Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

SPOŁECZEŃSTWO INFORMACYJNE
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Filozofia Społeczna
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Śro 13:41, 11 Wrz 2013    Temat postu:

CYTAT 1. Z Dekalogu wynika jeszcze jedna cecha Boga, a mianowicie pracowitość przejawiająca się w wielkich dziełach twórczych. Czy przypadkiem tego samego Bóg nie oczekuje od człowieka?

1. Pracowitość tak, mamy pracować z tym się zgadzam. Jest tu jednak drobny niuans, praca twórcza rozwija człowieka, ale praca ponad siły, prymitywna walka z bezwładnością materii, tylko w celu pozyskania środków do życia (np. przekładanie towarów na kasie marketu, albo wtykanie śrubek na taśmie montażowej w fabryce, albo karczowanie lasu…+ codzienne zajęcia domowe + konieczny sen), to ogranicza, zabija intelekt. Nie wiem, czy taki zaharowany człowiek dojdzie do świadomości Boga Dekalogu, chyba że na emeryturze, jak dożyje. Takim ludziom są potrzebne instytucje religijne. W SIŻ będzie to pewnie głowa rodziny . Jeśli tak, to obawiam się, że głowy rodzin zamienią się w jakąś formę autorytetów, a zaraz potem w funkcjonariuszy pseudo-religijnych, nawet jeśli nie jest to zamierzone.

CYTAT 2. Św. Paweł pisząc swój „Hymn do Miłości” myślał o jedynym Bogu. Nie wiem, dlaczego wnioskujesz, że Bóg Dekalogu nie jest bogiem miłości? To, że jest surowy i pamiętliwy nie oznacza zaprzeczenia miłości. Pragnąc dobra dla umiłowanego nie można być nieodpowiedzialnym i godzić się na jego błędy. Po za tym to przede wszystkim człowiek ma miłować Boga, który nie odwzajemnia miłości bo jest nieobecny


2. Jak rozumiem, to miłość do Boga Dekalogu jest związana z wybraniem Go aktem wolnej woli. Mogę Go wybrać lub nie. Konsekwencją wyboru Boga jest przestrzeganie Dekalogu. Ale miedzy jakimi wartościami mogę wybierać? Bóg to życie i trudy w imię tego życia, inny wybór to doraźne przyjemności, a potem niewiadoma, najpewniej śmierć. Czy są jeszcze inne wartości do wyboru? Zatem myślący człowiek wybierze Boga, bo to większa wartość. Większość ludzi w ogóle nie będzie wybierać, a nawet zastanawiać się nad takim wyborem, wybiorą doraźną przyjemność, żeby zrównoważyć sobie dyskomfort , który przynosi im ciężkie życie (p.1)

3. Czemu uważam, że Bóg Dekalogu w Twojej koncepcji nie jest Bogiem miłości?
- bo chce miłości od człowieka, ale nie jest to miłość bezwarunkowa, tylko posłuszny może Go kochać;
- odrzuca nieposłusznych,tych co Go nie wybrali, chociaż ich stworzył, nic o nich nie mówi (chyba, że to nie On
ich stworzył);
- stosuje kary (niewiadomo jakie) dla posłusznych błądzących, a więc rządzi strachem;
- jest zazdrosny, a więc nie ufa człowiekowi, czyli wie, że człowiek będzie błądził, bo będzie miał powody ;
- sam nie okazuje miłości, bo Go nie ma, niewiadomo więc czy kocha człowieka, czy nie. Człowiek ma się
sam zorientować po doznawanych ewentualnie łaskach. Jeśli człowiek łask nie doświadcza, to nie wie, czy
Bóg go nie kocha, czy on sam za mało kocha Boga. Taki człowiek jest zdezorientowany, taki człowiek
nie ma miłości, taki człowiek ma tylko strach.
- Cytat z wątku „Bóg Abrahama” „ słowo „Bóg” można byłoby wymazać bez szkody całego prawa. Bo Bóg Dekalogu to bardziej pewna prawidłowość logiczna niż gigantyczny nadczłowiek. Nie jest jakimś wyodrębnionym żywym organizmem, ale składa się z takowych. Na Ziemi tylko człowiek jako istota rozumna i obdarzona wolną wolą jest budulcem dla zaistnienia Boga. To znaczy, że Boga aktualnie żyjącego i działającego może nie być, ale potencjalność jego odrodzenia stale istnieje i ściśle jest związana z istnieniem człowieka. To poprzez właśnie człowieka Bóg materializuje się i uzyskuje moc sprawczą umożliwiającą tworzenie życia tam gdzie go jeszcze nie ma.”

- Jeśli taki obraz Boga jest jeszcze aktualny w Twojej koncepcji, to taki Bóg nie jest osobą. Nie można
nawiązać relacji miłości z bytem nieosobowym. Można go zaakceptować aktem rozumu, ale
uczucie miłości jest możliwe tylko między osobami. Mogę mówić, że kocham swój komputer, ale to
by była chora miłość.



CYTAT 3. Nie wiem czy Dekalog został spisany „boskim palcem” jak wynika z Biblii. Jest to tekst z poza Dekalogu i przez to nie jest dla mnie wiarygodny. Aby ograniczyć do minimum kłamstwa przyjąłem tylko Dekalog za dogmat w takiej wersji jaka jest nam znana. Możliwe, że i w nim są zakłamania, ale na coś się trzeba zdecydować.

Tak, to zrozumiałe. Pojawia się jednak pytanie, czy dogmat podlega weryfikacji? Pewnie taki dogmat jak Dekalog mógłby tylko Bóg zweryfikować.


CYTAT 4. Też uważam, że Dekalog był znany przed Mojżeszem. Twierdzę, że to dla niego wymyślono Mojżesza i to dla niego powstała Biblia. Nie sądzę więc, że w tak ważnym już wówczas tekście odważono by się na znaczące zmiany


No nie wiem, dużo badań historyczno-archeologicznych wskazuje, że Mojżesz żył naprawdę, no i Mojżesz
znał pismo, wcześniej Żydzi przekazywali sobie ustnie tradycję. Przyjmuje się, że pierwsze 5 ksiąg Biblii
napisał Mojżesz, możliwe że w celu ochrony Dekalogu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:05, 11 Wrz 2013    Temat postu:

selene napisał:
CYTAT 1. Z Dekalogu wynika jeszcze jedna cecha Boga, a mianowicie pracowitość przejawiająca się w wielkich dziełach twórczych. Czy przypadkiem tego samego Bóg nie oczekuje od człowieka?

1. Pracowitość tak, mamy pracować z tym się zgadzam. Jest tu jednak drobny niuans, praca twórcza rozwija człowieka, ale praca ponad siły, prymitywna walka z bezwładnością materii, tylko w celu pozyskania środków do życia (np. przekładanie towarów na kasie marketu, albo wtykanie śrubek na taśmie montażowej w fabryce, albo karczowanie lasu…+ codzienne zajęcia domowe + konieczny sen), to ogranicza, zabija intelekt. Nie wiem, czy taki zaharowany człowiek dojdzie do świadomości Boga Dekalogu, chyba że na emeryturze, jak dożyje. Takim ludziom są potrzebne instytucje religijne. W SIŻ będzie to pewnie głowa rodziny . Jeśli tak, to obawiam się, że głowy rodzin zamienią się w jakąś formę autorytetów, a zaraz potem w funkcjonariuszy pseudo-religijnych, nawet jeśli nie jest to zamierzone.

CYTAT 2. Św. Paweł pisząc swój „Hymn do Miłości” myślał o jedynym Bogu. Nie wiem, dlaczego wnioskujesz, że Bóg Dekalogu nie jest bogiem miłości? To, że jest surowy i pamiętliwy nie oznacza zaprzeczenia miłości. Pragnąc dobra dla umiłowanego nie można być nieodpowiedzialnym i godzić się na jego błędy. Po za tym to przede wszystkim człowiek ma miłować Boga, który nie odwzajemnia miłości bo jest nieobecny


2. Jak rozumiem, to miłość do Boga Dekalogu jest związana z wybraniem Go aktem wolnej woli. Mogę Go wybrać lub nie. Konsekwencją wyboru Boga jest przestrzeganie Dekalogu. Ale miedzy jakimi wartościami mogę wybierać? Bóg to życie i trudy w imię tego życia, inny wybór to doraźne przyjemności, a potem niewiadoma, najpewniej śmierć. Czy są jeszcze inne wartości do wyboru? Zatem myślący człowiek wybierze Boga, bo to większa wartość. Większość ludzi w ogóle nie będzie wybierać, a nawet zastanawiać się nad takim wyborem, wybiorą doraźną przyjemność, żeby zrównoważyć sobie dyskomfort , który przynosi im ciężkie życie (p.1)

3. Czemu uważam, że Bóg Dekalogu w Twojej koncepcji nie jest Bogiem miłości?
- bo chce miłości od człowieka, ale nie jest to miłość bezwarunkowa, tylko posłuszny może Go kochać;
- odrzuca nieposłusznych,tych co Go nie wybrali, chociaż ich stworzył, nic o nich nie mówi (chyba, że to nie On
ich stworzył);
- stosuje kary (niewiadomo jakie) dla posłusznych błądzących, a więc rządzi strachem;
- jest zazdrosny, a więc nie ufa człowiekowi, czyli wie, że człowiek będzie błądził, bo będzie miał powody ;
- sam nie okazuje miłości, bo Go nie ma, niewiadomo więc czy kocha człowieka, czy nie. Człowiek ma się
sam zorientować po doznawanych ewentualnie łaskach. Jeśli człowiek łask nie doświadcza, to nie wie, czy
Bóg go nie kocha, czy on sam za mało kocha Boga. Taki człowiek jest zdezorientowany, taki człowiek
nie ma miłości, taki człowiek ma tylko strach.
- Cytat z wątku „Bóg Abrahama” „ słowo „Bóg” można byłoby wymazać bez szkody całego prawa. Bo Bóg Dekalogu to bardziej pewna prawidłowość logiczna niż gigantyczny nadczłowiek. Nie jest jakimś wyodrębnionym żywym organizmem, ale składa się z takowych. Na Ziemi tylko człowiek jako istota rozumna i obdarzona wolną wolą jest budulcem dla zaistnienia Boga. To znaczy, że Boga aktualnie żyjącego i działającego może nie być, ale potencjalność jego odrodzenia stale istnieje i ściśle jest związana z istnieniem człowieka. To poprzez właśnie człowieka Bóg materializuje się i uzyskuje moc sprawczą umożliwiającą tworzenie życia tam gdzie go jeszcze nie ma.”

- Jeśli taki obraz Boga jest jeszcze aktualny w Twojej koncepcji, to taki Bóg nie jest osobą. Nie można
nawiązać relacji miłości z bytem nieosobowym. Można go zaakceptować aktem rozumu, ale
uczucie miłości jest możliwe tylko między osobami. Mogę mówić, że kocham swój komputer, ale to
by była chora miłość.



CYTAT 3. Nie wiem czy Dekalog został spisany „boskim palcem” jak wynika z Biblii. Jest to tekst z poza Dekalogu i przez to nie jest dla mnie wiarygodny. Aby ograniczyć do minimum kłamstwa przyjąłem tylko Dekalog za dogmat w takiej wersji jaka jest nam znana. Możliwe, że i w nim są zakłamania, ale na coś się trzeba zdecydować.

Tak, to zrozumiałe. Pojawia się jednak pytanie, czy dogmat podlega weryfikacji? Pewnie taki dogmat jak Dekalog mógłby tylko Bóg zweryfikować.


CYTAT 4. Też uważam, że Dekalog był znany przed Mojżeszem. Twierdzę, że to dla niego wymyślono Mojżesza i to dla niego powstała Biblia. Nie sądzę więc, że w tak ważnym już wówczas tekście odważono by się na znaczące zmiany


No nie wiem, dużo badań historyczno-archeologicznych wskazuje, że Mojżesz żył naprawdę, no i Mojżesz
znał pismo, wcześniej Żydzi przekazywali sobie ustnie tradycję. Przyjmuje się, że pierwsze 5 ksiąg Biblii
napisał Mojżesz, możliwe że w celu ochrony Dekalogu.


Ad1, Właśnie po to powstał Dekalog, a teraz powstaje SIŻ aby uwolnić człowieka od niewolniczej pracy ponad siły z wynagrodzeniem na zaledwie przetrwanie. SIŻ nie ma nic wspólnego z religiami i w żaden sposób ich nie będzie zastępować. Natomiast od pojęcia głowy rodziny odzwyczaił nas socjalizm i mamy obecnie zgliszcza rodzin z bankrutującym ZUS-em. Jest źle, a niebawem będzie jeszcze gorzej. SIŻ będzie jedną z alternatyw do wyboru, tylko że, nie będzie można do niego tak łatwo przystąpić. Nie kupi się wejściówki płacąc nawet miliony.

Ad2. SIŻ to nie tylko społeczeństwo o najwyższym poziomie moralnym, ale także system ekonomiczny gdzie każdy będzie miał pracę. Świadczenia społeczne czyli służba zdrowia czy oświata osiągną poziom, który nawet w komunizmie był niemożliwy. Tam będzie radość życia, a obok ciężkie życie. Wybór będzie, ale na takim poziomie.

Ad3. 1) Posłuszeństwo nie wynika z miłości tylko z pokory, a ta z tego, że w ogóle chce się mieć boga. Można żyć sobie bez boga co czyni niemała liczba ludzi. Nie można tych relacji analizować osobno, bo tylko ich symbioza przynosi pożądany efekt. Gdy w miłości wiążą się dwa byty równorzędne, to preferowane przez nich wartości również podlegają połączeniu tworząc mieszankę o przypadkowej logice. Natomiast wybierając Boga Dekalogu nawiązujemy w nim relację pokory, która wymusza przyjęcia tylko Jego wartości. Pozostają wiec one czyste, bez domieszek własnych i na nich opiera się dopiero miłość. Ta natomiast nie jest możliwa bez myślenia pozwalającego zrozumieć Dekalog.

2) Dekalog jest skierowany do wszystkich, ale żeby go zrozumieć trzeba osiągnąć pewien stopień dojrzałości. Dopiero wtedy można dokonywać świadomego wyboru. Bóg nikogo nie odrzuca, tylko czeka aż dojrzeje albo dołączy do kogoś kto już jest dojrzały. Bóg stworzył człowieka z wolną wolą i konsekwentnie szanuje ją. Nie odrzuca, tylko nie przeszkadza tym co chcą żyć bez boga.

3) Karze tych co go wybrali, a potem znienawidzili. Kara nie dotyczy tych co w ogóle do niego nie przystąpili. Nie karze śmiercią, więc strach jest tu nie na miejscu. Poza tym nie rządzi, bo konsekwencje wyboru od razu są znane.

4) Zazdrość jest skutek uboczny relacji pokory. Bóg Dekalogu nie zgadza się na dualizm i stąd zazdrość gdy taki zacznie mu zagrażać. Człowiek jest bytem żywym czyli z natury niestabilnym. Nie można więc ufać temu co ustawicznie podlega przemianom. Dlatego relacje z Bogiem Dekalogu oparte są na miłości, a ta działa w czasie teraźniejszym.

5) Człowiek miłujący Boga na pewno nie jest strachliwy, bo czego miałby się obawiać skoro niczego złego nie robi. Strach ma tylko ten co grzeszy. Choć jego Pan jest nieobecny, to nie jest sam, bo wkoło pełno sług doglądających jego królestwo. Każdy z nich zastępuje swego Pana robiąc to, co On by robił będąc na miejscu. Zagubiony człowiek na pewno uzyska wsparcie od swych braci i nie zagubi się w miłości.

6) Bóg Dekalogu jest bytem żywym i przytoczonym cytacie próbuję wyjaśnić jakim. Dobrym przykładem jest nasz organizm, który składa się z komórek zespolonych ze sobą. Choć każda osobno nie stanowi człowieka, to razem są osobą. To samo dotyczy Boga i nie widzę podstaw aby nie przyznać mu osobowość. Po za tym miłość oparta jest na rozumie, bo bez niego nie jest możliwe zrozumienie wartości umiłowanego, a takie Bóg Dekalogu posiada.

Ad4. Dogmat można zastąpić innym dogmatem, ale wtedy zmieni się też podstawa logiczna.
Bez dogmatu, który jest fundamentem, niczego trwałego nie sposób zbudować.

Ad5. Odpuściłem sobie dociekanie prawdy historycznej, bo nie starczyłoby mi czasu na SIŻ.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pią 0:16, 31 Sty 2014    Temat postu:

Witaj Danielu,
Zastanawiam się dlaczego znikome jest zainteresowanie formacją SIŻ . Nasuwają mi się takie oto refleksje. Otóż u podstaw koncepcji SIŻ leżą dwa błędy fatalne, a właściwie jeden, a drugi jest konsekwencją pierwszego.
1. Błąd pierwszy: Założenie, że jest wielu bogów. Bóg może być tylko Jeden i Jedyny, to Bóg Absolut. To, że Go nie pojmujemy staje się powodem, że tworzymy sobie pojmowalne substytuty Boga. Takim substytutem jest Twój Bóg Dekalogu.
2. Błąd drugi: Założenie, że Boga możemy wybrać spośród wielu innych i „Go mieć”, a wiemy, że przedtem (przed tymże wyborem) ten Bóg nas stworzył.
Wyobraź sobie, (choć wiem, że to dla Ciebie może być trudne), że urodziłeś dziecko, a potem jak było już samodzielne, to powiedziałeś mu, żeby wybrało sobie rodzica spośród wielu, bo wiele jest rodziców w okolicy. Nawet jeśli wybierze nie Ciebie, to i tak pozostaniesz rodzicem tego dziecka. Po co więc cała ta akcja z wyborem rodzica? Relacja rodzic-dziecko jest nienegocjowalna, tak samo jak relacja Bóg i Jego stworzenie. Istota stworzona nie może „mieć Boga”, to stworzenie jest zawsze własnością Boga. Wolna wola, którą podobno mamy, realizuje się inaczej (to oddzielny temat), a nie w wyborze Boga.
Dziecko może przestać wyznawać wartości swojego rodzica, ale nie przestanie przez to być jego dzieckiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:16, 02 Lut 2014    Temat postu:

selene napisał:
Witaj Danielu,
Zastanawiam się dlaczego znikome jest zainteresowanie formacją SIŻ . Nasuwają mi się takie oto refleksje. Otóż u podstaw koncepcji SIŻ leżą dwa błędy fatalne, a właściwie jeden, a drugi jest konsekwencją pierwszego.
1. Błąd pierwszy: Założenie, że jest wielu bogów. Bóg może być tylko Jeden i Jedyny, to Bóg Absolut. To, że Go nie pojmujemy staje się powodem, że tworzymy sobie pojmowalne substytuty Boga. Takim substytutem jest Twój Bóg Dekalogu.
2. Błąd drugi: Założenie, że Boga możemy wybrać spośród wielu innych i „Go mieć”, a wiemy, że przedtem (przed tymże wyborem) ten Bóg nas stworzył.
Wyobraź sobie, (choć wiem, że to dla Ciebie może być trudne), że urodziłeś dziecko, a potem jak było już samodzielne, to powiedziałeś mu, żeby wybrało sobie rodzica spośród wielu, bo wiele jest rodziców w okolicy. Nawet jeśli wybierze nie Ciebie, to i tak pozostaniesz rodzicem tego dziecka. Po co więc cała ta akcja z wyborem rodzica? Relacja rodzic-dziecko jest nienegocjowalna, tak samo jak relacja Bóg i Jego stworzenie. Istota stworzona nie może „mieć Boga”, to stworzenie jest zawsze własnością Boga. Wolna wola, którą podobno mamy, realizuje się inaczej (to oddzielny temat), a nie w wyborze Boga.
Dziecko może przestać wyznawać wartości swojego rodzica, ale nie przestanie przez to być jego dzieckiem.

To są błędy Twojego rozumowania. Istotą jest to, że wśród wielu bogów i wielu wartości jest tylko jedne Bóg Dekalogu i jedne wartości reprezentujące Go jakim jest sam Dekalog. Wybierając wiec Boga Dekalogu, to przyjmujemy Jego Prawo za swoje. Ponieważ z tego prawa wynika, że niedopuszczalne jest służenie innym bogom jednocześnie służąc Bogu Dekalogu. Praktycznie oznacza to, że uznajemy dokładnie tylko takie wartości jakie On uznaje. Jeżeli dodamy lub odejmiemy cokolwiek tworzymy inny zbiór wartości, a tym samym dopuszczamy służenie innym bogom, których wartości dopisaliśmy do zbioru.
Z samego Dekalogu wynika (pierwsze przykazanie), że Bóg Dekalogu nie jest jednym bogiem, a na pewno nie jest absolutem. Twoja wizja boga jest odmienna i ma takie samo znaczenie dla przestrzegania Dekalogu jak wizje tych co Boga nie uznają wcale lub sami bogiem się ogłosili uznając tylko swoje subiektywne wartości.
Czym są więzy krwi, bo te zawsze pozostaną, a czym innym więzy rodzinne. Rodziców ma się jednych i niepowtarzalnych, ale o tym jakiej rodzinie jesteśmy lojalni sami decydujemy. Nie zmienia to faktu, że sowich rodzicach nie wolno nam zapomnieć, bo to wynika z Dekalogu.
Dbałość o rodziców nie może być jednak ponad Bogiem. Jeżeli oni Boga nie uznają i żyją niezgodnie z Dekalogiem, to i ja mam tak żyć? Nie. Ty jednak twierdzisz, że nadal muszę być wierny swoim rodzicom, a za to Bóg karze do trzeciego i czwartego pokolenia.

Brakiem zainteresowania SIŻ nie martwię się. Staram się ten czas spokoju wykorzystać dla uporządkowania swoich spraw osobistych, bo jak się zacznie, to pochłonie mnie całkowicie. To nie ja potrzebuję SIŻ, tylko społeczeństwo, które dotarło do muru i wie, że musi się coś zmienić, tylko nie wie na co.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Daniel dnia Nie 15:18, 02 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Nie 17:28, 02 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:

Daniel: Z samego Dekalogu wynika (pierwsze przykazanie), że Bóg Dekalogu nie jest jednym bogiem, a na pewno nie jest absolutem. Twoja wizja boga jest odmienna i ma takie samo znaczenie dla przestrzegania Dekalogu jak wizje tych co Boga nie uznają wcale lub sami bogiem się ogłosili uznając tylko swoje subiektywne wartości.


Bóg Absolut jest, jak myślę niepotrzebny w koncepcji SIŻ, głównie dlatego że nie da się ogarnąć żadnym dostępnym logicznym schematem. Bóg Dekalogu nie wyklucza jednak istnienia Boga Absolutu, bo nie wyklucza istnienia "cudzych bogów"(bo sam nie jest pewny swojej boskości);.
Jeśli dobrze rozumiem, to Ty Danielu chcesz wyeliminować element wiary z ludzkiej koncepcji pojmowania świata. Fakt, koncepcja SIŻ nie potrzebuje wiary, wystarczy logika. Dobro jest zastąpione przez funkcjonalność (dobry jest ten byt, ta rzecz, które spełniają funkcje do których zostały przeznaczone) . Miłość to spełnianie woli umiłowanego i wypełnianie prawa (Dekalogu). Tak pojęta miłość może być skierowana tylko do Boga Dekalogu, bo do niedoskonałego człowieka już nie. Chłodem powiewa od takiego SIŻ.
A tymczasem Wiara i same tylko wiara i miłość są kluczem do królestwa Bożego. Wiara i miłość są w zgodzie z Dekalogiem. Jeśli mamy argument dla wsparcia wiary, nie będzie to wcale wiara. To będzie logika.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:42, 02 Lut 2014    Temat postu:

selene napisał:
Cytat:

Daniel: Z samego Dekalogu wynika (pierwsze przykazanie), że Bóg Dekalogu nie jest jednym bogiem, a na pewno nie jest absolutem. Twoja wizja boga jest odmienna i ma takie samo znaczenie dla przestrzegania Dekalogu jak wizje tych co Boga nie uznają wcale lub sami bogiem się ogłosili uznając tylko swoje subiektywne wartości.


Bóg Absolut jest, jak myślę niepotrzebny w koncepcji SIŻ, głównie dlatego że nie da się ogarnąć żadnym dostępnym logicznym schematem. Bóg Dekalogu nie wyklucza jednak istnienia Boga Absolutu, bo nie wyklucza istnienia "cudzych bogów"(bo sam nie jest pewny swojej boskości);.
Jeśli dobrze rozumiem, to Ty Danielu chcesz wyeliminować element wiary z ludzkiej koncepcji pojmowania świata. Fakt, koncepcja SIŻ nie potrzebuje wiary, wystarczy logika. Dobro jest zastąpione przez funkcjonalność (dobry jest ten byt, ta rzecz, które spełniają funkcje do których zostały przeznaczone) . Miłość to spełnianie woli umiłowanego i wypełnianie prawa (Dekalogu). Tak pojęta miłość może być skierowana tylko do Boga Dekalogu, bo do niedoskonałego człowieka już nie. Chłodem powiewa od takiego SIŻ.
A tymczasem Wiara i same tylko wiara i miłość są kluczem do królestwa Bożego. Wiara i miłość są w zgodzie z Dekalogiem. Jeśli mamy argument dla wsparcia wiary, nie będzie to wcale wiara. To będzie logika.

Rzeczywiście, można dopisać boga absolutu do zbioru innych bogów. Problem w tym, że trudno mu przypisać wartości, które są dla niego ważne, ponieważ byt ten jest sprzeczny ze sobą logicznie.
Miłość do Boga Dekalogu oznacza także miłość do wszystkich co do niego należą czyli do całego Królestwa Bożego. Bóg nie dla wszystkich ludzi odnosi się jednakowo, bo jednych nagradza, a drugich, co go nienawidzą, karze. To nie tylko chłodzi, a wręcz mrozi nielojalnych.
Sielankowy obraz oparty na wierze i miłości zastępującej logikę, trudno komentować, bo świadczy o przyjęciu innej terminologii dla użytych słów.
Dla mnie miłość to relacja, która wymaga myślenia, a to bez logiki jest niemożliwe. To ciekawe, że od wszystkich innych oczekujesz logiki, ale od samej siebie już nie, bo twierdzisz, że Bóg musi być nielogiczny. Pasuje to dla boga absolutu, którego tu promujesz. Śmiem twierdzić, że cały KK wierzy w takiego boga, oceniając jego owoce całkowicie sprzeczne z Dekalogiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Nie 23:14, 02 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:
Daniel: Sielankowy obraz oparty na wierze i miłości zastępującej logikę, trudno komentować, bo świadczy o przyjęciu innej terminologii dla użytych słów.
Dla mnie miłość to relacja, która wymaga myślenia, a to bez logiki jest niemożliwe. To ciekawe, że od wszystkich innych oczekujesz logiki, ale od samej siebie już nie, bo twierdzisz, że Bóg musi być nielogiczny. Pasuje to dla boga absolutu, którego tu promujesz. Śmiem twierdzić, że cały KK wierzy w takiego boga, oceniając jego owoce całkowicie sprzeczne z Dekalogiem.

Racja, wiara może rozmijać się z logiką, ale logiczna logika powinna akceptować istnienie prawdziwej wiary i na odwrót postawa wiary akceptuje logikę.
Nie twierdzę, że Bóg musi być nielogiczny, wprost przeciwnie, twierdzę, że Bóg jest ponadlogiczny, bo Bóg pojmowalny logicznie przez człowieka jest mniej niż Bogiem, albo człowiek sam jest istotą równorzędną Bogu skoro może Go pojąć. A może wszyscy jesteśmy bogami?
Miłość to dużo więcej niż logika, miłość sterowana samą logiką to tylko pragmatyzm.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:42, 03 Lut 2014    Temat postu:

selene napisał:

Racja, wiara może rozmijać się z logiką, ale logiczna logika powinna akceptować istnienie prawdziwej wiary i na odwrót postawa wiary akceptuje logikę.
Nie twierdzę, że Bóg musi być nielogiczny, wprost przeciwnie, twierdzę, że Bóg jest ponadlogiczny, bo Bóg pojmowalny logicznie przez człowieka jest mniej niż Bogiem, albo człowiek sam jest istotą równorzędną Bogu skoro może Go pojąć. A może wszyscy jesteśmy bogami?
Miłość to dużo więcej niż logika, miłość sterowana samą logiką to tylko pragmatyzm.

A co to jest prawdziwa wiara? Wiara w co? W Boga, ale jakiego?
Wszystko co Bóg tworzy musi być dobre. Jest tak dlatego, bo dobre rzeczy muszą być kompletne w swym składzie i logiczne w swym działaniu.
Nie ma czegoś takiego jak nadlogika. Bóg ma moc tworzenia rzeczy bardziej skomplikowanych w swym składzie i rozbudowanych logicznie(np. budowa organizmu żywego), a my też już takie potrafimy jako ludzkość (nie pojedynczy człowiek) tworzyć. ( np. komputer).
Miłość to przede wszystkim wiedza o umiłowanym i pragnienia dobra dla niego. Zdobywanie tej wiedzy wymaga myślenia, a te bez logiki jest niemożliwe. Logika niczego nie steruje, tylko pozwala nam porządkować informację zamieniając ją w wiedzę. Bez logiki nie ma dobra, bo np. nogi w krześle muszą być logicznie ułożone i musi być ich cztery. Zarówno brak jednego czy drugiego czyni krzesło złym, wadliwym szmelcem.
Tyle rzeczy potrafimy już robić, ale z uporem maniaka nie tworzymy społeczeństwa logicznego, bo tylko takie może być dobre. Zamiast tego zastępujemy to wiarą i to nie wiarą w Boga, a w człowieka. Nadal wierzymy, że przyjdzie jakiś Mesjasz i nas zbawi. To ma być taki nadczłowiek, który czyni cuda i wszystko sam ogarnia. Żydzi nadal czekają na Mesjasza, który uczyni ich naród wielkim. Gdy przyszedł i powiedział, że jego Królestwo inaczej wygląda, to go zabili. To nie Mesjasza nam trzeba, a społeczeństwa opartego na prawdzie i wiedzy, którego organa mają jemu służyć, a nie jakieś kaście. Potrzebne nam jest społeczeństwo dobrze zarządzane, a nie rządzone przez różnych niedouczonych polityków myślących tylko o swoich korzyściach. To zarządzanie ma być oparte na nauce, która przewiduje i eliminuje wpływy najsłabszych wadliwych elementów. Tym elementem jest zawsze człowiek, dlatego każda decyzja nie ma być oparta na autorytetach, które też popełniają błędy, a na zdublowanych zespołach. Potrafimy w samolocie zastosować tą technikę, że jak jeden układ jest wadliwy, to drugi, albo trzeci go zastąpi. A tu władca coś głupiego ogłosi, a reszta przyklaśnie. Tak dalej być nie może.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 11:05, 04 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:
A co to jest prawdziwa wiara? Wiara w co? W Boga, ale jakiego?

Wiara w Boga, który jest Absolutem.
Wiary nie można się nauczyć, ani wydedukować mechanizmem logiki. Wiarę się doznaje lub nie. Człowiek niezdolny do doznawania wiary jest jak daltonista, nic nie wie o barwach i wrażeniach estetycznych jakie barwy wywołują, ale byłby skrajnym bufonem, gdyby twierdził, że barwy nie istnieją.

Cytat:
Wszystko co Bóg tworzy musi być dobre. Jest tak dlatego, bo dobre rzeczy muszą być kompletne w swym składzie i logiczne w swym działaniu.

Wcale nie musi i nie jest. Są kalecy i niepełnosprawni ludzie. Jest piramida żywieniowa, gdzie kolejne istoty są zjadane, żeby inne mogły istnieć. Jest starość, śmierć i cierpienie. Cały materialny świat to mieszanina dobra i zła.

Cytat:
Nie ma czegoś takiego jak nadlogika. Bóg ma moc tworzenia rzeczy bardziej skomplikowanych w swym składzie i rozbudowanych logicznie(np. budowa organizmu żywego), a my też już takie potrafimy jako ludzkość (nie pojedynczy człowiek) tworzyć. ( np. komputer).

Nie twierdzę, że jest nadlogika. Twierdzę, że boska percepcja jest najbardziej wszechstronna, bardziej wszechstronna niż ludzka, Bóg nie musi stosować dedukcji, analizy…., wie wszystko „w mig”, od zawsze. Ma absolutną świadomość Wszechświata.


Cytat:
Miłość to przede wszystkim wiedza o umiłowanym i pragnienia dobra dla niego. Zdobywanie tej wiedzy wymaga myślenia, a te bez logiki jest niemożliwe. Logika niczego nie steruje, tylko pozwala nam porządkować informację zamieniając ją w wiedzę. Bez logiki nie ma dobra, bo np. nogi w krześle muszą być logicznie ułożone i musi być ich cztery. Zarówno brak jednego czy drugiego czyni krzesło złym, wadliwym szmelcem.

Chociaż logika jest potrzebna i cenna, to nieprawda, że bez logiki nie ma dobra. Logika tylko pozwala zrozumieć, że zło jest niepotrzebne i nie ma sensu. Żadnej logiki nie stosuje ktoś, kto z narażeniem własnego życia skacze do wody, żeby ratować tonącego. Natomiast prawdą jest, że bez logicznego myślenia nie da się zrobić funkcjonalnych przedmiotów np. komputera, albo krzesła czteronożnego lub trójnożnego i z tegoż myślenia i znajomości statyki wynika, że czteronożne jest bardziej funkcjonalne (lepsze).


Cytat:
Tyle rzeczy potrafimy już robić, ale z uporem maniaka nie tworzymy społeczeństwa logicznego, bo tylko takie może być dobre. Zamiast tego zastępujemy to wiarą i to nie wiarą w Boga, a w człowieka. Nadal wierzymy, że przyjdzie jakiś Mesjasz i nas zbawi. To ma być taki nadczłowiek, który czyni cuda i wszystko sam ogarnia. Żydzi nadal czekają na Mesjasza, który uczyni ich naród wielkim. Gdy przyszedł i powiedział, że jego Królestwo inaczej wygląda, to go zabili. To nie Mesjasza nam trzeba, a społeczeństwa opartego na prawdzie i wiedzy, którego organa mają jemu służyć, a nie jakieś kaście. Potrzebne nam jest społeczeństwo dobrze zarządzane, a nie rządzone przez różnych niedouczonych polityków myślących tylko o swoich korzyściach. To zarządzanie ma być oparte na nauce, która przewiduje i eliminuje wpływy najsłabszych wadliwych elementów. Tym elementem jest zawsze człowiek, dlatego każda decyzja nie ma być oparta na autorytetach, które też popełniają błędy, a na zdublowanych zespołach. Potrafimy w samolocie zastosować tą technikę, że jak jeden układ jest wadliwy, to drugi, albo trzeci go zastąpi. A tu władca coś głupiego ogłosi, a reszta przyklaśnie. Tak dalej być nie może.

Też uważam, że mesjanizm nie ma nic do rzeczy w organizowaniu społeczeństwa , ale nie myślę, że idealne społeczeństwo może być podobne do sprawnego mechanizmu z systemem redundancji (dublowania, powielania najważniejszych układów), tak jest teraz, widzimy to w niekontrolowanym rozroście biurokracji. Wielu ludzi, nie tylko Ty i ja źle czują się w obecnym społecznym środowisku . Chociaż różnica między rządzeniem, a zarządzaniem jest znana od dawna, to zarządzanie w skali większej niż gospodarstwo domowe praktycznie nie występuje. Trzeba najpierw pokonać instynkt władzy drzemiący w większości z nas i inne wady. SIŻ , czyli formacje społeczne oparte na uniwersalnych wartościach zapewne zaistnieją, ale droga do nich prowadzi moim zdaniem poprzez doskonalenie jednostek, które stworzą społeczeństwo, a nie na odwrót, społeczeństwo nie wychowa jednostek dla SIŻ, bo jeśli zacznie to robić, doprowadzi do totalizmu. Historia potwierdza taki mechanizm.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:03, 05 Lut 2014    Temat postu:

selene napisał:
Wiara w Boga, który jest Absolutem.
Wiary nie można się nauczyć, ani wydedukować mechanizmem logiki. Wiarę się doznaje lub nie. Człowiek niezdolny do doznawania wiary jest jak daltonista, nic nie wie o barwach i wrażeniach estetycznych jakie barwy wywołują, ale byłby skrajnym bufonem, gdyby twierdził, że barwy nie istnieją.

Z tego co piszesz, to nie potrzebujesz Boga tylko wrażeń estetycznych, abyś się mogła zachwycić. To z pewnością jest jakąś wartością, ale tylko dla Ciebie. W tym układzie jesteś tylko Ty i bóg, ale na pewno, nie jest to Bóg Dekalogu.
Cytat:
Wcale nie musi i nie jest. Są kalecy i niepełnosprawni ludzie. Jest piramida żywieniowa, gdzie kolejne istoty są zjadane, żeby inne mogły istnieć. Jest starość, śmierć i cierpienie. Cały materialny świat to mieszanina dobra i zła.

Nie w tym rzecz, że istnieją istoty wadliwe, że istnieje zło. Chodzi o to, że to co Bóg stwarza w tym momencie jego dzieło jest dokończone czyli kompletne w swym składzie i logiczne w działaniu przez co uzyskuje swoją nazwę stosownie do swego rodzaju i gatunku. To, że z czasem traci swoje pierwotne właściwości i przez ubytek dobra staje się złym, nie można przypisywać Bogu, bo obdarzył stworzone przez siebie istoty wolną wolą. Bóg nie steruje więc ludźmi, dlatego mogą być źli.
Cytat:

Nie twierdzę, że jest nadlogika. Twierdzę, że boska percepcja jest najbardziej wszechstronna, bardziej wszechstronna niż ludzka, Bóg nie musi stosować dedukcji, analizy…., wie wszystko „w mig”, od zawsze. Ma absolutną świadomość Wszechświata.
Na pewno nie wynika to z Dekalogu, a jedynie to, że wie wszystko o ludziach.
Absolutna świadomość Wszechświata to subiektywna wartość przypisana bogu i do tego nadaje się tylko Bóg Absolut. Jemu można przypisać wszystko.
Cytat:
Chociaż logika jest potrzebna i cenna, to nieprawda, że bez logiki nie ma dobra. Logika tylko pozwala zrozumieć, że zło jest niepotrzebne i nie ma sensu. Żadnej logiki nie stosuje ktoś, kto z narażeniem własnego życia skacze do wody, żeby ratować tonącego. Natomiast prawdą jest, że bez logicznego myślenia nie da się zrobić funkcjonalnych przedmiotów np. komputera, albo krzesła czteronożnego lub trójnożnego i z tegoż myślenia i znajomości statyki wynika, że czteronożne jest bardziej funkcjonalne (lepsze).

Logika jest cechą dobra. Kto ratuje życie ludzkie postępuje logicznie, bo to jest wartość pochodząca od Boga. Jest więc dobrym człowiekiem w oczach Boga, bo realizuje Jego wartości. Taki człowiek uporządkowany jest w sposób logiczny i nie musi już dużo myśleć, bo jego odruchy, owoc jego samego, muszą być dobre.
Cytat:
Też uważam, że mesjanizm nie ma nic do rzeczy w organizowaniu społeczeństwa , ale nie myślę, że idealne społeczeństwo może być podobne do sprawnego mechanizmu z systemem redundancji (dublowania, powielania najważniejszych układów), tak jest teraz, widzimy to w niekontrolowanym rozroście biurokracji...
. Podajesz kompletnie zły przykład. Po pierwsze obecna biurokracja nie służy społeczeństwu, a państwu. To jest zupełnie co innego. Jest ona całkowicie niesprawna i jeżeli dubluje pewne posunięcia, to nie po to aby decyzje były lepsze, tylko po to aby mieć podstawy do swojego nadmiernego rozrostu. Drugim czynnikiem istotnym, że utajnia swoje działania i wymknęła się z pod kontroli społecznej, a podobno ma właśnie temu społeczeństwu służyć. Kto ma to sprawdzić, czy rzeczywiście służy?
Cytat:
[ Wielu ludzi, nie tylko Ty i ja źle czują się w obecnym społecznym środowisku . Chociaż różnica między rządzeniem, a zarządzaniem jest znana od dawna, to zarządzanie w skali większej niż gospodarstwo domowe praktycznie nie występuje. Trzeba najpierw pokonać instynkt władzy drzemiący w większości z nas i inne wady. SIŻ , czyli formacje społeczne oparte na uniwersalnych wartościach zapewne zaistnieją, ale droga do nich prowadzi moim zdaniem poprzez doskonalenie jednostek, które stworzą społeczeństwo, a nie na odwrót, społeczeństwo nie wychowa jednostek dla SIŻ, bo jeśli zacznie to robić, doprowadzi do totalizmu. Historia potwierdza taki mechanizm.

Zgadzam się, że trzeba pokonać instynkt władzy, który jest wartością obcą dla Boga Dekalogu. Kto dopuszcza władzę, to dopuszcza istnienie innych bogów obok Boga. To jest najważniejszy element, który przez wieki blokował powstanie społeczeństwa realizującego wartości Dekalogu.
Także jestem zdania, że poprzez doskonalenie jednostek może powstać SIŻ. Droga do tego jest tylko jedna. Najpierw człowiek musi chcieć Boga, a tym samym chcieć jego wartości. Do tego nikt nie może go zmusić, bo ma to wynikać z jego woli. Dopiero wtedy może uczestniczyć w tworzeniu struktur SIŻ. Nie powstają więc one odgórnie, a są wynikiem samoorganizacji już należących do SIŻ ludzi. Tu historia się nie powtórzy, bo nie ma elementu władzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 1:11, 06 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:
Wiara w Boga, który jest Absolutem.
Wiary nie można się nauczyć, ani wydedukować mechanizmem logiki. Wiarę się doznaje lub nie. Człowiek niezdolny do doznawania wiary jest jak daltonista, nic nie wie o barwach i wrażeniach estetycznych jakie barwy wywołują, ale byłby skrajnym bufonem, gdyby twierdził, że barwy nie istnieją.

Z tego co piszesz, to nie potrzebujesz Boga tylko wrażeń estetycznych, abyś się mogła zachwycić. To z pewnością jest jakąś wartością, ale tylko dla Ciebie. W tym układzie jesteś tylko Ty i bóg, ale na pewno, nie jest to Bóg Dekalogu.


W wierze napewno nie chodzi o wrażenia estetyczne, ale dlaczego nie, o to też, jednak nie jest tak, że ja potrzebuję tylko wrażeń estetycznych. Nie będę kontynuować tematu wiary, bo rzeczywiście jest to całkiem indywidualna sprawa.
Bóg Absolut z pewnością nie jest Twoim Bogiem Dekalogu. Prawa Dekalogu uznają też ludzie, którzy nigdy o Bogu nie słyszeli. Hellenistyczne wartości Dobro, Prawda i Piękno są też zgodne z Dekalogiem.
Uważam, że w oparciu o sam Dekalog nie da się zbudować struktury społecznej. Trzeba Dekalog zinterpretować, żeby przystawał do złożonych sytuacji życiowych, co zresztą Ty robisz. Żeby zaistniało SIŻ, to interpretowanie Dekalogu przez innych ludzi musi być jednakowa np. takie jak Twoje. Zakładasz, że logika wystarczy, żeby wszyscy jednakowo interpretowali Dekalog. Np.czy wolno zabić, żeby ratować swoje życie, czy nie? Dekalog nie rozstrzyga. Wiem, co odpowiesz, taka sytuacja nie zaistnieje w SIŻ. A jeśli jednak zaistnieje to co? Czy jeśli potrącę śmiertelnie kogoś, bo pękł mi przewód hamulcowy, to zabiłam, czy nie?
Nie potrzeba Boga Dekalogu, żeby zbudować dobre społeczeństwo, wystarczy sam Dekalog i mądrzy i dobrzy ludzie.
Społeczeństwo ze zintegrowanym z nim Bogiem już było, miało też Dekalog. To był Izrael. Ten Bóg zrezygnował z tego społeczeństwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:58, 07 Lut 2014    Temat postu:

Wszystkie trzy potężne religie twierdzą, że stoją na straży Dekalogu. Tak jednak nie jest, bo łamią go już w pierwszym przykazaniu. Wszystkie trzy budują dla swego Boga świątynie przypisując mu cechy, których nie ma Bóg Dekalogu. Mają więc własnych bogów i nigdy nie realizowali wartości Dekalogu. Można go tylko realizować w całości albo wcale bo zmienione prawo w najmniejszym nawet stopniu staje się prawem złym. To także tyczy Izraelitów, którzy Boga Dekalogu nigdy nie wybrali. Już na samym początku zastąpili Dekalog Prawem Mojżeszowym dla uzasadnienia władzy kapłanów.
To kapłanom były potrzebne świątynie i ten wzorzec przeszedł na pozostałe religie.
Dekalog jest prawem, które wskazuje na kierunek rozwoju form życia. Jednoznacznie zarysowuje jakie cechy powinna posiadać wyższa forma życia. Nie ma to się przejawiać przez powstanie nadczłowieka, który będzie fizycznie przerastał obecnego. Żaden nadczłowiek nie jest wstanie pokonać gromady słabeuszy, ale zorganizowanych w społeczeństwo czyli ze sobą współpracujących w realizacji tych samych celów. Siła tkwi w zespoleniu i nie jest już tak istotna wtedy sprawność jednostki. W takim społeczeństwie nawet osoby bardzo ułomne fizycznie mają swoją wartość i czynnie biorą udział w życiu społeczeństwa. Nie ma więc potrzeby szukania na siłę ludzi genialnych o wyjątkowych zdolnościach aby uczynić ich władcami prowadzącymi nie oświecony lud.
To jest szukanie Mesjasza i tego oczekuje Izrael i pozostałe wyznania.
Tylko, że to nie pasuje do Dekalogu, który opiera się na syntezie miłości do Boga. Tylko On jest nieobecny. To znaczy, że nie podpowie nam jak mamy zorganizować się, tylko sami mamy do tego dojść. Jednak choć Go nie ma, to jednak pełni kluczową rolę, bo nikt oprócz Niego nie może zostać naszym Panem. Oznacza to jednoznacznie eliminację władzy człowieka nad człowiekiem. To struktura, którą jeszcze nie potrafimy pojąć, a co dopiero realizować.
Takie zorganizowane w nowy sposób społeczeństwo zastępujące Boga na Ziemi nie skrzywdzi żadnej istoty, nawet tej która ustawicznie popełnia błędy, grzeszy, dopóki ta będzie miała wolę bycia w tym społeczeństwie i dążyła do naprawiania siebie. Jeżeli jednak świadomie znienawidzi te społeczeństwo łamiąc z premedytacją jego prawo, to obowiązkiem tego społeczeństwa jest uszanowanie wolnej woli jednostki i nie zmuszanie go do udziale w nim.

Ten prosty mechanizm pozwala już teraz określić, jakie kto wybiera wartości, a tym samym czy chce należeć do SIŻ. Np. jeżeli ktoś wie, że kłamstwo w sprawach istotnych dla społeczeństwa jest łamaniem prawa i nadal dla swoich własnych interesów dokonuje takiego czynu, to znaczy, że wybiera życie poza społeczeństwem. Nie jest zapisane jego imię w Księdze Życia i nie prowadzi się z martwym interesów.

Ten przykład pokazuje, że będzie to społeczeństwo działające, któremu nikt nie wymknie się z pod jego kontroli i wykryje każdy objaw złej woli.
Nie jest to społeczeństwo wojujące, a działające tylko w obrębie swego kręgu. Przejawia się to poprzez wybory pozytywne skierowane ku dobru społeczeństwa, a nie w celu szkodzenia komukolwiek. To, że komuś będzie się żyło gorzej i może jego cały majątek stać się bezwartościowy, tylko będzie mógł sobie zawdzięczać jako owoc jego wolnej woli.

SIŻ jest przede wszystkim ostatnią deską ratunku dla ludzi ubogich wykorzystywanych przez przeróżne kasty cwaniaków. Jest jedyną drogą od wyzwolenia się z pod wszelkiej władzy i pozwalającą na wyrównanie standardów życia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:20, 07 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:
Np.czy wolno zabić, żeby ratować swoje życie, czy nie? Dekalog nie rozstrzyga. Wiem, co odpowiesz, taka sytuacja nie zaistnieje w SIŻ. A jeśli jednak zaistnieje to co? Czy jeśli potrącę śmiertelnie kogoś, bo pękł mi przewód hamulcowy, to zabiłam, czy nie?

Czy wolno zabijać Dekalog rozstrzyga jednoznacznie. Każde życie ludzkie jest najcenniejsze i nigdy świadomie nie można dążyć do zabicia człowieka, a nawet o tym myśleć. Jednak jesteśmy ułomni i popełniamy błędy przez które giną ludzie, to jednak zawsze gdy nie wynika to ze złej woli nie może być uznane za morderstwo. Zbrodnię można już dokonać w umyśle, planując ją w pełni świadomie wiedząc, że jest to złe. Myśli samobójcze są taką samą zbrodnią jak każde morderstwo, bo są planami zabicia człowieka.
Mamy tak samo dbać o siebie jak o każdego bliźniego i nie możemy szkodzić swemu ciału. To bardzo ważne i warto to rozwinąć.

Nie jestem jednak fizycznie wstanie wszystko omówić, przemyśleć, zanalizować. Tą pracę powinien przejąć cały zespół ludzi i to nie jeden. Na tym polega budowanie struktur społecznych, że wiedza powinna być zdobywana zespołowo, a nie od natchnionej jednostki. Mogę więc w wielu sprawach się mylić, jak każdy człowiek. Moje sugestie nie należy przyjmować bez sprawdzenia. Istotne jest jednak w tym mechanizm weryfikacji informacji przyjmującej punkt odniesienia na wartościach Dekalogu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Sob 1:30, 08 Lut 2014    Temat postu:

Cytat:
Takie zorganizowane w nowy sposób społeczeństwo zastępujące Boga na Ziemi nie skrzywdzi żadnej istoty, nawet tej która ustawicznie popełnia błędy, grzeszy, dopóki ta będzie miała wolę bycia w tym społeczeństwie i dążyła do naprawiania siebie. Jeżeli jednak świadomie znienawidzi te społeczeństwo łamiąc z premedytacją jego prawo, to obowiązkiem tego społeczeństwa jest uszanowanie wolnej woli jednostki i nie zmuszanie go do udziału w nim.

To jeszcze jedno z wielu marzeń o idealnym społeczeństwie. Wiedza o realnym życiu na ziemi, o prawach rządzących materią i o naturze człowieka mówią mi, że to kolejna utopia.
Załóżmy jednak, że marzenie to się spełnia. Wyobrażam więc sobie, że żyję w takim społeczeństwie. Znajduję radość w wypełnianiu Prawa, jest mi dobrze z innymi i innym jest dobrze ze mną (choć trudno mi to sobie wyobrazić ). Ale to na pewno mi nie wystarczy, zapytam o sens mojej egzystencji, zapytam po co żyję i po co istnieje SIŻ. Jeśli nie znajdę odpowiedzi, to prawdopodobnie spróbuję żyć inaczej, co wykluczy mnie z SIŻ. Czy wtedy przygarną mnie inni bogowie, czy rozpłynę się w nicości?
A może odkryję, że SIŻ jest po to, żeby powstał SIŻ-bis, a potem SIŻ-bis-bis itd. To by było też bez sensu, bo byłabym tylko tworzywem dla SIŻ, przedmiotem, a wiem, że tak nie jest, jestem konkretną osobą.
A jeśli jest Bóg Absolut, to odpowiedź na moje pytanie o sens mojej egzystencji jest łatwiejsza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1866
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:10, 10 Lut 2014    Temat postu:

Odpowiadam dopiero teraz, bo mój czas publiczny staj się bardzo ograniczony, gdyż 90% pochłania go rodzina. To jest standard dla SIŻ.
Do tego dochodzi starość i ułomności fizyczne. Pomału gasnę.

Wracając do tematu, to pierwszym pytaniem powinno być to, czy w ogóle potrzebujemy Boga? O Bogu ludzie przypominali sobie tylko wtedy, gdy borykali się z problemami, z którymi nie potrafili sobie sami poradzić. Gdy trwoga, to do Boga - to stare powiedzenia dobrze to obrazuje. Dziś żyje się jeszcze w miarę dobrze, ale to się bardzo szybko zmienia. Niebawem przyjdzie taki dzień, gdzie nie będzie pieniędzy za zakup zwykłego chleba.
Bzdura, powie nie jeden. Cypryjczycy już wiedzą co się dzieje, gdy banki nie wypłacają pieniędzy. W jednym dniu wszystko zatrzymuje się.
SIŻ nie jest alternatywą dla obecnie rządzących, bo ludzie wolą bajki niż rzeczywistość. SIŻ jest rozwiązaniem dla czasów, gdzie zadaje się pytanie: jak przeżyć? SIŻ, to radykalna zmiana ustroju bez użycia przemocy, co nigdy w historii nie mało miejsca. Każda rewolucja przejawiała się przelaną krwią ludzką. SIŻ, to połączenie szczątkowej ilości kapitału, jaki ludziom nie został jeszcze odebrany, i utworzenie z niego podmiotu na tyle silnego, aby nie dać się pokonać ludziom rządzącym tym światem. SIŻ to przewartościowanie życia na wartości, które od tysięcy lat są znane. Dlaczego to dziś jest dopiero możliwe, to już o tym pisałem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Filozofia Społeczna Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin