implikuje jako mądrość życia negację woli, zaprzeczenie jej, uśpienie aż do zaniku. Nietzsche wobec tego szuka najbardziej przeciwstawnego obrazu losu, i znajduje go w obrazie dionizyjskiego potakiwania życiu we wszystkich jego przejawach. Jest to potwierdzanie sięgające aż po eliminację wszelkiej negacji.

To co mnie najbardziej razi u większości filozofów to skrajności i niech to będzie mój komentarz do powyższego Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:33, 02 Sty 2018    Temat postu:

Andy72 napisał:
Czysty satanizm: nie potrzebuję Boga bo sam jestem bogiem.

Raczej rodzaj nihilizmu - kto czytał "Biesy" ten wie, że Kiriłłow był "dobrym człowiekiem".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:48, 02 Sty 2018    Temat postu:

Andy72 napisał:
Czysty satanizm: nie potrzebuję Boga bo sam jestem bogiem.

Raczej rodzaj nihilizmu - kto czytał "Biesy" ten wie, że Kiriłłow był "dobrym człowiekiem"
Krypton napisał:

Jak widać w tym cytacie i interpretacji Fryderyk jednak za czymś tęsknił, czegoś mu brakowało...

FRYDERYK NIETZSCHE, "TAKO RZECZE ZARATUSTRY":
Cytat:
Kocham wielkich wzgardzicieli, gdyż to są wielcy wielbiciele i strzały tęsknoty na brzeg przeciwny.
(...)
Kocham tego, który cnotę swą kocha: gdyż cnota jest wolą zaniku i strzałą tęsknoty.

Strzała tęsknoty to chęć osiągnięcia poziomu "Nadczłowieka".
Cytat:
(…) Dla Schopenhauera losem ciążącym nad życiem jest wola, co implikuje jako mądrość życia negację woli, zaprzeczenie jej, uśpienie aż do zaniku. Nietzsche wobec tego szuka najbardziej przeciwstawnego obrazu losu, i znajduje go w obrazie dionizyjskiego potakiwania życiu we wszystkich jego przejawach. Jest to potwierdzanie sięgające aż po eliminację wszelkiej negacji.

Krypton napisał:
To co mnie najbardziej razi u większości filozofów to skrajności i niech to będzie mój komentarz do powyższego ;)

Myślę, że to nie jest skrajność jedynie nie rozwinięcie bardzo szerokiego tematu z wieloma paragrafami.
HANNA BUCZYŃSKA-GAREWICZ-Czytanie Nietzschego
Cytat:
Str.152-153 Mądrość amor fati nie zaleca walki z przeciwieństwami, walka ta bowiem skazana na klęskę w większości wypadków, ale nie zaleca również całkowitego biernego poddania się warunkom. Chodzi o to, by cokolwiek się zdarzy „wyszło nam na dobre”. Ale to należy do człowieka, by bez resentymentu, bez zniszczenia siebie, umiał znaleźć w tym „pożytek dla siebie.”
Pod koniec życia Nietzsche pisał, że w życiu nawet najgorsze zdarzenia zewnętrzne mogą odgrywać pozytywną rolę, dzięki twórczej osobowej zdolności ich włączenia we własną konieczność:
„Często zastanawiałem się, czy najtrudniejszym okresom w moim życiu nie zawdzięczam więcej niż innym. Moja najgłębsza natura uczy mnie, że wszystko to, co konieczne, widziane z wysokości wielkiej ekonomii, jest również pożyteczne – człowiek powinien to nie tylko znosić, lecz powinien kochać...Amor fati to moja najgłębsza natura. (NW, VI/3, s.434)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Aksjologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 4 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin