Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Ogólna Teoria Wszystkiego
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 32, 33, 34  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:49, 04 Paź 2016    Temat postu:

Pole magnetyczne, a ludzka świadomość (po angielsku)
https://www.youtube.com/watch?v=GEF1ifBH5F0


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
murarz pustyni




Dołączył: 07 Mar 2014
Posty: 515
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:56, 06 Paź 2016    Temat postu:

@Prorock: "Bardzo mi przykro, że w swojej egocentrycznej próżności ośmieliłem się nie zgodzić z twierdzeniami Pana Murarza, których mój skromny intelekt ni jak nie potrafi dopasować do obrazu świata, który w mojej naiwności wydaje się całkiem logiczny. Bardzo chętnie wysłucham, jak żywioły mają sie do fizyki kwantowej i superpozycji chmur elektronowych lub nieoznaczoności Heisenberga, czy dualizmu korpuskularno-falowego..."
Już tłumaczę. Wszelkie brednie fizyki kwantowej , gdyby nie były bredniami, przez ostatnie 100 lat dzięki pracy tysięcy umysłów doprowadziłyby do rozwoju nauki. Nie doprowadziły.* Wniosek. Fizyka kwantowa jest błędnym kierunkiem,** który dąży do wewnętrznych sprzeczności, zaś żywioły są były i będą prawdziwe, a nie urojone, jak fizyka kwantowa. Dlatego koncepcja żywiołów jest weryfikowalna na poziomie osobowości ludzi, czy też na poziomach innych. W czym jednak jestem słabym amatorem jeszcze.
Prorock czyje się inteligentny, bo jest, jednak napchał umysł bredniami i
będzie mu trudno zanegować to co "wie", bo nie wie, że może kolejny raz napchać sobie głowę od nowa rzeczami również mądrymi, lecz z wyższego poziomu.

----
*-komputery i internet i bomba atomowa to podarunki od obcych, a nie rozwój nauki.
** istnieje siatka falowa i siatka kwantowa,
przy czym sztuczny księżyc zapętla siatkę kwantową na planecie,
dlatego fizyka kwantowa jest wewnętrznie sprzeczna i do niczego nie prowadzi


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:56, 07 Paź 2016    Temat postu:

Cytat:
*-komputery i internet i bomba atomowa to podarunki od obcych, a nie rozwój nauki.


Dziwne, na większości sprzętów, które opierają się na fizyce kwantowej (komputery, telefony, telewizory itp.) widnieją naklejki typu: "made in China/Taiwan/Korea", a nie: "made in Andromeda/Orion/Alfa Centauri"

Jeśli jednak założymy, że kosmici są żółci i mają skośne oczy, to masz absolutną rację....*

Cytat:
** istnieje siatka falowa i siatka kwantowa,
przy czym sztuczny księżyc zapętla siatkę kwantową na planecie,
dlatego fizyka kwantowa jest wewnętrznie sprzeczna i do niczego nie prowadzi


Musisz najwyraźniej założyć własny temat, w którym opiszesz swoje wnioski i spostrzeżenia. Ja w siatce noszę zakupy, ewentualnie łapię nią rybki w akwarium Razz

Istnieje wielki Bóg Betonowych Słupów, który stoi ponad wszystkimi betonowymi słupami, tworzącymi wielką sieć energetyczną (z pewnością podarowaną nam przez kosmitów), dlatego Twoje wnioski są wewnętrznie sprzeczne i prowadzą do zamętu i chaosu...

Mimo wszystko, zamiast czerpać wiedzę na Twoim "wyższym poziomie", wolę pozostać na "niższej truskawie" (gdzie czuję się dość mocnym amatorem)

* zakładając, że Pan Murarz spał na lekcjach fizyki, kiedy pokazywano eksperymenty, które w widzialny sposób potwierdzały wszystkie bzdury o fizyce kwantowej...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Pon 22:39, 10 Paź 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Toragazira
Gość






PostWysłany: Sob 3:30, 08 Paź 2016    Temat postu:

Prorock gdzie można poczytać o tym że czas nie może płynąć równolegle ?? Bo szukam i szukam i nie mogę znaleźć a chętnie bym się dowiedziała jak Einstein na to wpadł Sad(
Powrót do góry
murarz pustyni




Dołączył: 07 Mar 2014
Posty: 515
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 7:44, 08 Paź 2016    Temat postu:

Do Prorocka. Niektórzy nie są gotowi na odłączenie od matrixa. Są z nim tak zżyci, że będą walczyć w obronie swojego więzienia mentalnego, swoich fałszywych przekonań. Już tłumaczę. U masonów(którym nie jestem!) jest 33+13 stopni wtajemniczenia, gdzie każdy wyższy poziom wiedzy neguje wiedzę zdobytą na poprzednim poziomie. Z 2 powodów. Po pierwsze na stopniach 1-3 masoni czczą lokalną religię, by na 33 czcić lucyfera, po drugie tak to jest z wiedzą, że wiedza wyższego poziomu druzgocze przekonania poziomu niższego. Wiedza z relatywnie wysokiego poziomu, jaką sam nasiąkłem, obejmuje zrozumienie iż ziemianie byli pod uciskiem jaszczurów głównie z oriona, których cechą jest niezdolność do bycia uczciwym.
Gdyby Prorock miał otwarty umysł poszperałby w YT filmy "oszustwo wielkiego wybuchu", "oszustwa teorii względności" itp. Przekonałby się, że nasza nauka jest stekiem bzdur i sięgnąłby po źródła wiedzy wyższego poziomu, które wspinają, że atom i internet to podarunek szaraków z zeta reticuli, którzy w 1947 zostali zestrzeleni przez jaszczury z oriona nad Nevadą i którzy od marionetkowego rządu USA za atom i internet dostali prawo porywania bydła i ludzi.
Nauka robi eksperymenty, które mają potwierdzać już istniejące fałszywe paradygmaty i nie finansuje się eksperymentów, które podważałyby fałszywe paradygmaty. Co do słów siatka falowa i kwantowa to za 500 lat tak będzie nazwana falowo cząsteczkowa sub struktura materii.
Prorocku nie obraź się, lecz jesteś zakładnikiem swego ego. Czyli wykułeś sporo trudnych pojęć z mechaniki kwantowej i masz ochotę się nimi brandzlować, lub zmusić do tego interlokutorów.
Użytkowniczka - nie znająca ortografii- Toragazira -chętnie pobrandzluje się z Tobą nt. Einsteina, więc zignorujesz moje wołanie o poszerzenie horyzontów dzięki darmowym materiałom z YT, czy sieci tor i dobrze. Pewnie nie czas jeszcze dla Ciebie na wyjście umysłem poza przekonania 3-go poziomu. Za 50 wcieleń Ci się to uda. Będę wtedy służył pomocą. A w tym życiu dla Ciebie na wiedzę z wyższych poziomów jeszcze za wcześnie. Trudno.
Właściwie to już wcześniejsze odpisy do mnie Waszej Wysokości w których roiła Wasza Wysokość sobie, że rozumie pojęcie prany czy teorii eteru , co jest bezczelnym saamooszukiwaniem się przez ego Waszej Wysokości świadczyły, że Wasza wysokość umysł otwarty ma tylko na tyle, na ile służy to wmacnianiu ego Waszej wysokości, która roi sobie, że "ośmieszyła forumowiczów z astroforum, choć w tamtym nieporozumieniu obie strony nie były bez winy. Nawet ja nie uważam, że np. tu kogoś ośmieszam. Jest mi przykro, że na forum filozofia zaglądają istoty o mentalu który pasuje do miejsc bardziej przyziemnych.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez murarz pustyni dnia Sob 11:38, 08 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:40, 08 Paź 2016    Temat postu:

Toragazira napisał:
Prorock gdzie można poczytać o tym że czas nie może płynąć równolegle ?? Bo szukam i szukam i nie mogę znaleźć a chętnie bym się dowiedziała jak Einstein na to wpadł Sad(


Prawdę mówiąc, sam nie wiem, jak Einstein mógł wpaść na tak szalony pomysł, a świat nauki zaakceptował go, mimo braku jakiegokolwiek dowodu... Jednak używając prostej logiki: jeżeli czas płynie równolegle i możliwe są podróże w czasie, to w przyszłości wehikuł czasu został już wynaleziony i ludzie z tamtego czasu już dawno wykonują podróże do przeszłości... Dlaczego w takim razie, jakoś ich nie widać?

Oprócz tego istnieje tak wiele paradoksów związanych z podróżami w czasie (np. paradoks dziadka), że gdyby takie podróże były możliwe, Wszechświat przestałby dawno istnieć. Naukowcy próbują to tłumaczyć multiwymiarowością i rzeczywistościami równoległymi, ale to tylko pogłębia chaos...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:53, 08 Paź 2016    Temat postu:

murarz pustyni napisał:
Do Prorocka. Niektórzy nie są gotowi na odłączenie od matrixa. Są z nim tak zżyci, że będą walczyć w obronie swojego więzienia mentalnego, swoich fałszywych przekonań. Już tłumaczę. U masonów(którym nie jestem!) jest 33+13 stopni wtajemniczenia, gdzie każdy wyższy poziom wiedzy neguje wiedzę zdobytą na poprzednim poziomie. Z 2 powodów. Po pierwsze na stopniach 1-3 masoni czczą lokalną religię, by na 33 czcić lucyfera, po drugie tak to jest z wiedzą, że wiedza wyższego poziomu druzgocze przekonania poziomu niższego. Wiedza z relatywnie wysokiego poziomu, jaką sam nasiąkłem, obejmuje zrozumienie iż ziemianie byli pod uciskiem jaszczurów głównie z oriona, których cechą jest niezdolność do bycia uczciwym.
Gdyby Prorock miał otwarty umysł poszperałby w YT filmy "oszustwo wielkiego wybuchu", "oszustwa teorii względności" itp. Przekonałby się, że nasza nauka jest stekiem bzdur i sięgnąłby po źródła wiedzy wyższego poziomu, które wspinają, że atom i internet to podarunek szaraków z zeta reticuli, którzy w 1947 zostali zestrzeleni przez jaszczury z oriona nad Nevadą i którzy od marionetkowego rządu USA za atom i internet dostali prawo porywania bydła i ludzi.
Nauka robi eksperymenty, które mają potwierdzać już istniejące fałszywe paradygmaty i nie finansuje się eksperymentów, które podważałyby fałszywe paradygmaty. Co do słów siatka falowa i kwantowa to za 500 lat tak będzie nazwana falowo cząsteczkowa sub struktura materii.
Prorocku nie obraź się, lecz jesteś zakładnikiem swego ego. Czyli wykułeś sporo trudnych pojęć z mechaniki kwantowej i masz ochotę się nimi brandzlować, lub zmusić do tego interlokutorów.
Użytkowniczka - nie znająca ortografii- Toragazira -chętnie pobrandzluje się z Tobą nt. Einsteina, więc zignorujesz moje wołanie o poszerzenie horyzontów dzięki darmowym materiałom z YT, czy sieci tor i dobrze. Pewnie nie czas jeszcze dla Ciebie na wyjście umysłem poza przekonania 3-go poziomu. Za 50 wcieleń Ci się to uda. Będę wtedy służył pomocą. A w tym życiu dla Ciebie na wiedzę z wyższych poziomów jeszcze za wcześnie. Trudno.
Właściwie to już wcześniejsze odpisy do mnie Waszej Wysokości w których roiła Wasza Wysokość sobie, że rozumie pojęcie prany czy teorii eteru , co jest bezczelnym saamooszukiwaniem się przez ego Waszej Wysokości świadczyły, że Wasza wysokość umysł otwarty ma tylko na tyle, na ile służy to wmacnianiu ego Waszej wysokości, która roi sobie, że "ośmieszyła forumowiczów z astroforum, choć w tamtym nieporozumieniu obie strony nie były bez winy. Nawet ja nie uważam, że np. tu kogoś ośmieszam. Jest mi przykro, że na forum filozofia zaglądają istoty o mentalu który pasuje do miejsc bardziej przyziemnych.


Tak wiele tekstu, a tak mało treści... Atom podarowały nam ufole? Cały jeden atom? Nie stać ich na więcej? Jeśli mówisz o bombie atomowej, to jej działanie jest na tyle zrozumiałe, że nie trzeba żadnych kosmitów, żeby w kraju, takim jak Korea Północna stworzyć głowicę nuklearną. Potrzeba tylko trochę uranu, plutonu lub innego pierwiastka o niskiej masie krytycznej... Bombę atomową można z resztą stworzyć z dowolnego pierwiastka - o ile ma się go wystarczająco dużo. Np. na Słońcu reakcje jądrowe zachodzą (podobno) w zwykłym wodorze (który jest najbardziej pospolitym pierwiastkiem w kosmosie)...

Polećmy jednak dalej - być może nie zauważyłeś, że w mojej OTW zaprzeczam teorii Einsteina i teorii Big Bang'u.

Z tego, co wiem, jaszczurów (reptillian) jest kilka gatunków, z czego jeden jest rdzennie ziemski, a inne pochodzą z konstelacji Draco (hmm, przypadek?).

Dlaczego w takim razie nie zaproponujesz jakiegoś prostego eksperymentu, który potwierdzałby Twoje teorie. Fizyka kwantowa jest potwierdzona eksperymentami, które można zrobić samemu (np światło i podwójna szczelina)... Jeśli masz w posiadaniu telewizor kineskopowy, spróbuj go włączyć i przyłożyć do ekranu magnes - to jest właśnie twoja bzdurna fizyka kwantowa (a dokładnie interakcje pól magnetycznych i elektromagnetycznych). Weź działającą świetlówkę i zacznij poruszać wzdłuż niej dwoma magnesami - zobaczysz na własne oczy, czym jest rekoneksja magnetyczna...

Używam pojęć, które są stosowane w fizyce, po to, żeby moje wywody mogły być zrozumiane przez kogoś, poza mną samym - i nie interesuje mnie, jakich pojęć będziemy używać za 500 lat.... Moje "trudne" pojęcia, to wiedza na poziomie szkoły średniej... Serio...

Jest mi przykro, że swoje prywatne nieporozumienia z innymi użytkownikami przenosisz na mój wątek, w którym (o zgrozo) staram się trzymać faktów, potwierdzonych eksperymentalnie, a nie wymedytowanych przez grupę hipisów na haju Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Sob 21:38, 08 Paź 2016, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
murarz pustyni




Dołączył: 07 Mar 2014
Posty: 515
Przeczytał: 36 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 8:35, 09 Paź 2016    Temat postu:

Dziękuję. Pomimo pozornego wchodzenia w schemat , w którym głupiec usiłuje ściągnąć mądrzejszych do swego poziomu i pobić doświadczeniem, dałeś mi do myślenia, po raz kolejny dałeś mi do myślenia. Owszem oficjalna nauka jest fałszywa, lot na księżyc był fałszem, silniki rakietowe,internet i rozbicie atomu były podarunkami od szaraków (zeta reticuli), w zamian za co szaraki dostały zgodę rządu USA na uprowadzanie i okaleczanie ludzi (i bydła), owszem tysiące naukowców pomimo komputerów ni 70 lat nie dogonili osiągnięć tesli z początku XX wieku, a mimo to, jeśli miałbym zburzyć naukę powinienem zaoferować rzeczy łatwo weryfikowalne, a najlepiej mające praktyczne przełożenie w technice, czego nie czynię. Tu masz rację. Hiperfizycy choć nie stosują narkotyków mają tę wadę, że usprawiedliwiawszy się wytrychem słownym iż hiperfizyka wyprzedza wiedzę małpeczek o 500 lat zaniechali napisania kolejnych tomów, gdzie byłyby szczegółowe i praktyczne zastosowania. Mało tego, ich nieprzyjemne w odbiorze osobowości zniechęciły do rozwinięcie tej kwestii ich fanów. Uświadomiłeś mi, że choć ludzkie pojmowanie fizyki jest fałszywe , to i moje podejście jest błędne, jak dotąd. Za to Ci dziękuję

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez murarz pustyni dnia Nie 8:36, 09 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:46, 09 Paź 2016    Temat postu:

Proszę bardzo Smile Skoro mowa o silnikach rakietowych. Właśnie opracowywany jest całkowicie nowy napęd, który ma zastąpić standardowe silniki odrzutowe, zasilane wodorem, które stosowane są obecnie. Mowa o EMDRIVE (RF resonant cavity thruster) – napęd statków kosmicznych w zamierzeniu mający działać dzięki samej energii elektrycznej, bez jakiegokolwiek gazu pędnego ani znaczącego promieniowania elektromagnetycznego opuszczającego statek. Urządzenie zostało opracowane przez Rogera J. Shawyera - inżyniera, założyciela Satellite Propulsion Research Ltd. Skuteczność urządzenia nie została jeszcze potwierdzona, a według publikacji naukowych jego działanie naruszałoby zasadę zachowania pędu.
Jak się okazuje urządzenie dziala, a domorośli wynalazcy produkują już w piwnicach miniaturowe modele (również działające) - co można znaleźć na YouTube. Żaden z tych ludzi nie wygląda na kosmitę...
Napęd wchodzi właśnie w fazę testów i niebawem NASA ma zamiar wysłać satelitę, napędzaną właśnie takim silnikiem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pojazd kosmiczny, zasilany EMDRIVE'm będzie w stanie dotrzeć na Marsa w przeciągu kilku tygodni...

Oczywiście wiedza ta jest nadal znacznie zacofana, w porównaniu do napędów UFO, które są w stanie wytworzyć własne pole grawitacyjne, a podróże międzygwiezdne wykonują z użyciem tuneli elektromagnetycznych (flux tubes), w których obiekty mogą poruszać się szybciej od światła...

Tutaj jest koleś, który to wynalazł... Ale pewnie nie będzie chciało ci się go słuchać...Smile I tak pewnie powiesz, że jest w zmowie z szarakami...
https://www.youtube.com/watch?v=4hTdSg47h3k


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Nie 16:05, 09 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:08, 09 Paź 2016    Temat postu:

A tutaj jest przykład tunelu magnetycznego Smile
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:42, 09 Paź 2016    Temat postu:

I jeszcze jedno - posłuchajcie, co ten człowiek mówi... Przekonamy się jeszcze w tym miesiącu Razz
https://www.youtube.com/watch?v=pTRvalL7mqs


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 6:14, 11 Paź 2016    Temat postu:

Jeśli ktoś chce potwierdzenia moich przypuszczeń, że Wszechświat jest samoświadomym fraktalem. Poniżej jest film, który pokazuje symulację budowy kosmosu:
https://www.youtube.com/watch?v=zLSe7RxtJ4o

A tutaj jest porównanie tej symulacji do budowy neuronu w ludzkim mózgu:


Komentarz jest chyba zbędny w tym przypadku...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Wto 6:17, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:03, 14 Paź 2016    Temat postu:

Właśnie wymyśliłem antygrawitację... Widzieliście kiedyś, jak zachowuje się płomień (np. paląca się zapałka) w mikrofalówce?
https://www.youtube.com/watch?v=CsxFINLtaK8
A teraz weżmy obiekt, który będzie emitował mikrofale i otoczmy go ogniem... Haha! Gdzie jest biuro patentowe? Razz


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Pią 1:21, 14 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 4:01, 12 Sty 2017    Temat postu:

Musiałem dać sobie trochę czasu na poukładanie nowej wiedzy w mózgownicy. dlatego minęło trochę czasu od mojej ostatniej wizyty na tym forum. Jednak oczywiście, nie próżnowałem w tym czasie. W ostatnim tygodniu wdałem się w dyskusję na temat dylatacji czasu, na jednym z naukowych kanałów na YouTube - wkleję tutaj to, do czego doprowadziły moje wywody...

Post nr 1...
Chyba zaczyna mi się pojawiać jakiś zarys całości (oraz poważne rysy na mózgu Razz). Niestety, żebym mógł cokolwiek wyjaśnić, muszę najpierw nieco sponiewierać Teorię Względności Einsteina...

Zacznę od głównego punktu odniesienia - tj. jedynej stałej prędkości we Wszechświecie - czyli prędkości światła w próżni... Wg Einsteina prędkość ta stanowi granicę wszystkiego - także "upływu czasu". OTW mówi nam, że dla wszystkiego, co porusza się z tą prędkością (czyli chyba wyłącznie światła Razz), czas przestaje płynąć i całkowicie "staje w miejscu". Jest to bardzo sprytna koncepcja, jako że nie da się jej sprawdzić empirycznie - nic, co posiada masę spoczynkową, nie jest w stanie osiągnąć prędkości światła.

Tyle tylko, że:
1. Próżnia jest pojęciem abstrakcyjnym. Każdy ośrodek posiada jakąś gęstość materii. Medium międzygwiezdne ma znacznie mniejszą gęstość od medium interplanetarnego - które znajduje się wewnątrz heliosfery. Gęstość Medium międzygwiezdnego (wnętrza galaktyki), jest z kolei większa, niż gęstość przestrzeni międzygalaktycznej. Lecz nawet medium międzygalaktyczne NIE JEST PRÓŻNIĄ. Światło podróżujące między galaktykami ma inną prędkość, niż światło poruszające się w ich wnętrzach. W czasie przechodzenia z jednego ośrodka w drugi, fala światła ulega zniekształceniom i załamaniom.

2. Cząstki neutrino poruszają się w lodzie SZYBCIEJ OD ŚWIATŁA. Neutrino posiadają masę spoczynkową (malutką, ale jednak).

Wnioski:
Prędkość światła jest zależna od czynników zewnętrznych. Prędkość światła nie jest stała. Istnieją prędkości większe od światła, poruszającego się w danym ośrodku.

Żeby być w 100% stałą, prędkość nie może być zależna od czegokolwiek - musi wynosić tyle samo ZAWSZE I WSZĘDZIE. Prędkość światła nie spełnia tego warunku - i tyle... Teoria Einsteina nie jest w stanie oprzeć się prostej logice...

No i zostaliśmy pozbawieni jedynego, stałego punktu odniesienia... Trzeba poszukać innego...

Pytanie: Czy istnieją jakakolwiek siły / oddziaływania / fale, które przenikają z niezmienną prędkością przez każde medium - niezależnie od jego gęstości?

Ja znam jeden taki przykład: POLE MAGNETYCZNE. Szkoda tylko, że nauka nie poświęca tej formie egzystencji należytej uwagi. Oto dlaczego:

- z jaką prędkością pole magnetyczne rozchodzi się w jakiejkolwiek przestrzeni?

Nie wiadomo... Dlaczego? Dlatego, że nikt nie wie...

- co jest nośnikiem pola magnetycznego?

Nauka twierdzi, że cząstki tworzące strumień prądu elektrycznego - niestety fakty całkowicie temu przeczą. W przestrzeni kosmicznej, to linie pola magnetycznego określają kierunek przepływu plazmy - pole mag. ma pierwszeństwo nad strumieniem prądu elektrycznego.

Poza tym, istnieją połączenia magnetyczne między galaktykami. Biorąc pod uwagę niskie natężenia pól magnetycznych galaktyk oraz gęstość medium intergalaktycznego, to, czego uczymy się na lekcjach fizyki okazuje się bzdurą.

Pozostaje jedynie samemu przeprowadzić prosty eksperyment:
Wytworzyć pole magnetyczne poprzez indukcję i zmierzyć czas, w jakim to pole zaczyna oddziaływać np. na oddalone kawałki metalu (lub inne pole magnetyczne) - a potem ten sam eksperyment przeprowadzić w różnych ośrodkach (np. pod wodą albo w lodzie lub umieszczając po drodze różne "przeszkody")... Ktoś jest chętny?

Co prawda nie sprawdziłem tego samemu, ale coś mi mówi, że czas ten będzie wynosić za każdym razem tyle samo - ale jeszcze nie wiem ile... Może szybciej, niż światło? Razz

Jak na razie niewiele to ma wspólnego z dylatacją czasu, więc powrócę do fragmentu OTW, który mówi, że wewnątrz fali świetlnej, "upływ" czasu zanika całkowicie. Einstein poświęcił temu zagadnieniu sporo czasu. Stworzył nawet osobny dział dla tego tematu i nazwał go "Szczególną Teorią Względności".

A ja po prostu użyję ponownie logicznego wniosku o odwrotnej proporcjonalności "upływu" czasu dla 2 punktów odniesienia...
Jeśli w punkcie A czas płynie 2 razy wolniej, niż w punkcie B, dla obserwatora w punkcie A, wszystkie zjawiska w punkcie B, będą trwać 2 razy krócej (dla punktu A, czas w punkcie B będzie 2 razy przyspieszony).
Żeby czas mógł zatrzymać się w punkcie odniesienia A, czas w punkcie B również musiałby całkowicie "stanąć".

Wniosek: Jeśli wewnątrz fali światła czas nie płynie, nie może on też płynąć poza falą... Gdyby tak było, czas w jakim światło pokonywałoby jakąkolwiek odległość, byłby zawsze równy ZERO (natychmiast) - i tyle. Żadne wyliczenia tego nie zmienią. Matematyka jest zaledwie dzieckiem logiki...

Tyle na początek Razz

Aha - znalazłem właśnie artykuł, który mówi o świetle w próżni... Szkoda, że taki króciutki (fizycy wolą chyba nie myśleć o czymś, co może postawić ich świat na głowie)

zmianynaziemi . pl / wiadomosc / naukowcy-twierdza-ze-predkosc-swiatla-moze-byc-zmienna

Post nr 2...
A teraz czas na poważniejsze wykręcenie mózgownicy - spróbuję połączyć wszystkie powyższe wywody w całość, przeplatając to wszystko fizyką kwantową... Po co? Ponieważ doszedłem do wniosku, że to, co stanowi o "upływie czasu" to cykle oraz ich częstotliwość... Fale i ich wzajemny rezonans

Czym bowiem jest światło?

Powiecie pewnie - strumieniem fotonów, wyemitowanych z jakiegoś źródła. Tak to próbuje tłumaczyć fizyka - energia cząstek materii oddana do środowiska w postaci wypromieniowanych fotonów.

Fotony, tak jak wszystkie cząstki elementarne mają dwojaką strukturę - są jednocześnie pojedynczymi cząstkami oraz falami. Istnieje nawet możliwość zaobserwowania pojedynczych fotonów w promieniach światła.

Ok - skoro mówimy jednak o promieniowaniu, czy emisji fotonów do środowiska, uznajemy światło, jako zbiór "maciupkich kuleczek", które zostały "wyplute" przez źródło światła. Te kuleczki lecą sobie przez kosmos w postaci fali. Większość traci się gdzieś po drodze, inne odbijają się od różnych materii, zmieniając właściwości fali świetlnej. Ostatecznie pewna część tych fotonów wpada nam oczywiście do oczu, dzięki czemu widzimy rzeczywistość Smile Wszystko pięknie i ślicznie - tyle, że gówno prawda Razz

Skoro źródło światła emituje fotony, to ich liczba musi stale rosnąć. Lepiej - przed pierwszą emisją światła, fotonów musiało w ogóle nie być, a potem, wraz z wybuchami gwiazd, zaczęło się ich robić coraz więcej i nastała jasność Razz

Cząstki materii mogą być policzone (chociaż jest ich DUŻO). Liczba elektronów, protonów neutronów (oraz ich krewnych i znajomych), jest określona w strukturze materii. Ale jest mały problem - niech ktoś zgadnie ile może być fotonów we Wszechświecie... Ile fotonów wypromieniuje żarówka w ciągu sekundy? Czy liczba fotonów jest ograniczona? Czy fotony mogą się w żarówce skończyć?

Polećmy dalej - skoro cząstka została wyemitowana, to nie może zniknąć. Owszem, jej energia może się zmniejszyć, ale sama cząstka nadal będzie istnieć. W takim razie, światło powinno mieć swoją "gęstość" fotonów. Więcej - "gęstość fotonów" powinna być zróżnicowana w przestrzeni: wysoka "gęstość" blisko źródła światła i teoretyczna próżnia w miejscach, gdzie światło nie dociera (hmmm... chyba wiem, gdzie mam takie miejsce Razz). Niby wydaje się to logiczne - tam gdzie jest jasno, tam jest dużo fotonów, a w czarnej dupie jest ich mało...

Niestety - jest to g... prawda. Nie istnieje pusta przestrzeń. Materia zajmuje określone miejsca w przestrzeni i ma swoją gęstość. W tych punktach przestrzeni, gdzie znajdują się cząstki materii, fotonów nie ma - ale poza tym fotony są wszędzie. Natężenie światła nie ma NIC wspólnego z ich "gęstością". Wątpię, czy można mówić o jakiejkolwiek gęstości.

Czy można w ogóle policzyć liczbę fotonów w kubiku przestrzeni? Jeżeli można, to ich rozmieszczenie musi być równomierne. Przecież światło nie musi być widzialne... Fotony muszą znajdować się nawet wewnątrz ciała doskonale czarnego - które emituje światło podczerwone...

A może zamiast skupisk i promieni, powinniśmy mówić o POLU FOTONÓW, które wypełnia "pustą" przestrzeń, tak jak woda wypełnia puste naczynie, lub powietrze które nas otacza? Oczywiście wodę, czy powietrze można "wypompować" z danej przestrzeni, w końcu są to formy policzalnej materii. Światła "wypompować" się jednak nie da (chyba, że zapełnimy tą przestrzeń materią).

Skąd w takim razie bierze się światło? Istnieje OGROMNA różnica między emisją fotonu, a emisją fali świetlnej. Światło, to nic innego, jak fala, rozchodząca się w ośrodku, jakim jest pole fotonów (fotonowe?). U swoich podstaw, światło nie różni się tak bardzo od fali dźwiękowej, czy nawet od fal rozchodzących się w wodzie. Źródło światła, emituje fale, ale nie emituje fotonów. Czy wydając dźwięk, emitujemy cząsteczki powietrza? Czy fala tsunami powstaje na skutek emisji cząsteczek wody? Nic na ten temat nie słyszałem Razz

Weźmy duży garnek, włóżmy do niego mniejszy pojemnik i nalejmy do obydwu wody (tak, żeby nie przelać brzegów małego zbiornika) - i mamy model oddziaływania pola fotonów oraz materii. Oczywiście woda posiada masę, a jej fale mają znacznie mniejszą częstotliwość od fal świetlnych, ale zasada działania jest taka sama.

Einstein stwierdził, że prędkość fali światła jest zawsze taka sama, bez względu na prędkość ruchu źródła emisji - i uznał tą prędkość za bezwzględną...
A ja się pytam: czy krzyk człowieka jadącego pociągiem, dotrze do naszych uszu szybciej, niż krzyk kogoś, kto stoi w miejscu? Chyba nie... Czy można w takim razie stwierdzić, że prędkość dźwięku jest bezwzględna? Nie mówiąc już o tym, że prędkość fali dźwiękowej nie jest wcale duża - można ją bez większych problemów dogonić...

Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy dogonić fali światła? Powinno to być jak najbardziej możliwe... Pytanie tylko, co by się wtedy stało?

Weźmy pod uwagę, że fale świetlne niosą ze sobą "transmisje video" dla naszego mózgu. Goniąc światło, biegniemy za taśmą filmową nieskończonego filmu o rzeczywistości (tylko zamiast 24, mamy jakieś 299792 fps), a gdy tą taśmę dogonimy, zaczynamy biec równolegle do pojedynczej klatki - animacja staje się statycznym obrazem (i mózgi nam pękają Razz)

O kurczę - a ja nawet nie zbliżyłem się do środka mojego wytłumaczenia Shock

Post nr 3...
Teraz jednak zaczyna się kwantowa metafizyka...

Wszystko, czego doświadczamy empirycznie, to w zasadzie tylko ułomny obraz, który w pewnym stopniu odzwierciedla "prawdziwą rzeczywistość". Obraz ten jest wynikiem wzajemnego rezonansu niezliczonych fal o (niemal) nieograniczonym zakresie częstotliwości.

Jak wygląda wielka unifikacja nauki? Jest to metaforyczny ocean, który wypełnia Wszechświat i który nie ma brzegu...

Ocean ten jest praktycznie niezbadany - i chociaż wszyscy w nim pływamy, jesteśmy w stanie określić jedynie jego niewielki fragment. Reszta bezkresu jest jedną, wielką niewiadomą...
...A dokładniej zbiorem wszystkich możliwości istnienia - superpozycją...

U swoich podstaw, wszystko co istnieje, jest superpozycją. To, że materia istnieje w takiej, a nie innej formie, wynika jedynie z prawdopodobieństwa jej istnienia. Elektron można znaleźć w obrębie orbitalu, bo jest to prawdopodobne. Materia, którą ten elektron współtworzy, istnieje ponieważ jej istnienie jest wysoko prawdopodobne w tym, a nie innym miejscu... Takie są właśnie podstawy wszystkiego...

Im mniejsza jest dana "cząstka rzeczywistości", tym mniej jest ona określona. Kosmiczny ocean, zamiast wody składa się z fotonów. Fotony są najmniejszymi drobinkami istnienia, które są przyswajalne dla naszych mózgów - i nie umiemy ich podzielić na żadne, mniejsze "kawałki"... Fotony wypełniają, całą "pustą" przestrzeń i są nośnikami fal o najróżniejszych częstotliwościach / długościach - zaczynając od rozbłysków gamma (fale o długości mniejszej, niż 10 pikometrów), przez promienie X, ultrafiolet, światło widzialne, podczerwień, mikrofale, fale radiowe, a kończąc na (UWAGA UWAGA) falach grawitacyjnych (fale o długościach, mierzonych w tysiącach kilometrów)...

Superpozycja jest naturalnym stanem dla fotonu. Pozwala mu ona na jednoczesne przyjmowanie wszystkich, możliwych wartości - dlatego możliwy staje się fakt, że światło słoneczne jest falą o wielu, różnych, lecz jednoczesnych częstotliwościach (jest jednocześnie trochę UV, trochę widzialne i trochę podczerwone). Pojedynczy foton może przenosić w tym samym momencie falę grawitacyjną, jak i promienie Roentgena...

Zupełnie jak ocean, wzburzony potężnymi bałwanami, które niosą na sobie mniejsze grzywacze, a także niewielkie zmarszczki na powierzchni wody, tworząc tym samym określony zakres możliwych fal.

Każda, pojedyncza cząstka materii fizycznej wytwarza w kosmicznym oceanie jakieś fale o określonych wartościach. Fale te, wraz z cząstką, która je emituje, rezonują z innymi falami o podobnych częstotliwościach / długościach.

Z tego wszystkiego, nasze mózgi tworzą obrazek, który może zostać zrozumiany przez (UWAGA) Świadomość - a to co nazywamy "upływem czasu" wynika wyłącznie z częstotliwości / długości fal, które rezonują ze Świadomością obserwatora...

I na koniec: skala
Długość i częstotliwość fali oraz rozmiar obserwatora są odwrotnie proporcjonalne - mały obserwator = duże fale, duży obserwator = małe fale....

UFFFF na razie wystarczy...

Post nr 4...
Na sam koniec opisu mojej "wygdybanej" koncepcji istnienia rzeczy, zostawiłem sobie wszystko, co najlepsze... Pora bowiem zadać najważniejsze pytanie:

Co jest jedyną niezaprzeczalną formą wszelkiej egzystencji? Co tak naprawdę istnieje?

Jest tylko jedna odpowiedź:
ISTNIEJĘ JA...

Cogito Ergo Sum. Reszta, to tylko prawdopodobieństwo istnienia... Minęło ponad 2000, a nauka dalej nie potrafi zrozumieć tego najbardziej oczywistego faktu - Jedyną obiektywną formą istnienia jest ŚWIADOMOŚĆ (Amen). To jest ta bariera, na którą oficjalna nauka boi się w ogóle spoglądać. Jedyną rzeczywistą formą egzystencji, jest całkowicie niefizyczny Umysł. Podczas gdy całkowicie fizyczna i namacalna materia istnieje tylko hipotetycznie... Koniec... Nauka skazana jest na mistycyzm, gdyż nie ma innej drogi do zrozumienia jakiegokolwiek istnienia... Podstawowe prawa fizyki kwantowej opierają się na tym prostym fakcie. Od przeszło 100 lat nauka próbuje wytłumaczyć eksperyment Younga - a odpowiedź nie może być bardziej oczywista. UMYSŁ JEST PONAD MATERIĄ.
Tak długo, jak będziecie świadomi własnego istnienia, tak długo będzie istnieć dla was Wszechświat. A Wszechświat jest zbiorem wszystkiego, co istnieje. Umysł istnieje Smile Wszechświat jest Tym, Który Istnieje - i oznajmia to nam wszem i wobec - tak jak oznajmił to kilka tysięcy lat temu pewnemu Żydowi na pustyni... Wszechświat można zrozumieć - gdyż jego istnienie jest logiczne, klarowne i oczywiste. Nauka musi odrzucić wszystko, co prowadzi do zamętu i niezrozumienia. Wszechświat ma być zrozumiały dla każdego.

Istnieję ja - i jestem tego w 100% pewien... Być może poza moim JA istnieje coś jeszcze. Chociaż może wszystko to mi się tylko śni. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że jednak poza mną coś istnieje - jestem tego pewien na 99.9% Równie mocno przekonany jestem o tym, że wasze istnienie jest również rzeczywiste - to czego dowiaduje się czasem od innej osoby, nie wydaje się pochodzić z mojego własnego umysłu. W 98% jestem przekonany o istnieniu UFO (widziałem jedno razem z koleżanką). Daję sobie 50% na to, że jestem chory psychicznie i 50% na to, że amatorsko jestem jakimś cholernym geniuszem (fajnie - co? Razz)

A teraz czas na Model Standardowy... Jedynym czasem, o którego rzeczywistości jestem przekonany, to Czas Rzeczywisty (teraźniejszy). Czy wierzę w rzeczywiste istnienie mojej przyszłości i przeszłości? Niezbyt - daję na to jakieś 3% (przecież zawsze jest szansa, że "prawdziwi naukowcy" mogą mieć jednak rację Razz). Stawiam ćwierć promila na to, że można przenieść się fizycznie 50 lat wstecz i zabić własnego pradziadka, doprowadzając tym samym do zagłady Wszechświata (chociaż wielu czołowych naukowców nadal szuka odpowiedzi na ten "problem naukowy") - dlaczego tak mało? Ponieważ Wszechświat nadal istnieje...

Trochę wyżej (jakieś 0,5%) oceniam prawdopodobieństwo istnienia alternatywnych rzeczywistości, w których cycki rosną nam na plecach a półdupki na czołach. Przecież wszystko poza moją Świadomością, to tylko prawdopodobieństwo istnienia - a ja "szczęśliwym trafem" obserwuję świat, w którym wszystko jest na swoim miejscu i ma sens, jako całość (cholerny ze mnie szczęściarz). Jestem w 99% przekonany, że koncepcja multi-wszechświata jest dobrym pomysłem na serial s-f - ale nie ma NIC wspólnego z prawdziwą nauką (która opiera się na potwierdzaniu teorii obserwacją)

Trochę mniej (bo ok 0,1%) daję szans na to, że Hawking ma jednak rację, twierdząc, że istnienie Wszechświata jest dziełem przypadku. Możliwość na to, że "przypadek" jest siłą kształtującą rzeczywistość oceniam równie "wysoko" - jedynym "przypadkiem" we Wszechświecie, jest Wola mojego Umysłu (i pewnie waszych również)...

Na 99% Jestem pewien poniższych stwierdzeń:
Istnienie rzeczywistości opiera się na nieustannej wymianie informacji między Świadomością i wszystkim, co tą Świadomość otacza. Struktura rzeczywistości, u swojej podstawy zapewnia Świadomości możliwość niedeterministycznych i całkowicie nieobliczalnych zachowań. Materia fizyczna pozwala Świadomości wpływać na swoje właściwości fizyczne. Świadomość jest w stanie w ogromnym stopniu kształtować rzeczywistość, w której egzystuje. Przyszłość istnieje w formie superpozycji - rzeczywistość "stwarza się" w czasie rzeczywistym dla danej Świadomości. Świadomość poprzez sam fakt swojego istnienia, anihiluje superpozycję cząstek subatomowych - które przyjmują wtedy najbardziej prawdopodobne wartości. Wszechświat istnieje w postaci potencjalnej, jednak przyjmuje lokalnie formę rzeczywistą, w obszarze oddziaływania danej Świadomości (w polu Świadomości?). Maksymalną możliwą prędkością jest transfer informacji z punktu A do punktu B w czasie t=0 (natychmiastowe przemieszczenie)

Czyja teoria jest bardziej "egzotyczna" - moja, czy ta "oficjalnie naukowa"? Ja przynajmniej trzymam się rzeczy, które można stwierdzić samemu...

Chciałem jeszcze wytłumaczyć wysoką częstotliwość cykli orbitalnych planet pozasłonecznych na danych z satelity Keplera, jako wynik deformacji fali świetlnej, która przechodzi przez ośrodki o różnych gęstościach - ale już mi się nie chce Razz

Daję sobie całe 10% na to, że kiedyś dostanę za to Nobla Razz[/b]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 315
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 4:01, 12 Sty 2017    Temat postu:

Musiałem dać sobie trochę czasu na poukładanie nowej wiedzy w mózgownicy, dlatego minęło trochę czasu od mojej ostatniej wizyty na tym forum. Jednak oczywiście, nie próżnowałem w tym czasie. W ostatnim tygodniu wdałem się w dyskusję na temat dylatacji czasu, na jednym z naukowych kanałów na YouTube - wkleję tutaj to, do czego doprowadziły moje wywody...

Post nr 1...
Chyba zaczyna mi się pojawiać jakiś zarys całości (oraz poważne rysy na mózgu Razz). Niestety, żebym mógł cokolwiek wyjaśnić, muszę najpierw nieco sponiewierać Teorię Względności Einsteina...

Zacznę od głównego punktu odniesienia - tj. jedynej stałej prędkości we Wszechświecie - czyli prędkości światła w próżni... Wg Einsteina prędkość ta stanowi granicę wszystkiego - także "upływu czasu". OTW mówi nam, że dla wszystkiego, co porusza się z tą prędkością (czyli chyba wyłącznie światła Razz), czas przestaje płynąć i całkowicie "staje w miejscu". Jest to bardzo sprytna koncepcja, jako że nie da się jej sprawdzić empirycznie - nic, co posiada masę spoczynkową, nie jest w stanie osiągnąć prędkości światła.

Tyle tylko, że:
1. Próżnia jest pojęciem abstrakcyjnym. Każdy ośrodek posiada jakąś gęstość materii. Medium międzygwiezdne ma znacznie mniejszą gęstość od medium interplanetarnego - które znajduje się wewnątrz heliosfery. Gęstość Medium międzygwiezdnego (wnętrza galaktyki), jest z kolei większa, niż gęstość przestrzeni międzygalaktycznej. Lecz nawet medium międzygalaktyczne NIE JEST PRÓŻNIĄ. Światło podróżujące między galaktykami ma inną prędkość, niż światło poruszające się w ich wnętrzach. W czasie przechodzenia z jednego ośrodka w drugi, fala światła ulega zniekształceniom i załamaniom.

2. Cząstki neutrino poruszają się w lodzie SZYBCIEJ OD ŚWIATŁA. Neutrino posiadają masę spoczynkową (malutką, ale jednak).

Wnioski:
Prędkość światła jest zależna od czynników zewnętrznych. Prędkość światła nie jest stała. Istnieją prędkości większe od światła, poruszającego się w danym ośrodku.

Żeby być w 100% stałą, prędkość nie może być zależna od czegokolwiek - musi wynosić tyle samo ZAWSZE I WSZĘDZIE. Prędkość światła nie spełnia tego warunku - i tyle... Teoria Einsteina nie jest w stanie oprzeć się prostej logice...

No i zostaliśmy pozbawieni jedynego, stałego punktu odniesienia... Trzeba poszukać innego...

Pytanie: Czy istnieją jakakolwiek siły / oddziaływania / fale, które przenikają z niezmienną prędkością przez każde medium - niezależnie od jego gęstości?

Ja znam jeden taki przykład: POLE MAGNETYCZNE. Szkoda tylko, że nauka nie poświęca tej formie egzystencji należytej uwagi. Oto dlaczego:

- z jaką prędkością pole magnetyczne rozchodzi się w jakiejkolwiek przestrzeni?

Nie wiadomo... Dlaczego? Dlatego, że nikt nie wie...

- co jest nośnikiem pola magnetycznego?

Nauka twierdzi, że cząstki tworzące strumień prądu elektrycznego - niestety fakty całkowicie temu przeczą. W przestrzeni kosmicznej, to linie pola magnetycznego określają kierunek przepływu plazmy - pole mag. ma pierwszeństwo nad strumieniem prądu elektrycznego.

Poza tym, istnieją połączenia magnetyczne między galaktykami. Biorąc pod uwagę niskie natężenia pól magnetycznych galaktyk oraz gęstość medium intergalaktycznego, to, czego uczymy się na lekcjach fizyki okazuje się bzdurą.

Pozostaje jedynie samemu przeprowadzić prosty eksperyment:
Wytworzyć pole magnetyczne poprzez indukcję i zmierzyć czas, w jakim to pole zaczyna oddziaływać np. na oddalone kawałki metalu (lub inne pole magnetyczne) - a potem ten sam eksperyment przeprowadzić w różnych ośrodkach (np. pod wodą albo w lodzie lub umieszczając po drodze różne "przeszkody")... Ktoś jest chętny?

Co prawda nie sprawdziłem tego samemu, ale coś mi mówi, że czas ten będzie wynosić za każdym razem tyle samo - ale jeszcze nie wiem ile... Może szybciej, niż światło? Razz

Jak na razie niewiele to ma wspólnego z dylatacją czasu, więc powrócę do fragmentu OTW, który mówi, że wewnątrz fali świetlnej, "upływ" czasu zanika całkowicie. Einstein poświęcił temu zagadnieniu sporo czasu. Stworzył nawet osobny dział dla tego tematu i nazwał go "Szczególną Teorią Względności".

A ja po prostu użyję ponownie logicznego wniosku o odwrotnej proporcjonalności "upływu" czasu dla 2 punktów odniesienia...
Jeśli w punkcie A czas płynie 2 razy wolniej, niż w punkcie B, dla obserwatora w punkcie A, wszystkie zjawiska w punkcie B, będą trwać 2 razy krócej (dla punktu A, czas w punkcie B będzie 2 razy przyspieszony).
Żeby czas mógł zatrzymać się w punkcie odniesienia A, czas w punkcie B również musiałby całkowicie "stanąć".

Wniosek: Jeśli wewnątrz fali światła czas nie płynie, nie może on też płynąć poza falą... Gdyby tak było, czas w jakim światło pokonywałoby jakąkolwiek odległość, byłby zawsze równy ZERO (natychmiast) - i tyle. Żadne wyliczenia tego nie zmienią. Matematyka jest zaledwie dzieckiem logiki...

Tyle na początek Razz

Aha - znalazłem właśnie artykuł, który mówi o świetle w próżni... Szkoda, że taki króciutki (fizycy wolą chyba nie myśleć o czymś, co może postawić ich świat na głowie)

zmianynaziemi . pl / wiadomosc / naukowcy-twierdza-ze-predkosc-swiatla-moze-byc-zmienna

Post nr 2...
A teraz czas na poważniejsze wykręcenie mózgownicy - spróbuję połączyć wszystkie powyższe wywody w całość, przeplatając to wszystko fizyką kwantową... Po co? Ponieważ doszedłem do wniosku, że to, co stanowi o "upływie czasu" to cykle oraz ich częstotliwość... Fale i ich wzajemny rezonans

Czym bowiem jest światło?

Powiecie pewnie - strumieniem fotonów, wyemitowanych z jakiegoś źródła. Tak to próbuje tłumaczyć fizyka - energia cząstek materii oddana do środowiska w postaci wypromieniowanych fotonów.

Fotony, tak jak wszystkie cząstki elementarne mają dwojaką strukturę - są jednocześnie pojedynczymi cząstkami oraz falami. Istnieje nawet możliwość zaobserwowania pojedynczych fotonów w promieniach światła.

Ok - skoro mówimy jednak o promieniowaniu, czy emisji fotonów do środowiska, uznajemy światło, jako zbiór "maciupkich kuleczek", które zostały "wyplute" przez źródło światła. Te kuleczki lecą sobie przez kosmos w postaci fali. Większość traci się gdzieś po drodze, inne odbijają się od różnych materii, zmieniając właściwości fali świetlnej. Ostatecznie pewna część tych fotonów wpada nam oczywiście do oczu, dzięki czemu widzimy rzeczywistość Smile Wszystko pięknie i ślicznie - tyle, że g... prawda Razz

Skoro źródło światła emituje fotony, to ich liczba musi stale rosnąć. Lepiej - przed pierwszą emisją światła, fotonów musiało w ogóle nie być, a potem, wraz z wybuchami gwiazd, zaczęło się ich robić coraz więcej i nastała jasność Razz

Cząstki materii mogą być policzone (chociaż jest ich DUŻO). Liczba elektronów, protonów neutronów (oraz ich krewnych i znajomych), jest określona w strukturze materii. Ale jest mały problem - niech ktoś zgadnie ile może być fotonów we Wszechświecie... Ile fotonów wypromieniuje żarówka w ciągu sekundy? Czy liczba fotonów jest ograniczona? Czy fotony mogą się w żarówce skończyć?

Polećmy dalej - skoro cząstka została wyemitowana, to nie może zniknąć. Owszem, jej energia może się zmniejszyć, ale sama cząstka nadal będzie istnieć. W takim razie, światło powinno mieć swoją "gęstość" fotonów. Więcej - "gęstość fotonów" powinna być zróżnicowana w przestrzeni: wysoka "gęstość" blisko źródła światła i teoretyczna próżnia w miejscach, gdzie światło nie dociera (hmmm... chyba wiem, gdzie mam takie miejsce Razz). Niby wydaje się to logiczne - tam gdzie jest jasno, tam jest dużo fotonów, a w czarnej d.... jest ich mało...

Niestety - jest to g... prawda. Nie istnieje pusta przestrzeń. Materia zajmuje określone miejsca w przestrzeni i ma swoją gęstość. W tych punktach przestrzeni, gdzie znajdują się cząstki materii, fotonów nie ma - ale poza tym fotony są wszędzie. Natężenie światła nie ma NIC wspólnego z ich "gęstością". Wątpię, czy można mówić o jakiejkolwiek gęstości.

Czy można w ogóle policzyć liczbę fotonów w kubiku przestrzeni? Jeżeli można, to ich rozmieszczenie musi być równomierne. Przecież światło nie musi być widzialne... Fotony muszą znajdować się nawet wewnątrz ciała doskonale czarnego - które emituje światło podczerwone...

A może zamiast skupisk i promieni, powinniśmy mówić o POLU FOTONÓW, które wypełnia "pustą" przestrzeń, tak jak woda wypełnia puste naczynie, lub powietrze które nas otacza? Oczywiście wodę, czy powietrze można "wypompować" z danej przestrzeni, w końcu są to formy policzalnej materii. Światła "wypompować" się jednak nie da (chyba, że zapełnimy tą przestrzeń materią).

Skąd w takim razie bierze się światło? Istnieje OGROMNA różnica między emisją fotonu, a emisją fali świetlnej. Światło, to nic innego, jak fala, rozchodząca się w ośrodku, jakim jest pole fotonów (fotonowe?). U swoich podstaw, światło nie różni się tak bardzo od fali dźwiękowej, czy nawet od fal rozchodzących się w wodzie. Źródło światła, emituje fale, ale nie emituje fotonów. Czy wydając dźwięk, emitujemy cząsteczki powietrza? Czy fala tsunami powstaje na skutek emisji cząsteczek wody? Nic na ten temat nie słyszałem Razz

Weźmy duży garnek, włóżmy do niego mniejszy pojemnik i nalejmy do obydwu wody (tak, żeby nie przelać brzegów małego zbiornika) - i mamy model oddziaływania pola fotonów oraz materii. Oczywiście woda posiada masę, a jej fale mają znacznie mniejszą częstotliwość od fal świetlnych, ale zasada działania jest taka sama.

Einstein stwierdził, że prędkość fali światła jest zawsze taka sama, bez względu na prędkość ruchu źródła emisji - i uznał tą prędkość za bezwzględną...
A ja się pytam: czy krzyk człowieka jadącego pociągiem, dotrze do naszych uszu szybciej, niż krzyk kogoś, kto stoi w miejscu? Chyba nie... Czy można w takim razie stwierdzić, że prędkość dźwięku jest bezwzględna? Nie mówiąc już o tym, że prędkość fali dźwiękowej nie jest wcale duża - można ją bez większych problemów dogonić...

Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy dogonić fali światła? Powinno to być jak najbardziej możliwe... Pytanie tylko, co by się wtedy stało?

Weźmy pod uwagę, że fale świetlne niosą ze sobą "transmisje video" dla naszego mózgu. Goniąc światło, biegniemy za taśmą filmową nieskończonego filmu o rzeczywistości (tylko zamiast 24, mamy jakieś 299792 fps), a gdy tą taśmę dogonimy, zaczynamy biec równolegle do pojedynczej klatki - animacja staje się statycznym obrazem (i mózgi nam pękają Razz)

O kurczę - a ja nawet nie zbliżyłem się do środka mojego wytłumaczenia Shock

Post nr 3...
Teraz jednak zaczyna się kwantowa metafizyka...

Wszystko, czego doświadczamy empirycznie, to w zasadzie tylko ułomny obraz, który w pewnym stopniu odzwierciedla "prawdziwą rzeczywistość". Obraz ten jest wynikiem wzajemnego rezonansu niezliczonych fal o (niemal) nieograniczonym zakresie częstotliwości.

Jak wygląda wielka unifikacja nauki? Jest to metaforyczny ocean, który wypełnia Wszechświat i który nie ma brzegu...

Ocean ten jest praktycznie niezbadany - i chociaż wszyscy w nim pływamy, jesteśmy w stanie określić jedynie jego niewielki fragment. Reszta bezkresu jest jedną, wielką niewiadomą...
...A dokładniej zbiorem wszystkich możliwości istnienia - superpozycją...

U swoich podstaw, wszystko co istnieje, jest superpozycją. To, że materia istnieje w takiej, a nie innej formie, wynika jedynie z prawdopodobieństwa jej istnienia. Elektron można znaleźć w obrębie orbitalu, bo jest to prawdopodobne. Materia, którą ten elektron współtworzy, istnieje ponieważ jej istnienie jest wysoko prawdopodobne w tym, a nie innym miejscu... Takie są właśnie podstawy wszystkiego...

Im mniejsza jest dana "cząstka rzeczywistości", tym mniej jest ona określona. Kosmiczny ocean, zamiast wody składa się z fotonów. Fotony są najmniejszymi drobinkami istnienia, które są przyswajalne dla naszych mózgów - i nie umiemy ich podzielić na żadne, mniejsze "kawałki"... Fotony wypełniają, całą "pustą" przestrzeń i są nośnikami fal o najróżniejszych częstotliwościach / długościach - zaczynając od rozbłysków gamma (fale o długości mniejszej, niż 10 pikometrów), przez promienie X, ultrafiolet, światło widzialne, podczerwień, mikrofale, fale radiowe, a kończąc na (UWAGA UWAGA) falach grawitacyjnych (fale o długościach, mierzonych w tysiącach kilometrów)...

Superpozycja jest naturalnym stanem dla fotonu. Pozwala mu ona na jednoczesne przyjmowanie wszystkich, możliwych wartości - dlatego możliwy staje się fakt, że światło słoneczne jest falą o wielu, różnych, lecz jednoczesnych częstotliwościach (jest jednocześnie trochę UV, trochę widzialne i trochę podczerwone). Pojedynczy foton może przenosić w tym samym momencie falę grawitacyjną, jak i promienie Roentgena...

Zupełnie jak ocean, wzburzony potężnymi bałwanami, które niosą na sobie mniejsze grzywacze, a także niewielkie zmarszczki na powierzchni wody, tworząc tym samym określony zakres możliwych fal.

Każda, pojedyncza cząstka materii fizycznej wytwarza w kosmicznym oceanie jakieś fale o określonych wartościach. Fale te, wraz z cząstką, która je emituje, rezonują z innymi falami o podobnych częstotliwościach / długościach.

Z tego wszystkiego, nasze mózgi tworzą obrazek, który może zostać zrozumiany przez (UWAGA) Świadomość - a to co nazywamy "upływem czasu" wynika wyłącznie z częstotliwości / długości fal, które rezonują ze Świadomością obserwatora...

I na koniec: skala
Długość i częstotliwość fali oraz rozmiar obserwatora są odwrotnie proporcjonalne - mały obserwator = duże fale, duży obserwator = małe fale....

UFFFF na razie wystarczy...

Post nr 4...
Na sam koniec opisu mojej "wygdybanej" koncepcji istnienia rzeczy, zostawiłem sobie wszystko, co najlepsze... Pora bowiem zadać najważniejsze pytanie:

Co jest jedyną niezaprzeczalną formą wszelkiej egzystencji? Co tak naprawdę istnieje?

Jest tylko jedna odpowiedź:
ISTNIEJĘ JA...

Cogito Ergo Sum. Reszta, to tylko prawdopodobieństwo istnienia... Minęło ponad 2000 lat, a nauka dalej nie potrafi zrozumieć tego najbardziej oczywistego faktu - Jedyną obiektywną formą istnienia jest ŚWIADOMOŚĆ (Amen). To jest ta bariera, na którą oficjalna nauka boi się w ogóle spoglądać. Jedyną rzeczywistą formą egzystencji, jest całkowicie niefizyczny Umysł. Podczas gdy całkowicie fizyczna i namacalna materia istnieje tylko hipotetycznie... Koniec... Nauka skazana jest na mistycyzm, gdyż nie ma innej drogi do zrozumienia jakiegokolwiek istnienia... Podstawowe prawa fizyki kwantowej opierają się na tym prostym fakcie. Od przeszło 100 lat nauka próbuje wytłumaczyć eksperyment Younga - a odpowiedź nie może być bardziej oczywista. UMYSŁ JEST PONAD MATERIĄ.
Tak długo, jak będziecie świadomi własnego istnienia, tak długo będzie istnieć dla was Wszechświat. A Wszechświat jest zbiorem wszystkiego, co istnieje. Umysł istnieje Smile Wszechświat jest Tym, Który Istnieje - i oznajmia to nam wszem i wobec - tak jak oznajmił to kilka tysięcy lat temu pewnemu Żydowi na pustyni... Wszechświat można zrozumieć - gdyż jego istnienie jest logiczne, klarowne i oczywiste. Nauka musi odrzucić wszystko, co prowadzi do zamętu i niezrozumienia. Wszechświat ma być zrozumiały dla każdego.

Istnieję ja - i jestem tego w 100% pewien... Być może poza moim JA istnieje coś jeszcze. Chociaż może wszystko to mi się tylko śni. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że jednak poza mną coś istnieje - jestem tego pewien na 99.9% Równie mocno przekonany jestem o tym, że wasze istnienie jest również rzeczywiste - to czego dowiaduje się czasem od innej osoby, nie wydaje się pochodzić z mojego własnego umysłu. W 98% jestem przekonany o istnieniu UFO (widziałem jedno razem z koleżanką). Daję sobie 50% na to, że jestem chory psychicznie i 50% na to, że amatorsko jestem jakimś cholernym geniuszem (fajnie - co? Razz)

A teraz czas na Model Standardowy... Jedynym czasem, o którego rzeczywistości jestem przekonany, to Czas Rzeczywisty (teraźniejszy). Czy wierzę w rzeczywiste istnienie mojej przyszłości i przeszłości? Niezbyt - daję na to jakieś 3% (przecież zawsze jest szansa, że "prawdziwi naukowcy" mogą mieć jednak rację Razz). Stawiam ćwierć promila na to, że można przenieść się fizycznie 50 lat wstecz i zabić własnego pradziadka, doprowadzając tym samym do zagłady Wszechświata (chociaż wielu czołowych naukowców nadal szuka odpowiedzi na ten "problem naukowy") - dlaczego tak mało? Ponieważ Wszechświat nadal istnieje...

Trochę wyżej (jakieś 0,5%) oceniam prawdopodobieństwo istnienia alternatywnych rzeczywistości, w których cycki rosną nam na plecach a półdupki na czołach. Przecież wszystko poza moją Świadomością, to tylko prawdopodobieństwo istnienia - a ja "szczęśliwym trafem" obserwuję świat, w którym wszystko jest na swoim miejscu i ma sens, jako całość (cholerny ze mnie szczęściarz). Jestem w 99% przekonany, że koncepcja multi-wszechświata jest dobrym pomysłem na serial s-f - ale nie ma NIC wspólnego z prawdziwą nauką (która opiera się na potwierdzaniu teorii obserwacją)

Trochę mniej (bo ok 0,1%) daję szans na to, że Hawking ma jednak rację, twierdząc, że istnienie Wszechświata jest dziełem przypadku. Możliwość na to, że "przypadek" jest siłą kształtującą rzeczywistość oceniam równie "wysoko" - jedynym "przypadkiem" we Wszechświecie, jest Wola mojego Umysłu (i pewnie waszych również)...

Na 99% Jestem pewien poniższych stwierdzeń:
Istnienie rzeczywistości opiera się na nieustannej wymianie informacji między Świadomością i wszystkim, co tą Świadomość otacza. Struktura rzeczywistości, u swojej podstawy zapewnia Świadomości możliwość niedeterministycznych i całkowicie nieobliczalnych zachowań. Materia fizyczna pozwala Świadomości wpływać na swoje właściwości fizyczne. Świadomość jest w stanie w ogromnym stopniu kształtować rzeczywistość, w której egzystuje. Przyszłość istnieje w formie superpozycji - rzeczywistość "stwarza się" w czasie rzeczywistym dla danej Świadomości. Świadomość poprzez sam fakt swojego istnienia, anihiluje superpozycję cząstek subatomowych - które przyjmują wtedy najbardziej prawdopodobne wartości. Wszechświat istnieje w postaci potencjalnej, jednak przyjmuje lokalnie formę rzeczywistą, w obszarze oddziaływania danej Świadomości (w polu Świadomości?). Maksymalną możliwą prędkością jest transfer informacji z punktu A do punktu B w czasie t=0 (natychmiastowe przemieszczenie)

Czyja teoria jest bardziej "egzotyczna" - moja, czy ta "oficjalnie naukowa"? Ja przynajmniej trzymam się rzeczy, które można stwierdzić samemu...

Chciałem jeszcze wytłumaczyć wysoką częstotliwość cykli orbitalnych planet pozasłonecznych na danych z satelity Keplera, jako wynik deformacji fali świetlnej, która przechodzi przez ośrodki o różnych gęstościach - ale już mi się nie chce Razz

Daję sobie całe 10% na to, że kiedyś dostanę za to Nobla Razz


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Czw 4:21, 12 Sty 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 32, 33, 34  Następny
Strona 16 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin