Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Dwumetylotryptamina
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Epistemologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
chuckstermajster




Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 843
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:42, 16 Cze 2010    Temat postu:

KSC napisał:
Też czasem myślę, że wszystko jest zbyt doskonałe żeby powstało przez przypadek. Ale może być jeszcze tak, że istnieje nieskończoność możliwości istnienia różnych światów i bez istnienia Boga jeden z tych światów musi być doskonały i właśnie w nim żyjemy. Być może tylko taki świat jest w stanie istnieć.


Tak, właśnie o tym mówię, że nie wierzę w przypadek. Teoria strun mówi o istnieniu 11 wymiarów.

The elegant univerese cześć 3. Polecem - teoria strun, dośc dokładnie i w przystępny sposób


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:46, 16 Cze 2010    Temat postu:

Chukermajster:
„Istnieje prawodopodobieństwo, że układ atomów w moim laptopie zmieni swój stan kwantowy w taki sposób, że zamieni się w pudełko zapałek, jednak prawdopodobieństwo to jest NIESKOŃCZENIE MAŁE. Aczkolwiek istnieje. To daje nam namiastkę wolnej woli, gdyż aby wyjaśnić cały ciąg przczynowo skutkowy, trzeba się cofnąć do rzeczywistości kwantowej. „

Na tej zasadzie można powiedzieć właściwie wszystko. Np. że istnieje prawdopodobieństwo, że siłą woli stworzę jedzenie z powietrza. Nieskończenie małe, ale istnieje! Był pewien generał amerykanski, który wierzył, że zjawiska nadprzyrodzone istnieją. Postanowił to udowodnić. Kilka razy wszedł, kilka wręcz wbiegł na ścianę, bo istniało prawdopodobieństwo, ze przejedzie.

Rozumiesz? Co nam po takim rozumowaniu? Krasnoludki też mogą istnieć. Nikt im nie broni.

Podam przykład z mojego życia. Naczytałem się o buddyzmie zen i innych tego typu. Uwierzyłem w autorytety. Skoro mówiły mi, że to o czym mówią jest nie do opisania słowami, więc interpretowałem wszystko po swojemu. Wtedy wpadł mi do ręki Dawkins (ten rotweiler Darwina) i uświadomiłem sobie, że to jest według mnie najbliższe prawdy. Nawet tłumaczyłem kolegom, ze nie ma wolnej woli zakładając determinizm . Nie rozumieli ni w ząb. Dawkins był tylko pożywką do logicznego myslenia. I coś się we mnie przestawiło znienacka. W pewnym momencie uznałem wiarę za najwazniejszy element życia, tylko dlatego, ze zaczałem potrzebować pierwiastka wolnej woli, czy pierwiastka Mocy. Buddyzm, huna, nawet chrześcijaństwo zdawały się o tym mówić. Od mysli do myśli wyszło na to, ze stworzyłem ten świat. Niestety nie umiem odtworzyć mego rozumowania. W kazdym razie „wszystko się zgadzało”. Za pewnik przyjąłem (nadal tak twierdzę), że to subiektywizm jest najważniejszy w myśleniu. Czy to była pycha, ze uznałem się za Pantokratora? Myslcie sobie co chcecie, lecz gdybym na podstawie swoich wniosków doszedł do Boga poza mną, to bym w niego wierzył. Więcej: pobudził się we mnie altruizm! W końcu całe stowrzenie, było Moim Dzieckiem. I stwierdzenie typu: „To jest prawdopodobne” uzasadniało moje postępowanie. Wbiegłem, wręcz wjechałem na ścianę (w przenośni) niczym ten generał, gdyż lubię zastosowania praktyczne. Wcieliłem myśl w czyn. Dlatego tak upieram się, że wiara, to nie myślenie, tylko wiedza, często bezpodstawna. Dlatego też teraz obstaję przy determinizmie – on jest bezpieczny, bo sprawdzalny, mimo, ze wydaje się z pewnego punktu widzenia ułomny. Dlatego atakuję „Bajki o mieście Poznań”. Bo bajki są bajkami i trzeba umieć to dostrzec i oddzielić od tego co praktyczne.

A teoria strun? Był ktoś w innym wymiarze niż ten nasz? Jak podróże w kosmos będą możliwe, to założę się, że będa oszołomy wlatujące w czarne dziury, by dostać się do innego świata. Znam łatwiejszy sposób: wystarczy pozbawić się zycia w już teraz znany sobie sposób i „sprawdzić” co się stanie Very Happy Czy myślenie musi do tego prowadzić? Czy musimy czepaić się tego co ma „nieskończenie małe prawdopodobieństwo”?

Do jakiego stopnia możemy pozwolić sobie na wiarę w Poznań? Możemy pojechać do tego miasta i zobaczyć czy istnieje. I oczywiście mamy prawo wierzyć komuś na słowo, że takie miejsce jest gdzieś w Polsce. I to jest moim zdaniem tematem godnym epistemologii. Zagadnienie wiary. Na ile wiara jest nam niezbędna w życiu, niezbędna w mysleniu.

Przepraszam, że mówię tutaj często o metafizyce i pewnie wielu innych działach filozofii. Dla mnie to jest płynne (może dlatego, że nigdy tego na poważnie nie studiowałem). Podziały na dyscypliny są sztuczne i wprowadzają pewien zamęt. Niech sobie służą historykom. I tu od razu sobie zaprzeczę: trzymajmy się tematu:D Na razie wszyscy (ja w szczególności) wydajemy się krążyć swobodnie niczym elektrony. Tak jak one mamy cel, szkoda tylko, że zdajemy się tak jak one, nie wiedzieć jaki.

Dla mnie celem wypowiadania się tutaj jest poszerzanie horyzontów i, co tu kryć, rozrywka.
Ale chciałbym trzymać się tematyki działu, dowiedzieć się co jest godne uznawania za prawdziwe, co powinienem odrzucać. Żeby to wyjaśnić, nie trzeba chyba uciekać się do wróżek, a jesli już to tylko używając ich jako przykładu.

A jakie Wam przyświecają cele?

Do jakiego stopnia pozwolić sobie na wiarę w Poznań? A może lepiej przyjąć coś za pewnik i pozwiedzać to miasto? Co jest pewnikiem? BMT? Jak możemy zwiedzić melatoninę? Czy musimy pojechać do niej jak do Poznania? Czy musimy studiować chemię, by się na jej temat wypowiadać? Pokazaliście mi na mapie BMT niczym Poznań, czy raczej Los Angeles. Nigdy nie byłem w mieście Aniołów i nie zanosi się na to. Czy powinniśmy o nim dyskotować, by życie było pełniejsze?

Jaki wpływ ma Enzym na zdobywanie umiejętności zrozumienia? Przy czym nie chodzi mi tu o aspekt chemiczny. Pytam Was o to tak samo jakbym mógł spytać o Wodę.

Pytań jest dużo. Może zaproponujecie swoje ujęcie tematu (albo jedno z moich) i rozkminimy jeden aspekt? Proszę, by ktoś to narzucił, gdyż nie chcę się tutaj rządzić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
chuckstermajster




Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 843
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:30, 17 Cze 2010    Temat postu:

Rozumiem dlaczego moja odpowiedź Cię nie zadowala. Mam jeszcze jeden argument, ale musiałbym książkę napisać, żeby go dobrze wyłożyć, więc niestety go tu nie przedstawię. Spróbuję nakreślić. Co to znaczy, że coś jest zdeterminowane? To znaczy, że znając przyczyny, możemy IDEALNIE DOKŁADNIE przewidzieć skutek. Problem w tym, że na zaistnienie przyczyny składa się wiele zjawisk. Musimy odzielić te konieczne, od przypadłościowych. Jeśli walnę pięścią w stół, to na 100% wydobędzie się dźwięk. Ale wcale to nie znaczy, że stół ulegnie uszkodzeniu. Więc walnięcie pięścią w stół nie jest warunkiem wystarczającym do rozwalenia stołu. Ba, walnięcie w stół nie jest nawet warunkiem wystarczającym do wydobycia dźwięku, bo potrzebujemy powietrza, które jest ośrodkiem rozchodzenia dźwięku.

Tak więc powietrze obecne w pomieszczeniu, oraz walnięcie w stół pięścią są warunkami koniecznymi do wydobycia się huku. Więc są w tzw. "związku nomicznym" czyli związku (choćby nie wiadomo co). Więc jeśli w pokoju będzie powietrze i walnę pięścią w stół, to choćby nie wiadomo co się stało, wydobędzie się dźwięk. A czy ktoś potrafi przewidzieć jakie warunki są potrzebne, żeby po walnięciu pięścią w stół wydobył się dźwięk o głośności 82,54220456558 decybela? Wymieńcie wszystkie informacje, których potrzebowalibyście, aby móc sprecyzować warunki konieczne, aby po walnięciu pięścią w stół wydobył się dźwięk o zadanej głośności. Teoretycznie, jeśli znalibyśmy te warunki i potrafili zmierzyć, to moglibyśmy przewidzieć skutek. Problem w tym, że nawet jeśli znamy przyczyny, to nie znamy warunków koniecznych do wywołania danego skutku. Nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie informacje są nam potrzebne, aby wykonać postawione przeze mnie zadanie. Inny przykład:

Henryk ma gorączkę, bo jest chory. Przyczyna i skutek. Znamy ją, jesteśmy wspaniali. A dlaczego temperatura Henryka waha się między 37.56, a 39.5645455 stopnia Celsjusza? Ktoś zna przyczynę i wszystkie warunki konieczne do powstania tej przczyny? Czy ktoś potrafi powiedzieć jakie elementy są w związku nomicznym dla danego zdarzenia? Jakie przyczyny(wraz z warunkami koniecznymi do powstania przyczyny) sprawiają, że choćby nie wiadomo co, to temperatura Henryka będzie się wahać dokładnie w tym przedziale?

Jeżeli znamy przyczyny, to jesteśmy w stanie przewidzieć każdy skutek, tak mówi determinizm. Więc jakie przyczyny są potrzebne, aby temperatura Henryka wahała się dokładnie w takim przedziale? Bo skoro przyczyna i skutek są w ścisłym związku, to znając skutek, powinniśmy umieć określić również jego przyczyny. Ale nie potrafimy tego zrobić. Powiecie, że dlatego, że różne przyczyny powodują ten sam skutek, ale wtedy już nie mamy do czynienia z determinizmem ;) Więc dlaczego temperatura Henryka waha się w podanym przedziale? Albo świat jest zdeterminowany, albo nie. Jeśli jest, to powinniśmy znać przyczyny obniżenia się temparatury ciała Henrka, co do jednej miliardowej stopnia. Bo obniżenie temperatury o pół stopnia, to inny skutek, niż obniżenie temperatury o 0,6 stopnia, więc musi mieć inne przyczyny.

Nie wyjaśnię tego lepiej. Polecam książkę Karla Poppera - "Wszechświat otwarty, czyli argumenty na rzecz indeterminizmu" albo "Ile mamy wolności" Teda Hondericha. Mnie ich argumenty przekonują, ale oni opisują to znacznie lepiej i obszerniej niż ja, więc zdaję sobie sprawę że moje wypociny mogą do Was nie trafiać.


Co do problemu na ile może coś istnieć i na ile możemy temu wierzyć, to chyba wartoby założyć nowy temat, bo się offtop zrobił :)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez chuckstermajster dnia Czw 0:36, 17 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:47, 17 Cze 2010    Temat postu:

Tutaj wszystko wydaje sie offtopem:P
Dlatego prosiłem o podanie, głównej mysli, którą moglibyśmy rozwijać.

Napiszę jeszcze tyle, że moim zdaniem nie masz racji chukermajster mówiąc, że jeśli nie możemy opisać zjawiska dokładnie, to to nie jest determinizm. Determinizm nie zakłada wszechwiedzy. A gdyby nie on, nie byłoby wspomnianych programów komputerowych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
chuckstermajster




Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 843
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:16, 17 Cze 2010    Temat postu:

Nie chodzi o wszechwiedzę. Nie chodzi nawet o podanie dokładnych, konkretnych wartości. Chodzi o podanie wszystkich informacji, jakie będą nam potrzebne do wyjaśnienia danego zjawiska, zanim zczniemy przewidywać to zjawisko. Czyli żeby móc mówić o determinizmie to musimy umieć powiedzieć: "gdybym znał wartość warunku X, warunku Y i warunku Z, to mógłbym przewidzieć że stanie się skutek S. Musimy umieć wymienić wszystkie konieczne warunki, nie musimy posiadac konkretnej wiedzy na ten temat.

Dlaczego?

Gdybyśmy tego nie robli, to moglibyśmy zawsze powiedzieć, że skutek S nie stał się faktem, bo nie uwzględniliśmy tego i tamtego. Więc zanim zaczniesz przewidywać skutek S powiedz dokładnie jakich informacji będziesz potrzebował, aby móc go przewidzieć. Bo inaczej zawsze możemy powiedzieć (nie stało się tak, bo nie znamy jakiegoś czynnika Z). Wtedy teoria determinizmu przestaje być teorią naukową, a staje się czymś w rodzaju religii. Cechą teorii naukowej jest to, że musi być falsyfikowalna.

Przykład:

Naukowcy obliczyli, że sonda X doleci do księżyca za 10 dni. Okazało się, że doleciała w 9. Dlaczego? Widocznie naukowcy nie wzięli wszystkich czynnikow pod uwagę, albo mieli niedokładne pomiary. Problem w tym, że wtedy ZAWSZE możemy tak powiedzieć, że "pewnie dane były niedokladne". Dlatego ZANIM zaczniemy przewidywać skutek S, powinniśmy umieć określić wszelkie dane, oraz dokładność danych, jakie będą nam potrzebne żeby obliczyć skutek S. Żeby w razie błędu nie móc się usprawiedliwić że "dane były niedokładne". Bo jeśli tego nie zrobimy, to zawsze możemy powiedzieć: " pewnie dane były niedokładne" i uciąć wszelką możliwość polemiki.

To tak jak byśmy się usprawiedliwiali, że "pewnie Bóg tak chciał". Bo ani tego, czy dane były niedokładne, ani tego, czy Bóg tak chciał, nie jesteśmy w stanie sprawdzić, bo żeby móc to sprawdzić, to musimy wiedzieć wcześniej przy jak dokładnych danych jesteśmy przewidzieć dany skutek.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez chuckstermajster dnia Czw 1:16, 17 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:39, 17 Cze 2010    Temat postu:

Problem może polegać na moim opacznym rozumieniu słowa determinizm, chukstermajster. Jako się rzekło: nie studiowałem filozofii i jestem Prostaczek. Wzbogacę moją wiedzę i porozmawiamy o tym kiedy indziej i gdzie indziej. Jeśli założysz taki temat lub już gdzieś taki jest, to poinformuj mnie na pw. Z góry dziękuję.

Tymczasem trzeba tu zrobić porządek.

Proponuję przyjąć taki nagłówek naszej pracy naukowej (tak. dla mnie myślenie to praca naukowa, dowiedziałem się czegoś dzięki wam i sam chcę mieć jakiś wkład w rozwój tej myśli):

Dwumetylotryptamina w ujęciu epistemologicznym.

0.Wstęp
1.Definicje
2.Tezy
3.Rozważania
4.Dowody (to już trochę karkołomne)
5.Podsumowanie

Myślę, że zainteresowani czytali już całość, ale proponowałbym podsumować to co już wiemy. Ogólnikowo, by nie pisać książki. Zdaniami typu:

DMT, to najsilniejszy środek halucynogenny znany ludzkości, którego pochodna zdaje się rządzić procesami świadomości i nieświadomości. Natomiast epistemologia, to nauka zajmująca się badaniem procesów poznawczych w odniesieniu do rzeczywistości.
Podtemat: "Co ma piernik do wiatraka"?.
Teza: istnieje bezpośredni związek między możliwościami poznawczymi, a wspomnianą substancją chemiczną.
Próba dowodu: grupa "badaczy" usiłuje poznać znaczenie tej substancji w życiu człowieka. Zatem pojęcie, które ich gnębi prowadzi do pewnych kategorii prawd rzeczywistych i nierzeczywistych. Poza tym wiemy, że jeden z nich usiłuje przyjżeć się procesowi, w którym uczestniczy w trakcie rozmowy o BMT, zatem szuka, docieka istoty rozwiązywania problemu. Q. E. D.

Wiem, że to wszystko jest naciągane, ale warto próbowaćSmile Zapraszam do rozwijania tej myśli.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
chuckstermajster




Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 843
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:56, 17 Cze 2010    Temat postu:

Temat w takim ujęciu wydaje mi się oczywisty, potwierdzenie tej tezy dość proste, ale może dlatego, że nie potrafię sam sobie przedstawić kontrargumentów.

Co ma DMT do Epistemologi? Wg Twojej definicji, epistemologia bada procesy poznawcze w odniesieniu do rzeczywistości. To jak procesy "zniekształcają" nasze poznanie. otóż DMT wpływa na nasze procesy poznawcze i na sposób postrzegania rzeczywistości - więc sprawy są powiązane. A powiązanie tych spraw prowokuje do zadania pytania:

Czy procesy poznawcze "upośledzone" działaniem narkotyków są drogą do prawdziwej rzeczywistości, idealnej rzeczywistości/sfer niebieskich (skoro DMT wydzielana jest w trakcie umierania, to może stanowi przejście do wyższego świata?). A może narkotyki zwyczajnie jeszcze bardziej zniekształcają rzeczywistość?

W tym co napisałem wyżej założyłem oczywiście prawdziwość tezy.

Dowód:

1. W procesie poznawczym uczestniczą zmysły.

2. Zmysły rejestrują bodźce ze świata zewnętrznego

3. Bodźce są odbierane i analizowane przez nasz mózg

4. Substancje psychoaktywne wraz z krwią pokonują barierę krew-mózg, więc na niego odziaływują.

Dowód empiryczny (do punktu 4):

Po spożyciu alkoholu rośnie tendencja do interpretowania sytuacji jako mniej niebezpiecznej, niż na trzeźwo. Na poziomie komórkowym wygląda to tak, że etanol blokuje pewne szlaki nerwowe, więc nie mamy dostępu do pewnych informacji. Ciekawe że blokuje dokładnie określone szlaki - odpowiedzialne za pamięć, równowagę, mowę, ocenę poczucia bezpieczeństwa - nie wiemy dlaczego nie blokuje innych, ale to dygresja.

Reszty punktów ujętych w rozumowaniu nie będę udowadniał, bo wydają się dość intuicyjne; oczywiste, więc szkoda czasu.

5. Poprzez działanie substancji psychoaktywnych (w tym DMT) na nasz mózg, zmienia się sposób analizy bodźców, a więc sposób postrzegania świata, a więc możliwości poznawcze. (możliwość poznawcza to docierające do nas bodźce + możliwości interpretacyjne naszego mózgu).

Punkt piąty stanowi dowód postawionej przez Ciebie tezy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez chuckstermajster dnia Czw 12:58, 17 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:25, 17 Cze 2010    Temat postu:

Czy procesy poznawcze "upośledzone" działaniem narkotyków są drogą do prawdziwej rzeczywistości, idealnej rzeczywistości/sfer niebieskich (skoro DMT wydzielana jest w trakcie umierania, to może stanowi przejście do wyższego świata?). A może narkotyki zwyczajnie jeszcze bardziej zniekształcają rzeczywistość?

Nie będę usiłował nic dowodzić. Przedstawię swoje myśli na ten temat:

To, że narkotyki zniekształcają postrzeganie rzeczywistości jest pewne. Tylko odbywa się to w sposób pozytywny, czy negatywny? Słyszałem o tym, ze Witkacy eksperymentował ze wszystkimi dostępnymi środkami od używek po ciężkie narkotyki. Napisał o tym książkę. Efekty widać w jego pracach. Na szczęście robił to pod okiem zaprzyjaźnionego lekarza i chyba poważnie nie ucierpiał na zdrowiu. Na pewno wniósł duży wkład w sztukę, więc chyba nie tylko jego procesy poznawcze na tym zyskały.
Wielu z nas eksperymentuje z kawą czy alkoholem. Alkohol, tak jak pisałeś, blokuje niektóre procesy poznawcze, przez co być może pozwala na skupienie się nad innymi (np: głębsze odczuwanie smutku, lub radości). Kawa pobudza, zdaje się, że zwiększa ciśnienie krwi przez co mózg jest bardziej dotleniony.
Trzeba też wspomnieć o lekarstwach. Zwykły apap zmienia nasze postrzeganie; Psychotropy blokują efekty psychotyczne, ale też mają efekty uboczne: niektóre potrafią pobudzić, inne uśpić. Ja będąc na lekach byłem przymulony i nie mogłem odpowiednio szybko, logicznie myśleć.
Powyższe jest oczywiste. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto stosować takie środki?
BMT jest ponoć najsilniejszy. Czy warto, go zażyć aby odkryć inne stany ducha? Myślę, że w tym celu własnie go sobie aplikują. Osobiście wolę o tym poczytać niż doświadczyć na własnej skórze. Czy jednak eksperymenty z BMT, są drogą do prawdziwej rzeczywistości? Nasłuchałem się o różnych schizach. Łącznie 6 miesięcy w szpitalu. Rozmawiałem z ludźmi, którzy potrzebowali innego postrzegania i poprzez narkotyki wywołali u siebie schizofrenię. I tak, oni odnajdują idealną rzeczywistość dla siebie. Czy warto jednak na jedną chwilę poczuć się jak w niebie, a potem przez to cierpieć? Większość odpowiada, że żałuje. Oni zazwyczaj już nie wiedzą co jest prawdziwe, a co nie. Za prawdę uznają to, czego człowiek „zdrowy” wystrzega się jak ognia: głosy, spotkania ze zmarłymi, doświadczanie Jezusa, widzenie dźwięków. Jak ich słuchałem to mówili o tym z taką pewnością, że łatwo było uwierzyć (znów kłania się wiara jako element postrzegania) we wszystko i zacząć modlić się do Boga...
Czy jednak uważam, ze narkotyki są portalem do innego świata? Tak. Ale czy rzeczywistego? Jak patrzy się na to z boku, to nie wiadomo. Mówimy sobie, dla własnego bezpieczeństwa, że nie, to nie może być rzeczywiste. Duchy? Złudzenia! Ja jestem zdrowy i duchów nie widzę! Jest to pewego rodzaju błąd myślowy. Pewności mieć nie mogę. A jeśli przyjąć punkt widzenia takiej osoby czującej inaczej, to jak najbardziej – inny świat istnieje. Dla niej na pewno. Co jest jednak rzeczywistością? Myślę, że to jest trochę tak jak z sensem życia, który trzeba sobie nadać. Ideał świata też trzeba sobie nadać. Czy istnieje rzeczywistość obiektywna?
Piszesz o przejściu do wyższego świata. Czemu wyższego? Może jest niższy? Może jest to tylko świat urojeń. Nie wiem. Dla swojego bezpieczeństwa mówię: „to nie może być rzeczywiste. Duchy? Złudzenia! Ja jestem zdrowy i duchów nie widzę!”


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bre




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:29, 17 Cze 2010    Temat postu:

Tak, tak, a rzekomy bóg zaciera ręce jak widzi ile tekstu jest w stanie wyprodukować grupa ludzi ze zwichrowaną produkcją DMT. Tyle, że jeżeli nie ma duszy to próbujecie jedynie nadać sens własnemu istnieniu lub uzasadnić sięganie po narkotyki. Oczywistym jest, że zachowaniami sterują hormony więc nie róbmy z człowieka niczego więcej niż zwierzęcia, którym jest. Ma może większą świadomość niż mrówka, jednak nadal dość małą jeżeli robi z siebie centrum wszechświata, podczas gdy być może 1000 letnie drzewo śmieje się z niego milionem liści.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:44, 17 Cze 2010    Temat postu:

Very Happy To proponujesz, bre, by nie pisać? Ja nie potrzebuję sensu, tylko trochę pomysleć, dla czystej rozrywki, rozwoju. Jestem takim drzewem, które szumi liśćmi stukając w klawiaturę. Sam wszedłeś tu i przeczytałeś, co mieliśmy do napisania, czego oczekujesz? Przyznaję Ci rację, wobec ogromu świata jestem nikim. Czemu jednak mam przyjmować za wyznacznik ogrom świata? Czy istnieje rzeczywistość obiektywna?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bre




Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:31, 17 Cze 2010    Temat postu:

Oczywiście, że nie proponuje, żeby nie pisać. Wiem tylko do czego prowadzą takie rozmowy. W pewnym momencie temat się urywa bo okazuje się, że brakuje wiedzy, żeby dalej rozmawiać. Żeby odpowiedzieć na Twoje ostatnie pytanie natomiast trzeba znać definicję rzeczywistości i obiektywizmu. O rzeczywistości wiemy niewiele, a definicję obiektywizmu każdy ma własną. Moim zdaniem najbliżej obiektywnej, w rozumieniu mierzalnej i takiej samej w każdym punkcie rzeczywistości, jest fizyka. Fizyka, której wg mojej wiedzy ostatnim wynalazkiem jest zasada holograficzna na podstawie, której uknuto teorie jakoby wszechświat był hologramem (wyjaśnia to szybkie odnajdywanie informacji przez mózg, a nawet splątanie, oddalonych o niewiarygodne z obecnego punktu widzenia odległości, cząsteczek). Nic nie jest oczywiście udowodnione więc dopóki nie zostaniesz fizykiem czyli w moim mniemaniu filozofem naszych czasów dopóty lepszym rozwiązaniem jest siedzenie na łące (czy inne równie pokojowe używanie życia) i czytanie od czasu do czasu o nowych odkryciach.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez bre dnia Czw 16:32, 17 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:09, 17 Cze 2010    Temat postu:

"Jesli jednak będziemy zamiast działać (spacerować) zastanawiali się, czy to ma sens (może nie powinienem spacerować, bo Bóg tego nie chce, albo: skoro nie ma Boga, to nie ma po co spacerować), to co my z tego będziemy mieli? Nie traćmy jakości życia, szukając go w dwumetylotryptaminie, serotoninie, melatoninie, kofeinie, cukrze... ". Myslę bre, że chodzi nam mniej więcej o to samo:D Tyle, że dla mnie na tę chwilę "równie pokojowym używaniem życia" jest siedzenie tutaj i nauka formułowania myśli, trzymania się tematu, poznawania siebie od strony, której nie widzę siedząc samotnie na łące. A lepszą definicją filozofii każdych czasów, nie tylko naszych jest ta którą możesz wyczytać w nagłówku forum.

Zgadzam się, ze każdy używa własnych definicji i to skłania mnie ku tezie, że rzeczywistość może być tylko i wyłącznie subiektywna. Co nie zmienia faktu, że staram się trzymać "obiektywnych prawd".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
chuckstermajster




Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 843
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:03, 17 Cze 2010    Temat postu:

Czy dobrze rozumiem? Czy uważasz że nie ma po co myśleć, jeśli nie jesteśmy fizykami? Niech fizycy myślą? Pytanie kieruje do bree.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pią 8:21, 18 Cze 2010    Temat postu:

#Prostaczek
Nie mam nic do narkotyków używanych dla pogłębienia wiedzy o świecie i sobie.

#chuckstermajster
Myślę nadmiernie od wielu lat w związku z czym odpowiem przekornie i tak i nie. Jak swoje wymyślisz i zrozumiesz to znajdziesz się w punkcie, w którym uświadomisz sobie, że dalsze myślenie nie ma sensu bo ogranicza Twoje życie. Mówię o rzeczach fundamentalnych tj. sens bytu czy istnienie duszy. Po co komukolwiek taka informacja jeżeli nie dla połechtania ego? Dużo więcej można gdy się zrozumie, że sens nie istnieje, a po śmierci nie ma nic. To teraz jesteś w niebie lub piekle w zależności od tego co sobie zgotujesz.
Powrót do góry
Prostaczek




Dołączył: 15 Cze 2010
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Miasto Powyżej 500 tys.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:52, 18 Cze 2010    Temat postu:

Gościu, czy to jest cytat? #Prostaczek
Nie mam nic do narkotyków używanych dla pogłębienia wiedzy o świecie i sobie.

bo jeśli tak, to proszę Cię wskaż źródło. Usiłowałem na szybko sprawdzić gdzie strzeliłem taką gafę, by udowodnić, że jest to wyrwane z kontekstu, wpisałem na każdej stronie zapytanie o słowo "narkotyków" i takiego swojego zdania nigdzie nie znalazłem. Nawet jeśli by było, to (b)nigdy nie namawiałem i nie będę namawiał do zażywania(/b). Powiem więcej: pisałem już o negatywnych skutkach. W moich wypowiedziach pojawiają się różne kulfony, więc założę, ze mogłem jednak coś takiego napisać. Prostuję zatem: narkotyki wpływają na naszą zdolność postrzegania i może być tak, że są łącznikiem z wiedzą nam niedostępną, nie popieram jednak ich zażywania, choć sam przyznaję, ze piję kawę i biorę te przepisywyne na receptę (choć w moim mniemaniu otumaniają mnie tylko). Poza tym jest coś takiego jak polskie prawo, którego przestrzegam, gdy jestem jego świadom.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Epistemologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 7 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin