Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Pocohdzenie i istota zła

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Etyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Uniwersum
Gość






PostWysłany: Śro 13:25, 21 Sty 2015    Temat postu: Pocohdzenie i istota zła

Traktat o istocie, źródle i formach zła

Wstęp
Problematyka zła jest zagadnieniem szczególnym w związku z pewną jego, jak sądzą autorytety badające ten obszar ludzkiego doświadczenia, nieuchwytnością. Na wstępie pragnę jednak wyjaśnić kwestię fundamentalną dla dalszej analizy. Zwróćmy uwagę, że nieuchwytność zła nie polega na niemożności odniesienia się do niego jako takiego, lecz na szerokim spektrum konceptów, które zrodziły się na gruncie rozważań nad nim. Wymusza to nas próbę ustosunkowania się do owej mnogości, ale nie opartą na wybiórczym podejściu do wszelkich na ten temat idei, lecz na odrzuceniu wszystkich dotąd istniejących. Znana jest Wam na pewno metodologia Kartezjusza z której zrodziło się słynne „Cogito ergo sum”. Poszukując rzetelnej podstawy dla swego poznania odrzucił on wszystko co mogłoby poddać ją w wątpliwość. Tym czasem w naszej rozprawie wątpliwość powodować będzie różnorodność ujęć. Tak jak w nauce za fundament recepcji wzrokowej nie przyjmujemy wielorakich medycznych wyjaśnień, ale jedno spójne, które by nam dawało możliwie najdokładniejsze odwzorowanie tego procesu, tak i w poznaniu przymiotów i tworów rozumu musimy ze względów praktycznych ograniczyć się do konkretnego założenia. Założenie to z kolei nie będzie wybrane spośród przeciwstawnych koncepcji, gdyż wówczas będzie jedynie częściowym ujęciem problemu, co będzie niezgodne z naszą metodą poznania podstaw. Nic bowiem dla czego da się znaleźć alternatywę lub uzupełnienie w innej tezie nie może stanowić niepodważalnej i uniwersalnej prawdy o jakiejkolwiek rzeczy. Zmusza nas to do odrzucenia wszelkich w tej materii idei, tak jak wcześniej zmusiło Kartezjusza. Jakkolwiek wydaje nam się absurdalne odrzucanie wszelkiego dotychczasowego dorobku tak uzasadnieniem tego jest fakt, że nie doprowadził nas on do choćby prostego rozwiązania tajemnic zła, lecz raczej rozszerzył je, oddalając się od jego istoty. Komu znana jest brzytwa Ockhama ten wie, że gdy napotykamy na rozmaite trudności na jednej płaszczyźnie najlepiej znaleźć wiążący je punkt wspólny.
Rozdział I
O istocie zła
Pojęcie istoty czegoś jest intuicyjne, dlatego koniecznym będzie sprecyzowanie formy w jakiej ten termin obowiązuje, aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie omawianego przeze mnie zjawiska. Widzimy, że pojęcie „istota” narzuca nam przyjęcie jeszcze niepojętej dla nas „formy”. Tj. mówiąc o „sednie” czy też „naturze” czegoś rozumiemy konkretny „sposób istnienia”. Odrzucamy zatem założenie, jakobyśmy mówili o „nieistnieniu” w sensie ścisłym czy też, jak rozróżniali niektórzy filozofowie, „niebycie” w znaczeniu „braku czegoś”. W takim ujęciu „niebyt” tworzy nam strukturę relacyjną. My jednakże nie tworzymy złożonych relacji na wstępie naszych rozważań. Wracając do „sposobu istnienia” rozumiemy przeto, iż coś co nie istnieje w sensie ścisłym nie może mieć jednocześnie z tym założeniem przymiotów wewnętrznych, takich jak „natura”, ponieważ nie ma rzeczy względem której byłoby uwewnętrznione, czy też nie ma mocy oddziaływania, gdyż nie istniejąc nie posiada możliwości interakcji. Gdy mówimy o wzajemnym wpływie (interakcji) czy to na poziomie abstrakcji, czy w przyrodzie mamy na myśli swego rodzaju „starcie” czegoś z czymś. Aby jednak mogło do niego dojść oba obiekty muszą posiadać jakąkolwiek formę. Tym czasem nieistnienie nie ma formy, bo tylko to co istnieje może ją mieć. Rozumiemy więc, że koniecznym jest przyjęcie założenia, że zło jest raczej czymś niż, że nie jest „wcale”. Jednakowoż odrzucamy prywacyjną teorię zła. Skoro więc ustaliliśmy, że w zgodzie z założeniem zło ma specyficzny dla siebie sposób istnienia należałoby się zastanowić nad tym jaki on jest. Jaka jest forma zła. Co stanowi jej sedno? Zauważmy, że w jakikolwiek sposób charakteryzowalibyśmy zło jako takie, to zawsze występuje ono w odniesieniu do czegoś innego. Zdarza się, że bywa utożsamiane z „brakiem” , z „zepsuciem”, „nadużyciem”, „zniekształceniem”. Każde ujęcie jawi je jako formę relacyjną, jako pewną interakcję względem obiektu, który jest w obrębie oddziaływania zła. Takie intuicyjne ujęcie prowadzi nas do kolejnego założenia; mianowicie, że zło nie jest żadną formą samą w sobie, ani bytem czy też niebytem, lecz, że jest PROCESEM. Procesem aktywnym i dynamicznym. Zachodzącym jak już wspomniałam względem czegoś. Poparciem takiego założenia jest podstawowa forma orzekania o złu. Mianowicie o jego konsekwencji. Przyjęło się, iż nie mówimy „zło postanowiło coś zrobić lub zniszczyć”, tak jakby było bytem samoistnym. Jest to rozwiązanie sztuczne, które niejako przeciwstawia się prostemu pojmowaniu tego zjawiska. Zakładamy raczej, że zło działa, lecz nie jako obiekt intencjonalny, ale raczej iż działa tak, jak działają na ciało prawa fizyki. Podsumowując: w zgodzie z przyjętymi przesłankami wnioskujemy, że zło jest raczej pewną formą, a jest nią tak jak wszystkie procesy mające moc oddziaływania na rzeczy i ich stan. Myślę, że możemy się w tym punkcie łudzić, iż przynajmniej częściowo udało nam się określić z czym mamy do czynienia, mówiąc o złu.
Rozdział II
Źródła pochodzenia zła

Metoda, którą będziemy się posługiwać jest identyczna jak w rozdziale pierwszym. Aby ustalić źródło, nie natomiast źródła, musimy dojść do takiego punktu, który będzie ostateczny. Pierwszy. Taki przed którym i obok którego niczego już nie będzie, gdyż inaczej nie będzie on źródłem właściwym, lecz wtórnym a na takim nam nie zależy. Aby odnaleźć taki punkt musimy przeto zastanowić się, gdzie go upatrywać. Wedle teologii chrześcijańskiej i innych nauk o Bogu czy też bóstwach zło zostało nadane odgórnie ludziom i było względem nich pierwotne. Jednakże założenie takie jest sprzeczne nawet z samą teologią dlatego, że wydając osądy o działaniu zła zakłada ona, iż nie było ono obecne na Ziemi przed człowiekiem. Tutaj słusznie przyjmuje, że źródła zła należy upatrywać u początków dziejów człowieka i Biblię a także inne księgi traktujemy metaforycznie, ale nie możemy przyjąć, że zło pochodzi od czegoś pozaziemskiego czy pozaludzkiego z tych samych powodów przez które koniecznym było odrzucenie wielu doczesnych konceptów odnośnie samego zła. Mianowicie obecne na świecie religie mają odmienne podejścia do zagadnienia pochodzenia zła, a różne czy wręcz sprzeczne tezy nie mogą stanowić rzetelnej podstawy orzekania o nim. Więcej nawet, religijność jest wytworem kultury człowieka, niejednorodnym i nie będącym prawem dotyczącym wszystkich istot żywych czy nawet wszystkich ludzi. Religijność ma charakter poglądowy, subiektywny, co dopuszcza dowolność interpretacji, natomiast spójna teoria nie może być dowolnie interpretowana. Z tego też powodu założenia teologii i teodyceę musimy również odrzucić, gdyż jest pełna nieścisłości (co nie przeczy jej istotnemu wkładowi), a w świetle wielokulturowości cywilizacji nie stanowi pierworodnego źródła. Przy czym odsuwamy tutaj kwestię istnienia czy nieistnienia jakiegokolwiek boga, Boga czy bóstw, gdyż kulty religijne powstały w oparciu o pojęcie centralne jakim jest „Bóg”, a nie natomiast Bóg w oparciu o nie. Sama idea Boga jest niezależna od istnienia tych form kulturowych. Religia jest wtórna względem stworzonych przez człowieka pojęć, które ją kształtują. Poza nią również nauki biologiczne nie pozostają w tym zakresie obojętne i wskazują nam na wspólne mechanizmy kierujące kooperacją wewnątrzgatunkową w świecie istot żywych. Perspektywa oddziaływań ewolucyjnych, która niesie nam jednolite rozwiązania odnośnie procesów, które zainicjowały i ukształtowały zachowania społeczne w królestwie zwierząt (do którego w pewnym sensie należy człowiek) pozwoliła nam na przyjęcie najbardziej obiektywnej metody badania moralności, którą to zajmuje się etyka. Jest ona niezależna względem rozbieżnego podejścia teologów i innych chrześcijańskich i niechrześcijańskich myślicieli, a także stanowi rozszerzenie udowodnionych już w nauce mechanizmów o abstrakcyjny poziom poznania, a co najistotniejsze- uniwersalny. Dlatego też będzie stanowiła podstawowe źródło odniesienia przy dokonywaniu ocen moralnych i badaniu samej moralności. Póki co jednak ustaliliśmy tylko tyle, iż teodycea i teologia nie są w zakresie badania źródła zła pomocne. Zaznaczyłam już wyżej, iż źródła zła upatrujemy w człowieku. Naturalnie wyjaśnię skąd wstępnie mam takie założenie. Obserwując istnienie bardzo rozległego królestwa zwierząt niejako pomijamy je w naszych rozważaniach odnośnie natury zła, ponieważ zakładamy iż one go nie doświadczają, nie czynią i nie są w interakcji ze złem. Sprawia to, iż przenosimy zło na poziom metafizyczny dostępny tylko istotom mającym możliwość abstrakcyjnego poznania. W dalszej części mojej pracy okaże się, że jest to nie tylko zawężające stanowisko, ale nawet w pewnych przypadkach niewłaściwe. Na obecną chwilę załóżmy jednak, że istnienie zła zależne jest od możliwości jego dostrzeżenia i scharakteryzowania. Wiążę się to jednak z przynajmniej dwoma problemami. Przyjmując takie założenie zło nie może mieć natury metafizycznej, gdyż odnosi się wyłącznie do człowieka, co niejako nie jest w zasięgu badań metafizyki. Przecież np. sens istnienia rzeczy, świata itp. odnosi się do całego świata, nie natomiast tylko do człowieka. Tak więc jeżeli zło ma mieścić się na płaszczyźnie metafizycznej musi dotyczyć całości istnienia, również innych istot żywych zdolnych do odczuwania. Jeżeli jednak nie dotyczy, to nie może być metafizyczne. Drugim problemem jest wątpliwość związana w ogóle z istnieniem poziomu metafizycznego. W zgodzie z obiektami badań metafizyki ma ona rzeczywistą rację bytu, gdy przyjmiemy założenie o istnieniu czegoś ponad fizyczną formę istnienia Wszech świata. Natomiast jest to już kwestia względna. Napotykamy więc na problem „subiektywności” poznania. Zauważcie proszę, że metafizyka to po prostu twór sztuczny, który w rzeczywistości stanowi swoiste rozszerzenie poznania abstrakcyjnego, więc istnienie platformy metafizycznej jest w gruncie rzeczy symboliczne i umowne. Nie stanowi ona niczego innego niż pewnej konsekwencji myślenia abstrakcyjnego człowieka. Jakie więc założenie należałoby wstępnie przyjąć? Jeżeli o złu mówimy w kontekście wymagającym jego zdefiniowania, czyli myślenia abstrakcyjnego, to istnieje ono odtąd, odkąd człowiek je zdefiniował i nadał mu wartość. Ma więc charakter relatywny. Jeżeli natomiast nie zgadzamy się z tym założeniem i przyjmujemy, że zło było obecne w dziejach ludzkości zanim podjęto próby jego zdefiniowania (co jest chyba oczywiste), to nie jest ono relatywne i uzależnione od poznania abstrakcyjnego, a co za tym idzie nie dotyczy wyłącznie człowieka. Idąc tą drogą pierwotnym źródłem zła jest zaistnienie możliwości jego interakcji z żywymi istotami czy też między żywymi istotami (gdyż jest to pewien proces), zdolnymi do jego odczuwania w szerokim tego słowa znaczeniu. Dlatego też wcześniej wspomniałam o tym, że zło jest dynamiczne, ponieważ działa, gdy zachodzi fizyczna możliwość jego wejścia w interakcję z podmiotem. Przy czym nie zachodzi zawsze, gdy występują jakiekolwiek interakcje między podmiotami, lecz gdy występują ku temu pewne okoliczności i warunek interakcji jest spełniony.

Rozdział III
Formy istnienia zła
Forma istnienia zła, to jego konsekwencja czy też sposób w jaki rozpoznajemy jego zajście. Tak jak gdy na zewnątrz jest szron wiemy, że był mróz, tak i gdy zajdzie zło wiemy to po jego konsekwencjach. Bardzo płytkim podejściem do problematyki zła było powojenne rozpatrywanie go w kontekście jego następstw. Naturalnie miarą zła jest siła odczuć związanych z jego wystąpieniem, ale nie jest to tożsame z samym złem. Prąd nie jest tym samym co żarząca się żarówka. W tym rozdziale możemy już przywołać różne koncepcje zła, dlatego iż w gruncie rzeczy badały one jego formy a nie zło jako takie. Tutaj zgadzam się z Hanną Arendth, iż zło jest prozaiczne. Mimo wszelkim ludzkim pragnieniom nadania czemuś tak dotkliwemu szczególnego znaczenia jest to po prostu proces. To właśnie potrzeba nadawania sensu rzeczom i zjawiskom, które są dla nas istotne zgubiła wielu myślicieli, jak np. Barbarę Skargę na drodze ich prób zrozumienia natury zła. Szukali oni bowiem poparcia dla tego, co chcieli rozumieć poprzez zło, lecz niekoniecznie musiało być to jego rzeczywistym ujęciem, przez co popadali w pułapkę chaosu i braku odpowiedzi. Mogę to ująć następująco- ile pragnień, tyle wizji. Brzytwa Ockhama to cudowne narzędzie. Zanim zrobimy pacjentowi operację warto najpierw obejrzeć bolącą nogę, bo może się okazać, że źródłem bólu nie jest żadna niespotykana choroba, lecz stłuczenie. Im prostsza, im bardziej prozaiczna jest forma zła, tym bardziej wydaje się być przerażająca. Ponieważ zło jest ciekawsze, dlatego też oczekiwania filozofów względem niego rosły, co przyczyniło się do nadmiernego wręcz rozdmuchania problemu. Zło leży dosłownie w naturze, a raczej w przyrodzie. Istnienie dobra i człowieczeństwa wiąże się z możliwością poszerzenia sposobu naszej egzystencji o poziom abstrakcyjny, który umożliwia nam rozumne poznanie i częściowe decydowanie o wybiciu się ponad instynkty. Ból, nieszczęście, cierpienie, smutek, złość- to wszystko formy w jakich rozpoznajemy obecność zła i w tym punkcie szereg obserwacji i tez innych autorów zaczyna mieć rację bytu. Hannah Arendt ma rację mówiąc o tym, że mimo ogromu tragedii jaką powoduje zło, jest ono płytkie i proste. Rację ma też Tischner mówiąc o doświadczaniu zła. Wszak wystarczy do tego interakcja. Prawdę też mówią filozofowie zauważając, że zło wynika z woli, jak Kant, który winą za nie obarcza człowieka „chcącego popełnić zło”. Właśnie ta chęć, którą dobrze badał jest warunkiem nieodzownym do zajścia zła. Przy czym istnieje ono jednocześnie nawet, gdy nie działa na podmiot. Tak jak prawo grawitacji działa, nawet jeżeli chwilowo wywołamy jego brak lub wstrzymamy jego zachodzenie (np. gdy ćwiczy się astronautów). Zatem tutaj rację ma Skarga, mówiąc, że zło istnieje też w innym aspekcie niż prozaiczność. Co więcej, wyrządzanie zła nie dotyczy tylko człowieka, ale wszystkich zdolnych do odczuwania bólu, interakcji i intencjonalnego działania istot, gdyż zło przejawia się również w zadawaniu bólu. Dopiero w tym momencie cały obecny dorobek filozofii zła zyskuje znaczenie. Również różnorodność poziomów i form w jakich występuje zło w świetle takiego podejścia do niego zostaje gruntownie wyjaśniona. Zauważcie proszę, że wszelkie różnice w zapatrywaniu się na to zjawisko są właściwe z tego powodu, iż nie ma dwóch identycznych podmiotów poznania, co za tym idzie nie ma dwóch identycznych w przyrodzie interakcji między tymi podmiotami, co sprawia, że zachodzące zło może przybierać niemal dowolną formę. I też tak jak do interakcji między podmiotami dochodzi na różnych płaszczyznach (jednostkowo np. między dwojgiem ludzi, międzygatunkowo np. między drapieżnikiem a ofiarą, wewnątrzgatunkowo, czyli pomiędzy grupami- co pozwala złu wkroczyć w każdą sferę i każdy poziom kooperacji w przyrodzie), tak właśnie zło może bez ograniczeń wejść w każdą sferę poznania i egzystencji podmiotu, politykę, religijność, społeczeństwo, światopoglądy. To z kolei tłumaczy nam masowe tragedie, wojny czy Holokaust. Niewłaściwie widzieli filozofowie zło, mówiąc raz, że jest ono historyczne, a raz iż jest biologiczne. Nie ma bowiem praw przyrody czy fizyki, które nie byłyby zdolne do zinfiltrowania ludzkich zachowań i jego kultury. Życie społeczne nie istnieje w oderwaniu od instynktu przetrwania. Zło jest biologiczne i DLATEGO WŁAŚNIE przenika historię cywilizacji. Zła nie ma jedynie w przyrodzie nieożywionej, gdyż nie istnieją podmioty między którymi mogłoby dojść do interakcji jaką jest zło. Możliwość zadania i możliwość doświadczenia zła jest nieodzowna do zajścia tego procesu, dlatego kamienie zła nie czynią, nie doznają i nie uczestniczą w złu. Podobnie jak katastrofy w przyrodzie, które nie są żadnym złem. Dzieją się w zgodzie z naturalnymi prawami przyrody. Dopiero człowiek nadał im w związku z odczuciem krzywdy większego znaczenia. Niesłusznie.

Praca należy do mnie i zastrzegam wszelkie prawa autorskie, w tym prawo do kopiowania treści. Znajdziecie mnie na : alternatywnirazem.blog.pl
Powrót do góry
Abdul




Dołączył: 21 Kwi 2014
Posty: 595
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:51, 21 Sty 2015    Temat postu:

I: "zlo nie jest zadha forma...", "zlo jest raczej forna..." - jak juz tak dobitnie starasz sie operowac pojeciami i je precyzowac, to rob to precyzyjnie.

II: czemu "sprzeczne nawet z sama teologią?" i - czemu zlo nie moglo pojawic sie razem z czlowiekiem?
Wszystko moze byc pomocne w "zakresie badania zla", zreszta nie tylko w tym zakresie.
Zlo ma miejsce, gdy istnieje "fizyczna mozliwosc..." - czyli na tym poziomie abstrakcyjnym, metafizycznym juz nie?
Dlaczego konieczna jest interakcja miedzypodmiotowa?

III: Gdy na zewnatrz jest szron, moge sobie podejrzewac, ze jest mroz, ze mroz "sie dzieje", jak i moge zakladac, ze mroz "byl". Ale czy moge miec 100% pewnosci?
Stany, jakie wypisujesz - niekoniecznie wszedzie widzialbym tam obecnosc zła. Mysle, ze zlo MOZE objawiac sie w zadawaniu bolu, aczkolwiek NIE MUSI.
Kamien raczej nie czyni i nie doznaje zla, ale czy w nim nie uczestniczy? Wahalbym sie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ktmdukes




Dołączył: 12 Cze 2015
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pią 7:06, 12 Cze 2015    Temat postu:

I would like to come on this subject.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NagieNiebo




Dołączył: 31 Maj 2015
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:51, 12 Cze 2015    Temat postu:

Jako że nie znamy wszystkich przyczyn i skutków naszych działań, możemy tylko założyć, że złym jest świadome i celowe czynienie zła dla samego zła. Dobrem zaś sytuacja odwrotna. Tylko taka perspektywa nas obowiązuje, bo taka jest jedynie możliwość naszej ograniczonej świadomości. Jednocześnie człowiek czyniący zło jest niejako uwarunkowany, tak samo jak ten czyniący dobro, więc choć jest winny w ludzkim świecie, to w szerszej perspektywie jest, jaki jest. Wydaje się, że te pojęcia istnieją na tej samej płaszczyźnie, co wolna wola. Przynajmniej wygląda na to, że takimi tylko możemy je poznać.

Jednocześnie przez zło rozumiem przymusowe obarczenie drugiej strony przykrym doświadczeniem, mając na celu jedynie samą przykrość i jej nieprzyjemne konsekwencje. Odbieranie dobra i sytuacji neutralnej.

W przypadku dobra, jest to nie tylko sprawianie radości, ale i przynoszenie ulgi, wyzwalanie od zła.

Trzeba by przyjąć, że wywyższanie dobra jednej jednostki (w tym siebie) lub grupy nad dobro innej jest złem.

Tylko dana jednostka ma prawo decydować, co dla niej jest dobre, i jeżeli uważa, że lepiej niech zginie 100 innych osób niż ona, to zabicie jej będzie kontrowersyjnym 'złem koniecznym' dla przetrwania tych 100. Poświęcenie swojego dobra dla dobra innych natomiast wygląda na dobre. Tak więc, jeżeli ta jedna osoba zdecyduje się, że chce zginąć, by uratować 100, to zrobiła niezwykle dobry uczynek, w przeciwnym razie zachowała się neutralnie i nie jest winna trupów.

Niewykonanie dobra czy niewykonanie zła nie jest ani jednym ani drugim, ale zapobieżenie złu jest dobrem, a dobru - złem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez NagieNiebo dnia Pią 14:52, 12 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Etyka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin