Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Wpływ samobójstwa na dalsze istnienie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Aksjologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
chuckstermajster




Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 841
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:20, 01 Sie 2012    Temat postu:

Cytat:
Z tym losowym pomieszaniem elementów, zgoda, ale który z tych elementów cierpiał, odczuwał przyjemność, no bo chyba jakiś odczuwał te rzeczy. Czy atomy mogą cierpieć, ładunki elektryczne? Zastanów się AutumnLeavesie, kiedy jest Ci przyjemnie to komu/czemu właściwie jest?
Wcześniej pisałeś, że odwołujesz się wyłącznie do rzeczywistości, więc...


Tu jest cała trudność wszelkiej subiektywności i zdolności do odczuwania czegokolwiek.

Z redukcjonistycznego punktu widzenia człowiek jest zbiorem atomów, tak ze sobą połączonych, że wykazuje pewne szczególne właściwości - np. samoświadomość, czy zdolność do subiektywnego odczuwania myśli, czy emocji.

Myśląc o tym zadałem sobie fundamentalne pytanie, które wyda się banalne, jeśli nie zejdzie się na głębszy poziom abstrakcji. Mianowicie co to jest przyjemność, albo ból?

Odczuwam że coś jest przyjemne, bo został pobudzony odpowiedni ośrodek w moim mózgu. Jednak czym jest to co odczuwam? Skąd taka własność w moim mózgu, że gdy się go "połaskocze" w jednym miejscu, to jest MI fajnie. To uczucie przyjemności nie jest aktem pobudzenia mojego mózgu, ale efektem tego pobudzenia, czyli właściwie czym? Skąd w ogóle zdolność do tej prostej/ podstawowej dychotomii, między "przyjemne" a "nieprzyjemne"? Jak to się dzieje, że mózg tak to interpretuje?

Zalewają nas hormony, pod wpływem których czujemy się dobrze, ale czym jest to "dobre samopoczucie"? To jest sedno pytania - skąd zdolność do podstawowej dychotomii, między "przyjemnym" a "nieprzyjemnym". Dlaczego w ogóle jesteśmy w stanie rozróżniać doznania na tej płaszczyźnie? Z ewolucyjnego punktu widzenia możemy powiedzieć czemu służy taka zdolność. Prosty rachunek - nieprzyjemnego trzeba unikać, a do przyjemnego dążyć. Jednak dlaczego za pobudzeniem takich a nie innych części mózgu, w taki a nie inny sposób, stoi akurat TAKIE doznanie.

Dlaczego nie moglibyśmy rozróżniać doznań na innej płaszczyźnie i np. odczuwać doznania adaptacyjności i nieadaptacyjności? To pytanie na wyobraźnię, bo trzeba zejść trochę głębiej w świat abstrakcji, żeby zrozumieć to co mam na myśli. Ciężko to wyjaśnić. Pomyślcie o możliwości rozróżniania doznań na płaszczyźnie "adaptacyjność - nieadaptacyjność". Albo dlaczego nie rozróżniamy doznań na jakiejkolwiek innej abstrakcyjnej płaszczyźnie? Ewolucyjna odpowiedź jest piękna. Rozróźnienie na płaszczyźnie przyjemne-nieprzyjemne, było stosunkowo proste do wykształcenia na drodze ewolucji i bardzo adaptacyjne. Wszelkie nasze doznania są efektem tego, że żyjemy na takim świecie, w takich warunkach. Jednak niesamowite jest to, że obiektywna właściwość świata fizycznego (pobudzenie określonej części mózgu) zmienia się w tak subiektywne i subtelne odczucie, którego nie sposób opisać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BrunoEdward




Dołączył: 26 Lip 2012
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:38, 02 Sie 2012    Temat postu:

Cóż ... moją naturą jest jednak pytanie i dociekanie.
Prawdą jest to, że często to nie przynosi mi korzyści,a wręcz przeciwnie ...

Filozofia to nauka o zadawaniu pytań i dociekaniu wielu spraw ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Blade




Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 12:04, 02 Sie 2012    Temat postu:

AutumnLeaves, Artur i wszyscy inni.

Nie ważne jest teraz po jakiej stronie w tej dyskusji się opowiadam (i bynajmniej nie chcę jej tym postem kończyć, jest fascynująca). Ale kłótnia, bo już nie wiem czy o dyskusji może być mowa, jest spowodowana tylko i wyłącznie tym, że
AutumnLeaves napisał:
Nie ma czegoś takiego jak "dalsze istnienie" czy "przyszłość tej istoty".
Śmierć to definitywny koniec.


Ja, Artur i inni pisaliśmy: "prawdopodobnie", "możliwe", "jeżeli" itp. Ty zaś, AutumnLeaves pisałeś "na pewno", "definitywnie" itp. To nie była luźna myśl. Stąd to zamieszanie. Ani Ty ani reszta, nie możemy być pewni swych poglądów co do tego tematu, gdyż wykracza on poza możliwości poznania zmysłowego.

Ja osobiście wierzę istnienie duszy i szczerze mówiąc podoba mi się to co pojawiło się w innym temacie. O podziału duszy przez Platona czy jakoś tak. Mogę również otwarcie przyznać, że zgadzam się w pełni z wypowiedziami Artura, podzielam jego poglądy.

chuckstermajster
Pisząc o procentowym udziale mózgu nie miałem na myśli, że wg tych testów (podkreślam, że nie wiem skąd takie szacunki) nie wykorzystujemy 5-15% obszaru mózgu, tylko 5-15% możliwości mózgu. To co innego, przynajmniej wg mnie.

Co do tematu: Dalsze istnienie duszy to kwestia tego, w jaki "system", czy religię wpuścimy słowo "dusza" i "dalsze istnienie". Wszystko jest względne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vigor




Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 139
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: dom
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:05, 02 Sie 2012    Temat postu:

czym sie rozni "naturalna" smierc od samobojczej?

od strony praktycznej na pewno smierc samobojcza jest wiekszym ciosem dla bliskich. samobojstwo moze tez nadawac paradoksalny wydziwek zyciu niektorych ludzi, tych co wydawali sie rozumiec a dali dowod, ze nie rozumieja (albo nie maja sily, motyw inny ale efekt ten sam).

od strony metafizycznej trudno powiedziec jaki efekt wywoluje samobojstwo na duszy. nasuwa sie na mysl pytanie kiedy w ogole dla duszy jest najlepszy moment zeby opuscic cialo. jak mialo by to byc zdefioniowane? gdyby zdjac jakikolwiek ciezar moralny z samobojstwa to bylo ono tym samym co naturalna smierc.

na koniec przyklady; glupiec umiera w wypadku potracony przez samochod; glupiec popelnia samobojstwo. i odwrotnie; swiadomy czlowiek umiera w wypadku potracony przez samochod; swiadomy czlowiek popelnia samobojstwo.
we wszystkich przykladach smierc "uwiecznia" stan duszy niezaleznie od tego czy byla to smierc przypadkowa czy celowa.
tak to mozna ujac bez moralnego obciazania samobojstwa, moze jednak w rzeczywistosci ten ciezar moralny jest niezbywalny. nie wiadomo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Blade




Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 14:30, 02 Sie 2012    Temat postu:

Wyjaśnij mi co rozumiesz pod pojęciem "uwiecznienia stanu duszy".

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BrunoEdward




Dołączył: 26 Lip 2012
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:35, 02 Sie 2012    Temat postu:

Blade napisał:




Ja osobiście wierzę istnienie duszy i szczerze mówiąc podoba mi się to co pojawiło się w innym temacie. O podziału duszy przez Platona czy jakoś tak. Mogę również otwarcie przyznać, że zgadzam się w pełni z wypowiedziami Artura, podzielam jego poglądy.




Nie tak dawno pisałem na forum o podziale duszy przez Platona i Arystotelesa ...

W dyskusjach jest pewne otwarcie się na zdanie innych. Dlatego nie lubię wypowiedzi w stylu : na pewno jest tak jak ja uważam, tylko ja mam rację, jak w ogóle śmiecie uważać inaczej niż ja ?

Vigor pierwszy poruszył temat tego, jaki wpływ na otoczenie ma śmierć samobójcza.
Wszyscy pominęliśmy ten aspekt sprawy i skupiliśmy się na człowieku, który popełnia samobójstwo.

Z pewnością przy śmierci bliscy obwiniają się o to, że mogli być milsi, gdyby rozmawiali dłużej to wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby jechał wolniej nie zabiłby ...
Przy śmierci samobójczej to zapewne inny ból. Tu pojawiają się silniejsze wyrzuty.
Mój kolega z klasy zabił się nie tak dawno. Pojawiały się pytania : dlaczego nic nie widziałem ? Dlaczego tak młody człowiek to zrobił? czy nie dało się zapobiec ... ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vigor




Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 139
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: dom
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:53, 02 Sie 2012    Temat postu:

Blade napisał:
Wyjaśnij mi co rozumiesz pod pojęciem "uwiecznienia stanu duszy".


zakladam, ze dusza wyksztalca sie na bazie organizmu i kiedy on umiera dusza konczy swoj rozwoj a wiec jakby uwiecznia sie. to chyba dobre wyjasnienie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BrunoEdward




Dołączył: 26 Lip 2012
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:02, 02 Sie 2012    Temat postu:

Uwiecznia się ... to znaczy jest już uwieczniona w takim stanie w jakim zmarł człowiek ?

Brzmi logicznie. PO śmierci Dusza człowieka nie przechodzi już przemian. Co nie oznacza jednak tego, że nie przeżywa czegoś ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sebastian-seb (Krypton)
Gość






PostWysłany: Czw 17:14, 02 Sie 2012    Temat postu:

Vigor napisał:


zakladam, ze dusza wyksztalca sie na bazie organizmu i kiedy on umiera dusza konczy swoj rozwoj a wiec jakby uwiecznia sie. to chyba dobre wyjasnienie.


Moim zdaniem fatalne, okropne, wychodziłoby z tego, ze ludzie ciężko upośledzeni po śmierci biologicznej pozostaną wiecznie upośledzonymi duszami Sad
Powrót do góry
Vigor




Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 139
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: dom
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:31, 02 Sie 2012    Temat postu:

Cytat:
to znaczy jest już uwieczniona w takim stanie w jakim zmarł człowiek ?


tak sobie to wyobrazam.

Cytat:
PO śmierci Dusza człowieka nie przechodzi już przemian. Co nie oznacza jednak tego, że nie przeżywa czegoś ...


tez mysle, ze cos przezywa.

Cytat:
Moim zdaniem fatalne, okropne, wychodziłoby z tego, ze ludzie ciężko upośledzeni po śmierci biologicznej pozostaną wiecznie upośledzonymi duszami


dusze niekoniecznie musza trwac wiecznie. mozna sobie wyobrazic, ze "udana" dusza istnieje tak dlugo jak zechce a, jak to nazwales, dusza uposledzona moze byc "oczyszczana automatycznie".

co za inspirujacy temat koledzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:35, 02 Sie 2012    Temat postu:

Nikt nie da gwarancji, że będzie tak, iż każdemu się będzie podobało.

----------------------------------------------

"A gdyby tak pewnego dnia lub nocy jakiś demon wpełznął za tobą w twą najsamotniejszą samotność i rzekł ci: ‘Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie nic w niem nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz i każda myśl i westchnienie i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie – tak samo ten pająk i ten blask miesiąca pośród drzew i tak samo ta chwila i ja sam. Wieczna klepsydra istnienia odwraca się jeno – a ty z nią, pyłku z pyłu!’ – Czy nie padłbyś na ziemię i nie zgrzytał zębami i nie przeklął demona, któryby tak mówił? Lub czy przeżyłeś kiedy ogromną chwilę, w którejbyś był mu rzekł: ‘Bogiem jesteś i nigdy nie słyszałem nic bardziej boskiego!’ gdyby myśl ta uzyskała moc nad tobą, zmieniłaby i zmiażdżyła może ciebie, jakim jesteś. Pytanie przy wszystkiem i każdym szczególe: ‘czy chcesz tego jeszcze raz i jeszcze niezliczone razy?’ leżałoby jak największy ciężar na postępkach twoich. Lub jakże musiałbyś kochać samego siebie i życie, by niczego więcej nie pragnąć nad to ostateczne, wieczne poświadczenie i pieczętowanie."

-----------------------------------------------

O, to byłaby dopiero ironia losu dla samobójcy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1847
Przeczytał: 18 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:24, 02 Sie 2012    Temat postu:

Śmierć samobojcza wymaga takiego samego potępienia jak morderstwo, z wyjątkiem gdy zadaje ją sobie morderca. Nie sądzę wiec, że ten który morduje niewinnego człowieka może liczyć na cokolwiek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BrunoEdward




Dołączył: 26 Lip 2012
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:50, 02 Sie 2012    Temat postu:

Też myślę podobnie Danielu.

Z tym, że nie byłbym aż tak bezlitosny. Są ludzi, którzy chorują lub są w desperacji.

Przez pięć lat mojej depresji próbowałem się zabić tysiąckrotnie. Byłem bliski śmierci.
Kiedy wychodziłem z choroby uważałem siebie za niedoszłego mordercę. Wybaczyłem sobie jednak to.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BrunoEdward




Dołączył: 26 Lip 2012
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:54, 02 Sie 2012    Temat postu:

Zastanawia mnie ... czy ludzie upośledzeni umysłowo mają też upośledzone dusze ... ?

Spotkałem kilkoro ludzi upośledzonych.

W pewnym Domie Opieki spotkałem pewną trzydziestoparoletnią kobietę upośledzona w stopniu lekkim, niemówiącą bez wszystkich zębów...
To szalenie wrażliwa Osoba o głębokiej wierze i miłości do Boga.
W domu Opieki jest zresztą wiele takich ludzi: z schizofrenią, upośledzeniami ...
Nie powiedziałbym, że tacy ludzie mają upośledzone dusze ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:17, 02 Sie 2012    Temat postu:

Bo ja wiem Danielu... Ludzie nie potępiają niedoszłych samobójców, tylko okazują im współczucie. Ja również się do nich zaliczam. Twoje stwierdzenie niesie ze sobą absurdalne konsekwencje, bowiem wychodziłoby na to, że należy takich nieszczęśliwych ludzi karać jak za zwykłe morderstwo - skazywać na 25 lat więzienia lub, no właśnie, na karę śmierci (prawda że ironiczne?). Powiesz, że to zbyt dużo jak na karę za nieudane morderstwo, no ale hej - mógł to uczynić ze szczególnym okrucieństwem, być może gwałcąc przy okazji. Wink

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Artur dnia Czw 20:21, 02 Sie 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Aksjologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 3 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin