Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Koń Turyński
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:01, 09 Gru 2017    Temat postu: Koń Turyński

„3 stycznia 1889 roku, niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche, wychodząc z turyńskiego hotelu, dostrzegł okładanego przez woźnicę kolejnymi batami konia. Pisarz starał się ochronić zwierzę, lecz bezskutecznie i w dodatku uległ wypadkowi. Wkrótce u Nietzschego została zdiagnozowana przewlekła choroba psychiczna. Autor, aż do swojej śmierci nie napisał już żadnego dzieła.(...).” 
Nietzsche był twórcą „wiedzy radosnej” – możemy być kowalami naszego losu – uwolnieni od predestynacji od „woli nieba, z którą zawsze zgadzać się trzeba”. Życie uwolnione od przypadkowości gdzie konieczność jest instynktem, nie biologicznym ale „sztucznym”, nabytym a wręcz przez samego człowieka wytworzonym. Instynkt staje się tutaj wpisanym losem w człowieka, jego samo przeprogramowaniem. 
Istnieje również tęsknota za przypadkiem. Czy ta myśl wcześniej nie przyszła do głowy wielkiemu myślicielowi? Czy uderzyła go tak mocno, że aż powaliła? Ucieleśniająca się w postaci styranego konia, zw. „Koniem Turyńskim”? Cóż mogło zmienić los takiego konika – od młodości prowadzonego na uwięzi, z klapkami na oczach? Tylko przypadek. Często nazywany „barbarzyńskim”.
Cóż pozostaje niewolnikowi sterującemu galerą niewolników? Czekać na przypadek. Puścić ster i zdać się na wiry i odmęty, rafy, skały przybrzeżne. Lepiej się rozbić niż żyć z wiedzą o tym dokąd się płynie, gdy płynie się tylko po to by być niewolnikiem. Tylko przypadek, drastyczny, katastrofa daje szansę na zmianę losu...
Czy jesteśmy kowalami własnego losu? Jak można zafirmować życie takiego konia na uwięzi? Czy przypadek, który może uwolnić niewolnika jest przypadkiem czy tylko wpisaną reakcją na ewentualne zdarzenie? Czy istnieje wolna wola, gdy nawet przypadek jest wpisany w los?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Abelinut




Dołączył: 30 Sty 2018
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 11:37, 30 Sty 2018    Temat postu:

To bardzo dobry koń. Podoba mi się ten koń, to bardzo piękna rasa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:25, 30 Sty 2018    Temat postu:

Myślę, że reakcja na nieszczęście konia była skrajnie odwrotna od głoszonych pod koniec życia poglądów "woli mocy". Tego umysł już nie wytrzymał. Wygrało współczucie i to już wcześniej, bo książka "Wola mocy" nigdy nie miała zostać publikowana zgodnie z zapiskami autora.
Dylematy sensu życia od dawna mąciły jego umysł począwszy od śmierci ojca. Skoro Bóg zabrał życie pastorowi, to znaczy, że "Bóg umarł", a w jego miejsce weszło chrześcijaństwo ze swoją miernotą życia doczesnego. Tylko, że inne modele życia w cale nie były lepsze i bo wycofał się z idei "nadczłowieka" .
Czy nie ma innego wyjścia, jak postradać zmysły? Myślę, że jest. Mimo, że człowieka uśmiercił Boga, to on jednak nadal żyje i nadaje sens życiu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:45, 31 Sty 2018    Temat postu:

Daniel napisał:
Myślę, że reakcja na nieszczęście konia była skrajnie odwrotna od głoszonych pod koniec życia poglądów "woli mocy". Tego umysł już nie wytrzymał. Wygrało współczucie i to już wcześniej, bo książka "Wola mocy" nigdy nie miała zostać publikowana zgodnie z zapiskami autora.
Dylematy sensu życia od dawna mąciły jego umysł począwszy od śmierci ojca. Skoro Bóg zabrał życie pastorowi, to znaczy, że "Bóg umarł", a w jego miejsce weszło chrześcijaństwo ze swoją miernotą życia doczesnego. Tylko, że inne modele życia w cale nie były lepsze i bo wycofał się z idei "nadczłowieka" .
Czy nie ma innego wyjścia, jak postradać zmysły? Myślę, że jest. Mimo, że człowieka uśmiercił Boga, to on jednak nadal żyje i nadaje sens życiu.

To jest tylko moja sugestia, wyobraźnia - ostatnie słowa Nietzschego: "Wybacz mi matko". Mogło tak być a nie musiało.
Bóg umarł ale w sensie rzeczywistych odczuć wyższych wartości, które zostały zastąpione instytucją. Mordercami Boga są jego świadkowie. Uzależniają jego istnienie i cechy według własnego widzimisię - tak aby mogli z tym wytrzymać. Bóg jako świadek zostaje wyeliminowany - człowiek nie zniósł takiego świadka, który znał nawet tajemne, głęboko schowane intencje jego czynów. Jakkolwiek dla mnie Bóg umarł jedynie w prywatnej psychologii, czyli całkowicie subiektywnie tak jak bajka o Św. Mikołaju. Nikomu nie zamierzam udowadniać, że i w jego życiu prywatnym Bóg umarł. To tak samo jakby zgadywać czy w kartonie na obrazku jest schowany kot, czy jest puste.
Większość źródeł podaje guza mózgu jako przyczynę choroby Nietzschego.
Znam też inną interpretację jego unieruchomienia i milczenia, jakoby przeszedł w stan prastawania się.
MICHAŁ PAWEŁ MARKOWSKI-"NIETZSCHE FILOZOFIA INTERPRETACJI"
Cytat:
Str.404 Oto nauka Zaratustry. Poznanie nie jest tworzeniem, tworzenie jest niewinnością, niewinność pozwala przeskoczyć siebie ku słońcu, słońce wyzwala z cienia własnej bierności. Czyste oko odbija rozsłonecznione niebo tylko wówczas, gdy zapomina o sobie, a więc odwraca się od księżycowego blasku niepokalanego poznania. Wyzwalamy się wtedy z fikcji poznania i wkraczamy w sferę niewinności, czyli płodzenia. A dokonuje się to pod „czystym niebem”, odbijającym się w „czystym oku”. Wydaje mi się, że w tym wzajemnym odzwierciedleniu, w tym podwójnym lazurze kryje się przemożna tęsknota Nietzschego. Tęsknota za światem bez zapośredniczeń, bez symptomów, bez interpretacji. Pragnienie stałej obecności sensu, epifanii, wyjścia poza oglądanie i mowę. Być może Friedrich Nietzsche dostąpił tego doświadczenia w ostatnich dziesięciu latach swego życia, nam zaś pozostawił tylko świadectwo nostalgii, z którą nawet jego dyskurs nie potrafił sobie poradzić. Filozofia interpretacji zostawia nas na progu szaleństwa. Trudno powiedzieć, kto jest w tej grze zwycięzcą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 7:59, 01 Lut 2018    Temat postu: .

Tomasz z Bielawy napisał:
Daniel napisał:
Myślę, że reakcja na nieszczęście konia była skrajnie odwrotna od głoszonych pod koniec życia poglądów "woli mocy". Tego umysł już nie wytrzymał. Wygrało współczucie i to już wcześniej, bo książka "Wola mocy" nigdy nie miała zostać publikowana zgodnie z zapiskami autora.
Dylematy sensu życia od dawna mąciły jego umysł począwszy od śmierci ojca. Skoro Bóg zabrał życie pastorowi, to znaczy, że "Bóg umarł", a w jego miejsce weszło chrześcijaństwo ze swoją miernotą życia doczesnego. Tylko, że inne modele życia w cale nie były lepsze i bo wycofał się z idei "nadczłowieka" .
Czy nie ma innego wyjścia, jak postradać zmysły? Myślę, że jest. Mimo, że człowieka uśmiercił Boga, to on jednak nadal żyje i nadaje sens życiu.

To jest tylko moja sugestia, wyobraźnia - ostatnie słowa Nietzschego: "Wybacz mi matko". Mogło tak być a nie musiało.
Bóg umarł ale w sensie rzeczywistych odczuć wyższych wartości, które zostały zastąpione instytucją. Mordercami Boga są jego świadkowie. Uzależniają jego istnienie i cechy według własnego widzimisię - tak aby mogli z tym wytrzymać. Bóg jako świadek zostaje wyeliminowany - człowiek nie zniósł takiego świadka, który znał nawet tajemne, głęboko schowane intencje jego czynów. Jakkolwiek dla mnie Bóg umarł jedynie w prywatnej psychologii, czyli całkowicie subiektywnie tak jak bajka o Św. Mikołaju. Nikomu nie zamierzam udowadniać, że i w jego życiu prywatnym Bóg umarł. To tak samo jakby zgadywać czy w kartonie na obrazku jest schowany kot, czy jest puste.
Większość źródeł podaje guza mózgu jako przyczynę choroby Nietzschego.
Znam też inną interpretację jego unieruchomienia i milczenia, jakoby przeszedł w stan prastawania się.
MICHAŁ PAWEŁ MARKOWSKI-"NIETZSCHE FILOZOFIA INTERPRETACJI"
Cytat:
Str.404 Oto nauka Zaratustry. Poznanie nie jest tworzeniem, tworzenie jest niewinnością, niewinność pozwala przeskoczyć siebie ku słońcu, słońce wyzwala z cienia własnej bierności. Czyste oko odbija rozsłonecznione niebo tylko wówczas, gdy zapomina o sobie, a więc odwraca się od księżycowego blasku niepokalanego poznania. Wyzwalamy się wtedy z fikcji poznania i wkraczamy w sferę niewinności, czyli płodzenia. A dokonuje się to pod „czystym niebem”, odbijającym się w „czystym oku”. Wydaje mi się, że w tym wzajemnym odzwierciedleniu, w tym podwójnym lazurze kryje się przemożna tęsknota Nietzschego. Tęsknota za światem bez zapośredniczeń, bez symptomów, bez interpretacji. Pragnienie stałej obecności sensu, epifanii, wyjścia poza oglądanie i mowę. Być może Friedrich Nietzsche dostąpił tego doświadczenia w ostatnich dziesięciu latach swego życia, nam zaś pozostawił tylko świadectwo nostalgii, z którą nawet jego dyskurs nie potrafił sobie poradzić. Filozofia interpretacji zostawia nas na progu szaleństwa. Trudno powiedzieć, kto jest w tej grze zwycięzcą.

Myślę, że Markowski nie rozumiał Nietzschego, bo dostrzegał go w dychu chrześcijańskim, które Nietzsche zwalczał. Prawdziwe życie jest w tej chwili, a nie "w życiu wiecznym". Poznanie, tworzenie, płodzenie to cechy życia teraźniejszego, a nie w przyszłości czystego nieba i oka. Idea woli mocy szła w kierunku radzenia sobie z przeciwnościami życia, z jego trudami i nieszczęściami. One stanowią nierozłączną cechę rzeczywistości, w której życie rodzi się, płodzi i umiera. Lecz zawsze odradza się zgodnie ze swoimi schematami. Problem dla Nietzschego były te schematy, bo jeżeli nie Boskie, nie chrześcijańskie i nie "nadczłowieka" , to jakie?

Również nie zamierzam udowadniać, że i w jego życiu prywatnym Bóg umarł. Po co umarłemu uświadamiać, że już nie żyje. Pozostawić trzeba umarłym grzebanie ich umarłych i przejść po ogromnym cmentarzysku ku życiu. Ono toczy się tu i teraz, a nie w "życiu wiecznym po śmierci". Toczy się zgodnie ze schematem, prawem Boga żywego, a on istnieje i przebywa obok nas. Problem jest w odzyskaniu zmysłów, aby go dostrzec, a nie tylko wyobrazić w uduchowionych wizjach. Czy Chrześcijanie czekający na ponowne przyjście Jezusa rozpoznaliby go jakby szedł teraz ulicą? Z pewnością nie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Daniel dnia Czw 8:00, 01 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tymczasem




Dołączył: 25 Lis 2017
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:41, 01 Lut 2018    Temat postu:

Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tymczasem dnia Wto 3:22, 13 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:38, 02 Lut 2018    Temat postu:

Tymczasem napisał:
Daniel napisał:
... a on istnieje i przebywa obok nas ...


Alez skad :)

Bishop Carlton Pearson napisał:
God Is Not a Christian, Nor a Jew, Muslim, Hindu ...: God Dwells with Us, in Us, Around Us, as Us - Bóg nie jest chrześcijaninem, ani Żydem, muzułmaninem, Hindusem ... : Bóg mieszka z nami, w nas, wokół nas, jako my

[link widoczny dla zalogowanych]

Chief Crawford, 1890 napisał:
Czym jest życie?
Jest błyskiem świetlnej muszki w mroku nocy
Oddechem bawołu zimą
Cieniem trawki, który ginie w słońcu
Życie które znamy mija zbyt szybko
Umierając wracamy do światła
Źródła gdzie jest nasz początek
Wtedy rzeczywistość ma tylko jedno źródło
Jesteśmy tym źródłem
Bóg jest naszym najwyższym instynktem samopoznania. -
What is life?
It is a flash of a fire fly at night
A breath of a buffalo in winter
A shadow of grass before it’s lost in the Sun
Life, as we know it, flashes so fast
Dying, we return to the Light
The Source of all beginning
One Source of Reality
We are that Source
God is our highest Self-Instinct
To get to know ourselves


Alchemia życia

W każdym sercu jest boska moc
Gdy się do niej dostrajam, dosięga zenitu
Wówczas tworzę niebo gdzie się udaję
Które nie ma limitu

To tworzenie jest naszym dowolnym wyborem
Na bazie subtelnej intencji
Gdy błogosławię każdy moment chwili obecnej
Nie trzeba mi audiencji

Czyń dobro, nie czyń zła w sercu noszę
By subtelna wiedza nie zaczęła się zacinać
Bo gdy dziecko czyni dobro spontanicznie
Dorosłemu trzeba przypominać

Copyright ABW, MBA, 8/19/2012

Giovanni Marradi "Rumi’s Alchemy of Love"
http://youtu.be/dtQM-tuEaFo

Bishop Carlton Pearson miał rację i takiego Boga ja mam na myśli. Nie jest więc on Bogiem religijnym, ale ujawnia się poprzez wybory człowieka i zmienia świat rękami człowieka. Problem jest w dostrzeżeniu Go, bo Bogowie wypromowani przez religie, niosą za sobą zupełnie inne wartości.
Żeby było trudniej zrozumieć, to dodatkowo każda religia twierdzi, ze Bóg prawdziwy i jedyny tylko jest ich Bóg.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tymczasem




Dołączył: 25 Lis 2017
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:14, 02 Lut 2018    Temat postu:

Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tymczasem dnia Wto 3:23, 13 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
selene




Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 346
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Sob 1:37, 03 Lut 2018    Temat postu:

Daniel napisał:

Bishop Carlton Pearson miał rację i takiego Boga ja mam na myśli. Nie jest więc on Bogiem religijnym, ale ujawnia się poprzez wybory człowieka i zmienia świat rękami człowieka. Problem jest w dostrzeżeniu Go, bo Bogowie wypromowani przez religie, niosą za sobą zupełnie inne wartości.
Żeby było trudniej zrozumieć, to dodatkowo każda religia twierdzi, ze Bóg prawdziwy i jedyny tylko jest ich Bóg.


Nie rozumiem Danielu po co komplikujesz swój system „Społeczności Dekalogu” wprowadzając pojęcie Boga skoro to jest system czysto ateistyczny afirmujacy człowieka. Po co ten wirtualny Bóg Dekalogu, czyżby po to, żeby jednak budzić respekt mało uświadomionych członków społeczności (np. członków rodziny, gdy tylko głowa jest w pełni świadoma). Jeśli nawet przez Boga Dekalogu rozumieć "rozproszoną inteligencję" nadających na " tej samej fali" członków społeczności (czyli wyznających te same wartości), to i tak to żaden bóg. Czy nie prościej zrezygnować z tego "archaicznego" pojęcia? Czy jednak nie można zrezygnować z pojęcia Boga, bo Bóg nie może umrzeć nawet dla ateisty?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tymczasem




Dołączył: 25 Lis 2017
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 2:52, 03 Lut 2018    Temat postu:

Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tymczasem dnia Wto 3:24, 13 Lut 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tymczasem




Dołączył: 25 Lis 2017
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 4:52, 03 Lut 2018    Temat postu:

Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tymczasem dnia Wto 3:24, 13 Lut 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:56, 03 Lut 2018    Temat postu:

Tymczasem napisał:
Tak Carlton Pearson to osoba nietuzinkowa. W kontekscie, ze byl pentakostalnym biskupem i fundamentalista w najwiekszej konferencji Azusa z wszelkimi przywilejami z tej roli plynacej to naleza mu sie brawa za odwage i odejscie od percepcji opresyjnego Boga wielu. W trakcie tych "masowek" spiewali gospels ale w zyciu codziennym osadzali i traktowali innych od siebie niegodnie.
https://youtu.be/07TJ6J57_-o

Carlton Pearson napisał:
What do you believe about you why you believe that and how do those beliefs add to or subtract from the quality of your life? - Co sądzisz o sobie, dlaczego w to wierzysz i jak te przekonania wplywaja na jakość twojego życia?

https://youtu.be/Jv_4Q9foDKk

Kolejnym wyjatkiem jest United Church of Christ gdzie modula dzialania jest:
UCC napisał:
No matter who you are and no matter where you are on your journey, you are welcome here. - Bez względu na to, kim jesteś i bez względu na to, gdzie jesteś w podróży, jesteś tu mile widziany.


[link widoczny dla zalogowanych]

Fenomenalne publikacje:

Rev. Robin Meyers, Ph. D. "Saving Jesus from the Church"
[link widoczny dla zalogowanych] keywords=Saving+Jesus+from+the+Church#reader_0061568228

Rev. Robin Meyers, Ph. D. ""Spiritual Defiance:Building a Beloved Community of Resistance"
[link widoczny dla zalogowanych]

Wyobrazasz sobie taka osobe w gronie polskiego kleru? :)

Doceniam wiedzę, ale nie mam tyle czasu, aby zaglądać w tak szeroki materiał. Po za tym moja znajomość języków obcych jest na poziomie analfabetyzmu. Cenię więc to, że od razu tłumaczysz w swoich postach wypowiedzi w obcym języku. Moja droga do Boga jest też nie tuzinkowa, ale nie przebiega po drodze religijnej. Może doszedłem do podobnych wniosków, ale nie znam wszystkich szczegółów doktryny wymienionego biskupa i diabeł może tkwić w szczegółach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:38, 03 Lut 2018    Temat postu:

selene napisał:
Daniel napisał:

Bishop Carlton Pearson miał rację i takiego Boga ja mam na myśli. Nie jest więc on Bogiem religijnym, ale ujawnia się poprzez wybory człowieka i zmienia świat rękami człowieka. Problem jest w dostrzeżeniu Go, bo Bogowie wypromowani przez religie, niosą za sobą zupełnie inne wartości.
Żeby było trudniej zrozumieć, to dodatkowo każda religia twierdzi, ze Bóg prawdziwy i jedyny tylko jest ich Bóg.


Nie rozumiem Danielu po co komplikujesz swój system „Społeczności Dekalogu” wprowadzając pojęcie Boga skoro to jest system czysto ateistyczny afirmujacy człowieka. Po co ten wirtualny Bóg Dekalogu, czyżby po to, żeby jednak budzić respekt mało uświadomionych członków społeczności (np. członków rodziny, gdy tylko głowa jest w pełni świadoma). Jeśli nawet przez Boga Dekalogu rozumieć "rozproszoną inteligencję" nadających na " tej samej fali" członków społeczności (czyli wyznających te same wartości), to i tak to żaden bóg. Czy nie prościej zrezygnować z tego "archaicznego" pojęcia? Czy jednak nie można zrezygnować z pojęcia Boga, bo Bóg nie może umrzeć nawet dla ateisty?

Witaj Selene. Widzę, że wszędzie mnie znajdziesz.

Wszyscy, których znam, nie zadowoleni są z obecnego ustroju i pragnęliby go zmienić. Tylko, że każdy inaczej wyobraża sobie te zmiany. Bo zburzyć Bastylię bardzo łatwo, ale co postawić w jej miejsce? Od lat zastanawiam się nad tym i poszukuję rozwiązania. W tych poszukiwaniach wybrałem drogę cofania się wstecz do korzeni, fundamentów, podstaw człowieczeństwa. No i znalazłem Dekalog, taki wąski przesmyk prowadzący do zupełnie innego świata. Jak w krainie bajek.
Oznacza to, że znalazłem coś, co już istnieje od tysięcy lat i uważane jest, że nie jest to dzieło określonego człowieka. Teraz wystarczy tylko zrozumieć co jest napisane i właśnie to zdumiało mnie, że nikt do tej pory Dekalogu nie zrozumiał, a tym bardziej go nie przestrzega. Dekalog wyjaśnia kto jest jego autorem i dokładnie precyzuje cechy Boga Dekalogu. Forma Dekalogu wskazuje, że skierowany jest do ludzi i wyjaśnia jakie relacje powinny istnieć między nimi, aby tworzyć społeczność zgodną z Dekalogiem i Jego Bogiem. To tak w największym skrócie.

Zatem to nie mój pomysł i nie jest to moja autorka wizja. To co piszę wynika tylko z analizy tekstu wszystkim dostępnego. Opieram się na logice, ale też dopuszczam błędy w moim rozeznaniu.

Pojęcie Boga istnieje w Dekalogu i nie usunę go. Rzeczywiście jest jakby Bogiem wirtualnym, którego nie można zobaczyć, nie jest fizycznie w jednym miejscu, nie należy go sobie wyobrażać ani wzywać bez potrzeby.
Jest Bogiem nieobecnym, ale nie martwym. Bo jego prawo, wartości istnieją i mogą w każdej chwili ożyć. Jego byt, sens jest ściśle związany z człowiekiem, a on z Ziemią. To taka trójca nierozłączna nadająca sens życia takiego jakie mamy tutaj teraz. Możemy o tym rozmawiać lub nie.
Decyzja jest zawsze indywidualna, ale ta idea już zmieniła moje życie i nadal zmienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:49, 03 Lut 2018    Temat postu:

Tymczasem napisał:
Czlowiek nie jest produktem Boga lecz Bog jest produktem psychiki czlowieka ale ten swiatopoglad pochodzi z pozycji pokory czlowieka a nie pychy czyli strachu przed samym soba. Boskosc w sobie to termin neutralny i neuronauka okresla go mianem rownowagi 4 funkcji mozgu a mistycyzm kazdej tradycji unia bezgranicznego oddania i zaufania mocy najwyzszej (konkretnie najwyzszej mozliwej energii elektrommagnetycznej czlowieka) aby nie gonic za "kieratem" mysli, kiedy najczesciej maja "samopas". W ciszy wewnetrznej ciala i serca/duszy rozumiejac przez odczucie, ze nie konieczna jest zbieznosc pogladow aby z godnoscia isc przez zycie jako czlonek rodziny ludzkiej. To jest najwyzszy dar kazdego czlowieka z racji urodzenia ale nieczesto rozpoznany przez odczucie i uzyty w celu pielegnowania swojej boskosci dla dobra ogolu. Dlaczego tak sie dzieje? Z powodu strachu czlowieka przed mozliwoscia pokochania samego siebie z glebi swojego pokornego serca i wybaczania sobie za zwatpiewanie w siebie, desperacje z tego powodu, i wszelkie logiczne sekwencje zmyslow przetwarzane przez mozg w oparciu o zawartosc podswiadomosci czyli utrwalonych oprogramowan wlasnych aby stanac nago (uwaga metafora) przed majestatem wlasnej madrosci/dojrzalosci zyciowej, ktora nie potrzebuje mowcy czy adwokata, bo jest wiadoma.

Lanzetta napisał:
Riding on the crest of eternity and nestled into the Divine Heart, there is nothing to be done, nor anything to prove for one exists within the very framework of life, All. It is the union that bestows serenity, drawing one upon the mantle of divine embrace. Co-mingling with the great Mystic Heart, one beholds the surrender of Infinite Love. Here, in the Union, no faith need abide for no faith is needed, as one is fused with sacred Being. Mighty power abounds, radiating condensed Light upon all spheres. Melted by the intensity of being, one ceases to exist, merging beyond separateness. Holy surrender, life has no limits, infusing all with extraordinary beauty. Neither faith nor hope is needed here, for all is bliss and already exists in Divinity's grace. Miraculous Being, beyond imagining, IS. Never in need again, nor alone, one joins the cosmic laughter upon the throne of Joy. Jeżdżąc na krawedzi wieczności i bedac zagnieżdżonym w Boskim Sercu, nie ma nic do zrobienia, ani niczego do udowadniania, bo czlowiek wie, że istnieje w ramach życia - Wszystkiego. Jest to związek, który obdarza ukojeniem, otulajac czlowieka peleryna boskiego uścisku. Jednoczac się z wielkim Mistycznym Sercem, czlowiek oddaje się Nieskończonej Miłości. W tej Unii, żadna wiara nie jest potrzebna ponieważ czlowiek łączy się ze świętą Istotą. Potężna moc obfituje, promieniując skondensowane Światło na wszystkie sfery. Stopiony przez intensywność bytu, czlowiek przestaje istnieć, łącząc się z Jednością. Święte oddanie się to życie bez granic, nasycając wszystko niezwykłym pięknem. Ani wiara, ani nadzieja nie są w tym stanie potrzebne, ponieważ wszystko jest bliskie i już istnieje w łasce Bożej. Cudowna Istota, poza wyobrażeniem, JEST. Już nigdy nie ma pragnien, samotnosci,czlowiek dołącza do kosmicznego śmiechu na tronie Radości.



Mistycyzm katolicki (dyskursywny):
https://youtu.be/Ob9ZnzfRSDI

Mistycyzm sufijski:
https://youtu.be/5jglf7N5RXQ

Mistycyzm buddyjski:
https://youtu.be/DSXhCuZnejg

Mistycyzm Zydowski:
https://youtu.be/kg9oxT4uTxY

Wspolnym mianownikiem mistycyzmu w kazdej tradycji swiata jest wewnetrzna podroz samopoznania czlowieka jako dar urodzenia z pokornym sercem jako drogowskaz i pomoc drogowa, ktorej kazdemu zycze :)

To zgadza się, ale dotyczy zupełnie innego Boga. Najbardziej pasuje tu Absolut, Bóg Wszechmogący, ale niestety abstrakcyjny, nie istniejący bo łamiący podstawy logiki będącej częścią dobra.
Bóg Dekalogu nie opiera się na wierze i tym mistycyzmie. To Bóg wiedzy i miłości do niej, a ta preferuje życie czynne i aktywne. Ulotne wizje umysłu i wyobrażenia krainy wiecznego szczęścia to marazm, miernota obecnej egzystencji czekającej na cud.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Daniel




Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1802
Przeczytał: 21 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:00, 03 Lut 2018    Temat postu:

Tymczasem napisał:
Daniel napisał:
Czy Chrześcijanie czekający na ponowne przyjście Jezusa rozpoznaliby go jakby szedł teraz ulicą? Z pewnością nie.
Tutaj wkradlo Ci sie uogolnienie, bo to raczej poglad katolicki a nie protestancki. Protestanci sa "cialem Chrystusa" tu i teraz. Metodysci to jak duza rodzina. Zwykle przy kongregacji maja kuchnie dla mniej uposazonych, pomagaja sobie we wszystkim i celebruja zdrowie i chorobe razem. Podobnie jest z Amiszami, ktorzy po masakrze ich dzieci w szkole zebrali sie na modlitwie w domu Starszego spolecznosci by usunac z serca negatywna energie przez wybaczenie mordercom.

Dla protestantow, Jezus jest archetypem postepowania, ktore charakteryzuje bycie w pelni czlowiekiem. Czyli reasumujac, jak czlowiek c zuje sie zagrozony to ma naturalnie odeprzec atak z pozycji mozgu nizszego czyli z funkcji mozgu zachowawczego i pozwolic na odplyniecie krwi z platow czolowych do konczyn i "walczyc lub uciekac". Nastepnie, jak Jezus udajacy sie na pustynie, czlowiek potrzebuje pobyc w ciszy z samym soba aby wybaczyc sobie za odczuwany strach i wybaczyc innym, ktorzy chcieli go skrzywdzic aby byl w stanie wrocic do stanu homostazy. A potem wyciszyc mysli w stanie "samopasu" i medytowac czy jak w mistycyzmie katolickim kontemplowac czyli oddac sie swojemu najwyzszemu instynktowi samopoznania aby celebrowac z pokora wlasna swietosc na oltarzu czlowieczenstwa z poszanowaniem wlasnej godnosci :)

Jak mnisi tybetanscy walcza dzielnie z atakujacymi ich Chinczykami, to po zwyciestwie zbieraja sie u Starszego i dziekuja, ze w walce z Chinczykami jako ich oprawcami nie traca do nich empatii jako ludzi :)

Celebracja protestancka:
Michael W. Smith "He Will Never End" (From “The Passion: New Orleans” Television Soundtrack)
https://youtu.be/c9DcUBLp5nE

Kontemplacja katolicka czyli pojemnosc na laske przenajswietrza w sercu:
"Nie przerywając ciszy" Diakon Marcin Gajda, M. D.
https://youtu.be/hqlQqZXex1c

Diakon Marcin Gajda, M. D. na Chrzcie Aleksandra Jasinskiego :)
https://youtu.be/h3w6pKJ7ha0

Rzeczywiście, to bardziej pasuje do KK. Nie zmienia to jednak podtekstu, że dziś nie mamy narzędzi do rozpoznania człowieka miłującego Boga Dekalogu, dokładnie tego samego, którego Jezus nazywał Ojcem. Chrześcijanie mają inny jednak pogląd na to, nie wspominając o tym, że są podzieleni.
Chciałbym wszystko to ogarnąć, ale nie mam już tyle czasu. Więc ograniczam się tylko to Twoich wpisów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin