Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Ogólna Teoria Wszystkiego
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 32, 33, 34  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:19, 30 Cze 2013    Temat postu:

Pan_Dominik napisał:

Niebyt nie był pierwszy, nie był drugi, nie był ostatni, i w ogóle być nigdy nie mógł, nie może, i nie będzie mógł.
"A Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo"
Słowo jest odwieczne.

Niebyt jako słowo istnieje i to napisane w dodatku. A jeśli ludzki język nie istnieje-ten w mowie i w piśmie- bo jest tylko jakimś symbolem, który nigdy nie będzie tym co opisuje, to jak może istnieć słowo odwieczne [u] Boga jeśli tego słowa nikt nie słyszał ani nie widział aby było zapisane?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:22, 01 Lip 2013    Temat postu:

Cytat:
Kwestia Hegla


Na podstawie całej naszej rozmowy o Heglu i jego filozofii, rodzaju argumentów i literatury, którą się wspierasz doszedłem do wniosku, że jesteś amatorem w tym temacie i twoja opinia jest błędna, dlaczego? M.Heller, którego opinię przytaczałeś jest filozofującym fizykiem i teologiem, nie zawodowym filozofem i o tyle o ile znam jego twórczość Hegel i idealizm niemiecki nie były kluczowymi zagadnieniami jego twórczości. Podobnie W. Tatarkiewicz jest autorem trzytomowej historii filozofii przeznaczonej dla uczniów szkół średnich nie podręcznikiem akademickim, jako filozof w największej mierze zajmował się etyką i estetyką, stąd jego opinia także jest niewiążąca. Ponadto podajesz tylko jeden argument wyrwany z kontekstu „byt=niebyt”, z którym nie spotkałem się u Hegla, nie podajesz jego źródła, i nawet nie wiem czy to wypowiedź Hegla. Wiem natomiast, że filozofowie często posługują się paradoksalnymi stwierdzeniami chcąc coś wyjaskrawić, coś ukazać. Sądzę, że odczytanie kontekstu tej wypowiedzi, o ile to w ogóle słowa Hegla, pozwoliłoby zrozumieć te słowa, bo w ogóle nie wierzę, że Hegel powiedział coś takiego bezpośrednio. Ty wierząc świadczysz o tym, że jesteś naiwny i nie znasz tej filozofii. Ponadto takiego gmachu filozofii jakim jest heglizm właściwie nie sposób zamknąć w jednym zdaniu, bo to nadmierne uproszczenie i potrzebaby do tego lat badań. Poza tym cała dalsza filozofia bazuje na różnych elementach filozofii wcześniejszej w tym heglizmie, przykładem może być współczesna epistemologia.
Od siebie dodam, że jestem filozofem i jedną z prac naukowych, jakie pisałem to praca z idealizmu niemieckiego na temat Schellinga, drugiego z idealistów poprzedzającego Hegla, stąd znam trochę idealizm niemiecki i miałem sposobność zapoznać się z pracą Hegla i nie odniosłem podobnego wrażenia jak ty. Ze swojej strony zachęcam cię do zapoznania się z wykładnią Hegla dokonaną przez Coplestona w jego historii filozofii, która jest już podręcznikiem akademickim a także z pracami Marka Siemka jednego z największych znawców Hegla w Polsce i idealizmu niemieckiego. To, co piszesz to dla mnie bzdury amatora, co potwierdzasz literaturą na której się opierasz, jak sądzę nie czytałeś ani jednej pracy Hegla.

Cytat:
Kwestia indeterminizmu


Ponawiam swoje spostrzeżenie na temat mechaniki kwantowej i wszystkich naszych doświadczeń, że nie mamy podstaw aby twierdzić, że istnieje coś takiego jak indeterminizm. Nie mamy w ogóle doświadczenia indeterminizmu. Stąd nawet zachowanie elektronów może być i z całą pewnością jest podyktowane prawidłem niepoznanym jeszcze przez fizyków, co sam wreszcie przyznałeś w dalszej części swojego postu.

Cytat:
Kwestia pewności i niepewności, czyli kryterium Prawdy (odnośnie słońca, mózgu itp)

Co daje ci pewność, że pewnym jest tego, co za takie uważasz, i co daje ci pewność, że pewnym czegoś być nie możesz?

Pan_Dominik napisał:
Ty powiedziałeś, że zjawiska indeterministyczne nie istnieją, ja, powiedziałem, że istnieją. Odpowiedziałem opinią na opinię, i tyle.
A uważam, że indeterminizm istnieje, ponieważ wierzę w wolną wolę. A dlaczego wierzę w wolną wolę - a to już wyjaśniłem.
Nauka póki co mówi jedynie, że mechanika kwantowa opisuje świat w sposób indeterministyczny.

Nie, drogi panie Dominiku, odpowiedziałem że nie istnieją na podstawie wszystkich doświadczeń ludzkości zatem na podstawie doświadczenia naukowego i potocznego (na tym bazuje moja opinia). Ty wypowiadasz jedynie swoje „prywatne” opinie.
Wolna wola natomiast jest zdeterminowana samą sobą, swoją wolnością, to autodeterminizm, nie indeterminizm. Indeterminizm może cechować niebyt, nie zaś byt, ale że jest nieznany tak jak niebyt, więc nie można mówić, że jest. M. kwantowa także nie opisuje świata w sposób indeterministyczny, ponieważ wszystkie opisywane przez nią zjawiska skądś się biorą, pewnych źródło zostało już wskazane pewnych jeszcze nie i wszystko jest logicznie zrozumiałe to, co zostało już zrozumiane.

Cytat:
Cytat:
tożsamość to rezultat procesu identyfikacji

Jeżeli piszesz, że "a" jest tożsame z "b", w języku polskim znaczy to, że "a" jest "b". Jeżeli "a" ma wspólne cechy z "b", to pisz, że "a" ma wspólne cechy z "b".


Tożsamość nie wymusza tożsamości zupełnej z całym przedmiotem porównywanym z drugim, wystarcza tożsamość cech na bazie, których odkrywa się ją, znaki drogowe choć wyglądają na identyczne także różnią się grubością blachy, wykonanymi malunkami itp. ale są tożsame. Podobnie różnie wyglądający ludzie są tożsami i ogrom innych rzeczy i zjawisk. Nie odróżniasz tożsamości od identyczności, tożsamość zakłada identyczność w pewnej choć mierze, identyczność dotyczy tylko tego samego.

Cytat:
Wypracowanie o Lincolnie może być oparta na fałszywych wydarzeniach (np. twierdzenie, że Lincoln był czarnoskóry, był niewolnikiem)

Wtedy nie jest o Lincolnie, nosi nazwę, ale nie odnosi się do danych historycznych.

Cytat:
Cytat:
Odpowiedź prawidłowa mogłaby brzmieć „tu jest nic”

To jest odpowiedź sprzeczna. Nicość nie istnieje, istnieć oznaczy być, "jest" to odmiana słowa "być", dlatego stwierdzenie "tu jest nic" zakłada, że to, co nie istnieje, istnieje.

Jeśli pomieszczenie jest puste, to jest w nim coś czy też nic?
Zawsze gdy mówi się o niebycie, to zakłada się istnienie znaczenia tego słowa, choć nie ma się doświadczenia wskazującego na istnienie przedmiotu, na który to słowo wskazuje. „Nic” dotyczy poszukiwanego przedmiotu w danym pomieszczeniu, jego nieobecność tworzy jego zaprzeczenie, czyli nic.

Cytat:
Cytat:
odpowiedzią „niczego nie ma” popełnia się błąd logiczny

To nie jest błąd, to jest tautologia.

Nie wiem, co odpowiedzieć na taki przejaw nie wiedzy, nie wiesz, co to jest tautologia. Ta to zdanie np. takie „Prawda to jest Prawda”, czyli zdanie, którego początek znajduje się na końcu lub uzasadnienie początku znajdujące się na końcu jest takie samo jak początek, to zdanie zawsze prawdziwe. Słownik terminów i pojęć filozoficzny A.Podsiad mówi, że tautologia to: takie wyrażenie zbudowane z symboli -> zmiennych oraz z -> stałych logicznych, które przy każdej interpretacji zmiennych staje się prawdziwe.
Zdanie „niczego nie ma” nie jest tautologią, to zdanie informujące, że niczego/pustego/braku nie ma/nie znajduje się w danym miejscu. Po raz kolejny świadczysz o swoich brakach, które zupełnie podważają twoje argumenty.

Cytat:
Co rozumiesz przez słowo "pustka"? Pusta przestrzeń, czy nicość? Jeżeli pusta przestrzeń, to nie nic (zakładając, że próżnia w ogóle istnieje)

W rozważanym przypadku w zupełności wystarcza potoczne rozumienie, nie trzeba tutaj zabawiać się w sofistyczne rozwarstwianie znaczeń, aby na siłę udowodnić swoją rację i wskazywać że w pustej przestrzeni znajdziemy cząstki czegoś tam. Pusto dotyczy przedmiotu, którego się poszukuje/spodziewa w danym miejscu, ale go w nim nie ma, właściwie dotyczy nieobecności jakiegokolwiek przedmiot.

Cytat:
Stwierdzenia "niebytu nie ma" nie trzeba konfrontować z doświadczeniem. Nie obawiamy się, że kiedyś, na odległej planecie, odnajdziemy niebyt.

No, więc właśnie mylisz się, stwierdzenie Parmenidesa prawdziwe jest, raz logicznie, dwa empirycznie. Sama siła logiki jest niewystarczająca, gdyby była to nie podważanoby metafizyki, której oderwanie od doświadczenia jest naczelnym argumentem antymetafizyków. O Prawdzie dla nas zawsze świadczy i teoretyczna logika i praktycznie doświadczony dowód, te dwa razem dają nam pewność, że coś jest lub nie. Jest tak, ponieważ żyjemy na dwóch płaszczyznach istnienia: mentalnie i materialnie, dopiero obecność tego samego na obydwu świadczy o prawdziwości czegoś, mentalnie pozwala się zrozumieć, w doświadczeniu poznać w istnieniu w sposób przedmiotowy, te dwie płaszczyzny potwierdzają się wzajemnie, stąd np. pochodzi arystotelesowskie i tomistyczne rozumienie Prawdy jako „zgodność myśli z rzeczywistością”.

Cytat:
Opierając się na doświadczeniu, możemy tworzyć metafizykę, ale zawsze robimy to a priori, ponieważ twierdzeń metafizycznych z reguły nie można w żaden sposób sprawdzić empirycznie.

Jeśli nie można doświadczyć Boga, to nie wierzę w Niego, teorie są martwe, czyli nie zgadzam się. Metafizyka która będzie ugruntowana w doświadczeniu będzie dopiero tą metafizyką która będzie miała siłę przebicia pośród innych. Dotychczasowe nie miały dostatecznie ugruntowanych podstaw empirycznych stąd przegrały.

Cytat:
Cytat:
to zdanie nie istnieje
nie jest przykładem paradoksu obecnego w logice. To zdanie jest albo sprzeczne, albo niesprzeczne, i tyle. Ja znam przykład "kłamca, który nigdy nie mówi prawdy, powiedział, ze kłamie". Zdanie to jest zwyczajnie sprzeczne.
W ogóle, nie ma czegoś takiego jak "paradoks obecny w logice".

Ponownie zaświadczasz o swojej nieuwadze, nieznajomości filozofii i logiki, piszesz to zdanie „nie jest przykładem paradoksu obecnego w logice”, a dalej „To zdanie jest albo sprzeczne, albo niesprzeczne” czyli podlega ocenie logicznej, jest więc obecne w logice, czyli wypowiadasz sprzeczne opinie. Skoro jest to antynomia, to jest tym samym ta antynomia przedmiotem badania logiki. Podane przez mnie zdanie i twoje jest niesprzeczne, jest takie z obiektywnego punktu widzenia, te zdania są sprzeczne tylko wewnętrznie.

Cytat:
Cytat:
zjawisk/reguł, które teraz wydają ci się najzwyczajniej sprzeczne

Nie wiem, o czym mówisz. Twierdzenie "a nie jest b, a zatem a jest b" jest sprzeczne, i nie ma tutaj miejsca na żadne "wydawanie się".

Mowa o rozwiązaniu zagadnień, które dziś wydają się sprzeczne, np. rozwiązanie mówiące w jaki sposób twój przykład staje się niesprzeczny w wyniku logicznego i wytłumaczalnego procesu przechodzenia A w B. Dla przejrzystości: A to niewiedza, B to wiedza. Wtedy mogę zgodnie z logiką i bez sprzeczności napisać że A to B, ale i A to nie jest B. Very Happy
Dlatego ponieważ przyjęte na „ostro” A nie jest B, jednak w wyniku procesy przechodzenia A w B, czyli w wyniku stopniowego procesu poznawania okazuje się, że A jest B, jedno przechodzi w drugie, a nośnikiem A i B jest podmiot, który pozostaje sobą zawsze. Jako znaki języka A i B są i nie są tym samym, są bo są wyrazami jednego języka, nie są bo są różnymi wyrazami jednego języka.

Cytat:
To, że spostrzegam nie znaczy, że mam mózg, tylko, ze spostrzegam. Zakładam, że Bóg także spostrzega, ale nie ma mózgu.
Mózg i słońce spostrzegam zmysłem wzroku, słuchu, węchu, smaku, dotyku. Żaden z tych zmysłów nie informuje mnie o logice. O logice informuje mnie rozum, to, co Kartezjusz nazywał "światłem umysłu".

Zmęczony jestem tą pustą dyskusją, nie chcę powtarzać w koło tych samych argumentów, bo ty je ignorujesz, ale zadaj sobie pytanie, dlaczego spostrzegasz mózg w głowie, a nie pomidor lub rower? W odpowiedzi leży klucz do tego zagadnienia.

Cytat:
To, że zaprzeczasz potrzebom ciała nie świadczy o tym, że masz wolną wolę.

Tu też doprowadzasz dyskusję do granicy nonsensu, każesz mi wierzyć w ograniczenia, których nie doświadczam, ale muszę wierzyć, że na pewno takie istnieją - jesteś niepoważny.

Cytat:
Dochodzi między nimi do konfliktu w różnych okolicznościach. (pomiędzy prymitywnymi i rozwiniętymi częściami mózgu - mk)

Konflikty cechuje „iskrzenie”, w mózgu wszystko ładnie się schodzi

Cytat:
To nie Twoja wolna wola, ale bardziej rozwinięte części mózgu mogą powodować u Ciebie podjęcie się głodówki. Wtedy nie masz wyjścia - musisz podjąć głodówkę.
Cały czas zakładasz jedynie, że masz wolną wolę.

Nic u mnie powoduje potrzebę podjęcia głodówki, otwórz oczy, na co dzień jemy i chcemy jeść, organizm i każdy organiczny mechanizm wymusza na nas potrzebę odżywania, chęć podjęcia głodówki jest czystym przykładem funkcjonowania wolnej woli. Zakładam istnienie wolnej woli, bo doświadczam tylko wolnej woli.

Cytat:
Nie ma różnicy między konfliktem a niezgodą, o jakiej piszesz. To zaś, co opisałeś
...to konflikt intrapersonalny.

Jeśli podchodzę do sytuacji, na którą się nie zgadzam pokojowo, mogąc nawet od niej odstąpić, jeśli zacznie się otwarty konflikt, to nie mam konflikt.

Cytat:
Jeżeli Bóg nie wie, co wybiorę jutro w kawiarni, to nie jest wszechwiedzący. A nie wie, jeżeli mówi "na 90% wybierze to, a na 10% wybierze tamto"

Trzebaby zapytać Boga, ale spodziewam się, że mógłby się roześmiać na twoje argumenty, bo nawet, jeśli najzwyczajniej rachuje, i najzwyczajniej przewiduje prawdopodobnie coś, to wszystko, co robi funkcjonuje w najlepsze i spoczywa w swojej pewności siebie. Musisz wziąć pod uwagę, że nawet, jeśli jest to „tylko” wysokie prawdopodobieństwo to jest On gotowy na mogącą nastąpić zmianę, stąd wszystko funkcjonuje, a opinie wychodzące z założenia, że wierzysz tylko w monolit, martwą niezmienność mają źródło w przestarzałej chrześcijańskiej teologii. Ażeby kreować Byt trzeba być bardzo elastycznym i to właśnie ta zdolność do zmiany, elastyczność czyni z Absolutu Absolut, który absolutnie wszystko może.

Cytat:
Nie wiem, czy rozumiesz, co to znaczy być poza czasem. Ale zakładam, ze nie wiesz.

Czyli nie wiem, ale twierdzę, że wiem, jesteś "świetny" Very Happy
Napisałem, co to jest przebywanie poza czasem, na bazie teraźniejszości mentalności, napisałem dwa razy, a ty w kółko swoje, ale argumentów zaprzeczających nie przedstawiasz, tylko opinie bez pokrycia.

Cytat:
Co to jest świadomość wyższa? Bóg, czy samoświadomość? A może jeszcze co innego?
O jakim kryterium prawdy mówisz?

Jeśli nie wiesz, to wyjaśnij mi, dlaczego cogito ergo sum daje ci pewność istnienia twojej świadomości, stąd się dowiesz.

Cytat:
Doświadczenie dane jest nam bezpośrednio.

Co to znaczy doświadczenie dane bezpośrednio, jak, gdzie?!?

Cytat:
Cytat:
Co z przyczyną doznań zmysłowych takich nie innych?

Oglądałeś film "Matrix"?

Nasze zmysłowe doświadczenie to złudzenie (w sensie rzeczywistości najwyższej i ostatecznej), a prawdziwa Rzeczywistość, w której nasze zmysłowe doświadczenie także się znajduje odkrywana jest w wyniku poznania siebie i Boga w akcie Wyzwolenia. Ale matrix jest przykładem oszustwa, tu mamy proces poznawczy.

Cytat:
Nie pozbawiam Boga wszechmocy. Nie wiem też, co potrafi, ale wiem, czego między innymi nie potrafi - nie potrafi tworzyć nicości.

Dopuszczenie istnienia szkody, zniszczenia jest dopuszczeniem do istnienia nicości, bo to rezultat. Jeszcze "czarne dziury " w kosmosie można dołączyć.

Cytat:
Cytat:
Dowodzi także że istnieje przyczyna doświadczenia, w wyniku poznania przekonujemy się, że istnieją przedmioty wywołujące w nasz takie doznania.

Niekoniecznie przedmioty, ale tak, skoro istnieje fenomen, musi istnieć i noumen.

Jeśli doświadczenie pozwala wyjaśnić się w sposób spójny w oparciu o założenie istnienia przedmiotu i wyjaśnienie to wtórnie pozwala się także użyć z pożytkiem to znaczy, że jest prawdziwe, co najwyżej może w tym istnieć coś jeszcze. Dokonania fizyki, która zdołała owe przedmioty rozebrać na części pierwsze udowadniają, że te przedmioty istnieją, bo pozwalają się rozebrać bardziej, nie zaś znikają podczas próby ich zbadania. Jeśli coś faktycznie nie istnieje, to podczas próby badania znika, nie jest i nie pozwala zbadać się, z czego składa się w środku.

Cytat:
Ale nie jest to argument nieodparty. Można założyć, że natura umysłu solipsysty jest odwieczna i niezmienna, solipsysta zaś nie ma wolnej woli. Znaczy to, że natura solipsysty determinuje każde doświadczenie solipsysty, sama zaś ta natura nie jest stworzona ani ruchoma, ale jest odwieczna i niezmienna, jest po prostu.

Fantazja, Prawda od fantazji różni się tym, że pozwala się sprawdzić zawsze, gdy się zachce, twierdzenia tego typu są niesprawdzalne, to tylko wypowiedziane życzenia, życzysz sobie abym ci uwierzył.

Cytat:
Cytat:
Powiedz mi na ile pewny jesteś, że twoja logika jest pewna?

Jestem pewien że cokolwiek jest sprzeczne, nie istnieje. Jestem pewien, że jeżeli zielony murek istnieje, to istnieje zielony murek itd.

Nie odpowiedziałeś na pytanie, ale podałeś banalną, bo tautologiczną regułę logiki. Poza tym niszczenie zaprzecza istnieniu, antynomie zaprzeczają sobie i też istnieją, itd.

Cytat:
Cytat:
Co to znaczy „przypomina” dowód, to znaczy jest czy nie jest, czy ta pewność wyraża pewność czy stopień pewności? Wiesz że p=p to tautologia i dowód logiczny, i najprostszy z możliwych?

P=P nie jest dowodem logicznym, tylko twierdzeniem logicznym. Niczego tutaj nie udowadniasz, po prostu twierdzisz coś, co jest oczywiste.

Udowadniam, że „p” to jest „p”, twierdząc, że „p” to jest „p”, znowu próba wymknięcia się oczywistemu argumentowi. Nie spostrzegłeś jeszcze, że pojęcia „dowód”, „twierdzenie”, „założenie” mają wiele wspólnych cech, są w pewnych zakresach zbieżne, a w pewnych wnoszą coś nowego?

Cytat:
Cytat:
Przy czym to translacja doświadczenia na język formalny, teoretyczny, zatem najpierw udowodnione istnienie takiego zjawiska przez jego doświadczenie zostaje następnie jedynie zapisane na np. kartce, więc udowodnione jest wcześniej przez doświadczenie.

Już mówiłem - istnienie doświadczenia dowodzi jedynie istnienia doświadczenia.

Być może tego jeszcze nie spostrzegłeś, ale taka postawa może prowadzić do szaleństwa, bo wariaci także mają tylko doświadczenia i nie jest dla nich ważne odniesienie do świata zmysłowego, liczą się tylko z naocznością i tak jak ty tylko wybiórczo. Ale ludzie którzy przyjmują choćby za możliwe istnienie przedmiotów zbudowali choćby komputer którego teraz używasz a twierdzisz że nie istnieje lub nie wiesz czy istnieje.

Rozmowa z tobą doszła do stanu absurdu, okazuje się, że wycofujesz się z większości swoich początkowych poglądów, ale na pozycję „albo tak albo nie”, jeśli chcesz trzymać się takiego stanowiska, to myślę, że powinieneś poszukać kogoś komu chce się z takim „marazmem światopoglądowym” dyskutować. Jeśli twoje stanowisko nabierze sensu chętnie odpowiem na twoją ewentualną odpowiedź, na podobne odpowiedzi jak ostatnie raczej nie odpowiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:06, 03 Lip 2013    Temat postu:

Cytat:
Kwestia Hegla


marcin kotasiński napisał:
Na podstawie całej naszej rozmowy o Heglu i jego filozofii, rodzaju argumentów i literatury, którą się wspierasz doszedłem do wniosku, że jesteś amatorem w tym temacie i twoja opinia jest błędna, dlaczego? M.Heller, którego opinię przytaczałeś jest filozofującym fizykiem i teologiem, nie zawodowym filozofem i o tyle o ile znam jego twórczość Hegel i idealizm niemiecki nie były kluczowymi zagadnieniami jego twórczości. Podobnie W. Tatarkiewicz jest autorem trzytomowej historii filozofii przeznaczonej dla uczniów szkół średnich nie podręcznikiem akademickim, jako filozof w największej mierze zajmował się etyką i estetyką, stąd jego opinia także jest niewiążąca. Ponadto podajesz tylko jeden argument wyrwany z kontekstu „byt=niebyt”, z którym nie spotkałem się u Hegla, nie podajesz jego źródła, i nawet nie wiem czy to wypowiedź Hegla. Wiem natomiast, że filozofowie często posługują się paradoksalnymi stwierdzeniami chcąc coś wyjaskrawić, coś ukazać. Sądzę, że odczytanie kontekstu tej wypowiedzi, o ile to w ogóle słowa Hegla, pozwoliłoby zrozumieć te słowa, bo w ogóle nie wierzę, że Hegel powiedział coś takiego bezpośrednio. Ty wierząc świadczysz o tym, że jesteś naiwny i nie znasz tej filozofii. Ponadto takiego gmachu filozofii jakim jest heglizm właściwie nie sposób zamknąć w jednym zdaniu, bo to nadmierne uproszczenie i potrzebaby do tego lat badań. Poza tym cała dalsza filozofia bazuje na różnych elementach filozofii wcześniejszej w tym heglizmie, przykładem może być współczesna epistemologia.
Od siebie dodam, że jestem filozofem i jedną z prac naukowych, jakie pisałem to praca z idealizmu niemieckiego na temat Schellinga, drugiego z idealistów poprzedzającego Hegla, stąd znam trochę idealizm niemiecki i miałem sposobność zapoznać się z pracą Hegla i nie odniosłem podobnego wrażenia jak ty. Ze swojej strony zachęcam cię do zapoznania się z wykładnią Hegla dokonaną przez Coplestona w jego historii filozofii, która jest już podręcznikiem akademickim a także z pracami Marka Siemka jednego z największych znawców Hegla w Polsce i idealizmu niemieckiego. To, co piszesz to dla mnie bzdury amatora, co potwierdzasz literaturą na której się opierasz, jak sądzę nie czytałeś ani jednej pracy Hegla.

Chciałem i ja dorzucić coś o Heglu. Muszę zaznaczyć na wstępie, że moją opinię o tym filozofie wyrobił Soren Kierkegaard, Lew Szestow, Albert Camus, przy czym muszę zaznaczyć od razu, że nie przeczytałem ani jednej jego książki-jedynie opracowania.
Trzeba powiedzieć, że wyżej wymienieni filozofowie atakowali Hegla za to, że chciał wszystko tłumaczyć poprzez absolut czyli wszystko chciał obiektywizować-Boga złożyć na ołtarzu nauki-stworzyć pewny system, wobec którego wszelkie subiektywizowanie było by błędem już z założenia.
LEW SZESTOW:
Cytat:
Jeśli Kierkegaard i Nietzsche walczą ze współczesnością i buntują
się przeciwko niej, to tylko o tyle, o ile reprezentuje ona sobą
"ogólność", która zawsze wyrzucała poza swoje granicę ludzi, nie
potrafiących się z nią pogodzić albo pozbawionych takiej możliwości
Jest to moment konfrontacji dwóch filozofii: filozofii przeciętności
i filozofii tragedii.

Kierkegaard przeciwstawia mu Hioba, który pogrążony w rozpaczy racjonalnych rad nie zrozumie. Żąda powtórzenia czyli cudu, czegoś nie racjonalnego. LEW SZESTOW:
Cytat:
Wielkość Hioba polega na tym, że nie pozwala on rozładować patosu
wolności fałszywymi pocieszeniami". Wzniosłe myśli jego przyjaciół,
które mogłyby upiększyć każdy sympozjon, wzbudzają w Hiobie tak wielkie
oburzenie, do jakiego tylko jest zdolny. Żąda i oczekuje powtórzenia
- i to, czego na próżno domagał się od rozumu i moralności, otrzymuje
od Boga: "Błogosławiony Hiob. Zwrócono mu wszystko.
Duńczyk mówi o "księżniczce na ziarenku grochu". To malutkie ziarenko jest niczym wobec dziejów, wobec "trzeźwego" spojrzenia gdzieś z poza orbity. Jest czymś śmiesznym i komicznym ale dla księżniczki coś tak małego urasta do tak olbrzymich rozmiarów, że nie pozwala jej to normalnie funkcjonować i żyć.
Hegel jest za "wszystkością", absolutem, Kierkegaard za jednostką, indywidualną transcendencją ku indywidualnemu Bogu (rycerz wiary). Jest jego przeciwieństwem. Karl Jaspers zaś zaczyna mówić o uwzględnieniu jednostek przy jednoczesnym uznaniu nie "wszystkości" ale "większości".
KARL JASPERS (o Nietzsche'm i Kierkegaard'zie):
Cytat:
Wraz z nimi nastąpił przełom
w filozofii zachodniej, którego ostateczne znaczenie trudno jeszcze
ocenić" / "ich myślenie tworzy nową atmosferę. Przekraczają
oni wszystkie granice, które przed nimi uważane były za nieprzekraczalne.
Wydaje się, że w dziedzinie myśli nie boją się już
niczego"./ ."Obaj wykonują skok w transcendencję, ale w taki rodzaj bytu transcendentnego, że
w istocie rzeczy nikt naśladować ich nie jest w stanie" / "wspólne jest im to, że obaj oczarowują i następnie rozczarowują, obaj porywają i porzucają, pozostawiają
jak gdyby z pustymi rękami i sercami. Niszczą możliwość jakiejkolwiek
satysfakcji.

LEW SZESTOW:
Cytat:
Jaspers dokonuje redukcji fenomenologicznej:
bierze w nawias i Boga, i bezbożnictwo - poza nawiasem pozostaje
prawdziwa filozofia. Dla Nietzschego i Kierkegaarda nie "wyjątki",
ale "wszystkość" z jego prawdami dla bardzo wielu /Jaspers,
zawężając ideę Kanta, nie mówi o prawdach dla wszystkich, ale dla
bardzo wielu.

LEW SZESTOW:
Cytat:
Jaspers gotów jest iść na wszelkie możliwe i niemożliwe ustępstwa, aby
tylko ustanowić modus vivendi między tymi bardzo licznymi, którzy
korzystają z opieki praw, i tymi nielicznymi, o których prawa zapomniały.
Wyrzeka się prawdy absolutnej, definiuje prawdę w terminach
teorii komunikacji, uznaje wielość prawd, ogranicza zasięg zasady
sprzeczności /dla Arystotelesa najbardziej niezachwianej z wszystkich
zasad/, mówi nawet o wierze filozoficznej - nie\o wierze w prawdę
objawioną i nie o bezbożnictwie, między którymi filozofia odnajduje
swoją własną drogę /dla Kierkegaarda taka wiara jest, oczywiście,
szczytem niewiary, dla Nietzschego znaczy to: zabiliśmy Boga/


Dodam jeszcze, że szanowany przeze mnie Erich Fromm pochodzi ze "szkoły " Marksa a ten ze "szkoły" Hegla. Ktoś zawsze coś jednak wnosi czyli nie ma jak konstruktywna krytyka. Teza (Hegel), antyteza (Kierkegaard) = synteza (Karl Jaspers) "a komary rypią".

I ja dorzucę coś o woli, a raczej Albert Camus a nie ja:
ALBERT CAMUS:
Cytat:
J e ś l i asceza jest dobrowolna, można pościć sześć tygodni
(wystarczy woda). J e ś l i jest przymusowa (głód) nie więcej
j a k dziesięć dni.
Źródło prawdziwej energii.


PS Jestem filozofem amatorem i używam "metodę nihilistyczną" podchodząc do zagadnień.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:38, 03 Lip 2013    Temat postu:

Tomasz z Bielawy napisał:
Trzeba powiedzieć, że wyżej wymienieni filozofowie atakowali Hegla za to, że chciał wszystko tłumaczyć poprzez absolut czyli wszystko chciał obiektywizować-Boga złożyć na ołtarzu nauki-stworzyć pewny system, wobec którego wszelkie subiektywizowanie było by błędem już z założenia.


Zarzut wymienionych jest niesłuszny, ponieważ dążenie do syntezy subiektywności (jednostek) w obiektywizmie jest dążeniem słusznym, łączącym subiektywizmy i praktycznie uzasadnionym, to samo czyni Absolut. Subiektywizm nie jest błędem jeśli w wyniku poznania przekonuje się o wyższej wartości obiektywizmu i obiektywizuje, aż do stanu absolutnego. Podobnie "złożenie Boga na ołtarzu nauki" jest słuszne jeśli znaczy tyle co poznanie Boga w sposób umożliwiający jego pojęcie i stworzenie łączności, w końcu Bóg dysponuje tym co lepsze niż człowiek, wzięcie z Niego przykładu to wykluczenie błędów, które człowiek czyni nie rozumiejąc Boga i siebie.
Osobiście krytykuję Kierkegaarda za to że jest "smutasem", w tym upatruję jego dążenie do zaakcentowania wagi jednostki, to jakby sugestia kierowana do Boga o to, aby za smutasa wykonał całą robotę i "podniósł go do Nieba", aby ten mógł nie wyzwalać w sobie siły i mógł pozostać słaby. Owszem ważnym jest dostrzeżenie wagi jednostki w całej ogólności, bo ogólność zbudowana jest z jednostek, ale sposób filozofowania Duńczyka ze "złamanym sercem" uważam za przejaw słabości. Gdy Hegel, może czasem zbyt dumnie, ale jednak jest wyrazem pragnienia siły, rozwoju i witalności w swoim systemie, ma do tego prawo ten, który ma siłę i dominuje nad słabymi, w końcu jeśli się to słabym nie podoba także mogą wywołać w sobie siłę i wznieść się na jego pozycję. Jaspers z kolei jest ciekawy ze względu na opisywane przez siebie "ślady transcendencji", mówiąc w uproszczeniu Absolut zostawia człowiekowi ścieżkę do Siebie poprzez pozostawianie różnych znaków, "nieprzypadkowych przypadków" kierujących go do poznania Absolutu. Szestowa prawie nie znam, a Camus doszedł w swojej filozofii do sprzeczności twierdząc że wszystko jest absurdem, tzn. porzucił możliwość wniesienia się ponad doczesność na rzecz pozostawienia sobie możliwości narzekania, ale to był taki egzystencjalny okres filozofii w którym tylko niewielu jak Jaspers czy Marcel potrafili wznieść się w filozofii do czegoś lepszego, taki Camus, Sartre, czy Heidegger "raczyli" się egzystencjalnymi bolączkami.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez marcin kotasiński dnia Śro 11:44, 03 Lip 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:33, 03 Lip 2013    Temat postu:

marcin kotasiński napisał:

Subiektywizm nie jest błędem jeśli w wyniku poznania przekonuje się o wyższej wartości obiektywizmu i obiektywizuje, aż do stanu absolutnego.

Nie widzę tu żadnego błędu tylko inne poznanie, doświadczenie. Obiektywizacja powoduje uznanie "ogólności" a poprzez to "powszedniości" i "średniości".
marcin kotasiński napisał:
Podobnie "złożenie Boga na ołtarzu nauki" jest słuszne jeśli znaczy tyle co poznanie Boga w sposób umożliwiający jego pojęcie i stworzenie łączności, w końcu Bóg dysponuje tym co lepsze niż człowiek, wzięcie z Niego przykładu to wykluczenie błędów, które człowiek czyni nie rozumiejąc Boga i siebie.

Właśnie tutaj Fryderyk Nietzsche widział ten "pesymizm" niemiecki, z którym tak mocno był związany Hegel. Pesymizm nie w sensie "smutactwa" ale w sensie poddania się rozumowi co jest związane z dekadentyzmem.
LEW SZESTOW:
Cytat:
Oto źródło paradoksalności tego, co Jaspers nazywa "dogmatyką"
Nietzschego i Kierkegaarda: dopóki na ziemi króluje rozum ze swoimi
nieuchronnościami, dopóty prawem życia będzie bezgraniczne okrucieństwo,
i dopiero rozpacz w obliczu potworności bytu zbudzi w człowieku
jego wyższe siły i przywiedzie go do zuchwałej decyzji zrzucenia
z siebie brzemienia oczywistości. "Nie ma niczego prawdziwego, wszystko
jest dozwolone" - w świecie "wszystkości" uchodzi to za rzecz najbardziej
karygodną, za skrajny wyraz niewiary. Lecz również Kierkegaard
mówi to samo: "Bóg znaczy, że nie ma nic niemożliwego". Obaj myśliciele
sytuują się i poza naszymi prawdami, i poza naszym dobrem.

Rozum ten pokazuje nam, że Bóg jest przemocą i uczy nas przemocy.
marcin kotasiński napisał:
Osobiście krytykuję Kierkegaarda za to że jest "smutasem", w tym upatruję jego dążenie do zaakcentowania wagi jednostki, to jakby sugestia kierowana do Boga o to, aby za smutasa wykonał całą robotę i "podniósł go do Nieba", aby ten mógł nie wyzwalać w sobie siły i mógł pozostać słaby. Owszem ważnym jest dostrzeżenie wagi jednostki w całej ogólności, bo ogólność zbudowana jest z jednostek, ale sposób filozofowania Duńczyka ze "złamanym sercem" uważam za przejaw słabości.
Kierkegaard jest z pewnością "smutasem" z Północy. Czy to problem "złamanego serca"? Raczej chodzi o "oścień w ciele" (różnie interpretowany-np. jako powód impotencji), który wyrzuca jego i Reginę Olsen ze "świata żywych". To on zrywa zaręczyny z tego co wiem, nic mi nie wiadomo o jej zdradzie.
SOREN KIERKEGAARD:
Cytat:
Jeżeli chodzi o mnie, to już we wczesnej młodości w moim ciele umieszczono oścień. Gdyby nie to, od początku wiódłbym zwyczajne życie.
Kierkegaard na początku jest filozofem "buntu",mówi światu nie, żąda cudu. Jednak dla mnie nie jest to zdanie się na łaskę i pomoc Boga jakiegoś tam nieudacznika. Myślę, że jest to myślowe uproszczenie. Nie, to nie ten, któremu pomaga człowiek a on tą pomoc odrzuca, to nie ten, który nie chce wziąć w swoje ręce nadchodzącą szansę bo czeka na objawienie Boże i Jego cud. On po prostu widzi granice umysłu, które go paraliżują - jego wiara jest RYZYKIEM. Wg Arystotelesa ten, kto obcuje z Bogiem, traci najbardziej
podstawowe, „święte" prawo przysługujące człowiekowi jako istocie
politycznej, wyrażając się językiem Arystotelesa, — albo w terminologii
współczesnej — jako istocie społecznej, prawo zrozumienia. "Rycerz wiary" jest raczej rycerzem mocy. Dopiero w późniejszej swojej twórczości przechodzi ku "rycerzowi pokory". Jego teksty stają się coraz bardziej surowe i przypominają okrucieństwo Nietzschego. Chciałbym to zobrazować lepiej moją przypowieścią o Górze Oliwnej (Gaju). Chrześcijaństwo przed i po Górze Oliwnej. Tam gdzie Jego los zostaje przesądzony i objawiony a On zgadza się na to wszystko co nadejdzie i nie próbuje uciec przed swoimi oprawcami. 1. Jezus przed Górą Oliwną-czyniący cuda, uzdrawiający, ktoś kto nie zgadza się z wynikiem, że 2+2=4, niosący nadzieję jeszcze tu, na ziemi, nadzieję na zmianę losu, Jezus jako możliwość, jako opcja i wielość opcji w sytuacjach bezwyjściowych(możliwe, że z Chrystusem w Piekle); 2. po Górze Oliwnej-Konieczność na jego barkach, czysta matematyka-ciało to jest to co człowiek musi przeżyć-a Bóg patrzy na agonię Syna i tak rodzi się surowa religia czystego, bezsilnego współczucia, pod bezlitosnym niebem, bez cudów, religia serca, religia nadziei na wieczne życie (być może z Chrystusem w Niebie).
marcin kotasiński napisał:
Gdy Hegel, może czasem zbyt dumnie, ale jednak jest wyrazem pragnienia siły, rozwoju i witalności w swoim systemie, ma do tego prawo ten, który ma siłę i dominuje nad słabymi, w końcu jeśli się to słabym nie podoba także mogą wywołać w sobie siłę i wznieść się na jego pozycję.
Czyli Bóg przemocy i okrucieństwo. Jest to "tak" Nietzschego ale nie do końca bo dróg ku Nadczłowiekowi jest tak wiele, tak wiele, że i z Chrystusa można uczynić (zinterpretować jako) nihilistę. Pięknie opisał rewolucyjność dziejową Albert Camus w swoim "Człowieku zbuntowanym", gdzie każda próba odejścia od idei "buntu" , taką próbą jest Hegel, kończy się niepowodzeniem. ALBERT CAMUS:
Cytat:
Bunt nie jest daniem totalnej wolności; na odwrót, występuje przeciw niej.

Może dlatego Soren Kierkegaard nigdy „nie skoczył w wiarę”- to jest bał się Abrahamów z nożami skierowanymi w swoich synów, miał w pamięci surowego ojca i jego klątwę. Nie uwierzył oficjalnie dla nas. Wybrał królestwo sprawiedliwości już tu na Ziemi. Abraham wolny absolutnie w swoim Bogu, to dla nas, szczególnie dziś , jest czymś co podlega hospitalizowaniu, kaftanowi bezpieczeństwa albo jest przyzwoleniem na nieokiełznany totalitaryzm, totalną wolność.
PS-Drugi powód (i nie ostatni-te które przytoczył duński filozof są szczególnie ważne), że Soren Kierkegaard nie „skoczył” to wena twórcza, źródło inspiracji pochodzące z ciągłych wahań i powątpiewań, po prostu lubił pisać, był wielkim pisarzem nie tylko filozofem. Takie postawienie sprawy jeśli chodzi o Hegla przypomina mi ostatnią scenę z "Diabła" Andrzeja Żuławskiego, gdzie wojskowy zaborców (pp Prusak) wręcza nieznajomemu (Wojciech Pszoniak ) monety za wymuszenie zeznań od młodego szlachcica Jakuba (Leszek Teleszyński) które ujawniają spiskujących towarzyszy, mówiąc przy tym: "Męczyłeś się z nim jakby miał duszę".
marcin kotasiński napisał:
"nieprzypadkowych przypadków"

Jeśli tak to cuda też są zdeterminowane.
marcin kotasiński napisał:
Szestowa prawie nie znam,
piewca "niezakorzenienia", jak trzecia metamorfoza Nietzschego: dziecko co było lwem, który był wielbłądem.
marcin kotasiński napisał:
a Camus doszedł w swojej filozofii do sprzeczności twierdząc że wszystko jest absurdem, tzn. porzucił możliwość wniesienia się ponad doczesność na rzecz pozostawienia sobie możliwości narzekania, ale to był taki egzystencjalny okres filozofii w którym tylko niewielu jak Jaspers czy Marcel potrafili wznieść się w filozofii do czegoś lepszego, taki Camus, Sartre, czy Heidegger "raczyli" się egzystencjalnymi bolączkami.

"Wszystko jest absurdem"-nie pamiętam, żeby Camus coś takiego napisał a przeczytałem wszystko z jego prac. On po prostu zauważa, że rodzi się absurd między obcym, wrogim, niepoznawalnym światem a człowiekiem i jego rozumem, który świata nie może przeniknąć. Jego filozofia jest wręcz apoteozą ludzkiego heroizmu gdy człowiek mając świadomość swojego losu wstaje do absurdalnej walki (przeciwko Mojrze) i tym samy staje się równy bogom. Samą świadomością wykonuje niewyobrażalny wysiłek ("Mit Syzyfa"). Próbuje nadać sens w wszechogarniającym go kosmicznym bezsensie.
ALBERT CAMUS:
Cytat:
Co dzień szedł w góry i wracał milczący, podrapany,
z włosami pełnymi traw. I za każdym razem był to ten
sam podbój bez urzeczenia. Z wolna łamał opór tej wrogiej
ziemi. Potrafił niekiedy stać się bliźnim tych okrągłych
i białych chmur za jedyną, odcinającą się od szczytu
sosną, tych łąk porosłych wierzbówką, jarzębiną i dzwonkami.
Łączył się z tym światem pachnącym i skalistym.
Doszedłszy do dalekiego szczytu, w obliczu ogromnego
i nagle odkrytego pejzażu czuł jednak, że to, co w nim się
rodzi, nie jest ukojeniem miłości, ale rodzajem paktu wewnętrznego,
który zawierał z tą obcą przyrodą, rozejmem oddzielającym
dwie twarze zacięte i dzikie, bliskością dwóch
przeciwników — nigdy pojednaniem dwóch przyjaciół.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:57, 03 Lip 2013    Temat postu:

Tomasz z Bielawy napisał:
marcin kotasiński napisał:

Subiektywizm nie jest błędem jeśli w wyniku poznania przekonuje się o wyższej wartości obiektywizmu i obiektywizuje, aż do stanu absolutnego.

Nie widzę tu żadnego błędu tylko inne poznanie, doświadczenie. Obiektywizacja powoduje uznanie "ogólności" a poprzez to "powszedniości" i "średniości".

Przeczytaj z uwagą jeszcze raz co napisałem a co ty odpowiedziałeś

Cytat:
marcin kotasiński napisał:
Podobnie "złożenie Boga na ołtarzu nauki" jest słuszne jeśli znaczy tyle co poznanie Boga w sposób umożliwiający jego pojęcie i stworzenie łączności, w końcu Bóg dysponuje tym co lepsze niż człowiek, wzięcie z Niego przykładu to wykluczenie błędów, które człowiek czyni nie rozumiejąc Boga i siebie.

Właśnie tutaj Fryderyk Nietzsche widział ten "pesymizm" niemiecki, z którym tak mocno był związany Hegel. Pesymizm nie w sensie "smutactwa" ale w sensie poddania się rozumowi co jest związane z dekadentyzmem.
LEW SZESTOW:
Cytat:
Oto źródło paradoksalności tego, co Jaspers nazywa "dogmatyką"
Nietzschego i Kierkegaarda: dopóki na ziemi króluje rozum ze swoimi
nieuchronnościami, dopóty prawem życia będzie bezgraniczne okrucieństwo,
i dopiero rozpacz w obliczu potworności bytu zbudzi w człowieku
jego wyższe siły i przywiedzie go do zuchwałej decyzji zrzucenia
z siebie brzemienia oczywistości. "Nie ma niczego prawdziwego, wszystko
jest dozwolone" - w świecie "wszystkości" uchodzi to za rzecz najbardziej
karygodną, za skrajny wyraz niewiary. Lecz również Kierkegaard
mówi to samo: "Bóg znaczy, że nie ma nic niemożliwego". Obaj myśliciele
sytuują się i poza naszymi prawdami, i poza naszym dobrem.

Rozum ten pokazuje nam, że Bóg jest przemocą i uczy nas przemocy.

Nie wiem jak przeszedłeś do takiego wniosku, przepraszam cię, ale obie twoje wypowiedzi tu zamieszczone to jakiś nonsens, i o rozumie, i o przemocy. Według ciebie wynika z tego, że należy zburzyć całą cywilizację i cofnąć się do małp, nie, do pierwszych jednokomórkowców, bo małpa ma jeszcze całkiem spory rozum. Dekadencja wynika z nadmiaru czegoś i wyeksploatowania tego czegoś poznawczo, wtedy się nudzi i pojawia się dekadencja

Cytat:
Wg Arystotelesa ten, kto obcuje z Bogiem, traci najbardziej
podstawowe, „święte" prawo przysługujące człowiekowi jako istocie
politycznej, wyrażając się językiem Arystotelesa, — albo w terminologii
współczesnej — jako istocie społecznej, prawo zrozumienia.

Obcuję z Bogiem i zupełnie się z tym nie zgadzam, mam inną opinię wyrosłym na innym doświadczeniu z którego wynika, że Bóg jest wybitnie wyrozumiały, zaakceptuje wszystko co zrobisz, zupełnie wszystko, choć zawsze gdy będzie mógł zachęci cię do lepszego. Arystoteles był w tej materii bardzo zacofany, przypomnę że był wyznawcą politeizmu, zatem nawet nie dokonał odkrycia monoteizmu. Tak w ogóle jeśli chodzi o ścisłość to w społeczeństwie cierpimy na brak zrozumienia, tu są żebracy, sieroty itp.

Cytat:
marcin kotasiński napisał:
"nieprzypadkowych przypadków"

Jeśli tak to cuda też są zdeterminowane.

To skrót myślowy na sytuacje wykreowane przez Boga, ale człowiekowi nie znane i przez to dla człowieka niby przypadkowe acz niezwykle zbieżne z tym co chciał spotkać i poznać.

Cytat:
marcin kotasiński napisał:
a Camus doszedł w swojej filozofii do sprzeczności twierdząc że wszystko jest absurdem, tzn. porzucił możliwość wniesienia się ponad doczesność na rzecz pozostawienia sobie możliwości narzekania, ale to był taki egzystencjalny okres filozofii w którym tylko niewielu jak Jaspers czy Marcel potrafili wznieść się w filozofii do czegoś lepszego, taki Camus, Sartre, czy Heidegger "raczyli" się egzystencjalnymi bolączkami.

"Wszystko jest absurdem"-nie pamiętam, żeby Camus coś takiego napisał a przeczytałem wszystko z jego prac.


Cokolwiek człowiek zrobi czy "postawi się" losowi podnosząc bunt, czy też nie wszystko Camus sprowadza do absurdu - zgadza się?.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:02, 06 Lip 2013    Temat postu:

Cytat:
marcin kotasiński napisał:
]
Subiektywizm nie jest błędem jeśli w wyniku poznania przekonuje się o wyższej wartości obiektywizmu i obiektywizuje, aż do stanu absolutnego.

Tomasz z Bielawy napisał:
Nie widzę tu żadnego błędu tylko inne poznanie, doświadczenie. Obiektywizacja powoduje uznanie "ogólności" a poprzez to "powszedniości" i "średniości".

marcin kotasiński napisał:
Przeczytaj z uwagą jeszcze raz co napisałem a co ty odpowiedziałeś

To prawda, że np Kierkegaard, który subiektywizuje próbuje jednocześnie być zrozumianym przez "wszystkość" ale nie dąży do absolutu , który miałby być jakimś doskonałym systemem logicznym, super logosem, umysłem. On po prostu nie dąży do takiego absolutu, jest to jedynie relacja między subiektywnym przypadkiem a Bogiem raczej niepojętym-dlatego nie ma tu błędu, jest to całkiem inne podejście do problemu.
Hegel jest jego przeciwieństwem. Hegel z każdego subiektywizmu robiłby element należący do zbioru obiektywizmu. Czyli zdanie: " Subiektywizm nie jest błędem jeśli w wyniku poznania przekonuje się o wyższej wartości obiektywizmu i obiektywizuje, aż do stanu absolutnego." byłoby adekwatne do systemu filozoficznego Hegla.
Jaspers zaś uznaje to i to, rezygnując tym samym z tworzenia jakichś systemów filozoficznych.

marcin kotasiński napisał:
Nie wiem jak przeszedłeś do takiego wniosku, przepraszam cię, ale obie twoje wypowiedzi tu zamieszczone to jakiś nonsens, i o rozumie, i o przemocy. Według ciebie wynika z tego, że należy zburzyć całą cywilizację i cofnąć się do małp, nie, do pierwszych jednokomórkowców, bo małpa ma jeszcze całkiem spory rozum. Dekadencja wynika z nadmiaru czegoś i wyeksploatowania tego czegoś poznawczo, wtedy się nudzi i pojawia się dekadencja

Nadmiarem i tym co jest wyeksploatowane jest właśnie "rozum", dlatego mówimy tu o pesymizmie, a Nietzsche i Kierkegaard żądają czegoś niemożliwego-przezwyciężenia rozumu.
Rozum pochodzi od grzechu pierworodnego wg biblijnego mitu. Z rozumu powstało prawo (moralność, etyka). Całe późniejsze prawo spisane boskie (Dekalog) jest przemocą, przemocą Boga. Prawo ma za zadanie, jak to mawiał Luter, miażdżyć człowieka. Sama intencja jest grzechem a układ nerwowy jest człowieczy.


Cytat:
Cytat:
Wg Arystotelesa ten, kto obcuje z Bogiem, traci najbardziej
podstawowe, „święte" prawo przysługujące człowiekowi jako istocie
politycznej, wyrażając się językiem Arystotelesa, — albo w terminologii
współczesnej — jako istocie społecznej, prawo zrozumienia.

marcin kotasiński napisał:
Obcuję z Bogiem i zupełnie się z tym nie zgadzam, mam inną opinię wyrosłym na innym doświadczeniu z którego wynika, że Bóg jest wybitnie wyrozumiały, zaakceptuje wszystko co zrobisz, zupełnie wszystko, choć zawsze gdy będzie mógł zachęci cię do lepszego. Arystoteles był w tej materii bardzo zacofany, przypomnę że był wyznawcą politeizmu, zatem nawet nie dokonał odkrycia monoteizmu. Tak w ogóle jeśli chodzi o ścisłość to w społeczeństwie cierpimy na brak zrozumienia, tu są żebracy, sieroty itp.

Właśnie- pisze Pan, że obcuje z Bogiem-jest to coś tak subiektywnego; dla ateisty są to słowa "wariata". Pisze pan tu o swoim Bogu, który jest dla mnie nie do przyjęcia, ponieważ zaakceptuje wszystko co Pan zrobi (wg prawa predestynacji czy wg sola fide?). Słowa, że Bóg jest nieskończenie wyrozumiały są dla mnie całkowicie "niepolityczne", niezrozumiałe i jak dla mnie kłócą się całkowicie z wcześniejszymi pańskimi tekstami. Jak dla mnie jest Pan przedstawicielem teologicznego ateizmu-pana Bóg jest martwy.

marcin kotasiński napisał:
"nieprzypadkowych przypadków"

Tomasz z Bielawy napisał:
Jeśli tak to cuda też są zdeterminowane.

marcin kotasiński napisał:
To skrót myślowy na sytuacje wykreowane przez Boga, ale człowiekowi nie znane i przez to dla człowieka niby przypadkowe acz niezwykle zbieżne z tym co chciał spotkać i poznać.

Przechodzę do kolejnego wniosku: jeśli cuda są zdeterminowane to bóg, który się poprzez nie objawia nie jest wszechmogący, bo jest zdeterminowany więc nie jest Bogiem. Jeśli przypadek jest możliwością logiczną czyli podlega jakimś tam prawom to jest zdeterminowany.


marcin kotasiński napisał:
Cokolwiek człowiek zrobi czy "postawi się" losowi podnosząc bunt, czy też nie wszystko Camus sprowadza do absurdu - zgadza się?.


Nie zgadzam się.
ALBERT CAMUS:
Cytat:
Absurd ma sens tylko
o tyle, o ile się na niego nie zgadzamy.

Bunt u Alberta Camusa jest czymś logicznym:
Cytat:
Buntuję się więc jesteśmy
mogłaby powiedzieć ofiara do kata. Bunt nadaje sens. Camus ujawnia absurd, patrzy mu prosto w twarz. Powiedzieć, że "sprowadza wszystko do absurdu" jest przesadą.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:36, 07 Lip 2013    Temat postu:

Przepraszam cię Tomaszu, ale dyskusja na temat starych bzdur filozoficznych nie interesuje mnie. Chętnie porozmawiam o tych zagadnieniach w oparciu na nasze doświadczenia i wykształcone opinie, ale to, co powiedział taki Kierkegaard czy Camus, albo jeszcze inny jest przestarzałe i w wielu przypadkach niesłuszne. Jeśli masz ochotę porozmawiajmy o tym, co my myślimy, ewentualnie wspierajmy się opiniami jakichś filozofów (logicznym wywodem), ale o tych filozofach nie chcę rozmawiać, bo wspomniani dwaj w moim przekonaniu pisali bzdury lub nadmiernie akcentowali coś, co uczyniło z ich myśli myśl zwyczajnie niemądrą jak tak czy inaczej rozumiany absurd u Camusa, gdzie absurdem jest interpretowanie życia w myśl absurdu, przygnębienie Kierkegaarda, egzaltacja Nietzschego i wiele innych. Dla mnie filozofia ma wymiar praktyczny, ale w w/w przypadkach widzę wiele, ale nie wzbogacenie i poprawę mojego i wszystkich życia.

Weźmy subiektywizm, prosta rzecz zwróć na nią uwagę samodzielnie, jeśli spotykasz mądrych ludzi lub mówisz o kimś, że jest mędrcem czynisz tak, ponieważ wypowiada on opinie, czyni uwagi o wysokim poziomie obiektywizmu takie, które dotyczą i obejmują wszystkich ludzi. Jeśli ktoś odwrotnie wypowiada opinie mające na uwadze pożytek wąskiej grupy ludzi (lub tylko jego) to jest nie uznawany za mądrego przez powszechność. Już ten przykład pokazuje, że bronienie subiektywizmu, wynoszenie go ponad obiektywizm jest majaczeniem, którego nikt poza tym majaczącym nie słucha.

Cytat:
jeśli cuda są zdeterminowane to bóg, który się poprzez nie objawia nie jest wszechmogący, bo jest zdeterminowany więc nie jest Bogiem

Bóg czyni cuda i wszystko, co czyni, więc to wszystko jest zdeterminowane przez Niego, jak więc jest on niewszechmogący? Jedno z drugiego nie wynika w twoim wniosku.

Cytat:
Jeśli przypadek jest możliwością logiczną czyli podlega jakimś tam prawom to jest zdeterminowany.

To oczywiste, nie powiedziałem, że istnieją przypadki, powiedziałem, że nieprzypadkowe wydarzenia ludziom wydają się przypadkowe, bo oni nie znają ich wyjaśnienia.

Cytat:
Właśnie- pisze Pan, że obcuje z Bogiem-jest to coś tak subiektywnego; dla ateisty są to słowa "wariata".

Przeczytaj uważnie - jeśli obcuję z Bogiem, który jest Wszystkim, zatem jest absolutnie obiektywny, to przestaję być subiektywny uczestnicząc w Nim, bo uczestniczę w obiektywizmie. Jedynie pewne jednostkowe umysły nie mając bezpośredniego i świadomego wglądu w moje doświadczenie na tej podstawie mogą mieć taki mylny pogląd. Z drugiej strony wszystkie umysły, jakie są uczestniczą w jednym Umyśle, który jest Bogiem, ale są tego umysłu częściowo podświadome, bo uzyskanie Jego świadomości wymaga poznawania własnego umysłu, aby wyrobić sobie świadomy wgląd we własny umysł, przez który droga prowadzi do Umysłu absolutnego. Dlatego jako, że wszyscy uczestniczą w jednym Umyśle, stąd mają także wgląd w moje doświadczenie jedynie wgląd ten jest nieuświadomiony, podświadomy.

Z mojego pkt. widzenia i z pkt. widzenia Boga to, co mówią ateiści jest śmiechu warte, raz, że nie podparte absolutnie żadnym dowodem dwa, że bez dowodu coś twierdzą, trzy, że mają umysły których pochodzenia nie potrafią wyjaśnić, cztery, że istnieje samoświadomość wskazując na jedność i wieczność umysłu, pięć, że istnieje logika, symetria, sens, jedność, Prawda, i mogę tak wymieniać dopóki mi się nie odechce. Ateizm ma zupełnie inne podstawy niż te zadeklarowane, dotyczy antyreligijności, nie Boga i życia duchowego, ale jeszcze sobie nie zdał z tego sprawy, ściślej zajmuje się wizerunkiem Boga wykreowanym przez religię wymyśloną przez ludzi i tylko jedną religię chrześcijańską jak i dotyczy historii religijnej tej kultury duchowej, poza nią właściwie nie ma ateizmu.

Cytat:
Pisze pan tu o swoim Bogu

Skąd wiesz, że nie o twoim także?

Cytat:
, który jest dla mnie nie do przyjęcia, ponieważ zaakceptuje wszystko co Pan zrobi (wg prawa predestynacji czy wg sola fide?).

Według prawa uszanowania własnej a rezultacie każdej wolności.

Cytat:
Słowa, że Bóg jest nieskończenie wyrozumiały są dla mnie całkowicie "niepolityczne", niezrozumiałe i jak dla mnie kłócą się całkowicie z wcześniejszymi pańskimi tekstami.

Obiektywizm jest niepolityczny (właściwie nie rozumiem tego porównania), bo na celu ma objęcie i dostarczenie dobrego życia wszystkim, nie zaś tym tak, a tamtym nie. Wykaż mi sprzeczność.

Cytat:
Jak dla mnie jest Pan przedstawicielem teologicznego ateizmu-pana Bóg jest martwy.
Absolutna wyrozumiałość wynika z całkowitego zrozumienia siebie i wszystkiego, co się doświadcza, rozumie się, że natura każdego podmiotu jest taka, że podmiot ten pragnie ją zrealizować i sposobem, jaki samodzielnie wybierze. Wszelkie próby nadmiernej ingerencji są ingerencją w czyjąś wolność i zbytecznym sileniem się na coś, co i tak zmierza we własnym kierunku ku swojej naturze.
Zdajesz sobie sprawę, że połączenie słów „teologiczny ateizm” jest zabawnie sprzeczne. Very Happy
Ponadto drugi raz próbujesz mnie „uszczypnąć”, raz pisząc „pański Bóg”, gdy wiesz, że mówię „Bóg w ogóle”, dwa, pisząc „pański Bóg jest martwy”. Mówiąc potocznie, powiem „wyluzuj chłopie” poczekaj z „zabijaniem się” o jedyną słuszną wiarę lub niewiarę. Ponieważ mówię o tym, co leży w naszej naturze wiem, że nie musze się wysilać stąd prośba do ciebie, abyś się nie silił także.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 7:07, 07 Lip 2013    Temat postu:

marcin kotasiński napisał:
Przepraszam cię Tomaszu, ale dyskusja na temat starych bzdur filozoficznych nie interesuje mnie. Chętnie porozmawiam o tych zagadnieniach w oparciu na nasze doświadczenia i wykształcone opinie, ale to, co powiedział taki Kierkegaard czy Camus, albo jeszcze inny jest przestarzałe i w wielu przypadkach niesłuszne. Jeśli masz ochotę porozmawiajmy o tym, co my myślimy, ewentualnie wspierajmy się opiniami jakichś filozofów (logicznym wywodem), ale o tych filozofach nie chcę rozmawiać, bo wspomniani dwaj w moim przekonaniu pisali bzdury lub nadmiernie akcentowali coś, co uczyniło z ich myśli myśl zwyczajnie niemądrą jak tak czy inaczej rozumiany absurd u Camusa, gdzie absurdem jest interpretowanie życia w myśl absurdu, przygnębienie Kierkegaarda, egzaltacja Nietzschego i wiele innych. Dla mnie filozofia ma wymiar praktyczny, ale w w/w przypadkach widzę wiele, ale nie wzbogacenie i poprawę mojego i wszystkich życia.

Będę starał się nie zajmować się filozofiami wyżej wymienionych myślicieli w tym wątku panie Marcinie ale niekiedy muszę ich przytaczać aby nie być złodziejem czyichś myśli.
Czy ich filozofie nie są praktyczne, nowoczesne? Jest to dla mnie kwestia sporna. Dla mnie dają bardzo wiele. Kierkegaard i Nietzsche są podwaliną nowoczesnej psychologii, Camus, który doświadczył skrajności w postaci okropieństw drugiej wojny światowej daje propozycję fundamentalnej postawy wobec zwariowanego świata aby zła historia się nie powtórzyła. W moim podstawowym podręczniku do filozofii-"Filozofia" Richarda H. Popkin'a i Avrum Stroll'a - rozdział "Współczesny egzystencjalizm" jest ostatnim rozdziałem.
Pragmatyzm np. też nie jest zbyt nowoczesną i "pewną" ideą, przytoczę fragment z wyżej wymienionego podręcznika:
Cytat:
Pomimo oczywistej siły pragmatyzmu oraz jego sukcesu w USA, kilku filozofów przeciwstawiło się tej teorii (pragmatyzmowi). Zaatakowali podstawowe założenie pragmatyzmu dotyczące tego, co konstytuuje wiedzę prawdziwą, i postawili pytanie, czy rzeczywiście można oceniać idee w kategoriach tego, czy się sprawdzają czy nie. Na mocy czego wolno nam stwierdzić, że jakaś idea się sprawdziła? (...) W odpowiedzi na to krytycy podkreślali, że nie można być do końca pewnym, czy jakaś idea się sprawdziła, bowiem skutków dalekosiężnych, mogących wydarzyć się w nieznanej przyszłości, nie sposób przewidzieć.

Nietzsche pięknie pisze o przypadku i fizyce kwantowej. Przytoczę jeszcze raz ten cytat (FRYDERYK NIETZSCHE):
Cytat:
O niebios stropie ponademną przeczysty! Wyniosły! Tem jest mi oto twa czystość, że wieczne pająki rozumu i rozumu pajęczyny nie istnieją wcale, i żeś tanecznem ty boiskiem dla boskich przypadków, żeś mi boskim jest stołem dla boskich kości i graczy!

marcin kotasiński napisał:
Weźmy subiektywizm, prosta rzecz zwróć na nią uwagę samodzielnie, jeśli spotykasz mądrych ludzi lub mówisz o kimś, że jest mędrcem czynisz tak, ponieważ wypowiada on opinie, czyni uwagi o wysokim poziomie obiektywizmu takie, które dotyczą i obejmują wszystkich ludzi. Jeśli ktoś odwrotnie wypowiada opinie mające na uwadze pożytek wąskiej grupy ludzi (lub tylko jego) to jest nie uznawany za mądrego przez powszechność. Już ten przykład pokazuje, że bronienie subiektywizmu, wynoszenie go ponad obiektywizm jest majaczeniem, którego nikt poza tym majaczącym nie słucha.

Nonsens-a Hypatia, Kopernik, Galileusz? Majaczenie maniaków? Cóż za plebejskość myślenia! Toż to czysty utylitaryzm. Sama intencja czynów niszczy ten tok myślenia. Jest czystość pobudek jak i nieczysta intencja. Czy więc disco polo jest muzyką na najwyższym poziomie, wyższym od J. S. Bacha tylko dlatego, że większość ją słucha?

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
jeśli cuda są zdeterminowane to bóg, który się poprzez nie objawia nie jest wszechmogący, bo jest zdeterminowany więc nie jest Bogiem

marcin kotasiński napisał:
Bóg czyni cuda i wszystko, co czyni, więc to wszystko jest zdeterminowane przez Niego, jak więc jest on niewszechmogący? Jedno z drugiego nie wynika w twoim wniosku.

Ja osobiście czynię podział między Stwórcą a Jego dziełem. Stwórca jest oddzielony od tego co stworzył. Każda ingerencja w ten świat spowodowałaby, że Stwórca ulegał by prawom dzieła, prawom mechaniki Konieczności. Samo to, że cud byłby zaobserwowany jest znakiem tego, że Bóg dał się zdeterminować. Interpretacja cudu, umieszczanie go w ramach dobra lub zła jeszcze bardziej determinuje Stworzyciela odbierając mu wszechwładztwo. Więc każde znaki na niebie nie są znakami bożymi-czy widzisz horyzont, a czy widzisz chmury na horyzoncie? Bo ja je zawsze widzę.
Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Jeśli przypadek jest możliwością logiczną czyli podlega jakimś tam prawom to jest zdeterminowany.

marcin kotasiński napisał:
To oczywiste, nie powiedziałem, że istnieją przypadki, powiedziałem, że nieprzypadkowe wydarzenia ludziom wydają się przypadkowe, bo oni nie znają ich wyjaśnienia.

A jeśli Bóg gra w kości?-fizyka kwantowa. Wyjaśnieniem jest boskie na chybił- trafił. Przypadek boski jest więc zdeterminowany przez ilość ścianek kostki.

marcin kotasiński napisał:
Przeczytaj uważnie - jeśli obcuję z Bogiem, który jest Wszystkim, zatem jest absolutnie obiektywny, to przestaję być subiektywny uczestnicząc w Nim, bo uczestniczę w obiektywizmie. Jedynie pewne jednostkowe umysły nie mając bezpośredniego i świadomego wglądu w moje doświadczenie na tej podstawie mogą mieć taki mylny pogląd. Z drugiej strony wszystkie umysły, jakie są uczestniczą w jednym Umyśle, który jest Bogiem, ale są tego umysłu częściowo podświadome, bo uzyskanie Jego świadomości wymaga poznawania własnego umysłu, aby wyrobić sobie świadomy wgląd we własny umysł, przez który droga prowadzi do Umysłu absolutnego. Dlatego jako, że wszyscy uczestniczą w jednym Umyśle, stąd mają także wgląd w moje doświadczenie jedynie wgląd ten jest nieuświadomiony, podświadomy.

Tutaj przypomina mi się film "Jestem Bogiem" gdzie gł. bohater używa narkotyków do poszerzenia swojej percepcji, jego mózg jest w konsekwencji wykorzystany w 100%. Jest on zespolony jednakże z logosem, umysłem absolutnym DZIEŁA (MACHINY) Stworzyciela a nie ze Stworzycielem.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Pisze pan tu o swoim Bogu

marcin kotasiński napisał:
Skąd wiesz, że nie o twoim także?

Skąd wiesz, że o moim także? Tak można w nieskończoność. Dlatego dla mnie wiara jest ryzykiem i nie musi być powiązana z wyborem wartości najlepszej. Może powinniśmy zrezygnować ze zbawienia i wybrać tą drugą-wartość najlepszą-w imię polepszenia warunków bytowych ludzi już tu, na tym padole. Moją wartością i cnotą jest ciało ludzkie.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
który jest dla mnie nie do przyjęcia, ponieważ zaakceptuje wszystko co Pan zrobi (wg prawa predestynacji czy wg sola fide?).

marcin kotasiński napisał:
Według prawa uszanowania własnej a rezultacie każdej wolności.

"Wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka". Camus uważa wolność za zjawisko negatywne, ponieważ wolność nie ograniczana staje się powodem tyranii. Powtórzę cytat (ALBERT CAMUS):
Cytat:
Bunt nie jest daniem totalnej wolności; na odwrót, występuje przeciw niej

Czyli każde wyjście poza bunt ku wolności powoduje zachwianie równowagi i pcha ludzkość ku nihilizmowi dziejowemu i stąd błędne koło historii. Więc wolność powinniśmy sami sobie ograniczać i kontrolować ją.
marcin kotasiński napisał:
Obiektywizm jest niepolityczny (właściwie nie rozumiem tego porównania), bo na celu ma objęcie i dostarczenie dobrego życia wszystkim, nie zaś tym tak, a tamtym nie. Wykaż mi sprzeczność.

Samorealizacja i pozwalanie sobie na wszystko bo Bóg jest nieskończenie wyrozumiały powodują blokadę samorealizacji innej jednostki. Jeśli ktoś jest urodzonym przywódcą? Samo życie jest dobrem i złem zarazem. Nawet najlichsza roślinka pcha się ku słońcu, wodzie i solą mineralnym. Nie sposób dostarczyć doskonałego życia wszystkim na tym padole. Większe ryby zjadają mniejsze ryby.
marcin kotasiński napisał:
Wszelkie próby nadmiernej ingerencji są ingerencją w czyjąś wolność i zbytecznym sileniem się na coś, co i tak zmierza we własnym kierunku ku swojej naturze.

marcin kotasiński napisał:
Zdajesz sobie sprawę, że połączenie słów „teologiczny ateizm” jest zabawnie sprzeczne.

Ta sprzeczność jest w człowieku i jest przyczyną powstawania wewnętrznych konfliktów. Posiadają w sobie boga instytucję, który jest państwem czyli czystym ateizmem.
Cytat:
Każda próba zbliżenia się do wiary przez rozum kończy się unicestwieniem
wiary

marcin kotasiński napisał:
Mówiąc potocznie, powiem „wyluzuj chłopie” poczekaj z „zabijaniem się” o jedyną słuszną wiarę lub niewiarę. Ponieważ mówię o tym, co leży w naszej naturze wiem, że nie musze się wysilać stąd prośba do ciebie, abyś się nie silił także.

Napisałem wcześniej, że używam metody "nihilistycznej" w celach badawczo-poznawczych więc powyższe słowa mnie nie dotyczą. W postawie próbuję być anty nihilistą.
FRYDERYK NIETZSCHE:
Cytat:
Sam oto idę dalej, młodzi moja! I wy takoż idźcie stąd, a sa-mopas! Tak chcę.
Zaprawdę, radzę ja wam: idźcie precz ode mnie i brońcie się przeciw Zaratustrze! Lub lepiej jeszcze: wstydźcie się jego! Może on was oszukał. (...)Źle się wywdzięcza mistrzowi, kto zawsze tylko jego uczniem zostaje.I czemuż nie chcecie z wieńca mego uszczknąć?
Uwielbiacie mnie, lecz cóż się stanie, gdy to wasze uwielbienie któregoś dnia runie? Baczcież, aby was posąg nie przygniótł!
Mówicie, iż wierzycie w Zaratustrę? Lecz cóż zależy na Zaratustrze? Jesteście mymi wyznawcami, lecz cóż zależy na wszelkich wyznawcach?
Jeszczeście samych siebie nie szukali, a oto jużeście mnie znaleźli. Tak czynią wszyscy wyznawcy; przeto tak niewiele waży wszelka wiara.
Tak więc wzywam was, abyście mnie zgubili, a w zamian samych siebie znaleźli; i kiedy wszyscy mnie się zaprzecie, naonczas dopiero do was powrócę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:36, 07 Lip 2013    Temat postu:

Cytat:
Będę starał się nie zajmować się filozofiami wyżej wymienionych myślicieli w tym wątku panie Marcinie ale niekiedy muszę ich przytaczać aby nie być złodziejem czyichś myśli.
Czy ich filozofie nie są praktyczne, nowoczesne? Jest to dla mnie kwestia sporna. Dla mnie dają bardzo wiele. Kierkegaard i Nietzsche są podwaliną nowoczesnej psychologii, Camus, który doświadczył skrajności w postaci okropieństw drugiej wojny światowej daje propozycję fundamentalnej postawy wobec zwariowanego świata aby zła historia się nie powtórzyła. W moim podstawowym podręczniku do filozofii-"Filozofia" Richarda H. Popkin'a i Avrum Stroll'a - rozdział "Współczesny egzystencjalizm" jest ostatnim rozdziałem.
Pragmatyzm np. też nie jest zbyt nowoczesną i "pewną" ideą, przytoczę fragment z wyżej wymienionego podręcznika:

Odpowiem na to obrazowo, skoro wolisz starsze od nowszego może wymień swój najnowszy telefon komórkowy na taki model z przed dwudziestu lat, jak próbujesz mnie przekonać będzie ci lepiej. Very Happy
Albo, co sugeruję poznają nowszą filozofię i psychologię, o której wspominasz, współcześnie wiadomym jest, aby unikać takich absurdalnych kontrastów jak Camusa czy Kierkegaarda, bo one są po prostu nieprawdziwe, zbyt wąskie a rzutuje się je na ogólność.

Cytat:
Nonsens-a Hypatia, Kopernik, Galileusz? Majaczenie maniaków? Cóż za plebejskość myślenia! Toż to czysty utylitaryzm. Sama intencja czynów niszczy ten tok myślenia. Jest czystość pobudek jak i nieczysta intencja. Czy więc disco polo jest muzyką na najwyższym poziomie, wyższym od J. S. Bacha tylko dlatego, że większość ją słucha?

Jednej ważnej rzeczy wciąż się nie pozbyłeś – nieuwagi przy czytaniu.
Napisałem u siebie, że ludźmi mądrymi nazywa się tych, którzy przekraczają własny subiektywizm dążąc do obiektywizmu. Stąd mówienie o w/w świadczy o tym, że choć przeczytałeś, co napisałem uczyniłeś to nieuważnie i ponadto nie dokonałeś namysłu nad tym, co przeczytałeś, aby wywnioskować, co jeszcze wynika z moich słów, ale w myśl swojej metody zachowałeś się niegrzecznie, prowokujesz mnie do tego, aby wykazać ci że to ty jesteś wyznawcą pejoratywnie pojmowanej plebejskości, ja do plebejskości mam nic, bo to część życia, acz chętniej wybieram jej część wyższą, niższą akceptując jako element wyższego.

Otóż panie „mądralo” w/w czynili właśnie to, co obiektywne, mylisz subiektywizm z brakiem społecznego wsparcia, z jakim się spotkali. Mówienie o np. faktycznej budowie układu słonecznego, albo nauczanie ludzi o tym, co faktycznie istnieje, bo pozwala się sprawdzić jest czynieniem tego, co jest obiektywne. Taki Kopernik nie opowiadał o układzie słonecznym według jego widzi mi się, wmawiając ludziom własne fantazje, bo to byłby subiektywizm, natomiast opowiadał o tym, co do czego zdobył pełne przekonanie, iż zobaczył i poznał, że jest tak faktycznie niezależnie od tego czy mu się to podoba czy nie. Uczynił z siebie przekaźnik/nośnik otrzymanego a akcie poznawczym obiektywizmu, zamiast wyraziciela wytworzonego przez siebie subiektywizmu.
Zestawienie muzyki, które zrobiłeś świadczy o czymś jeszcze innym, mówi, jaki jest obiektywny poziom rozwoju ludzkiego uwrażliwienia na sztukę, wynika z niego, że większość ludzi znajduje się na poziomie muzyki d.p, nie Bacha. Poza tym, co w tym złego, jeśli czują się dobrze? Jeśli przestaną się tak czuć poszukają, czegoś bardziej odpowiedniego, to wszystko ewoluuje i może dojdą do Bacha zakładając, że Bach jest taki świetny, a z tym nie zgadzam się za bardzo. Umiejętność stworzenia przy pomocy muzyki względnie wyraźnej panoramy emocjonalnej nie znaczy jeszcze, że to Sztuka, w moim przekonaniu taka umiejętność zakrawająca na Sztukę musiałaby by posłużyć oddaniu Ideału, najwyższej harmonii, stworzyć wrażenie Jedności, podnieść wysoko duszę, wtedy nazwałbym to Sztuką wykraczającą ponad codzienność, muzyka nazywana wysoką w przewadze nadal pozostaje uwiązana do ziemi.


Cytat:
Ja osobiście czynię podział między Stwórcą a Jego dziełem. Stwórca jest oddzielony od tego co stworzył. Każda ingerencja w ten świat spowodowałaby, że Stwórca ulegał by prawom dzieła, prawom mechaniki Konieczności. Samo to, że cud byłby zaobserwowany jest znakiem tego, że Bóg dał się zdeterminować. Interpretacja cudu, umieszczanie go w ramach dobra lub zła jeszcze bardziej determinuje Stworzyciela odbierając mu wszechwładztwo. Więc każde znaki na niebie nie są znakami bożymi-czy widzisz horyzont, a czy widzisz chmury na horyzoncie? Bo ja je zawsze widzę.


W jaki sposób Stwórca jest oddzielony od swojego dzieła?
Jak uległby prawom „mechaniki Konieczności” skoro to On ustala wszelkie prawa i wszelkie prawa, gdy zechce przekracza?
Cud zostaje zaobserwowany, bo do tego celu zostaje powołany, po co Bogu cuda, które ukrywa „w kieszeni”, myślisz, że wstydzi się i żongluje, i robi figle w ukryciu? To jakby z nudów składać statki i czapeczki z papieru i nie pokazywać ich innym, czyli jest to śmieszne.
Kto umieszcza cud w relacji dobre-niedobre, ty czy Bóg? Jeśli robisz to ty skąd wiesz, że prawidłowo czynisz? Skąd wiesz, że obiektywnie istnieje to, co niedobre, tak jak obiektywnie istnieje dobre? Przecież to z dobrego wynika spójność i rozwój, więc to dobre ma zdolność do tego, aby istnieć przez rozwój własnego istnienia. Niedobre zaś jest zaprzeczeniem istnienia i jako takie prowadzi siebie wprost do zniszczenia, zatem nie może nawet zaistnieć coś, co się niszczy, jak można mówić, że coś takiego istnieje. Zatem jak można mówić, że istnieje obiektywna relacja dobre – niedobre i umieszczać w jej ramach Cud?

Cytat:
A jeśli Bóg gra w kości?-fizyka kwantowa. Wyjaśnieniem jest boskie na chybił- trafił. Przypadek boski jest więc zdeterminowany przez ilość ścianek kostki.

Udowodnij istnienie przypadku, bo takie gdybanie prowadzi gdzie zechcesz.

Cytat:
Skąd wiesz, że o moim także? Tak można w nieskończoność. Dlatego dla mnie wiara jest ryzykiem i nie musi być powiązana z wyborem wartości najlepszej. Może powinniśmy zrezygnować ze zbawienia i wybrać tą drugą-wartość najlepszą-w imię polepszenia warunków bytowych ludzi już tu, na tym padole. Moją wartością i cnotą jest ciało ludzkie.


Wiem stąd, że mamy takie same umysły, oparte na mechanizmie samoświadomości, wiem, że mechanizm ten pozwala na wnikanie umysłu w siebie i poznawanie siebie, i wiem też, że wynikiem tego poznawania jest poznanie Boga, i dzieje się to podobnie w każdym przypadku. Czynienie wartości z ciała jest narażaniem się na działanie przemijalności, skazujesz siebie na cierpienie i zawód, gdy ciało obejmą jakieś dolegliwości, zestarzeje się, a później umrze, skazujesz się na coś odwrotnego od Szczęścia.

Cytat:
"Wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka". Camus uważa wolność za zjawisko negatywne, ponieważ wolność nie ograniczana staje się powodem tyranii. Powtórzę cytat (ALBERT CAMUS):


I kogoś takiego włożono do historii i uczą o jego bredniach innych ludzi – „katastrofa” Very Happy
Wolność w zestawieniu z wolnością drugiego człowieka ulega najwyżej i niekoniecznie rodzajowi zagięcia, w tym sensie, że przekonuje się, iż na drodze, którą podążała stoi „przeszkoda” i należy ją wyminąć, ale to jest jedynie niesłuszna interpretacja. Jeśli dochodzi się do takiego wniosku, to jednak wolność nadal się posiada, bo ona pozwala na wybór zmiany kierunku, kiedy można go nie zmieniać. A nie zmienia się wtedy, kiedy z wolności wybiera się akceptację tego człowieka, akceptację jego wolności w celu połączenia z nim w Miłości, może wcześniej przyjaźni, albo najpierw koleżeństwie, lub skłonności - to także wolność i to wyższa.
Nie ograniczanie, właściwie dążenie do wolności na oślep to skazywanie siebie na ograniczenie wolności narzucane przez otoczenie i przekraczanie własnej natury, w której leży harmonia wynikająca z porządku. Dlatego choć początkowo wszyscy ludzie mają taką skłonność w życiu wraz ze wzrostem doświadczeń i wiedzy przekonują się, że przy nałożeniu na własną dowolność pewnych ram wywołuje większy porządek w życiu umożliwiający lepsze spożytkowanie własnej wolności. Zauważ, że o ile Autor tych słów przeczy wolności w odniesieniu do człowieka, to jakby zapomniał jej zaprzeczyć w odniesieniu do tyrana, niekonsekwencja.

Cytat:
Czyli każde wyjście poza bunt ku wolności powoduje zachwianie równowagi i pcha ludzkość ku nihilizmowi dziejowemu i stąd błędne koło historii. Więc wolność powinniśmy sami sobie ograniczać i kontrolować ją.

Słuchaj, a czyż zbuntowanie się nie jest wyborem własnej drogi w sposób wolny? Skoro to wybór wolności czyż nie prowadzi do „zachwianie równowagi i pcha ludzkość ku nihilizmowi dziejowemu i stąd błędne koło historii”, więc czyż nie należy pozbawić siebie buntu? Czyżby znów jakiś feler camusowej filozofii, w ten sposób się nie filozofuje, bo wychodzą absurdy. Jeśli przyjmuje się pomysł Camusa ostro wtedy wychodzi filozofia absurdalna, jeśli przyjąć jego filozofię, jako wyraz tylko jednej z wielu stron życia, to da się ją jeszcze jakość włączyć w życie w ogóle, bo ludziom zdarzają się sytuacje osłabienia gdzie wydaje im się że życie to absurd. Ale pisanie filozofii w tak wąsko jednostronny sposób jest zaprzeczaniem celu filozofii, ponadto jak zauważyłeś jego filozofia jak i wiele, o których wspominałeś powstały w pewny szczególnym kontekście historycznym, który je zdeterminował, nie są więc głosami obiektywnymi.

Cytat:
Samorealizacja i pozwalanie sobie na wszystko bo Bóg jest nieskończenie wyrozumiały powodują blokadę samorealizacji innej jednostki.

„Pozwalanie sobie na wszystko” to próbowanie wszystkiego w celu odkrycia tego, co umożliwia samorealizację, nie odwrotnie, inna jednostka obserwując to już bez doświadczenia pewnych rzeczy może odkryć źródło samorealizacji. Jeśli nawet zdarzy się, że jednostki wejdą sobie w drogę, mając dobre usposobienie, chcąc, poradzą sobie, gdy staną twarzą w twarz z poszanowaniem siebie, czynimy tak na co dzień mijając się na ulicy choćby.

Cytat:
Nie sposób dostarczyć doskonałego życia wszystkim na tym padole.

Dlatego szukają go sobie samodzielnie, w oparciu o to czego pragną. Kto ci powiedział, że doskonałe życie ma być na tym „padole”, tak trudno pomyśleć, że może jest inne rozwiązanie? Ale łatwo mu zaprzeczać, gdy się go nie chce poszukać.

Cytat:
Ta sprzeczność jest w człowieku i jest przyczyną powstawania wewnętrznych konfliktów. Posiadają w sobie boga instytucję, który jest państwem czyli czystym ateizmem.


W podmiotowości nie ma sprzeczności, jest natomiast niewiedza dotycząca tego jak połączyć elementy, które bez tej wiedzy wydają się błędnie jako sprzeczne, jednak w wyniku poznania sprzeczności można rozwiązać, stąd gdy napisałem o „teo-ateo”, że jest sprzeczne to w moim przekonaniu sprzeczność jest pozorna, ale zapytałem ciebie widząc, że raczej nie potrafisz tego wyjaśnić choć użyłeś. Sprzeczność, o której mówisz bazuje na trudności jaką człowiek widzi w połączeniu odmiennych elementów, które spotyka w doświadczeniu. Można tu podać przykład ludzkiej woli wywyższenia własnego subiektywizmu ponad obiektywizm, czego uczynić w pewnym sensie nie może. Ale może jeśli zaakceptuje obiektywizm i zacznie go wyrażać swoją subiektywnością, wtedy dochodzi do połączenia owych rzekomo sprzecznych elementów.
Co do drugiego zdania, owszem mamy w sobie Boga, ale w jak mam rozumieć, że jest on państwem wiem w połowie, jak jest ateizmem nie wiem w ogóle, więc proszę o wyjaśnienie.

Cytat:
Napisałem wcześniej, że używam metody "nihilistycznej" w celach badawczo-poznawczych więc powyższe słowa mnie nie dotyczą. W postawie próbuję być anty nihilistą.

Nie rozumiem tej metody, na czym ona polega?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:36, 07 Lip 2013    Temat postu:

marcin kotasiński napisał:
Odpowiem na to obrazowo, skoro wolisz starsze od nowszego może wymień swój najnowszy telefon komórkowy na taki model z przed dwudziestu lat, jak próbujesz mnie przekonać będzie ci lepiej.

Niektóre rzeczy są przedwczesne, zbyt nowoczesne i zrozumienie większości przychodzi z czasem.
marcin kotasiński napisał:
Albo, co sugeruję poznają nowszą filozofię i psychologię, o której wspominasz, współcześnie wiadomym jest, aby unikać takich absurdalnych kontrastów jak Camusa czy Kierkegaarda, bo one są po prostu nieprawdziwe, zbyt wąskie a rzutuje się je na ogólność.

To samo dotyczy wszystkich filozofów i Hegla dlatego jestem za Karlem Jaspersem, Lwem Szestowem i próbuję nie naginać wszystkiego do jakiegoś systemu filozoficznego, co moim zdaniem pan, panie Marcinie robi to cały czas. Ja osobiście sam stworzyłem własny system filozoficzny i nazwałem go ateizmem z Bogiem Wszechmogącym poza wyobraźnią ale wiem, że posiada sprzeczność: Tylko taki Bóg wszechmogący poza wyobraźnią istnieje i jest możliwy. Jest to sąd, nie nam jednak osądzać, wyroki Boskie są poza naszą wyobraźnią.
Mój Bóg jest poza wyobraźnią i przypomina nicość Nietzschego, w którą powinno zapuścić się korzenie.
FRYDERK NIETZSCHE:
Cytat:
Wiedz, że ten kosmos jest tym, czym twierdzi, że jest, a mianowicie, czymś nieskończonym. Nigdy nie próbuj, ufając swej logicznej zdolności trawienia, połykać go; bądź raczej wdzięczny, gdy umiejętnie wbijając ten czy ów mocny pal w chaos, zapobiegniesz, by on Ciebie połknął.

Obecnie zainteresowałem się neuroscience i Nassim'em Haramein'em. A co dla pana jest "nowoczesne"? Może jakiś myślicieli polecisz?

marcin kotasiński napisał:
Jednej ważnej rzeczy wciąż się nie pozbyłeś – nieuwagi przy czytaniu.
Napisałem u siebie, że ludźmi mądrymi nazywa się tych, którzy przekraczają własny subiektywizm dążąc do obiektywizmu. Stąd mówienie o w/w świadczy o tym, że choć przeczytałeś, co napisałem uczyniłeś to nieuważnie i ponadto nie dokonałeś namysłu nad tym, co przeczytałeś, aby wywnioskować, co jeszcze wynika z moich słów, ale w myśl swojej metody zachowałeś się niegrzecznie, prowokujesz mnie do tego, aby wykazać ci że to ty jesteś wyznawcą pejoratywnie pojmowanej plebejskości, ja do plebejskości mam nic, bo to część życia, acz chętniej wybieram jej część wyższą, niższą akceptując jako element wyższego.

Lubię czasami szaleńców bo tkwi w nich geniusz a mądrość jest czasami oportunizmem a rozum jak mawiał Iwan Karamazow , głupi i pokrętny.
Każdy chce aby go czytano uważnie i dobrze go rozumieli ale może zależy to trochę od ich kunsztu rozjaśniania swojej wiedzy. Ktoś przytoczył tu Hegla, który narzekał, że nikt go nie rozumie a jeden co myślał, że rozumie też nie zrozumiał. Nadal mam wrażenie, że nagina pan wszystko do jakiegoś systemu filozoficznego, który na pewno ma pełno szpar i dziur. Na pewno bo jeszcze nie powstał system doskonały bez jednej sprzeczności. I tu mogę się mylić, jeśli używam metody "nihilistycznej" to muszę wziąć pod uwagę, że może jednak istnieje taki system.

marcin kotasiński napisał:
Taki Kopernik nie opowiadał o układzie słonecznym według jego widzi mi się, wmawiając ludziom własne fantazje, bo to byłby subiektywizm, natomiast opowiadał o tym, co do czego zdobył pełne przekonanie, iż zobaczył i poznał, że jest tak faktycznie niezależnie od tego czy mu się to podoba czy nie. Uczynił z siebie przekaźnik/nośnik otrzymanego a akcie poznawczym obiektywizmu, zamiast wyraziciela wytworzonego przez siebie subiektywizmu.

Kopernik nie latał statkiem kosmicznym i nie dotknął słońca-wszyscy wcześniej przeze mnie podani myśliciele miele wiarę w to, że poznali prawdę i po ich stronie jest racja.
A Martin Eden czyli Jack London-mówiąc o sztuce?

marcin kotasiński napisał:
W jaki sposób Stwórca jest oddzielony od swojego dzieła?

Jest w innym wymiarze albo po prostu umarł pozostawiając swoje dzieło.
SIMONE WEIL:
Cytat:
Bóg nie jest wszechmocny, ponieważ jest Stwórcą. Akt stworzenia jest abdykacją. Ale jest On wszechmocny w tym sensie, że jego abdykacja jest dobrowolna: zna jej skutki i chce ich.

marcin kotasiński napisał:
Jak uległby prawom „mechaniki Konieczności” skoro to On ustala wszelkie prawa i wszelkie prawa, gdy zechce przekracza?

Czy Bóg jest dobry czy Bóg może być dobry? Jeśli Bóg ingeruje robi to w określonej czasoprzestrzeni, w tym wymiarze i jest zdeterminowany-choćby przez nasze zmysły, które są odbiorem fenomenu.
marcin kotasiński napisał:
Cud zostaje zaobserwowany, bo do tego celu zostaje powołany,
Powołany dla kogo?
marcin kotasiński napisał:
po co Bogu cuda, które ukrywa „w kieszeni”, myślisz, że wstydzi się i żongluje, i robi figle w ukryciu? To jakby z nudów składać statki i czapeczki z papieru i nie pokazywać ich innym, czyli jest to śmieszne.

Bóg czyni cuda aby się popisać czy aby coś przekazać?
marcin kotasiński napisał:
Kto umieszcza cud w relacji dobre-niedobre, ty czy Bóg? Jeśli robisz to ty skąd wiesz, że prawidłowo czynisz?

Ludzie umieszczają cud w jakiejś tam relacji ale według pana teorii to chyba Bóg nakierowuje ich ku obiektywizacji, racjonalizacji, absolutowi aby uczynić wszystko jasno pojętnym dla wszystkich.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
A jeśli Bóg gra w kości?-fizyka kwantowa. Wyjaśnieniem jest boskie na chybił- trafił. Przypadek boski jest więc zdeterminowany przez ilość ścianek kostki.

marcin kotasiński napisał:
Udowodnij istnienie przypadku, bo takie gdybanie prowadzi gdzie zechcesz.


Sugeruje pan, że Bóg oszukuje rzucając kostką i swoją mocą, siłą woli z góry ustala liczbę, która zostanie wyrzucona? Napisałem, że przypadek jest zdeterminowany więc czy wciąż jest poprzez to przypadkiem?
Udowodnij istnienie cudu pochodzenia boskiego.

marcin kotasiński napisał:
Czynienie wartości z ciała jest narażaniem się na działanie przemijalności, skazujesz siebie na cierpienie i zawód, gdy ciało obejmą jakieś dolegliwości, zestarzeje się, a później umrze, skazujesz się na coś odwrotnego od Szczęścia.

Niekoniecznie-gdy będziemy patrzeć na ciało jak na hardware (kości, mięśnie itd) i na software (tzw dusza, psychika). Zbliżając się ku śmierci wartość życia by wzrastała (patrz Nietzsche). To mogłoby wyzwolić w nas rzeczy, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia (patrz-Antoni Czechow: "Nieciekawa historia").

marcin kotasiński napisał:

Wolność w zestawieniu z wolnością drugiego człowieka ulega najwyżej i niekoniecznie rodzajowi zagięcia, w tym sensie, że przekonuje się, iż na drodze, którą podążała stoi „przeszkoda” i należy ją wyminąć, ale to jest jedynie niesłuszna interpretacja. Jeśli dochodzi się do takiego wniosku, to jednak wolność nadal się posiada, bo ona pozwala na wybór zmiany kierunku, kiedy można go nie zmieniać. A nie zmienia się wtedy, kiedy z wolności wybiera się akceptację tego człowieka, akceptację jego wolności w celu połączenia z nim w Miłości, może wcześniej przyjaźni, albo najpierw koleżeństwie, lub skłonności - to także wolność i to wyższa.

Pobożne życzenia.
marcin kotasiński napisał:
Dlatego choć początkowo wszyscy ludzie mają taką skłonność w życiu wraz ze wzrostem doświadczeń i wiedzy przekonują się, że przy nałożeniu na własną dowolność pewnych ram wywołuje większy porządek w życiu umożliwiający lepsze spożytkowanie własnej wolności. Zauważ, że o ile Autor tych słów przeczy wolności w odniesieniu do człowieka, to jakby zapomniał jej zaprzeczyć w odniesieniu do tyrana, niekonsekwencja.

Nałożenie pewnych ram na własną dowolność to właśnie bunt Camusa.
Tomasz z Bielawy napisał:
Czyli każde wyjście poza bunt ku wolności powoduje zachwianie równowagi i pcha ludzkość ku nihilizmowi dziejowemu i stąd błędne koło historii. Więc wolność powinniśmy sami sobie ograniczać i kontrolować ją.

marcin kotasiński napisał:
Słuchaj, a czyż zbuntowanie się nie jest wyborem własnej drogi w sposób wolny? Skoro to wybór wolności czyż nie prowadzi do „zachwianie równowagi i pcha ludzkość ku nihilizmowi dziejowemu i stąd błędne koło historii”, więc czyż nie należy pozbawić siebie buntu? Czyżby znów jakiś feler camusowej filozofii, w ten sposób się nie filozofuje, bo wychodzą absurdy. Jeśli przyjmuje się pomysł Camusa ostro wtedy wychodzi filozofia absurdalna, jeśli przyjąć jego filozofię, jako wyraz tylko jednej z wielu stron życia, to da się ją jeszcze jakość włączyć w życie w ogóle, bo ludziom zdarzają się sytuacje osłabienia gdzie wydaje im się że życie to absurd. Ale pisanie filozofii w tak wąsko jednostronny sposób jest zaprzeczaniem celu filozofii, ponadto jak zauważyłeś jego filozofia jak i wiele, o których wspominałeś powstały w pewny szczególnym kontekście historycznym, który je zdeterminował, nie są więc głosami obiektywnymi.

Bunt Camusa nie jest "buntem" w szerokim tego słowa pojęciu. Jest to trudniejsze od chrześcijaństwa moim zdaniem w praktyce.
ALBERT CAMUS:
Cytat:
Solidarność  ludzi wspiera się na ruchu buntu, bunt zaś z kolei znajduje swoje usprawiedliwienie tylko w tym współuczestnictwie. Wolno nam tedy powiedzieć, że każdy bunt pozwala sobie na negację albo zniszczenie solidarności, traci tym samym miano buntu i graniczy z zabójczą akceptacją. Podobnie owa solidarność  poza sfer sakralności realizuje się tylko na poziomie buntu. Oto prawdziwy dramat myśli zbuntowanej. Aby istnieć, człowiek musi się buntować, ale czyniąc to, powinien uszanować granicę, którą bunt odkrywa w sobie i gdzie ludzie, łącząc się, zaczynają istnieć. Myśl zbuntowana nie może zatem obejść  się bez pamięci: jest ona ciągłym napięciem. Śledząc ją w jej dziełach i czynach powiemy za każdym razem, czy pozostała wierna swej szlachetności pierwotnej, czy też wskutek znużenia albo szaleństwa zapomniała o niej upojona tyranią czy oszołomiona niewolą.

Przykład spirali historycznej: Car kontra proletariat, ciemiężony lud buntuje się i mówi, że dużo wytrzymali ale więcej to już nie (tu jest ta wartość-tam gdzie jest przegięcie pały), następnie zostaje przeprowadzona rewolucja w imię sprawiedliwości i biedni ludzie przejmują władzę. Niestety po pewnym czasie idee buntu zostają zdradzone. Lenin łamie prawa opozycji, car zostaje zamordowany. Jest to mechanizm nihilistycznego ruchu. W imię rewolucji, przyszłego raju wymaga się ofiar. Kiedy to królestwo ludzi nadejdzie tak dokładnie nikt nie wie. Komunistyczny władca staje się tyranem podobnym do cara i wszystko zaczyna się od początku.


marcin kotasiński napisał:
„Pozwalanie sobie na wszystko” to próbowanie wszystkiego w celu odkrycia tego, co umożliwia samorealizację, nie odwrotnie, inna jednostka obserwując to już bez doświadczenia pewnych rzeczy może odkryć źródło samorealizacji. Jeśli nawet zdarzy się, że jednostki wejdą sobie w drogę, mając dobre usposobienie, chcąc, poradzą sobie, gdy staną twarzą w twarz z poszanowaniem siebie, czynimy tak na co dzień mijając się na ulicy choćby.

Mijając pewnego razu grupę mężczyzn zostałem przez jednego z nich zepchnięty na trawnik mimo, że starałem się z nim nie zderzyć. Gdy zwróciłem mu uwagę: "jak idziesz!?" zostałem zaatakowany, doszło do bójki.

marcin kotasiński napisał:
Dlatego szukają go sobie samodzielnie, w oparciu o to czego pragną. Kto ci powiedział, że doskonałe życie ma być na tym „padole”, tak trudno pomyśleć, że może jest inne rozwiązanie? Ale łatwo mu zaprzeczać, gdy się go nie chce poszukać.

Tych słów nie zrozumieją skrzywdzeni i poniżeni, biedni i głodni.

marcin kotasiński napisał:
W podmiotowości nie ma sprzeczności, jest natomiast niewiedza dotycząca tego jak połączyć elementy, które bez tej wiedzy wydają się błędnie jako sprzeczne, jednak w wyniku poznania sprzeczności można rozwiązać, stąd gdy napisałem o „teo-ateo”, że jest sprzeczne to w moim przekonaniu sprzeczność jest pozorna, ale zapytałem ciebie widząc, że raczej nie potrafisz tego wyjaśnić choć użyłeś. Sprzeczność, o której mówisz bazuje na trudności jaką człowiek widzi w połączeniu odmiennych elementów, które spotyka w doświadczeniu. Można tu podać przykład ludzkiej woli wywyższenia własnego subiektywizmu ponad obiektywizm, czego uczynić w pewnym sensie nie może. Ale może jeśli zaakceptuje obiektywizm i zacznie go wyrażać swoją subiektywnością, wtedy dochodzi do połączenia owych rzekomo sprzecznych elementów.
Co do drugiego zdania, owszem mamy w sobie Boga, ale w jak mam rozumieć, że jest on państwem wiem w połowie, jak jest ateizmem nie wiem w ogóle, więc proszę o wyjaśnienie.

Dokończę później bo idą goście.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:49, 07 Lip 2013    Temat postu:

marcin kotasiński napisał:

W podmiotowości nie ma sprzeczności, jest natomiast niewiedza dotycząca tego jak połączyć elementy, które bez tej wiedzy wydają się błędnie jako sprzeczne, jednak w wyniku poznania sprzeczności można rozwiązać, stąd gdy napisałem o „teo-ateo”, że jest sprzeczne to w moim przekonaniu sprzeczność jest pozorna, ale zapytałem ciebie widząc, że raczej nie potrafisz tego wyjaśnić choć użyłeś. Sprzeczność, o której mówisz bazuje na trudności jaką człowiek widzi w połączeniu odmiennych elementów, które spotyka w doświadczeniu. Można tu podać przykład ludzkiej woli wywyższenia własnego subiektywizmu ponad obiektywizm, czego uczynić w pewnym sensie nie może. Ale może jeśli zaakceptuje obiektywizm i zacznie go wyrażać swoją subiektywnością, wtedy dochodzi do połączenia owych rzekomo sprzecznych elementów.
Co do drugiego zdania, owszem mamy w sobie Boga, ale w jak mam rozumieć, że jest on państwem wiem w połowie, jak jest ateizmem nie wiem w ogóle, więc proszę o wyjaśnienie.

Chodzi mi o to, że niektórych wiara jest powierzchowna i opiera się na utartych schematach. Ludzie tak na prawdę wierzą bardziej w jakąś umowę społeczną niż w "żywego Boga", którego nie można oszukać, który zna intencję czynów. Bóg staje się powoli zależny od wierzących, którzy zaakceptują takiego boga, który będzie najkorzystniejszy dla danej grupy (państwa). Istnienie Boga jest zależne od świadectwa wierzących. Państwo staje się bogiem, autorytety jak pasterze trzymają stada owieczek w bezpieczeństwie i pilnują aby nie były wystawiane na pokuszenie. Trzeba przy tym zaznaczyć, że każde państwo krzyczy, że Bóg jest z nimi...
,,Zmowa świadków"
Dawniej wołano: Bóg mi świadkiem!, dzisiaj istnienie Boga zależne jest od świadectwa ,,wierzącego", dalej-od świadectwa motłochu-,, I motłoch stał się Bogiem". Co to? To jest mafia. Bóg został zamordowany-i nikt nic nie wie.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Napisałem wcześniej, że używam metody "nihilistycznej" w celach badawczo-poznawczych więc powyższe słowa mnie nie dotyczą. W postawie próbuję być anty nihilistą.

marcin kotasiński napisał:
Nie rozumiem tej metody, na czym ona polega?

Polega na tym, że w dyskusjach staram się nie określać sam siebie mianem ateisty lub wierzącego. Przyjmuję, że każda fikcja, np. mit biblijny o Adamie mogła mieć miejsce, co za tym idzie mogę nawet bronić przesłania tego mitu chociaż zdaje mi się być ludzkim wymysłem. Chodzi o znalezienie w tekście sprzeczności logicznych i na wyciągnięciu odpowiednich wniosków.
Wszystko w sumie wyrażone poprzez język ludzki nie jest istotą rzeczy. Opisując drzewo musiałbym być drzewem aby mieć pełną wiedzę na ten temat.
Sceptyczne podejście jest zdrowe, cynizm to już choroba, która pochodzi najczęściej z nihilizmu, który nas otacza.
Sam twórca nihilizmu Nietzsche jest w sumie lekarzem, który stawia diagnozę sobie współczesnej epoce-nihilizm i próbuje później mu zaradzić.
Nihilistyczna metoda jest lataniem bez gniazda, jest pustynią bez odniesień albo traktowaniem wszystkich odniesień jako równoprawnych. Jest podróżą, której celem jest podróż a nie jakiś konkretny port. Gubiąc się, jednocześnie się odnajduję ponieważ celem jest podróż.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:13, 08 Lip 2013    Temat postu:

Cytat:
Niektóre rzeczy są przedwczesne, zbyt nowoczesne i zrozumienie większości przychodzi z czasem.

O czym mówisz o Camusie, Kierkegaardzie, czy telefonach komórkowych, bo nie nawiązujesz do tematu, wszystkie te zagadnienia są dobrze znane i pomimo upływu czasu nie odkryto w tym czegoś nowego. Mogę ci powiedzieć coś na temat zbyt nowych rzeczy, taki właśnie system filozoficzny przebija przez moje wypowiedzi.

Cytat:
To samo dotyczy wszystkich filozofów i Hegla dlatego jestem za Karlem Jaspersem, Lwem Szestowem

To wszystko jest stare, nie bronię Hegla w ogóle, broniłem go jedynie przed niesprawiedliwą i uproszczoną oceną.

Cytat:
Ja osobiście sam stworzyłem własny system filozoficzny i nazwałem go ateizmem z Bogiem Wszechmogącym poza wyobraźnią ale wiem, że posiada sprzeczność: Tylko taki Bóg wszechmogący poza wyobraźnią istnieje i jest możliwy. Jest to sąd, nie nam jednak osądzać, wyroki Boskie są poza naszą wyobraźnią.

Poddaj go pierwszemu testowi i odpowiedź sobie na pytanie: jak doszło do poznania tego poznania (systemu), oraz jak jest on ugruntowany w doświadczeniu.

Cytat:
A co dla pana jest "nowoczesne"? Może jakiś myślicieli polecisz?

Odpowiadając nietrafnie – siebie.

Cytat:
Lubię czasami szaleńców bo tkwi w nich geniusz a mądrość jest czasami oportunizmem a rozum jak mawiał Iwan Karamazow , głupi i pokrętny.

Mnie nazywasz szaleńcem?

Cytat:
Każdy chce aby go czytano uważnie i dobrze go rozumieli ale może zależy to trochę od ich kunsztu rozjaśniania swojej wiedzy.

Jeśli prowadzisz z kimś rozmowę uważność podczas tej rozmowy wyraża zasadniczą chęć uczestniczenia w niej i jest wyrazem poszanowania swojego rozmówcy, w takiej rozmowie, jeśli rozmówca mówi nie jasno zadaje się pytanie o taki fragment, ty zwyczajnie pozwalasz się złapać na niedbałym odczytywaniu wypowiedzi do ciebie kierowanych. Jeśli ci się nie chce odpowiednio podejść do rozmowy po prostu ją skończ.

Cytat:
Nadal mam wrażenie, że nagina pan wszystko do jakiegoś systemu filozoficznego, który na pewno ma pełno szpar i dziur.

Spróbuj się z nim. Dotychczas nie wykazałeś ani szpary ani dziury, cały czas „mówię systemem” to prawda.

Cytat:
Kopernik nie latał statkiem kosmicznym i nie dotknął słońca-wszyscy wcześniej przeze mnie podani myśliciele miele wiarę w to, że poznali prawdę i po ich stronie jest racja.
A Martin Eden czyli Jack London-mówiąc o sztuce?

I o to chodzi, że oni mieli przekonanie „w głębi”, nie zamysł, aby coś tak ukształtować, kierowali się poznaniem, nie obmyślonym planem. Np. ta Hypatia miała takie podejście, ale ci, którzy ją zgładzili mieli „zamysł polityczno-ideologiczny”, działali z własnych pobudek, ona z potrzeby poznania i wyjaśnienia Prawdy, różnica jest wyraźna.

Cytat:
marcin Kotasiński napisał:

W jaki sposób Stwórca jest oddzielony od swojego dzieła?

Jest w innym wymiarze albo po prostu umarł pozostawiając swoje dzieło.

„A z mojego lewego kciuka sączę ambrozję, a z prawego wino.”, no chyba, że to jakoś wyjaśnisz i uzasadnisz, bo gadać to sobie każdy może.

Cytat:
Bóg nie jest wszechmocny, ponieważ jest Stwórcą. Akt stworzenia jest abdykacją. Ale jest On wszechmocny w tym sensie, że jego abdykacja jest dobrowolna: zna jej skutki i chce ich.

To znaczy mam rozumieć że ze słowa „Stwórca” pisanego dużą literą nie wynika już wszechmoc, czy także dostarczysz jakieś uzasadnienie? Abdykował na czyją rzecz? Oddał ster kierowania Bytem komu?

Cytat:
Czy Bóg jest dobry czy Bóg może być dobry? Jeśli Bóg ingeruje robi to w określonej czasoprzestrzeni, w tym wymiarze i jest zdeterminowany-choćby przez nasze zmysły, które są odbiorem fenomenu.

Jeśli pokazuje się umysłowi, przez umysł nie musi używać jego cielesnych zmysłów, zatem przekracza prawo dotyczące zmysłowości. Skoro jest wolny to dobry jest, gdy chce być dobry.

Cytat:
Powołany dla kogo?

Dla człowieka, chyba, że zwierzętom też się zdarza, ale o tym nie wiem, podobnie jak o cudach trudno mi rozmawiać, przyjąłem to słowo umownie, ale ogólnie możemy przyjąć, że chodzi o kontakt z Bogiem w ogóle w jakiejkolwiek postaci, bo cud to kontakt manifestującego się przez tenże Boga.

Cytat:
Bóg czyni cuda aby się popisać czy aby coś przekazać?

Przekazać i popisać się.

Cytat:
Ludzie umieszczają cud w jakiejś tam relacji ale według pana teorii to chyba Bóg nakierowuje ich ku obiektywizacji, racjonalizacji, absolutowi aby uczynić wszystko jasno pojętnym dla wszystkich.

No i?

Cytat:
Udowodnij istnienie cudu pochodzenia boskiego

Bóg, Byt, umysł, Prawda chociażby (Bóg kreuje sam siebie przez samoświadomość uprzedzając twoją uwagę).

Cytat:
Sugeruje pan, że Bóg oszukuje rzucając kostką i swoją mocą, siłą woli z góry ustala liczbę, która zostanie wyrzucona?

Jasne, ale to nie oszustwo, to działanie, takie jak nasze przy pomocy rąk.

Cytat:
Niekoniecznie-gdy będziemy patrzeć na ciało jak na hardware (kości, mięśnie itd) i na software (tzw dusza, psychika). Zbliżając się ku śmierci wartość życia by wzrastała (patrz Nietzsche). To mogłoby wyzwolić w nas rzeczy, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia (patrz-Antoni Czechow: "Nieciekawa historia").


No z tego Czechowa to był genialny naukowiec, wszędzie w jego pracach naukowych mamy spójność, logiczne wypowiedzi itd., tak, tak, „świetny” przykład. Tylko ja nadal nie wiem, czy wartością jest to ciało jednak, czy ten soft umieszczony w ciele, bo ciało wiemy, że zamieni się w ziemię, co do softu co najmniej domniemujemy, że jest wieczny, mamy nawet sporo dowodów i przesłanek, więc jak? Ten Nietzsche też taki naukowiec na pół gwizdka.

Cytat:
Pobożne życzenia.

Kiedy kocham czuję się wolny, współczuję ci jeśli pozbawiasz się takich doświadczeń.

Cytat:
Mijając pewnego razu grupę mężczyzn zostałem przez jednego z nich zepchnięty na trawnik mimo, że starałem się z nim nie zderzyć. Gdy zwróciłem mu uwagę: "jak idziesz!?" zostałem zaatakowany, doszło do bójki.


Chciałeś tego, choć odpowiesz, że nie chciałeś, skoro cię szturchnął wiadomym było w tym momencie, że zaczepił cię, aby „się z tobą spróbować” ty odpowiedziałeś na jego zaczepkę odpowiednio, więc on zrobił następny krok, a ty za nim. Gdybyś nie chciał takiego rozwiązania, to może po prostu byś odszedł, gdybyś chciał się „zbuntować” na takie zachowanie mógłbyś zapytać niewinnie i szczerze „dlaczego to zrobiłeś?”, ale ty wolałeś krzyknąć, więc go wywołałeś.

Cytat:
Tych słów nie zrozumieją skrzywdzeni i poniżeni, biedni i głodni.

Ale dobrze, że rozumieją dlaczego poddają się w życiu i tym sposobem wybierają taki los. Wiadomym jest, że w świecie, w którym rządzi prawo ewolucji, wygrywa ten uważniejszy i/lub silniejsi ci, którym się nie chce być uważniejszymi i/lub silniejszymi osiągają słabsze rezultaty. Na szczęście dobry Bóg skonstruował to w taki sposób, że ci podobno pokrzywdzeni mogą zadawać pytania o to, dlaczego spotkał ich taki los, namyślać się i mogą odnaleźć odpowiedzi, dowiedzą się z nich wtedy, że jeśli się postarają, aby osiągnąć los na którym podobno innym im zależy to go osiągną. Pisząc coś takiego mówisz mi „jestem naiwny”.

Cytat:
Chodzi o znalezienie w tekście sprzeczności logicznych i na wyciągnięciu odpowiednich wniosków.

To metoda stosowana od zawsze jeszcze nim grecy zaczęli się nazywać grekami, a nawet nim małpy zeszły z drzew, bo wiedziały już wtedy choćby, że jedzenie kamieni jest sprzeczne z ich potrzebami.
Cytat:
Wszystko w sumie wyrażone poprzez język ludzki nie jest istotą rzeczy. Opisując drzewo musiałbym być drzewem aby mieć pełną wiedzę na ten temat.

To również nic nowego, jednak pozbawiając się możliwości opisu np. „bycia drzewem” w ogóle pozbawiamy się bardziej naocznej możliwości poznania i komunikacji swojego poznania, a choćby to co mamy jest lepsze niż mieć nic. Swoje słowa wypowiadasz na podstawie tego że to co dotąd osiągnęliśmy nie mówi nam dosyć, nie zaspokaja poznawczo więc próbujesz to skrytykować, ale czynisz to bo już to masz, gdybyś nie miał w ogóle to brałbyś się za takie opisy aby mieć chćby tę niedoskonałość.

Cytat:
Sceptyczne podejście jest zdrowe, cynizm to już choroba, która pochodzi najczęściej z nihilizmu, który nas otacza.

Zauważam że sceptyczny to ty jesteś do być może wszystkiego i wszystkich ale raczej najmniej do swoich pomysłów, poczytaj sobie choćby, co napisałeś na samej górze swojego postu pisząc o swoim systemie filozoficznym i eksperymentalnie przeczytaj to tak jakbym ja był twórcą tego systemu (wystarczy to jedno zdanie o nim), a ty masz go ocenić jako spójny logicznie i dobrze przedstawiony.

Cytat:
Nihilistyczna metoda jest lataniem bez gniazda, jest pustynią bez odniesień albo traktowaniem wszystkich odniesień jako równoprawnych.

No dobrze, ale zapewniam cię, że relatywizacja wszystkich odniesień prowadzi do znalezienia metaodniesienia w świetle którego te wszystkie są właśnie względne, bo ta Prawda o nich je przewyższa, to też jest znane.

Wydaje mi się, że w tej „metodzie nihilistycznej” wszystko, co jest nowe to chyba tylko nazwa, ale jeśli odkryjesz przy jej pomocy Prawdę to wszystko jedno jaka jest nazwa i jaka metoda, chyba że do tego portu „Prawda” też nie chcesz zawinąć i interesuje cię jedynie dryfowanie, ale to jest naprawdę zagubienie i do tego nie potrzebna jest metoda, bo metodę ma się po to aby przy jej pomocy znaleźć ten port którego się szuka, dlatego ja tobie zarzucam sprzeczność.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomasz z Bielawy




Dołączył: 21 Maj 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bielawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:38, 08 Lip 2013    Temat postu:

marcin kotasiński napisał:

O czym mówisz o Camusie, Kierkegaardzie, czy telefonach komórkowych, bo nie nawiązujesz do tematu, wszystkie te zagadnienia są dobrze znane i pomimo upływu czasu nie odkryto w tym czegoś nowego.
Mówię o myślicielach wyżej wymienionych, wciąż powstają nowe interpretacje. za wikipedią (o SOREN'ie KIERKEGAARD'zie):
Cytat:
Dopiero 50 lat po jego śmierci jego twórczość zaczęła inspirować filozofów – Jaspersa, Sartra, Heideggera.
Ekspansja egzystencjalizmu w krajach anglosaskich miała miejsce dopiero pod koniec XX w. Teoria względności Einsteina nie została jeszcze obalona a to on twierdził, że nie można zanegować teorii wiecznych powrotów Nietzschego.
marcin kotasiński napisał:
Mogę ci powiedzieć coś na temat zbyt nowych rzeczy, taki właśnie system filozoficzny przebija przez moje wypowiedzi.

No właśnie przebija. Proponuję otworzyć panu wątek o pana systemie.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
To samo dotyczy wszystkich filozofów i Hegla dlatego jestem za Karlem Jaspersem, Lwem Szestowem

marcin kotasiński napisał:
To wszystko jest stare, nie bronię Hegla w ogóle, broniłem go jedynie przed niesprawiedliwą i uproszczoną oceną.

Tak jak ja broniłem przed tym samym wyżej wymienionych filozofów.

marcin kotasiński napisał:
Poddaj go pierwszemu testowi i odpowiedź sobie na pytanie: jak doszło do poznania tego poznania (systemu), oraz jak jest on ugruntowany w doświadczeniu.

Zaczęło się od cudu i paradoksu, który stworzył-zobaczyć cud i stracić wiarę.

Tomasz z Bielawy napisał:
A co dla pana jest "nowoczesne"? Może jakiś myślicieli polecisz?

marcin kotasiński napisał:
Odpowiadając nietrafnie – siebie.

Dlaczego nietrafnie?-ja bym wolał chyba trafnie. Pana teksty przypominają mi trochę Leszka Żądło.

marcin kotasiński napisał:
Mnie nazywasz szaleńcem?

Jeszcze nie, tym mianem nazywam przeze mnie wymienionych myślicieli, którzy zaatakowali podwaliny rozumu.

marcin kotasiński napisał:
Jeśli prowadzisz z kimś rozmowę uważność podczas tej rozmowy wyraża zasadniczą chęć uczestniczenia w niej i jest wyrazem poszanowania swojego rozmówcy, w takiej rozmowie, jeśli rozmówca mówi nie jasno zadaje się pytanie o taki fragment, ty zwyczajnie pozwalasz się złapać na niedbałym odczytywaniu wypowiedzi do ciebie kierowanych. Jeśli ci się nie chce odpowiednio podejść do rozmowy po prostu ją skończ.

Ja po prostu skupiam się na zdaniu lub poście-trudno jest ogarnąć wszystkie pana posty w tym temacie-bo pan lubi się odwoływać do postu sprzed kilku dni, ponieważ to stanowi dla pana jakiś zwarty system. Tak samo ja zauważyłem, że muszę powtarzać coś dwa razy, coś z poprzednich postów, które zdaje się nie były przez pana przeczytane jak na przykład dyskusja z Mateuszem Drabikiem o ukrytym ateizmie pod maską religii w tym wątku.

marcin kotasiński napisał:
Spróbuj się z nim. Dotychczas nie wykazałeś ani szpary ani dziury, cały czas „mówię systemem” to prawda.

Na razie mam wrażenie, że jest on jakoś odrealniony i w rzeczywistości nie zdałby sprawdzianu.

Cytat:
marcin Kotasiński napisał:

W jaki sposób Stwórca jest oddzielony od swojego dzieła?

Tomasz z Bielawy napisał:
Jest w innym wymiarze albo po prostu umarł pozostawiając swoje dzieło.

marcin Kotasiński napisał:
„A z mojego lewego kciuka sączę ambrozję, a z prawego wino.”, no chyba, że to jakoś wyjaśnisz i uzasadnisz, bo gadać to sobie każdy może.

Moim uzasadnieniem jest cud, który jest ograniczony, zdeterminowany i nie może pochodzić od Boga Wszechmogącego a jeśli ingeruje On w ten świat automatycznie przestaje być wszechmogący i staje się jakimś bożkiem i tak wkraczamy w świat fantasy, gdzie wszyscy mają równe szanse na starcie, wszyscy-ludzie, demony, wróżki, bożki podlegają prawą Machiny (dzieła Stworzyciela). Tu tkwi wytłumaczenie dlaczego podczas egzorcyzmów demon czasami wygrywa z przywoływanym Bogiem czy Jego przedstawicielem.

Cytat:
SIMONE WEIL:
Cytat:
Bóg nie jest wszechmocny, ponieważ jest Stwórcą. Akt stworzenia jest abdykacją. Ale jest On wszechmocny w tym sensie, że jego abdykacja jest dobrowolna: zna jej skutki i chce ich.

marcin Kotasiński napisał:
To znaczy mam rozumieć że ze słowa „Stwórca” pisanego dużą literą nie wynika już wszechmoc, czy także dostarczysz jakieś uzasadnienie? Abdykował na czyją rzecz? Oddał ster kierowania Bytem komu?

To tak jak z wolnością u Fromm'a-jest ona wiedzą o ilości wyborów i zdolnością przewidzenia konsekwencji tychże wyborów.
Abdykował na rzecz swego dzieła i oddał ster kierowania bytem siłom i prawom tegoż dzieła, czyli świata.
SIMONE WEIL:
1.
Cytat:
Bóg powierzył wszystkie zjawiska bez wyjątku mechanizmowi tego świata

2.
Cytat:
Konieczność zostawia w tym świecie swobodną grę.

3.
Cytat:
Dystans pomiędzy koniecznością i dobrem jest to właściwie dystans pomiędzy Stworzeniem i Stwórcą.



Tomasz z Bielawy napisał:
Czy Bóg jest dobry czy Bóg może być dobry? Jeśli Bóg ingeruje robi to w określonej czasoprzestrzeni, w tym wymiarze i jest zdeterminowany-choćby przez nasze zmysły, które są odbiorem fenomenu.

marcin Kotasiński napisał:
Jeśli pokazuje się umysłowi, przez umysł nie musi używać jego cielesnych zmysłów, zatem przekracza prawo dotyczące zmysłowości. Skoro jest wolny to dobry jest, gdy chce być dobry.

Czy umysł funkcjonuje bez zmysłów?, jeśli tak są to spotkania już w innym wymiarze, o którym wcześniej wspomniałem. Czy umysł istnieje bez ciała i jego zmysłów? To jest pytanie o nieśmiertelność duszy ludzkiej.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Powołany dla kogo?

marcin Kotasiński napisał:
Dla człowieka, chyba, że zwierzętom też się zdarza, ale o tym nie wiem, podobnie jak o cudach trudno mi rozmawiać, przyjąłem to słowo umownie, ale ogólnie możemy przyjąć, że chodzi o kontakt z Bogiem w ogóle w jakiejkolwiek postaci, bo cud to kontakt manifestującego się przez tenże Boga.

A czy przypadkiem cud nie jest czymś jedynie czego nauka jeszcze nie potrafi wyjaśnić, jak dawniej przyciąganie ziemskie a nie żadną manifestacją Bożą?

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Bóg czyni cuda aby się popisać czy aby coś przekazać?

marcin Kotasiński napisał:
Przekazać i popisać się.

Czyli dokonuje przekazu informacji do ludzi, którzy są nakierowani przez Niego aby połączyć się z nim w jeden precyzyjny mózg, taka gra "w podchody"? Popis takiego rodzaju kojarzy mi się z paradą wojskową.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Udowodnij istnienie cudu pochodzenia boskiego

marcin Kotasiński napisał:
Bóg, Byt, umysł, Prawda chociażby (Bóg kreuje sam siebie przez samoświadomość uprzedzając twoją uwagę).

Bóg jako dowód na to, że cud jest pochodzenia boskiego? To brzmi jak to, że dowodem na to, że Marcin zrobił samochód jest istnienie tegoż Marcina. Dla mnie nie są to dowody.
Moją uwagę? A co z moją nadświadomością, podświadomością, molekułami. Jeśli dusza jest nieśmiertelna to dlaczego nie można uważać, że istniała przed narodzinami ciała? Ciało zapisuje w duszy pewne niepowtarzalne indywidualne informacje, wywiera piętno na duszy więc dusza po śmierci nadal byłaby związana z ciałem. Rodzą się tu same sprzeczności.

Tomasz z Bielawy napisał:
Sugeruje pan, że Bóg oszukuje rzucając kostką i swoją mocą, siłą woli z góry ustala liczbę, która zostanie wyrzucona?

marcin Kotasiński napisał:
Jasne, ale to nie oszustwo, to działanie, takie jak nasze przy pomocy rąk.

To po co rzuca kostką?, więc cała kwantologia to tylko takie zakamuflowane świadome działanie Boga?

Tomasz z Bielawy napisał:
Niekoniecznie-gdy będziemy patrzeć na ciało jak na hardware (kości, mięśnie itd) i na software (tzw dusza, psychika). Zbliżając się ku śmierci wartość życia by wzrastała (patrz Nietzsche). To mogłoby wyzwolić w nas rzeczy, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia (patrz-Antoni Czechow: "Nieciekawa historia").


[
Cytat:
marcin Kotasiński napisał:
No z tego Czechowa to był genialny naukowiec, wszędzie w jego pracach naukowych mamy spójność, logiczne wypowiedzi itd., tak, tak, „świetny” przykład. Tylko ja nadal nie wiem, czy wartością jest to ciało jednak, czy ten soft umieszczony w ciele, bo ciało wiemy, że zamieni się w ziemię, co do softu co najmniej domniemujemy, że jest wieczny, mamy nawet sporo dowodów i przesłanek, więc jak? Ten Nietzsche też taki naukowiec na pół gwizdka.

Nie rozumiem. Z tym hardware'em i software'am to ja a Fryderyk odnosi się bardziej do Antoniego.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Mijając pewnego razu grupę mężczyzn zostałem przez jednego z nich zepchnięty na trawnik mimo, że starałem się z nim nie zderzyć. Gdy zwróciłem mu uwagę: "jak idziesz!?" zostałem zaatakowany, doszło do bójki.

marcin Kotasiński napisał:
Chciałeś tego, choć odpowiesz, że nie chciałeś, skoro cię szturchnął wiadomym było w tym momencie, że zaczepił cię, aby „się z tobą spróbować” ty odpowiedziałeś na jego zaczepkę odpowiednio, więc on zrobił następny krok, a ty za nim. Gdybyś nie chciał takiego rozwiązania, to może po prostu byś odszedł, gdybyś chciał się „zbuntować” na takie zachowanie mógłbyś zapytać niewinnie i szczerze „dlaczego to zrobiłeś?”, ale ty wolałeś krzyknąć, więc go wywołałeś.
No może nie krzyknąć, ale raczej głośno powiedzieć. A co pan mi tu włazi na moje super ego? Do jakiego stopnia możemy ustąpić aby nie utracić przy tym godności ludzkiej. Miałem długi płaszcz, była zima, ucieczka była utrudniona-ale jak to, nie mam prawa przejść sobie spokojnie po ulicy? Właśnie pana filozofia jest taka odrealniona-w brazylijskich więzieniach rzezimieszki nawet nie będą słuchać pana wywodów jeśli nie będzie pan obstawiony glinami.

Tomasz z Bielawy napisał:
Tych słów nie zrozumieją skrzywdzeni i poniżeni, biedni i głodni.

marcin Kotasiński napisał:
Ale dobrze, że rozumieją dlaczego poddają się w życiu i tym sposobem wybierają taki los. Wiadomym jest, że w świecie, w którym rządzi prawo ewolucji, wygrywa ten uważniejszy i/lub silniejsi ci, którym się nie chce być uważniejszymi i/lub silniejszymi osiągają słabsze rezultaty. Na szczęście dobry Bóg skonstruował to w taki sposób, że ci podobno pokrzywdzeni mogą zadawać pytania o to, dlaczego spotkał ich taki los, namyślać się i mogą odnaleźć odpowiedzi, dowiedzą się z nich wtedy, że jeśli się postarają, aby osiągnąć los na którym podobno innym im zależy to go osiągną. Pisząc coś takiego mówisz mi „jestem naiwny”.

Opisał pan tu istny nihilizm tylko, że u Nietzschego zwycięzcy powinni być szlachetni i jak rycerze pomagali tym co im ulegli.
Kiedyś rozmawiałem z pewną "ezoteryczką", która twierdziła, że lepiej nauczyć Murzynków w Afryce odżywiać się solarnie niż im wysyłać żywność.

Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Nihilistyczna metoda jest lataniem bez gniazda, jest pustynią bez odniesień albo traktowaniem wszystkich odniesień jako równoprawnych.

marcin Kotasiński napisał:
No dobrze, ale zapewniam cię, że relatywizacja wszystkich odniesień prowadzi do znalezienia metaodniesienia w świetle którego te wszystkie są właśnie względne, bo ta Prawda o nich je przewyższa, to też jest znane.

Wydaje mi się, że w tej „metodzie nihilistycznej” wszystko, co jest nowe to chyba tylko nazwa, ale jeśli odkryjesz przy jej pomocy Prawdę to wszystko jedno jaka jest nazwa i jaka metoda, chyba że do tego portu „Prawda” też nie chcesz zawinąć i interesuje cię jedynie dryfowanie, ale to jest naprawdę zagubienie i do tego nie potrzebna jest metoda, bo metodę ma się po to aby przy jej pomocy znaleźć ten port którego się szuka, dlatego ja tobie zarzucam sprzeczność.

Jest to tylko metoda badawczo-poznawcza, która po analizie wpływa na określenie mojej postawy wobec zaobserwowanego i sklasyfikowanego świata, który mnie otacza. Postawa chyba jest nawet ważniejsza od metody.
Metoda stara ale jara.
Nie interesuje mnie jedynie dryfowanie-ale jeślibym określił swój port z góry skazałbym się jedynie na wytyczony szlak. Może w końcu znajdę swoją przystań. To tak jak w kartach tarota: jest karta "wędrowiec", która może przejść w kartę "mag", tak jak poszukujący w oświeconego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marcin kotasiński




Dołączył: 14 Sty 2012
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:51, 09 Lip 2013    Temat postu:

Cytat:
Mówię o myślicielach wyżej wymienionych, wciąż powstają nowe interpretacje. za wikipedią (o SOREN'ie KIERKEGAARD'zie):
Cytat:
Dopiero 50 lat po jego śmierci jego twórczość zaczęła inspirować filozofów – Jaspersa, Sartra, Heideggera.
Ekspansja egzystencjalizmu w krajach anglosaskich miała miejsce dopiero pod koniec XX w. Teoria względności Einsteina nie została jeszcze obalona a to on twierdził, że nie można zanegować teorii wiecznych powrotów Nietzschego.


To tematy na tyle wyczerpane że nie należące do paradygmatu współczesnej nauki, pisze ktoś o tym bo go to jeszcze interesuje/spotkał się z tym dopiero co, ale tematyce jest wyczerpana. Zanegować „wiecznych powrotów” nie można, bo dowód kołowy nie jest błędem.

Cytat:
No właśnie przebija. Proponuję otworzyć panu wątek o pana systemie.

Pojawił się tutaj cząstkowy temat, który rozwinął się trochę http://www.filozofia.fora.pl/epistemologia,4/czy-mozliwe-jest-poznanie-siebie,2307.html, poza tym omawiałem swoją pracę naukową na innym forum.

Cytat:
Tak jak ja broniłem przed tym samym wyżej wymienionych filozofów.

Mówiąc względnie szczegółowo oni wszyscy są wyczerpani poznawczo, powstało ogromnie dużo prac na te i inne tematy, wypowiedziano ogromnie dużo słów i opinii na ich temat, gdy się to pozna to nie chce się już o tym rozmawiać, bo dochodzi się do przemyśleń o charakterze ostatecznym i niewiele można dodać, okazuje się że temat jest zwyczajnie wyczerpany.

Cytat:
Dlaczego nietrafnie?-ja bym wolał chyba trafnie. Pana teksty przypominają mi trochę Leszka Żądło.

Ponieważ „mój system” to rezultat poznania, nie obmyślenia, „że tak może być lub tak jest ładnie”, ten „system” to rezultat samopoznania. Raczej niewiele wiesz o tym, co pisze porównując mnie do tego Autora zdecydowanie różnimy się tematyką i metodologią, nie piszę o ezoteryce w jakimkolwiek sensie, ale tylko o tym co potrafię wytłumaczyć w racjonalny sposób.

Cytat:
marcin kotasiński napisał:
Spróbuj się z nim. Dotychczas nie wykazałeś ani szpary ani dziury, cały czas „mówię systemem” to prawda.

Na razie mam wrażenie, że jest on jakoś odrealniony i w rzeczywistości nie zdałby sprawdzianu.

Bo poznajesz go niebezpośrednio, ale przez moje odpowiedzi na sprawy, które poruszasz, przez np. zaprzeczenia tez, które stawiasz, poznajesz fragmentarycznie i fragmenty te są oderwane od siebie.

Cytat:
Cytat:
marcin Kotasiński napisał:

W jaki sposób Stwórca jest oddzielony od swojego dzieła?

Tomasz z Bielawy napisał:
Jest w innym wymiarze albo po prostu umarł pozostawiając swoje dzieło.
Moim uzasadnieniem jest cud, który jest ograniczony, zdeterminowany i nie może pochodzić od Boga Wszechmogącego a jeśli ingeruje On w ten świat automatycznie przestaje być wszechmogący i staje się jakimś bożkiem i tak wkraczamy w świat fantasy, gdzie wszyscy mają równe szanse na starcie, wszyscy-ludzie, demony, wróżki, bożki podlegają prawą Machiny (dzieła Stworzyciela). Tu tkwi wytłumaczenie dlaczego podczas egzorcyzmów demon czasami wygrywa z przywoływanym Bogiem czy Jego przedstawicielem.

To się nie trzyma „kupy”, nie potrafię wyobrazić sobie jak to się dzieje że dziej się spójnie, ta utrata wszechmocy, jeśli cud nie od Boga to skąd, dlaczego tak dramatyczna utrata mocy, skąd się nagle biorą wróżki. Very Happy
Cytat:
marcin kotasiński napisał:
Poddaj go pierwszemu testowi i odpowiedź sobie na pytanie: jak doszło do poznania tego poznania (systemu), oraz jak jest on ugruntowany w doświadczeniu.

Zaczęło się od cudu i paradoksu, który stworzył-zobaczyć cud i stracić wiarę.
[/quote]
Gdzie byłe ten cud i kto był jego świadkiem, jaki paradoks? Kto stworzył, z twoich wypowiedzi nie wynika, że to Jeden Bóg, ale… jakieś coś. Dlaczego pod wpływem cudu traci się wiarę, gdy właśnie odwrotnie on wiarę powinien pobudzić będąc świadectwem, iż wierzyć warto skoro ta wiara miała udział w wywołaniu cudu?

Cytat:
Abdykował na rzecz swego dzieła i oddał ster kierowania bytem siłom i prawom tegoż dzieła, czyli świata.
SIMONE WEIL:
1.
Cytat:
Bóg powierzył wszystkie zjawiska bez wyjątku mechanizmowi tego świata

2.
Cytat:
Konieczność zostawia w tym świecie swobodną grę.

3.
Cytat:
Dystans pomiędzy koniecznością i dobrem jest to właściwie dystans pomiędzy Stworzeniem i Stwórcą.

Ale te siły i prawa to jego siły i prawa, On jedynie wybudował sobie taki sprawny automat który wykonuje za niego całą robotę, to usprawnienie, nie abdykacja. 2 i 3 pkt brzmią bezsensownie (sprzecznie). Z tego, co widzę to ten twój pomysł filozoficzny to jakiś eklektyzm, ale jest niezrozumiały.

Cytat:
Czy umysł funkcjonuje bez zmysłów?, jeśli tak są to spotkania już w innym wymiarze, o którym wcześniej wspomniałem. Czy umysł istnieje bez ciała i jego zmysłów? To jest pytanie o nieśmiertelność duszy ludzkiej.

Umysł tworzy wyższą płaszczyznę istnienia, jaką jest mentalność, na której mamy świadomość podobnie jak mamy ją względem doś.zmysłowego. O jego pozazmysłowym charakterze świadczy akt samoświadomości, znany potocznie jako cogito ergo sum Kartezjusza, gdy spostrzegamy świadomością swoją świadomość, wtedy czynimy to nadzmysłowo, uczestniczy tylko świadomość oglądająca siebie jako przedmiot.

Cytat:
A czy przypadkiem cud nie jest czymś jedynie czego nauka jeszcze nie potrafi wyjaśnić, jak dawniej przyciąganie ziemskie a nie żadną manifestacją Bożą?

Jest manifestacją Boga, której nauka nie wyjaśniła dotychczas, ale wolałbym się pozbyć słowa „cud” bo jest niezręczne, kojarzy się w powieleniem ryb, gorejącym krzewem albo innymi „cudactwami”, a to może być coś bardziej „zwykłego” jedynie powstaje pod wpływem działania Boga bezpośrednio i częściej ma charakter umysłowy niż zmysłowy lub jest subtelnie zmysłowe, bez wielkich pokazów, chodzi raczej o kuriozalną sytuację niż fajerwerki.

Cytat:
Czyli dokonuje przekazu informacji do ludzi, którzy są nakierowani przez Niego aby połączyć się z nim w jeden precyzyjny mózg, taka gra "w podchody"? Popis takiego rodzaju kojarzy mi się z paradą wojskową.

Mózg jest wyrafinowaną strukturą materialną, której poziom budowy pozwala na połączenie z świadomością i jej oddziaływanie poprzez mózg na materię w ogóle, gdy umysł takie nie potrafi oddziaływać inaczej świadomie. Dokonuje przekazu informacji, komunikuje się z człowiekiem, jeśli ten Go wcześniej szuka i warto mu coś wyjaśnić/powiedzieć. Ze słowem „popis” trochę przesadzam, ale bądź co bądź jest to dla człowieka popis Boga, bo człowiek też chciałby tak potrafić.

Cytat:
Cytat:
Tomasz z Bielawy napisał:
Udowodnij istnienie cudu pochodzenia boskiego

marcin Kotasiński napisał:
Bóg, Byt, umysł, Prawda chociażby (Bóg kreuje sam siebie przez samoświadomość uprzedzając twoją uwagę).

Bóg jako dowód na to, że cud jest pochodzenia boskiego? To brzmi jak to, że dowodem na to, że Marcin zrobił samochód jest istnienie tegoż Marcina. Dla mnie nie są to dowody.

Jeśli usłyszysz wyjaśnienie i zrozumiesz jak siebie Bóg tworzy to zmienisz to pozorne przekonanie. Dowodów jeszcze nie przedstawiłem.

Cytat:
A co z moją nadświadomością, podświadomością, molekułami.

Podświadomość poznaje się i przekształca w świadomość, tym też jest w tej chwili nadświadomość, która stanie się świadomością, gdy w nią zajrzysz, a molekuły do ziemi.

Cytat:
Jeśli dusza jest nieśmiertelna to dlaczego nie można uważać, że istniała przed narodzinami ciała?
Ależ można.

Cytat:
Ciało zapisuje w duszy pewne niepowtarzalne indywidualne informacje, wywiera piętno na duszy więc dusza po śmierci nadal byłaby związana z ciałem. Rodzą się tu same sprzeczności.

Sprzeczności rodzą się gdy dokonuje się samowolnej interpretacji zamiast zadać proste pytania i zrozumieć odpowiedzi – w ten sposób postępujesz nonstop – nie pytasz ale zamiast zapytać twierdzisz i wychodzą ci błędy. Doświadczenia z danego życia owszem pozostawiają ślad w umyśle, ale można je wytracić raz przez szereg dalszych doświadczeń które zacierają coraz bardziej ślad wcześniejszych, dwa przez ich poznanie i rozwiązanie zagadnień które nierozwiązane sprawiają że się je pamięta choćby podświadomie.

Cytat:
To po co rzuca kostką?, więc cała kwantologia to tylko takie zakamuflowane świadome działanie Boga?

Ty użyłeś sformułowania „rzucanie kostką”, ja przyjąłem je, jako po prostu „działa”, oczywiście, że m.kwantowa jest w pełni kontrolowana przez Boga, to jego „ręce”.

Cytat:
No może nie krzyknąć, ale raczej głośno powiedzieć. A co pan mi tu włazi na moje super ego? Do jakiego stopnia możemy ustąpić aby nie utracić przy tym godności ludzkiej. Miałem długi płaszcz, była zima, ucieczka była utrudniona-ale jak to, nie mam prawa przejść sobie spokojnie po ulicy? Właśnie pana filozofia jest taka odrealniona-w brazylijskich więzieniach rzezimieszki nawet nie będą słuchać pana wywodów jeśli nie będzie pan obstawiony glinami.

To id nie super ego, id jest zwierzęcym oburzeniem, super ego odpowiada za zachowania prawidłowe, wzorcowe, owe słuszne pytanie. Dlatego napisałem, że jeśli ci nie jest obojętna taka sprawa można ją rozwiązać robiąc to tak, aby ją uspokoić nie wzbudzić bardziej jak ty to uczyniłeś. Odrealniony jesteś ty, rzezimieszki też mają uszy, jeśli przemówić im do rozsądku to można ich pobudzić do myślenia zamiast do bicia.

Cytat:

Opisał pan tu istny nihilizm tylko, że u Nietzschego zwycięzcy powinni być szlachetni i jak rycerze pomagali tym co im ulegli.

To szlachetne ze strony Boga, że pozwala słabym zrozumieć, iż ich słabość tkwi w nich nie w otaczającej sytuacji i dać im możliwość wykroczenia poza tę sytuację. A to o rycerzach to mit i bajeczka dla dzieci, może niektórzy z nich mieli takie fantazje, ale na ogół to były ucywilizowane rzezimieszki, w końcu to taki fach.

Cytat:
Jest to tylko metoda badawczo-poznawcza, która po analizie wpływa na określenie mojej postawy wobec zaobserwowanego i sklasyfikowanego świata, który mnie otacza. Postawa chyba jest nawet ważniejsza od metody.

Jak to?!? To metoda podlega analizie i w wyniku analizy stwarza postawę? Postawę trzeba mieć zawsze otwartą poznawczo, podchodzić bez jakichkolwiek uprzedzeń i odgórnych założeń, aby one nie wpłynęły na przysłonięcie czegoś ważnego w przedmiocie poznania.

Cytat:
Nie interesuje mnie jedynie dryfowanie-ale jeślibym określił swój port z góry skazałbym się jedynie na wytyczony szlak.

Prawda to nazwa portu, chyba że interesuje cię życie w iluzji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 32, 33, 34  Następny
Strona 11 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin