Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Wpływ samobójstwa na dalsze istnienie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Aksjologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1870
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:54, 04 Sie 2012    Temat postu:

Właśnie tak należy mówić o samobójstwie, aby podkreślić rangę zbrodni, a nie szukać usprawiedliwienia dla sprawcy. Może odstraszy to niezdecydowanych, a robienie ze sprawcy ofiary przynosi odwrotny skutek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sebastian-seb (Krypton)
Gość






PostWysłany: Sob 20:59, 04 Sie 2012    Temat postu:

AutumnLeaves napisał:
Sebastian-seb (Krypton) napisał:
Poziom złożoności to ilość elementów i powiązań między nimi. To coś o czym piszesz to zbiór i powiązania między jego elementami. Zbiór nie może odczuwać właśnie dlatego, że jest bytem złożonym, a odczuwa, cierpi, rozkoszuje zawsze coś jednego.

Chodzi oto, że aby jakiś system mógł cokolwiek odczuwać i ewentualnie reagować na doznane odczucia, to musi być zbudowany w określony sposób, który wymaga szeregu elementów połączonych i oddziałujących między sobą w określony sposób. Czyli warunkiem koniecznym jest pewna minimalna złożoność. Jeżeli ten system aktualnie funkcjonuje, to znaczy, że jest zdolny do odczuwania. System jest jeden. System ten pobiera, przetwarza i magazynuje informacje. Żaden jego element z osobna niczego nie odczuwa bo nie jest tak zbudowany by mógł coś odczuwać. Dopiero odpowiednie uorganizowanie odpowiednich elementów spowoduje otrzymanie systemu, który jest zdolny do odczuwania. I to on odczuwa. Zniszczysz to uorganizowanie elementów to system przestaje funkcjonować, rozpada się i nie może odczuwać. Przestaje istnieć. Nie ma już tego systemu, czyli tego czegoś co wcześniej odczuwało, chociaż poszczególne elementy tworzące wcześniej ten system "leżą rozsypane na podłodze".

Aby nie lać wody spróbuje streścić Twój pogląd i się do niego ustosunkować.
1/System może odczuwać.
2/Odpowiednia złożoność jest konieczna do odczuwania systemu.
3/Złożoność systemu to szereg elementów połączonych i oddziałujących
ze sobą w określony sposób.
4/ Funkcjonowanie systemu o odpowiedniej złożoności to jego zdolność
do odczuwania.
5/ Żaden element systemu nie odczuwa z osobna.

Moje uwagi:
1/System nie może odczuwać, ponieważ jest tylko strukturą w której
dokonują się przemiany polegające na wymianie informacji (co sam też
podkreśliłeś), a informacja nie jest odczuciem. Dlaczego? Ano dlatego,
że odczucie to stan.
2/System nie może odczuwać.
3/Zgoda.
4/System nie może odczuwać.
5/Odczuwa i jest on niepodzielny, nie jest systemem.

Sebastian-seb (Krypton) napisał:
Żadnymi tam abstrakcyjnymi, tylko realnymi, namacalnymi, konkretnymi, odczuwalnymi...i to odczuwalnymi przez jeden byt, lub więcej tego nie wiem, ale jeśli odczuwa więcej bytów, to każdy z nich jest niepodzielny, nie jest systemem.

Cytat:
Odczucia są informacjami. Informacja to byt wyabstrahowany w stosunku do nośnika fizycznego, na którym jest osadzony.


Odczucia to nie informacje, jeżeli będziesz się upierał, że są, to dalsza dyskusja nie ma sensu, bo to tak jakby ktoś próbował mi wmówić, że spadający grad to zniszczenia, albo pieniądze to kłopoty...
Powrót do góry
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:13, 05 Sie 2012    Temat postu:

Artur napisał:
To po co u licha jest jeszcze filozofia skoro wszystkie zagadnienia mogą wytłumaczyć nauki ścisłe?


Nie usłyszałem jeszcze odpowiedzi Autumn, a bardzo jestem ciekaw. Odpowiedź na takie pytanie też nie leży w Twoich zainteresowaniach? Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AutumnLeaves




Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 170
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:01, 06 Sie 2012    Temat postu:

Artur napisał:
Chłopie, zastosowałeś chwyt, którego bardzo tu nie lubimy (niech ktoś napisze jeżeli czuje inaczej) - zamiast włożyć w to trochę trudu i przedstawić spójną wypowiedź, zaserwowałeś mnóstwo cytatów, prowokując chaotyczną dyskusję.

Poczytałem trochę tych "notek" i mam dość. Edytuj albo napisz nową wiadomość w której wyrażasz spójną myśl, albo nie będę z Tobą dyskutował.

Poruszyłeś różne kwestie, zacytowałem konkretnie te, do których się odniosłem. Właśnie do tego służy przycisk "cytuj". Potrafisz ogarnąć to co tam napisałem w języku polskim, chcesz, to odpisuj, nie chcesz to nie odpisuj. Dla nie będę pisał dla Ciebie "dwunastozgłoskowego eseja" ani tłumaczył Ci z polskiego na polski.

A jeżeli już poruszyłeś tematykę stylu wypowiedzi, to Ty piszesz dłuższe wypowiedzi bez jakiegokolwiek odniesienia do fragmentów innych dyskutantów, tak że czytelnik musi sobie sam zgadywać o czym w ogóle piszesz, na co odpowiadasz czy może dyskutujesz sobie post pod postem sam ze sobą.

Jak chcesz ze mną dyskutować, to wskazuj do których moich fragmentów wypowiedzi się odnosisz.

Artur napisał:
primo, zupełnie nie pojmuje dlaczego wspomniałeś w tym kontekście o tym, że religie mają mnóstwo wyznawców. Przecież tłumaczę Ci, że jest to typowe dla ludzi i zawsze będzie, nawet jeżeli zmieni się obiekt naszych westchnień i nadziei. Do czego ma mnie przekonać to stwierdzenie o licznych wyznawcach i w jaki sposób ma to zaprzeczyć zdaniu, które zacytowałeś wtedy - w jaki w ogóle sposób pozostaje z nim w relacji?

To miałem na myśli, że Twoje stwierdzenia typu "to typowe dla ludzi" w kontekście "duszy" i "Boga" są praktycznie bezwartościowe, bo większość tych ludzi jest w wieku dziecięcym uczona religii. A skoro tak, to jak w takim razie mieliby nie posługiwać się takimi pojęciami jak "dusza" czy "Bóg"? To tak jak byś powiedział, że ludzie ciągle posługują się matematyką. Trudno byłoby im się nią nie posługiwać skoro zostali nią "zaprogramowani neurolingwistycznie" w dzieciństwie.
Dlatego Twoje stwierdzenia na temat ciągłego jeszcze funkcjonowania "duszy" i "Boga" nie są dla mnie miarodajne.

Artur napisał:
Problem w tym, że Ty sam nie dajesz nam tutaj nawet zastosowania redukcjonizmu, jak ktoś wcześniej zasugerował, bowiem nawet nie redukujesz jednych kwestii do innych przez pryzmat określonej dziedziny wiedzy. Ty po prostu chcesz zignorować pewne zagadnienia.
Jakie zagadnienia? Takie, że obecnie ciągle jeszcze wierzą Boga i dusze?

Artur napisał:
Czynisz to w nieodpowiednim temacie, bowiem chcieliśmy podyskutować o wpływie samobójstwa na przyszłe życie, zakładając, że takie przyszły życie jest nam dostępne.

Ok, ja o tym dyskutować nie będę, ani o tym czy jak zjem śliwkę, to będę mógł ją zjeść jeszcze raz i czy przypadkiem nie straci ona trochę na smaku.

Artur napisał:
Kluczową kwestią szeroko pojętej filozofii kontynentalnej jest to, aby w ogóle nie sprowadzać do czegoś rzeczywistości, lecz zgłębiać ją taką jaka jest, rozpoznawać różne związane z nią fenomeny. Stwierdzenie, że człowiek zbudowany jest z fizycznych cząstek nie jest niczym odkrywczym - dla "drugiego obozu", filozofii analitycznej, również nie. Chodzi bowiem o tę wiecznie powracającą kwestię: "A czy aby na pewno?". Nie jednak wiecznie powracającą w Twoim umyśle, bo to jest mi i innym bliżej obojętne, lecz powracające w rozważaniach intelektualistów wszystkich przemijających dekad.

Ja nie neguję czy ignoruję tego, jak kiedyś myślano, że świat funkcjonuje.
Czyli jak filozofowano, jaka jest historia filozofii i jak ona wpływa na współczesne myślenie.

Artur napisał:
Chodziło o potwierdzenie tej informacji, że zdawałem na maturze fizykę na poziomie rozszerzonym, już w trakcie trwania pierwszego roku studiów, właśnie po to aby ktoś taki jak Ty nie cisnął mi między oczy, że brak mi podstaw wiedzy ścisłej.

Ty mi nie musisz niczego potwierdzać. Nawet dyplom zdobycia Nagrody Nobla nic by tutaj nie zmienił.

No i finałowe pytanie:
Artur napisał:
To po co u licha jest jeszcze filozofia skoro wszystkie zagadnienia mogą wytłumaczyć nauki ścisłe?

W kwestii tego, co nauki ścisłe już wyjaśniły to będzie problem.
Może odgrzewać stare kotlety czyli rozmyślać o tym, jak to kiedyś o różnych rzeczach rozmyślano. Ewentualnie może być pomocna przy pisaniu scenariuszy filmów fantasy lub przy tworzeniu sekt lub religii.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:19, 06 Sie 2012    Temat postu:

AutumnLeaves napisał:
No i finałowe pytanie:
Artur napisał:
To po co u licha jest jeszcze filozofia skoro wszystkie zagadnienia mogą wytłumaczyć nauki ścisłe?

W kwestii tego, co nauki ścisłe już wyjaśniły to będzie problem.
Może odgrzewać stare kotlety czyli rozmyślać o tym, jak to kiedyś o różnych rzeczach rozmyślano. Ewentualnie może być pomocna przy pisaniu scenariuszy filmów fantasy lub przy tworzeniu sekt lub religii.


Krótko mówiąc, niezbyt pomocna. Smile Sam się zgadzam odnośnie tego, że filozofia została sprowadzona do historii filozofii - trudno wyciągnąć inny wniosek na studiach. Idzie tylko o to, że te kotlety będą odgrzewane zawsze, a już na pewno przez cały okres naszego życia i jeszcze parę pokoleń naprzód. Nie bardzo pojmuję Twoją wielką wręcz nienawiść wobec religii. Nikt nie próbuje na siłę przekonać Cię do tego, że dusza będzie istniała. Dlaczego więc na siłę chcesz przekonywać, że jej nie ma? Dlaczego ta kwestia jest dla Ciebie taka istotna? Gdybym znalazł się na forum, w którym grupa osób mówiłaby z przejęciem o "My Little Pony", nie odczuwałbym najmniej potrzeby włączać się w taką dyskusję. Niby nie zamierzasz dyskutować o tej śliwce co ją zjesz i nie zjesz zarazem, ale ciągle jesteś tu i polemizujesz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Darkey




Dołączył: 05 Sie 2012
Posty: 17
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bełchatowski Lebenswelt
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:11, 07 Sie 2012    Temat postu:

Artur napisał:
To po co u licha jest jeszcze filozofia skoro wszystkie zagadnienia mogą wytłumaczyć nauki ścisłe?


To ja trochę offtopowo wtrącę, że powszechna zapiekłość z jaką zwykło się przeceniać nauki ścisłe, jako te które jako jedyne wyjaśniają najgłębsze struktury rzeczywistości jakościowo wcale nie różni się tak bardzo od ekscytacji jedynej grupy społecznej (ofc filozofów akademickich), która dostrzega "fundamentalny" wpływ filozofii na niemal wszystko. Ja bym przyhamował zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Czasy deifikacji nauki minęły bądź właśnie mijają, podobnież z filozofią. Zastanawiam się tylko czy ludzie są jeszcze w stanie porzucić ów niebezpieczny nawyk jedynowładztwa jakiegoś aparatu poznawczego na rzecz korzyści jakie niesie pluralizm i komplementarność opisów. Wybaczcie offtopic.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:02, 07 Sie 2012    Temat postu:

Ależ nie Darkey, to nie offtop, tylko bardzo mądra uwaga. Sam już wcześniej dałem to do zrozumienia gdy pisałem:

Artur napisał:
Póki co wypowiadacie się tak jak Corrigenda, jedyne co się różni to to że reprezentujecie "drugą stronę barykady".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Darkey




Dołączył: 05 Sie 2012
Posty: 17
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bełchatowski Lebenswelt
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:37, 07 Sie 2012    Temat postu:

Skoro zachęcasz... Smile

AutumnLeaves, niezwykle często korzystasz z pojęcia "rzeczywistość", zastanawiam się co masz na myśli i przypuszczam jednocześnie, że możesz myśleć o standardowym, arystotelesowskim: rzeczywiste/prawdziwe jest to, co jest; ponadto przedstawiasz jakąś zestarzałą formę redukcyjnego fizykalizmu, utrzymujesz, że wszystko jest fizycznie ustrukturyzowane, fizycznie wyjaśnialne i na język fizyki przekładalne. Oczywiście być może projektuję sobie wroga, ale w zasadzie wszystko Twojego autorstwa co do tej pory przeczytałem w tym temacie stanowi dość mocną przesłankę (choć nie przesadzałbym z bezpośredniością) ku tym przypuszczeniom. Jeśli wolisz lub jeśli nie utożsamiasz się z redukcyjnymi odmianami materializmu, mogę się odnieść do abstrakcyjnego oponenta, powiedzmy Bertranda Materialnego. Do tego jeszcze wrócę, może w innym poście.

Nt. pustości pojęć. Rozumiem, że mówiąc, iż jakieś pojęcie jest puste - przytaczałeś "Boga" i "duszę" - masz na myśli to, że z braku namacalnych (niekoniecznie bezpośrednio) denotatów nie możemy empirycznie zweryfikować istnienia takich bytów, czyli jak zauważyłeś
AutumnLeaves napisał:
Słowa takie jak "dusza" czy "Bóg" nie odnoszą się do żadnego wycinka rzeczywistości, więc nie są dostępne ani dla nauki ani dla doświadczenia. To znaczy że są poznawczo bezwartościowe i puste.

Co zatem powiesz o innych pojęciach? Weźmy na warsztat taki dość oczywisty (w sensie "poznawczo wartościowy") termin jak galilejska zasada względności. Po pierwsze trzeba zauważyć, że prawa naukowe nie mają odniesienia przedmiotowego, są logicznoformalnie puste, chyba, że postulujemy istnienie jakieś platońskiej rzeczywistości idej. Rozumiem jednak, że tego nie robimy, bo przecież rzeczywistość ta musiałaby być niefizyczna. Niby wiadomo czemu zasada względności jest poznawczo wartościowa, chodzi po prostu o jej stosowalność na gruncie nauki. Przypuśćmy zatem, że o wartości poznawczej terminu świadczy właśnie owa stosowalność naukowa: co zatem z innymi pojęciami, które mają ograniczone zastosowanie w kontekstach naukowych, są jednak często stosowane w innych kontekstach, brak im empirycznie osiągalnego odniesienia przedmiotowego, a jednocześnie wydaje się, że sporym nadużyciem byłoby mówienie o tym, że korzystanie z nich jest poznawczo bezwartościowe? Niech będzie "piękno" albo "dobro".

Jeśli ograniczasz kwestie poznania wyłącznie do nauki, przy czym faworyzujesz nauki szczegółowe, które generują przewidywania wypadałoby spytać: czy ta funkcja prewidystyczna jest najważniejsza? Według mnie istotniejsze jest coś innego, co wyjaśnia sukces nauki w konkursie na najlepszego dostarczyciela prawdy, ale jednocześnie uzasadnia korzystanie z innych kontekstów poznawczych (takich jak filozofia, religia czy nauki nieszczegółowe): praktyczna skuteczność w radzeniu sobie z światem. Nauka pozwala nam się zmagać ze światem na poziomie nigdy dotąd nieznanym, ale jednocześnie nie możemy uniknąć konstatacji, że nauka nie jest w tej kwestii hegemonem uprzywilejowanym przez same struktury rzeczywistości. To straszny bullshit, jednocześnie okropnie powszechny. Dwa argumenty, choć znalazłoby się dużo więcej:
1. Jak dotąd nie udało się sformułować pomostowych praw psychofizycznych, ponadto istnieje sporo przesłanek za tym, że nie będzie to nigdy możliwe, że nigdy nie sprowadzimy zdarzeń mentalnych do zdarzeń fizykalnych. Jedyne co możemy powiedzieć o powiązaniu między nimi to, że istnieje jakiegoś rodzaju korelacja (superweniencja, może przyczynowość). Czemu tak jest? Opisy fizykalny i mentalny tego samego zjawiska dostarczają informacji różnego rodzaju, ofc wybór któregoś opisu należy relatywizować do konkretnego użycia. Z tego powodu mówienie, że jeden opis jest jedyny, słuszny i "poznawczo wartościowy" to zwykła ignorancja.
2. Historycyści w rodzaju Kuhna czy Feyerbenda przekonują, że rozwój nauk jest bardziej uzależniona od determinacji zewnętrznej (tj. niezwiązanej z przedmiotem samej nauki). Nauka oprócz tego, że służy naszej adaptacji, sama jest adaptatywna i w tym sensie nie odkrywa najgłębszych struktur bytu lepiej niż filozofia czy religia. Podobnież nie możemy powiedzieć, że istota lepiej przystosowana ma monopol w kwestiach prawdziwości. Nauka korzysta z narzędzi innego rodzaju, umożliwia osiąganie innych celów, których nie osiągniemy dzięki filozofii czy religii. Z drugiej strony: z pomocą nauki nie osiągniemy celów, które gwarantuje filozofia czy religia.

That's all for now.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Darkey dnia Wto 19:37, 07 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AmadeuszWolfgang




Dołączył: 08 Sie 2012
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:26, 08 Sie 2012    Temat postu:

AutumnLeaves napisał:
Artur napisał:
To nierozsądne aby twierdzić kategorycznie, że nie ma niczego po śmierci z naszego samoświadomego życia - tak samo jak twierdzić kategorycznie, że jest odwrotnie.

Mamy już XXI wiek.
Dzisiaj wiemy z czego składa się człowiek.
Dlatego możemy być pewni, że po śmierci danego człowieka i skremowaniu jego zwłok - człowiek ten przestał istnieć.
Wypalanie przez 90 minut w temperaturze 800 stopni i zmielenie na pył pozostałości kości daje gwarancję.
Człowiek przestaje istnieć.
Kategorycznie.


Jak najbardziej przestało istnieć materialne ciało, ale choć mamy XXI w., wciąż nie brakuje idealistów, zamykanie dyskusji ewidentnie podszytej spirytualizmem przez materialny argument wydaje mi się co najmniej nieadekwatne.

Blade napisał:


Z drugiej strony. Mamy XXI wiek a nadal nie mamy leka na raka i inne choroby mimo, że wiemy z czego składa się człowiek (może to kwestia interesów, ale nie o tym temat). Tak samo nie wiemy jeszcze masy rzeczy o mózgu. Według różnych szacunków wykorzystujemy tylko 5-15% jego możliwości, choć w sumie nie mam pojęcia skąd takie szacunki.


Wykorzystujemy 5 do 15% naszego mózgu, lecz w danej chwili, nie ogólnie i nie jego możliwości, a jego całości.

Rzeczywiście wiemy bardzo mało na temat umysłu, w zasadzie nie ma jeszcze nawet sprawnej siatki pojęciowej w kognitywistyce.


AutumnLeaves napisał:


Artur napisał:
lecz kwestia istnienia nadbudowy tej rzeczywistości bądź nie, która wykracza poza nasze pojmowanie rzeczywistości.

Jak wspominałem, sam sobie wymyślasz problem, którego jak twierdzisz potem nie jesteś w stanie rozwiązać.
Nie mój problem.
Polecam jedynie zapoznanie się z dziedzinami innymi niż religia.



Haha, to mnie szczerze rozbawiło, choć przyznam szczerze, że nie jestem pewny co insynuowałeś zalecając zapoznanie się z innymi dziedzinami niż religia, ale skoro rozmowa jest na temat związany z podłożem psychicznym, to myślę, że nie mogłeś sugerować choćby medycyny, więc zapoznajemy się właśnie z inną dziedziną niż religia, rozmawiamy właśnie bardziej na gruncie filozofii niż choćby teologii, ale czy będziemy o tym rozmawiać na nim, czy na gruncie psychologii czy jakimkolwiek innym, gdzie duże znaczenie ma świadomość, psychika, itd., to wszędzie napotkamy na morze polemiki i żadnych dowodów, więc wydaje mi się że grunt religii właśnie, wcale nie jest taki zły, choć istotnie ciężko dyskutować o sprawach, typowo wiary, gdy każdy wierzy w co innego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AutumnLeaves




Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 170
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:35, 09 Sie 2012    Temat postu:

Darkey napisał:
AutumnLeaves, niezwykle często korzystasz z pojęcia "rzeczywistość"

Czasem się rozglądam i znajduję w moim otoczeniu różne rzeczy, obiekty. Niektóre obiekty okazują się składać z mniejszych elementów, między którymi zachodzą różne relacje. Mogę taki zbiór wyizolować od otoczenia, zidentyfikować jego wejścia i wyjścia, którymi system ten oddziałuje z otoczeniem. Mogę badać zależności między oddziaływaniem na wejściu, wyjściu oraz stanem wewnętrznym. Dzięki temu mogę się dowiedzieć jak funkcjonuje moje otoczenie. Moja rzeczywistość.
Tak poznaję rzeczywistość.
Poznaję działanie długopisu, telewizora, komputera, bakterii, kota, człowieka i kilku innych obiektów.
Ty tak nie robisz?
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu taka metoda poznawania otoczenia może wydać się wyjątkowo skandaliczna, obrazoburcza czy szokująca.
Niestety, ale już tak mam.
Nazywaj sobie to jak chcesz.

Darkey napisał:
Co zatem powiesz o innych pojęciach?
(...)
Niech będzie "piękno" albo "dobro".

Te pojęcia używa się zwykle w odniesieniu do jakiegoś obiektu, np. piękne coś tam, albo coś tam jest dobre. Dlatego te pojęcia nie są oderwane od rzeczywistości. Poza tym, akurat w przypadku tych pojęć, ogromną rolę odgrywa subiektywizm.

Darkey napisał:
Jeśli ograniczasz kwestie poznania wyłącznie do nauki, przy czym faworyzujesz nauki szczegółowe, które generują przewidywania wypadałoby spytać: czy ta funkcja prewidystyczna jest najważniejsza? Według mnie istotniejsze jest coś innego, co wyjaśnia sukces nauki w konkursie na najlepszego dostarczyciela prawdy, ale jednocześnie uzasadnia korzystanie z innych kontekstów poznawczych (takich jak filozofia, religia czy nauki nieszczegółowe): praktyczna skuteczność w radzeniu sobie z światem. Nauka pozwala nam się zmagać ze światem na poziomie nigdy dotąd nieznanym, ale jednocześnie nie możemy uniknąć konstatacji, że nauka nie jest w tej kwestii hegemonem uprzywilejowanym przez same struktury rzeczywistości. To straszny bullshit, jednocześnie okropnie powszechny.

Mi akurat zaleciało bullshitem, jak wspomniałeś o "kontekście poznawczym" takim jak "religia".

Darkey napisał:
Dwa argumenty, choć znalazłoby się dużo więcej:
1. Jak dotąd nie udało się sformułować pomostowych praw psychofizycznych,

Możesz pisać sobie co chcesz, nawet wciskać (dla mnie) jakiś tam kit, że nie ma widoków, itp. Jednak nie możesz zaprzeczyć temu, że możemy badać wpływ modyfikacji (zakłóceń) dokonywanych we wnętrzu systemu (mózgu) na przetwarzanie oddziaływań wejście-wyjście. Przykładowo odcinamy dopływ tlenu na 5 albo 10 minut i okazuje się, że w kwestii wejścia-wyjścia robi się "warzywo". Musisz zgodzić się z tym, że system zniszczony, przestaje funkcjonować, przetwarzać i istnieć. Dlatego o tym wspominałem tutaj w wątku poruszającym tematykę śmierci.
Niszczysz fizykę systemu - niszczysz system.

Darkey napisał:

Z tego powodu mówienie, że jeden opis jest jedyny, słuszny i "poznawczo wartościowy" to zwykła ignorancja.

Bzdura.
Albo się godzisz z tym, że fizyka jest podłożem obiektów, jakie Cię otaczają, albo nie. Na tym polu nie ma miejsca na dyskusję, bo mózg to obiekt fizyczny, a o jego psychice dowiadujemy się z "urządzeń" podłączonych do niego typu: narządy mowy, mięśnie twarzy, narządy ruchu, itd.

Darkey napisał:

Z drugiej strony: z pomocą nauki nie osiągniemy celów, które gwarantuje filozofia czy religia.

No to też, zależy co jest Twoim celem. Na co masz ochotę.

Artur napisał:
Idzie tylko o to, że te kotlety będą odgrzewane zawsze,

Z tym "zawsze" to będzie trudno, bo wiesz, gwiazdy umierają a entropia nie chce za bardzo maleć Wink

Artur napisał:
a już na pewno przez cały okres naszego życia i jeszcze parę pokoleń naprzód.

Pewnie tak. Liczę się z tym.

Artur napisał:
Nie bardzo pojmuję Twoją wielką wręcz nienawiść wobec religii. Nikt nie próbuje na siłę przekonać Cię do tego, że dusza będzie istniała. Dlaczego więc na siłę chcesz przekonywać, że jej nie ma? Dlaczego ta kwestia jest dla Ciebie taka istotna? Gdybym znalazł się na forum, w którym grupa osób mówiłaby z przejęciem o "My Little Pony", nie odczuwałbym najmniej potrzeby włączać się w taką dyskusję. Niby nie zamierzasz dyskutować o tej śliwce co ją zjesz i nie zjesz zarazem, ale ciągle jesteś tu i polemizujesz.

Tu mnie rozbawiłeś.
To teraz wspomnienie o kilku faktach na temat religii na forum filozoficznym, to nienawiść???
Proszę Cię.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:02, 09 Sie 2012    Temat postu:

Niech więc będzie - ogromna pogarda, którą trzeba na wszelkie możliwe sposoby wyrazić. Skąd u Ciebie to zaangażowanie emocjonalne? Jest tak silne, że z dyskusji o wpływie samobójstwa na dalsze istnienie przerodziłeś ją w coś zgoła odmiennego.

Twój główny argument to wskazanie, że myślenie w kategoriach pojęć religijnych jest przestarzałe. Ktoś już Ci wyjaśnił, że Twój fizykalizm jest nie mniej przestarzały - czasy neopozytywizmu bezpowrotnie przepadły.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Artur dnia Czw 16:20, 09 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nanye




Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 522
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 17:42, 09 Sie 2012    Temat postu:

Jeśli coś dobrze opisuje naszą rzeczywistość, to chyba nie ma znaczenia, czy jest przestarzałe. Natomiast trudno się zgodzić z takim dictum:
AutumnLeaves napisał:
Darkey napisał:

Z tego powodu mówienie, że jeden opis jest jedyny, słuszny i "poznawczo wartościowy" to zwykła ignorancja.

Bzdura.
Albo się godzisz z tym, że fizyka jest podłożem obiektów, jakie Cię otaczają, albo nie. Na tym polu nie ma miejsca na dyskusję, bo mózg to obiekt fizyczny, a o jego psychice dowiadujemy się z "urządzeń" podłączonych do niego typu: narządy mowy, mięśnie twarzy, narządy ruchu, itd.

Z faktu (na który przynajmniej ja się chętnie zgadzam), że fizyka jest podłożem obiektów wokół nas, nie wynika wcale, żeby opis fizyczny miał być jedynym możliwym opisem. Widać to nawet na banalnym przykładzie nauk przyrodniczych: mózg opisujemy nie tylko z punktu widzenia fizyki, ale także z punktu widzenia chemii, fizjologii, neurologii. Dlaczego by zatem nie opisywać go także w ramach bardziej grząskich i mniej ścisłych narracji humanistycznych, psychologicznych, religijnych czy spekulatywnie filozoficznych ? Wydaje się, że nie ma żadnego dobrego powodu, dla którego mielibyśmy tak się ograniczać. Sądzę, że nasz katalog opisów powinien być mniej więcej jak wielofunkcyjny scyzoryk, z którego wyciągamy takie ostrze, jakie jest nam akurat potrzebne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AmadeuszWolfgang




Dołączył: 08 Sie 2012
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:24, 09 Sie 2012    Temat postu:

AutumnLeaves, w takim razie jak odniesiesz się do rozważań na gruncie nadal religijnym oczywiście, lecz gdy dusza jest rozumiana w ten sposób: "Dusza nie jest podobna do organu cielesnego, nie jest żadnym atrybutem, w ogóle nie jest rzeczą.
Pytania o stan duszy człowieka dotyczą właściwie kwestii jakiego rodzaju życie ów człowiek prowadzi. W pewnych kontekstach, stwierdza Phillips, mówienie o stanie duszy jest mówieniem o istocie ludzkiej jako takiej. Stan duszy związany jest z relacją człowieka do Boga, z duchowością."
źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
AutumnLeaves




Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 170
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:58, 10 Sie 2012    Temat postu:

Artur napisał:
Niech więc będzie - ogromna pogarda, którą trzeba na wszelkie możliwe sposoby wyrazić. Skąd u Ciebie to zaangażowanie emocjonalne? Jest tak silne, że z dyskusji o wpływie samobójstwa na dalsze istnienie przerodziłeś ją w coś zgoła odmiennego.

Nawet jeżeli to, co prezentuję, może być odbierane jako ton pogardliwy, to i tak w zasadzie to, co prezentuję to stwierdzenia faktów dotyczących rzeczywistości i niepasowania do tych faktów "postulatów religijnych".
Rozumiem, że zwolenników świata tak fajnego, jak by sobie tego życzyli, może to drażnić.

Artur napisał:
Twój główny argument to wskazanie, że myślenie w kategoriach pojęć religijnych jest przestarzałe. Ktoś już Ci wyjaśnił, że Twój fizykalizm jest nie mniej przestarzały - czasy neopozytywizmu bezpowrotnie przepadły.

Myślenie religijne to stwierdzanie jak jest, na podstawie tego jak chciałoby się żeby było.
Ja wolę jednak stwierdzać jak jest na podstawie zbadania tego jak jest.
I tak też się dzisiaj w zasadzie wszystko buduje.
Oczywiście to, co ma skutecznie spełniać swój cel.

AmadeuszWolfgang napisał:
AutumnLeaves, w takim razie jak odniesiesz się do rozważań na gruncie nadal religijnym oczywiście, lecz gdy dusza jest rozumiana w ten sposób

Nie mogę za bardzo się odnieść, bo właściwie nic nie dostałem.
Informacje na temat tego czym dusza nie jest, nie wzbogacają zbytnio mojej bazy wiedzy od duszy.
Nadal "dusza" to tylko 5 literek.

Nanye napisał:
Dlaczego by zatem nie opisywać go także w ramach bardziej grząskich i mniej ścisłych narracji humanistycznych, psychologicznych, religijnych czy spekulatywnie filozoficznych ? Wydaje się, że nie ma żadnego dobrego powodu, dla którego mielibyśmy tak się ograniczać. Sądzę, że nasz katalog opisów powinien być mniej więcej jak wielofunkcyjny scyzoryk, z którego wyciągamy takie ostrze, jakie jest nam akurat potrzebne.

Jak ktoś ma czas, chęci i wygodny fotel to proszę bardzo.
Tylko trzeba pamiętać o tym, że mózg to system fizyczny, a zburzenie na poziomie fizycznym systemu, powoduje jego nieodwracalne zniszczenie, jeżeli przed zburzeniem nikt nie zmierzył i nie zapisał jego fizyki.
Ignorowanie fizyki nie sprawi, że świat zacznie inaczej funkcjonować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sebastian-seb(Krypton)
Gość






PostWysłany: Pią 9:05, 10 Sie 2012    Temat postu:

...Tak jak ignorowanie tego co niefizyczne.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Aksjologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 5 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin