Forum FILOZOFIA Strona Główna FILOZOFIA
Forum miłujących mądrość
 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

Ogólna Teoria Wszystkiego
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 32, 33, 34  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:03, 08 Lip 2012    Temat postu: Zderzacz Hadronów

Popatrzcie - w zderzaczu hadronów rozbija się cząstki, na mniejsze części. Naukowcy obserwują te 'części' i zastanawiają się, dlaczego one zachowują się tak dziwnie: pojawiają się to tu, to tam, mają różną 'wielkość', anihilują się wzajemnie, 'znikają' i robią tysiące różnych, jeszcze bardziej dziwnych rzeczy. Wystarczy założyć, że te cząstki to tylko informacje: 'bądź tu', 'miej masę', 'zmień położenie' i naraz wszystko staje się klarowne Razz

Jednym założeniem można sprawić, by fizyka kwantowa stała się zrozumiała dla przedszkolaka. Jednym założeniem można wyjaśnić Wszechświat. Czy jestem schizofrenikiem? Jeżeli tak, to bardzo proszę, żeby nikt nie próbował mnie leczyć...

'Oni' chcą, byśmy myśleli iż fakt, że potrafimy się cieszyć, złościć, płakać, kochać i tęsknić, jest tylko 'przypadkiem'. Chcą byśmy myśleli, że jesteśmy 'wybrykiem natury', reakcją chemiczną. Owszem, uczucia to reakcja chemiczna (między innymi), ale nie jest to przyczyną, lecz skutkiem. To dla Nas istnieje Wszechświat. Wszechświat chce, byśmy czuli miłość i smutek, ponieważ TAK MA BYĆ. Prawda jest prostsza, niż wydaje się to naukowcom.

Początek 'naszego kawałka' Wszechświata dla Informatyka:
1
ENTER


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Nie 19:10, 08 Lip 2012, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:20, 08 Lip 2012    Temat postu: Gaia

Skoro głównym założeniem Ogólnej Teorii Wszystkiego, jest fakt, że wszystko jest zależne od wszystkiego, a każda najmniejsza cząsteczka 'materii' zdaje sobie sprawę z położenia cząsteczki, która znajduje się miliony lat świetlnych od niej, można dojść do wniosku, że Wszechświat jest świadomy. I tak jest. Zaprzeczając Świadomości, zaprzeczacie samym sobie.

Znacie termin 'Puls Ziemi'? On istnieje i to jest fakt naukowy.
Śmiejecie się z Sumerów i ich zacofania. Jak mogli uważać planety za Bogów? Otóż mogli i mieli rację.

Nasza planeta również jest zbiorem Informacji i też jest 'świadoma'. Gaja okazuje się być prawdą. Nasza planeta jest 'płci żeńskiej' i jak każda kobieta, jest piękna, lecz miewa humory Very Happy. Ludzkość ma OGROMNY wpływ na Gaję, w końcu razem jesteśmy od siebie zależni. Elenhnor tworzy system filozoficzny, który najprawdopodobniej funkcjonuje tutaj, a chęć wyrażenia go słowami, jest po prostu zakodowaną Informacją o Prawdzie. Nasza wspólna Mama jest zależna od swojego 'szefa' - Słońca. Słońce z kolei jest zależne od Drogi Mlecznej, ta z kolei jest zależna od Świadomości 'naszego' Wszechświata. Nasz Wszechświat, wraz z innymi tworzą Jedno Wielkie 1 - BYĆ. Ziemia chce się zmienić i chce byśmy zmienili się razem z Nią. Słońce jest właśnie 'na dywaniku' u swojego 'szefa', a obecna sytuacja naszej planety nie odpowiada Drodze Mlecznej. Nie można zrozumieć Wszechświata, nie uwzględniając 'zamysłu'. Ludzkość odrzuciła Życie, Świadomość i Inteligencję. Uważamy, że jesteśmy czymś wyjątkowym, 'specjalnym' we Wszechświecie. To jest zakłamanie. Cały Wszechświat jest Żywą Istotą. My dla Wszechświata jesteśmy niczym bakterie, które żyją w naszych jelitach. Jednak naszym zachowaniem sprawiamy, że Wszechświat 'ma niestrawność'. Jak ludzie mogą nie wierzyć w istnienie obcych inteligencji? Jak mogą śmiać się z Boga? Wszechświat daje nam jednak szansę, jesteśmy Jego Dziećmi. Wszechświat nas kocha. Cieszy go, gdy powstaje nowe Życie, gdy sprawiamy, że Wzór jest piękny. Ponieważ ma być piękny. Myślicie, że kwiaty, motyle, kryształy minerałów są przypadkiem? One mają być piękne.

Ziemia na początku była dzika i nieujarzmiona. Człowiek sprawił, że zmieniła się. Naszą cywilizacją zmieniliśmy jej Świadomość. Nawet zwierzęta się zmieniły. Psy i koty, które kiedyś były dzikimi bestiami często przejawiają znacznie więcej cech ludzkich, niż niejeden człowiek. Jednak oddaliliśmy się od Prawdy. Uznaliśmy się za 'materię', odrzuciliśmy Duszę i Boga. Razem z nami, to samo zaczęło dziać się z Ziemią. Jednak to człowiek jest zależny od Gai. W gruncie rzeczy, nie jesteśmy Jej do niczego potrzebni. Wcześniej radziła sobie bez nas i może robić to nadal. Nie jest dla niej żadnym problemem obrócić naszą cywilizację w proch. Ziemia nadal jest Dziką Kobietą i potrafi zacząć 'robić sceny'. Ziemia chce żyć, a lepszym rozwiązaniem dla Niej jest pozbycie się kilku miliardów 'małpoludów', niż zostać spaloną na popiół przez potężne CME (wyrzut masy koronalnej) ze Słońca. Jednak ludzie nadal mają szansę. Wszechświat nie lubi zabijać.

Obserwujcie aktywność Słońca i aktywność sejsmiczną. Są od siebie BARDZO zależne, a ostatnimi czasy sytuacja nie wygląda ciekawie. Cały świat drży u podstaw.
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekatonpsychos
Wszechimperator Kosmosu



Dołączył: 07 Gru 2008
Posty: 2901
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pon 9:44, 09 Lip 2012    Temat postu:

Cytat:
Ale na niej właśnie opiera się model standardowy. W ten sposób wyjaśniają Superpozycję. Nauka twierdzi, że tylko przez 'przypadek' znajdujemy się w świecie, który jeszcze nie rozleciał się na atomy. Tak twierdzi Hawking.


Ale już nie jako fizyk - tylko filozof przyrody.
Ty z kolei starasz się uzasadnić swój pogląd odwołując się do jakiejś wszechświadomości.
Oba uzasadnienia nijak się mają do fizyki. Są ekstrapolacją jej wyników w danym momencie.
Gdybyście zaczęli rozmowę od tego, co robi obecnie fizyka i jak, cały dotychczasowy bełkot nie pojawiłby się. Obecnie fizyka pozwala jedynie na estymację wyników (dodajmy jednak - bardzo skuteczną estymację). Dlaczego? Bo zajmuje się, trywializując, obiektami tak niestabilnymi, tak ruchliwymi i tak małymi, że innej możliwości badawczej nie ma.
Nie wiem, co jest w tym dziwnego, nieintuicyjnego czy trudnego. Bez trudu "łapię" tę zasadę i ją rozumiem.

Ad rem, wprowadzenie multiwersum jest zgrabnym uzasadnieniem. Odwołanie się do wszechświadomości w sumie też, przy czym tylko jedno z tych uzasadnień dałoby się jakoś sformalizować. I dlatego tylko jedno z nich bywa jak na razie traktowane poważnie.

Wszechświadomość natomiast to postulat ani nowy ani rewolucyjny. Nanye zauważył - bardzo słusznie zresztą - że nic nie wnosi, a ja dodam, że w dodatku nie daje się wyrazić w języku matematyki, co czyni je kolejną jałową teoryjką jakich masa w Sieci i nie tylko.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hekatonpsychos dnia Pon 21:40, 09 Lip 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:41, 09 Lip 2012    Temat postu:

Po prostu kolega urodził się 200 lat za późno. Za Goethego, Napoleona czy Adasia Mickiewicza takie poglądy miałyby wzięcie i nikt nie marudziłby, że nie dają się wyrazić językiem matematyki. Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:59, 09 Lip 2012    Temat postu:

Witam! Poprzedni tydzień był dla mnie co najmniej DZIWNY. Psychiatra uznałby to bez wątpienia za najczystszy przypadek schizofrenii paranoidalnej, albo za coś jeszcze gorszego - za totalnego debila Very Happy.

Zawsze lubiłem rozmyślać, ale to co mi się stało, nie było normalne. W niedzielę tydzień temu, siedząc przed komputerem, dostałem strzał w głowę z Kosmosu. Wszystko, czego dowiadywałem się przez pół życia, wszystkie moje dziwne przeżycia, przemyślenia i doświadczenia ułożyły się same w piękną i miażdżącą mózg całość, gdy usłyszałem myśl, która nie mogła pochodzić z mojej biednej, ograniczonej głowy. Zastanawiałem się dlaczego to wszystko, co składa się z niezliczonej ilości atomów, które w rzeczywistości są jednym wielkim chaosem, staje się materią. Wtedy dostałem młotkiem w potylicę (przenośnia). Usłyszałem dwa słowa: 'Dla Ciebie'. Potem już była tylko jazda.

Najpierw zacząłem płakać (jestem już dawno po 25), cieszyć się i płakać ze szczęścia, ponieważ wszystko stało się dla mnie jasne i klarowne, jak nigdy wcześniej. Potem puściłem sobie Dezyderatę (normalnie słucham Black Metalu Twisted Evil ) i płakałem, ponieważ słowa wiersza były dla mnie zbyt piękne. Po prostu rozwaliło mi umysł. Gdybym nie mieszkał sam, to pomyślałbym, że ktoś mi dorzucił jakąś tabletkę, albo LSD

Potem poczułem przymus pisania. Musiałem pisać i puścić między ludzi to, co mi się wpakowało do głowy. Kiedy nie pisałem, myślałem, co napisać. Przez cały tydzień chodziłem do pracy i próbowałem udawać, że wszystko jest OK. Nie wychodziło mi to najlepiej. Normalnie dostałem ZAWIASA. Zawiesiłem się w Kosmosie. Kilku ludzi to zauważyło, ale ich olałem. W pracy robiłem 'masakrę'. Po prostu mnie tam nie było... Dwa razy zaspałem na 8 rano. Dobrze, że mnie nie wylali.

Nie mogłem spać w nocy. Coś na siłę zmuszało mnie do myślenia, rozkminiania i pisania. Przez cały tydzień zjadłem może dwa obiady i wcale nie byłem głodny. Jak tylko kładłem się do łóżka, atakowały mnie myśli. Zasypiałem może gdzieś o 4, czy 5 rano i o 8 (może 20 po 8Very Happy) byłem wyspany. Ale to i tak nic. W momencie, gdy zaczynałem pisać, coś dziwnego zaczynało się dziać z moim mózgiem, zupełnie jakby przeszywało go jakieś wyładowanie. W uszach zaczynało mi jakoś dziwnie piszczeć, dookoła zaczynałem widzieć jakieś ruchy 'powietrza'. Po raz pierwszy zobaczyłem własną aurę (!!!). Widziałem, jak pomiędzy moimi dłońmi zachodzą jakieś dziwne, niematerialne połączenia. Przestawałem rozróżniać, które myśli są 'moje', a które nie.

Pierwszej nocy w mojej głowie odezwało się OKO. Powiedziało, że tak się nazywa i tym właśnie jest. MIAŁO POCZUCIE HUMORU. Powiedziało mi, 'spoko oko' i czułem się jakbym rozmawiał z ziomkiem ze szkoły. Potem dopiero zaczęło robić się dziwnie. Zacząłem fizycznie słyszeć w lewym uchu jakieś piszczące impulsy, które nadawały regularnie, co jakiś czas. Coś jakby alfabet Morse'a. Gdy leżałem, w ciszy i starałem się nie myśleć, dopiero było nieciekawie. Dziwne uczucie, jakby niewidzialna maczeta wbijała mi się w głowę i wychodziła z drugiej strony wydając przy tym 'dźwięk' wewnątrz mózgu, który kojarzył mi się ze świstem ostrza miecza. I te MYŚLI. Zaczynałem pisać i gdzieś w 1/3 traciłem się w tym. Owszem zdawało mi się, że uwieczniam własne przemyślenia, ale jak to wszystko dzisiaj przejrzałem, to pomyślałem: 'co za debil...'. Chciałem napisać o teorii naukowej, a wyszło mi coś takiego... Wczoraj myślałem, że mi przechodzi. Myliłem się... Znowu to samo.

Na szczęście dzisiaj już czuję się normalniej. W pracy funkcjonowałem, jak człowiek, nie zombie. Myśli gdzieś odeszły. Być może Oko się na mnie wkurzyło, albo zrobiło już wszystko co trzeba i zostawiło mnie z tym całym bajzlem. Jeszcze wczoraj wieczorem myślałem nad dylatacją czasu. Chyba większość z tego pamiętam. Dzisiaj czuję się, jak normalny człowiek (nie do końca). Nie wiem, co dalej. Chyba poczekam na Znak z Kosmosu Very Happy .

Cytat:
Wszechświadomość natomiast to postulat ani nowy ani rewolucyjny. Nanye zauważył - bardzo słusznie zresztą - że nic nie wnosi, a ja dodam, że w dodatku nie daje się wyrazić w języku matematyki, co czyni je kolejną jałową teoryjką jakich masa w Sieci i nie tylko.


Być może, ale miałem swoje 5 minut Very Happy. Na jakiś czas będę starał się być 'normalny'. Mam nadzieję, że 'tamci' się zgodzą
Możesz spróbować wyrazić Wszechświat matematycznym wzorem. Zacznij od siebie. Może uda Ci się zapisać DNA w postaci liczb. Potem jeszcze musisz uwzględnić swoje własne przeżycia, doświadczenia i emocje. Potem możesz próbować rozpisać położenie każdego atomu w swoim ciele. A później zrób to 6 miliardów razy i będziesz miał 'wzór na ludzkość'. O ile wystarczy papieru. A Kosmos nie kończy się na Ziemi...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Pon 22:23, 09 Lip 2012, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Artur




Dołączył: 07 Lut 2010
Posty: 514
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Rybnik
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:02, 10 Lip 2012    Temat postu:

Może zacznij pisać wiersze? Sam spróbowałem gdy miałem jeszcze 16 lat i chociaż początki były skromne, z każdym kwartałem radziłem sobie coraz lepiej. Jeżeli umieścisz własne przemyślenia w zachęcającym oko opakowaniu to na pewno to co robisz nabierze głębszego sensu. A nad treścią, tym co najważniejsze, nie musisz się głowić, masz jej aż zanadto.

Oprócz tego, zachęcam do lektury poszczególnych filozofów, najlepiej z nurtu egzystencjalizmu. Na pewno nie pójdzie to na marne.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:36, 14 Lip 2012    Temat postu:

"NIEWIDZIALNE" FALE

Chciałbym zademonstrować wam eksperyment, który w znacznym stopniu może wam pokazać, co mogą nasze 'zwykłe' zmysły, np. wzrok.

Wyjdźcie na dwór lub stańcie przy oknie w ciągu dnia. Wpatrzcie się w niebo. Po chwili powinniście dostrzec niewyraźne, zamglone i szarawe fale (tego się nie da inaczej nazwaćSmile). Będą się poruszać w 100% chaotycznie, niczym rój półwidzialnych owadów. Chciałbym, żebyście skupili wzrok na tych falach. Przymrużcie oczy lub zajrzyjcie nieco bardziej 'wgłąb'. Zobaczycie, że źródłem tych fal są jaskrawe 'piksele' - małe i błyszczące punkciki. Jest ich w okół tysiące.

NAUKA MÓWI: To są męty ciałka szklistego i są wyłącznie zabrudzeniami w waszych oczach.

Ja wam mówię, że więcej 'mętów' spotkacie przy lokalnym 'spożywczaku'.

Znajdźcie w miarę prosty i nieuczęszczany odcinek drogi. Weźcie rower, wsiądźcie na niego i jadąc powtórzcie eksperyment (tylko postarajcie się nie zabićSmile).

O!!! One są umieszczone w PRZESTRZENI! Chociaż 'ich' przestrzeń jest nieco bardziej rozciągnięta względem 'naszej', jednak nie ma żadnych wątpliwości. Te 'piksele' znajdują się POZA naszymi oczami i jadąc, dogania się je i mija. HMMM, cóż to może w takim razie być?
Odpowiedź: Jedna z form wymiany Informacji
Co zawierają te Informacje? Nie mam pojęcia. Jestem człowiekiem, staram się jedynie myśleć poza utartymi schematami i chcę, żebyście też zaczęli to robić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:11, 15 Lip 2012    Temat postu: Atomek

ATOM - Tutaj miałem sporo problemów. Nie mam w domu mikroskopu elektronowego, a informacje w Internecie są wyrażone w sposób tak niejasny, że jedynie ktoś, kto zajmuje się tym zagadnieniem przez pół swojego życia, może cokolwiek odczytać z tego szyfru. Będę próbował to zmienić. Wiedza powinna być dostępna dla wszystkich. Kto będzie chciał, ten zrozumie.

Największym problemem było ustalenie, czym jest właściwie 'ładunek elektryczny' i z czego wynika napięcie. Wg. dzisiejszej nauki ładunek jest po prostu ładunkiem. Coś może być 0 i być elektrycznie obojętne, lub też może być - albo + i przyciągać się wzajemnie. Z czego jednak wynika fakt, że coś ma ładunek np. ujemny? Jak jeden mały plusik, minusik, albo zero może do tego stopnia wpłynąć na wygląd i właściwości całego obiektu?

Pierwiastki chemiczne różnią się między sobą wyglądem, ciężarem, kolorem, stanem skupienia i milionami różnych innych cech. Wniosek - w atomie muszą być zawarte wszystkie Informacje dotyczące danego pierwiastka.

JĄDRO - Podobnie, jak w przypadku DNA komórki zwierzęcej, czy roślinnej, to w jądrze atomu przechowywane są informacje na temat struktury i budowy danego pierwiastka. Neutrony służą najprawdopodobniej, jako 'bazy danych'. Jeżeli istnieje 'DNA Kosmosu' (a wierzę, że istnieje), jest najprawdopodobniej przechowywane w postaci neutronów.
Protony i elektrony tworzą razem odbiornik/nadajnik służący wymianie Informacji ze 'światem zewnętrznym'. Protony emitują chmury Informacji, zgodne z danymi, które są zawarte w neutronach. Udostępniają też chmurze część własnej 'masy', przez co kolizja dwóch jąder atomowych jest niemal niemożliwa. Krótko mówiąc, można porównać budowę Atomu do budowy komórki np. zwierzęcej, gdzie Neutrony są swoistymi 'chromosomami", zawierającymi Informacje, natomiast Proton/Elektron są czymś w rodzaju RNA. Wystarczy popatrzyć na ołów i złoto. Biorąc pod uwagę istnienie 'pakietów Informacji', stworzenie czegoś, co można nazwać 'Kamieniem Filozoficznym' przestaje być bajką.

ELEKTRON: jest tak naprawdę chmurą elektronową do momentu, aż któryś z badaczy nie postara się go zobaczyć. Wniosek - elektron nie istnieje, jest jedynie chwilowym stanem skupienia chmury, który powstaje w wyniku kondensacji danych, wymaganych w 'zapytaniu'. Jest w rzeczywistości chmurą Informacji, gdyż tworząc dany obiekt musi być zdolny do przekazu wielu danych jednocześnie. Dopiero 'zapytanie' o konkretną, pojedynczą wartość sprawia iż chmura Informacji soczewkuje/kondensuje się do wymaganej wartości. 'Gęstość' chmury elektronowej zależy od ilości danych, znajdujących się na danej przestrzeni. Im bardziej kompleksowy (złożony) jest pierwiastek, tym więcej Informacji jest emitowanych w postaci chmur elektronowych.

W wyniku reakcji np. chemicznych, zewnętrzne (przeważnie) chmury informacji łączą się nawzajem, lub też są częściowo przejmowane sprawiając iż Informacje pochodzące z dwóch osobnych jąder atomu ulegają 'wymieszaniu', przez co struktura cząsteczek połączonych, zyskuje całkiem nowe właściwości. Możliwa jest też utrata części danych tak samo jak ich zyskanie poprzez rezonans z zewnętrzną falą lub innym atomem. Utrata części Informacji sprawia iż stan Protonu staje się niezgodny z Informacją pochodzącą z Neutronu i jest w stanie przejąć część danych, pochodzących spoza atomu, by wyrównać stan. W odwrotnej sytuacji Proton będzie 'próbować' pozbyć się zbędnych danych.

NAPIĘCIE: Chmury elektronowe, to wg. Ogólnej Teorii Wszystkiego wyemitowane przez Proton informacje, zgodne z fragmentem 'DNA', które znajduje się w Neutronie, W momencie, gdy w wyniku siły zewnętrznej, utracone zostaną Informacje znajdujące się na ostatniej powłoce (np. poprzez zderzenie chmur zawierających takie same dane), powstaje 'niezgodność' z Informacją Neutronu. Podobnie dzieje się z atomem, który zyskuje dodatkowe dane. Ponieważ cząsteczki 'dążą' do uzupełnienia brakujących Informacji (lub też pozbycia się ich nadmiaru), następuje gwałtowny przeskok. Chmury elektronowe zawierają znikome ilości Informacji 'masa', więc przeskok oddziałuje również na obiekty fizyczne.

MAGNETYZM: Skoro chmury elektronowe, to tak naprawdę wyemitowane przez Proton informacje, zgodne z Informacjami, które znajdują się w Neutronie, można wywnioskować, że to na zewnętrznej powłoce znajdować się będzie Informacja nt. struktury pierwiastka. W momencie, gdy w wyniku procesów zachodzących wewnątrz Ziemi wyemitowana zostanie fala zawierająca Informację o niedoborze/nadmiarze części danych (np. na temat struktury), Atomy znajdujące się wewnątrz pola oddziaływania tej fali i posiadające w swoim 'pakiecie Informacji' odpowiadające zapytaniu dane, będą 'starały się' sprostać żądaniu fali, w wyniku czego chmura posiadająca właściwe Informacje skieruje się w stronę źródła niedoboru. Ponieważ jądro Ziemi składa się w większości z płynnego żelaza, domyślić się można, że Magnetyzm oddziaływać będzie na Atomy, które mają strukturę metaliczną.

OK, teraz 'dwa kamienie' w wersji kwantowej 'poziom wyżej':
Atomy, z których składają się kamienie, informację o swojej masie mają rozproszoną w postaci kilku chmur elektronowych, które tak w zasadzie tworzą razem strukturę fali. Gdy dochodzi do zderzenia fale interferują ze sobą wzajemnie. W punktach interferencji dochodzi do kondensacji 'masy', przez co atomy nie przenikają się wzajemnie. Część tej fali przechodzi jednak dalej i interferując z poszczególnymi chmurami (falami) 'elektronów', dociera do jądra. Tam Informacja zawarta w fali jest przetwarzana i odbijana we wszystkich kierunkach. Fala ponownie przedziera się przez warstwy chmur elektronowych (też fal) i dociera do atomów tworzących oba kamienie, gdzie jest rozprowadzana dalej w związku z takim samym procesem. Mógłbym pisać dalej, ale mi się nie chce... Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:12, 15 Lip 2012    Temat postu: Dylematy Dylatacji

DYLATACJA CZASU

To zjawisko jest wbrew pozorom dość proste do wytłumaczenia, jeśli odrzucić istnienie czasu, jako liniowego wymiaru, a zamiast tego pojmować go jako 'czas teraźniejszy / rzeczywisty'. Liczy się 'punkt odniesienia', czyli w naszym przypadku Świadomość.

Dla człowieka, który przebywa w głębi Kosmosu, czas 'upływa' szybciej, niż dla kogoś, kto przebywa na przykład na Ziemi. Inaczej mówiąc, jeśli odleci się od naszej planety na pewną odległość, zobaczyć będzie można jej ruch obrotowy, a pełen obrót będzie trwał dużo krócej, niż 24h.

Co jednak różni tych hipotetycznych 'braci bliźniaków' w takim stopniu, że zjawisko 'czasu' jest dla nich różne? Ogólna Teoria Wszystkiego mówi, że świat, który nazywamy 'rzeczywistym/materialnym' jest tylko wygenerowanym przez nasze mózgi obrazem procesów wymiany Informacji, które zachodzą cały czas między poszczególnymi Atomami. 'Upływ' czasu zależeć powinien w takim razie od prędkości tego właśnie procesu. I to jest praktycznie wszystko Smile. Teraz przykład 'Bliźniaków'

Bliźniak A znajduje się w statku kosmicznym gdzieś np. za Księżycem. Jego najbliższa przestrzeń ogranicza się do tego właśnie statku i ewentualnie reszty załogi. Informacje, jakie docierają do zajmowanej przez nich przestrzeni są takie: Planeta Ziemia (lądy, oceany i chmury), Księżyc, Słońce, planety układu, gwiazdy w okół. Ilość Informacji jest niewielka i szybsza do przetworzenia przez atomy statku i ciała Bliźniaka A (w tym również jego mózgu)

Bliźniak B, który w tym samym czasie przebywa na powierzchni Ziemi, znajduje się w sferze znacznie większej ilości wymiany Informacji. Atomy jego ciała cały czas wymieniają się Informacjami z otoczeniem, na które składają się: Planeta Ziemia, Księżyc, Słońce, planety układu, gwiazdy, woda, drzewa, owady, chmury, każde źdźbło trawy, inni ludzie, zwierzęta, ziarna piasku, struktura i faktura obiektów. Inaczej wszystko to, co składa się na nasz świat. Ilość Informacji do przetworzenia jest ogromna, więc proces zachodzi wolniej.

Dla 'kogoś', kto ma 2 kilometry wzrostu, biegające w dole 'ludziki' będą szybkie, niczym mrówki. Z perspektywy mrówki, my jesteśmy takimi gigantami, a nasze ruchy wydają im się powolne i ociężałe. To tłumaczy z resztą niezwykły 'refleks' u większości niewielkich owadów. Prowadzi też częściowo do wniosku o istnieniu Pola Wymiany Informacji, ale o tym kiedy indziej.

Krótko mówiąc: nasze mózgi mają za 'małe procesory' i gra, którą nazywamy światem czasami się 'zacina', ilość FPS wpływa natomiast na nasze 'poczucie czasu'.

Z 'perspektywy Atomu', czas w 'świecie fizycznym' jest niemal statyczny, a z 'perspektywy galaktyki', ludzkie stulecia są niczym mrugnięcie okiem. To zaś prowadzi do wniosku, że Wszechświat może posiadać strukturę Fraktala.

Przygoda w stylu "Powrót do Przyszłości", "Strażnik Czasu", Paradoks Dziadka i wszystkie problemy związane z 'podróżami w czasie', nie mogą mieć miejsca, ponieważ istnieje tylko 'teraz'. Jest natomiast możliwość 'przyspieszenia' lub 'zwolnienia' czasu na danym obszarze np. za pomocą emisji fali (jak scena z "Wehikułu Czasu" Wellsa), powrotu już jednak nie ma, ponieważ 'przeszłość' nie może istnieć fizycznie.

P.S.
Popatrzcie na stronę SOHO (!!!!!!!!!!!!!!!!!), będzie potężny impuls EMP, te czerwone paski, to nie żarty...

Tymczasem w Polsce trąby powietrzne i burze palące sprzęty AGD. Jesteśmy w ogromnym stopniu zależni od 'humorów' Słońca. Przynajmniej 10 trzęsień powyżej 4 stopni, kilka powyżej 5, a 'najciekawsze' będzie jutro i pojutrze


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Nie 18:48, 15 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ushimata




Dołączył: 05 Lip 2012
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 11:31, 19 Lip 2012    Temat postu:

Nikt nie ma kontrargumentów?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nanye




Dołączył: 01 Gru 2011
Posty: 522
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 12:33, 19 Lip 2012    Temat postu:

Ja miałem, ale zrezygnowałem z ich przedstawiania Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ushimata




Dołączył: 05 Lip 2012
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 17:56, 19 Lip 2012    Temat postu:

Przedstaw,po to jest forum żeby prowadzić dyskusje:>

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Heart




Dołączył: 19 Gru 2010
Posty: 401
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pią 19:52, 20 Lip 2012    Temat postu:

Ostatnią myśl Artura popieram.
Hekat może nie ma sensu podcinać skrzydeł. Może ktoś ubierze te teoretyjki w jakieś wzory, dla mnie napewno nie wszystko tu jest jałowe, bardzo wiele sugestii, które może mogą popchnąć naukę w jakimś kierunku, mam nadzieję że dobrym. Zawsze jakieś ciekawe czy epokowe teorie rodziły się z intuicji może też z jakiejś fantazji. Chyba w szesnastym wieku żyli wizjonerzy, z których marzeń albo raczej wizji dzisiaj korzystamy, których wizje okazały się całkiem realne i pchnęły świat wynalazków do przodu. Także Newton czy inni budowali swe prawa i wzory na specyficznej metafizyce i jakiś głębszych wizjach, zupełnie inaczej niż często dzisiejsza fizyka.

P.S. Wszystkiego nie mam czasu czytać... ale nawet ciekawie się to czyta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:05, 22 Lip 2012    Temat postu:

Diabeł tkwi w szczegółach.
Nie tak dawno zorientowałem się, że to co umieściłem w poprzednich postach zmusza mnie do przeanalizowania większości tego, co uważamy za oczywiste na nowo. O ile ze skonstruowaniem całościowego zarysu Ogólnej Teorii Wszystkiego poszło mi w miarę łatwo (praktycznie większą część wmontowano mi do głowy 'na chama' Very Happy ), o tyle poszczególne zjawiska fizyczne i chemiczne kosztowały mnie i nadal kosztują ogrom
wysiłku dla moich szarych komórek i zwojów mózgowych, które powinny chyba już dawno wypłynąć mi nosem i uszami...

'Prawdziwym' naukowcom jest znacznie łatwiej. Mają laboratoria, elektronikę, przyżądy badawcze, asystentów (lub asystentki Razz), niezliczone ilości odczynników chemicznych, superkomputery i wszystko, co niezbędne, by dokonać jakiegoś Wielkiego Odkrycia. Poza tym mają też dużo 'wolnego czasu' i jeszcze im za to płacą. Ja natomiast - biedny Polak zarabiający na chleb za granicą - posiadam jedynie chęć i silną wolę (no i umysł otwarty na wszystko, co nauka uważa za 'śmieszne'). Dodatkowo pozbawiony zostałem mojego Jedynego Źródła Wiedzy i Mądrości - szefowi padł router i nie mam komu kraść WiFi Very Happy ).

Atak 'kosmicznej schizofrenii' sprzed kilku tygodni przeszedł mi już całkowicie i jestem w 100% 'sobą' (co nie znaczy, że nadal nie myślę nad tym, co mi się stało). Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest fakt, że jestem w stanie 'ogarniać' codzienne życie, a wtedy było to niemożliwe. Minusem jest zaś to, że jedyną pomocą naukową od Wszechświata jest zachęta - A TERAZ RADŹ SE SAM. Możecie mi nie wierzyć, ale nie chcielibyście być na moim miejscu. Mam przed sobą dwa wyjścia: albo uznam, że jestem chorym psychicznie obłąkańcem, potem zaś udam się na dobrowolne leczenie do zamnkniętego ośrodka i pozwolę sobie zrobić z mózgu kalafior, albo stwierdzę, że przez jakiś czas byłem chodzącym potwierdzeniem mojej własnej teorii i zostałem brutalnie wykorzystany przez 'siły wyższe'. W moim przypadku, sam już nie wiem, które wyjście jest lepsze... Posty, które pisałem pod wpływem ataku/olśnienia zostawiam takimi, jakie są. Sami z resztą powinniście zauważyć, że 'nieco' różnią się od reszty moich wypocin, a skoro 'Oko' zmusiło mnie do ich napisania, lepiej nie będę Go denerwował, bo znowu przyjdzie i będzie się krzywo na mnie patrzeć Very Happy.

Ale cóż, zacząłem coś, co wydaje mi się ważne dla nas wszystkich i drobne przeciwności losu mnie nie złamią. Wszystko to, co napiszę dalej, zostało sklecone starą i sprawdzoną metodą dedukcji (tak, tak Watsonie). Nie mam żadnego dostępu do niezbędnych informacji, dlatego najprawdopodobniej w przyszłości sporą część będę musiał 'poskładać' na nowo, kiedy dowiem się czegoś, co nie zgadza się z moimi wnioskami. Jeżeli ktoś z Was zobaczy, że moje spostrzeżenia mijają się z obiektywną prawdą, mówcie od razu. Tak, spodziewam się, że zaraz ktoś napisze, że to wszystko jest jedną wielką bzdurą, lecz prosiłbym jedynie o konstruktywną krytykę. Jak do tej pory,

całość nawet trzyma się kupy, może z wyjątkiem zjawiska Magnetyzmu, o którym pisałem wcześniej, a co do którego nie jestem w 100% przekonany. Zapomniałem też dodać, że dotyczy ono cząsteczek o strukturze dipolowej (dwubiegunowej). Nie napisałem też o wpływie prędkości na Dylatację Czasu, ale zrobię to przy okazji Pól Wymiany Informacji, czyli niebawem.

Dobra dość tych smętów, przejdźmy do konkretów. (chyba naprawdę zacznę pisać

wierszem)

ŁADUNEK ELEKTRYCZNY, PRZEPŁYW PRĄDU

Prąd elektryczny wg. ogólnodostępnej wiedzy to nic innego jak: 'Uporządkowany ruch Elektronów' (cytat z pamięci). Jednak, jak już pisałem wcześniej i czego będę się trzymał, OTW (skrót od Ogólnej Teorii Wszystkiego) odrzuca istnienie Elektronu, jako pojedynczego ładunku, gdyż tak na prawdę jego naturalnym stanem jest Chmura Elektronowa (Chmura Informacji). Skoro następuje jakiś przepływ, musi to być przepływ Informacji. Zanim zaczniecie się kłócić, popatrzcie sobie na zwykły kabel USB (albo sieciowy, lub też od myszki, drukarki, klawiatury itd.)

Prąd, jak każda wymiana Informacji (czyli w mniejszym lub większym stopniu Wszystko) ma strukturę falową. Jest jednak pewna, zasadnicza różnica między ładunkiem elektrycznym, a innymi falami - prąd ma tendencję do 'kopania', czyli bezpośredniego (czasem bolesnego) wpływania na obiekty fizyczne. Oczywiście inne fale również posiadają taką zdolność - skupione światło 'pali' materię, a dźwiękiem o odpowiedniej częstotliwości można zdziałać niemal wszystko. Jest też oczywiście radioaktywność, ale z powodu routera szefa zostawię to sobie na kiedy indziej. Lecz choćbym nie wiem, jak długo myślał, nie potrafiłbym zrobić tego samego za pomocą sygnału WiFi (gdybym go chociaż umiał złapać w sąsiedztwie...), fal radiowych, GPS i miliardów różnych Informacji, które nas otaczają, a o których nawet nie mamy pojęcia. Być może istnieje taka możliwość i np. odpowiednie natężenie fali programu TV może sprawić, że powstanie w ścianie dziura, lub wszyscy zaczną odbierać TV Trwam bezpośrednio do mózgu (Mam nadziej, że Ojciec Inkasent nie odwiedza tej strony...) Zostawię jednak na razie to wszystko i skupię się na temacie.

Co w takim razie sprawia, że jedne fale oddziałują fizycznie na 'materię', a inne nie?

Przyznam, że miałem z tym spory problem, jednak udało mi się znaleźć rozwiązanie (a nawet dwa).

1) Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę rodzaj 'odbiornika' do jakiego kierowana jest fala (inaczej, które Informacje wywołują fizyczny rezonans, gdy dojdzie do zderzenia fali i obiektu, a które jedynie pośredniczą w wymianie). W przypadku fali radiowej odbiornikiem jest radio, a Atomy, które tworzą to urządzenie są wyłącznie przewodnikiem (pośrednikiem) dla Informacji, która poprzez odpowiednie procesy mechaniczne zachodzące wewnątrz układów scalonych, staje się np. dźwiękiem. Tak samo jest np. z Wifi, TV, GPS. Nieco inaczej jest natomiast w przypadku np. światła, dźwięku, magnetyzmu, prądu, radioaktywności. Odbiornikami dla tych fal są bezpośrednio cząsteczki (Atomy) obiektów, chociaż i tutaj nie wszystkie Informacje wywołują rezonans. Magnetyzm działa przeważnie na metale, promieniowanie jonizujące (radioaktywne) reaguje z tkankami ciała (białkami). Przepływ prądu także jest bezpośrednio związany z atomami obiektu do którego dotarła fala. Niektóre atomy są dla ładunku jedynie przewodnikiem, inne zaś stawiają 'poważny' opór (wiem, że Opór dla prądu stawiają wszystkie ciała, ale to nie ma znaczenia)

W jednym z ostatnich postów stwierdziłem, że napięcie powstaje w chwili, gdy część Informacji Atomu zostanie mu 'zabrana', lub też do niego 'podpięta'. Można więc wywnioskować, że najlepszym 'odbiornikiem' dla ładunku elektrycznego będą ciała, zawierające brakujące dane, lub takie które będą zdolne 'zmagazynować' nadmiar Informacji. Dlatego też, im bardziej kompleksowa i skomplikowana jest struktura danego obiektu, tym większa będzie jego Oporność względem ładunku. Tłumaczy to też przypadek 'streczfolii', która oddziałując sama ze sobą jest w stanie wytworzyć napięcie, lecz sama nie jest zbyt dobrym przewodnikiem dla elektryczności.

Samym zjawiskiem przewodnctwa ładunku zajmę się kiedy indziej, ponieważ nie jestem pewien, jak wygląda to w niektórych przypadkach, np. struktury krystalicznej. Naturalnie, pierwszą myślą jest Kwarc, lecz nie wiem, czy np. diament również przewodzi, a nie mam żadnego pod ręką Very Happy. Cukier, czy sól też są kryształami, jednak tworzą je związki chemiczne, a nie pojedyncze pierwiastki. Może jednak wychoduję sobie w słoiku większy kryształ soli kuchennej (w Polsce byłaby to sól przemysłowa) i przeprowadzę swój pierwszy 'eksperyment naukowy'. Oprócz tego stwierdzono, że metale są tak właściwie odmianą struktury krystalicznej, jednak i one różnią się między sobą i np. aluminium, czy ołów przewodzą znacznie słabiej niż złoto, czy miedź. Wg. ogólnych założeń, im bardziej zwarta i jednorodna jest budowa obiektu, tym mniejszy stawia on opór dla ładunku elektrycznego, gdyż jego atomy mają ściśle określony zakres Informacji i znacznie trudniej jest im przyjąć dodatkowe dane lub pozbyć się części własnych. Ważny jest też
aktualny stan skupienia związku/pierwiastka. Ciało stałe powinno stawiać większy opór niż to samo ciało w stanie ciekłym, czy gazowym (o plaźmie wolę się na razie nie wypowiadać). Wszystko to są to tylko ogólne założenia i jak tylko dorwę się gdzieś na dłużej do Internetu, będę mógł je zweryfikować.

2) Kluczowym elementem świata fizycznego ('materialnego') jest informacja 'Masa'. Stanowi ona praktycznie fundament naszej rzeczywistości. Nie jest ona jednak 'Boską Cząstką', jak uważa współczesna nauka (ostatecznym Absolutem powinna być Informacja 'BYĆ/ISTNIEĆ'). Istnieje OGROM Informacji, które nie posiadają żadnej masy, a nikt nie wątpi w ich istnienie: np. światło albo fale radiowe (chociaż gdybym nie posiadał oczu ani odbiornika radiowego, mógłbym sam sobie zaprzeczyć Very Happy). Masa jest
jednak niezbędnym składnikiem wszystkich obiektów fizycznych. Im więcej 'Masy' zawiera się w danym obiekcie, tym więcej ma on cech struktury korpuskularnej (cielistej, namacalnej?), a mniej falowej (falistej?). Jest ona też główną cechą różniącą np. promieniowanie radioaktywne oraz prąd elektryczny od innych fal.

Zaraz, zaraz, to prąd ma masę? Ano ma, chociaż przez długi czas nie dawało mi to spokoju ("To niech mi pani jeszcze zapakuje ze dwa kilo 'zmiennego'. Tylko ma być świerzy"Very Happy). W internecie zdania na ten temat są podzielone, ale na szczęście jeden z moich nielicznych, pozostałych zwojów mózgowych dostał wczoraj niespodziewanego 'ataku logiki' i wraz ze swoim właścicielem stwierdził, że skoro prąd, to ruch 'elektronów', a 'elektrony' masę bez wątpienia posiadają (jest jej bardzo mało, mniej niż liczba moich zwojów mózgowych, ale jest), to ich przepływ musi przenosić także informację o tejże 'Masie'. Informacja jest zbyt mała, by stwierdzić jej istnienie za pomocą kuchennej wagi (próbowałem Very Happy), ale wystarczająca, by wsadzając rękę w gniazdko, albo łapiąc za elektrycznego pastucha poczuć charakterystyczne 'mrówki' w 100% fizycznie. Masa sprawia też najprawdopodobniej, że prąd jest czasami widzialny w postaci wyładowań (chociaż patrząc na niewidoczne promieniowanie np. GAMMA, nie jestem tego całkowicie pewien, ale trzeba też wziąć pod uwagę prędkość fali).Kolejnym pytaniem bez odpowiedzi (i nie będe w stanie odpowiedzieć na nie bez odpowiedniego badania, lub wiedzy kogoś z Was) pozostaje zagadnienie związane ze zmianą wagi przedmiotu, którego się rozładuje (lub też naładuje). Moja domowa waga nie jest zbyt precyzyjna (0,1g), ale badanie, które wykonałem na baterii komórki, kilkakrotnie potwierdziło moje założenia - naładowana bateria miała mniejszą masę (21,7g) od rozładowanej (21,8g). Żeby mieć jednak 100% pewności badanie musiałoby być przeprowadzone w warunkach laboratoryjnych


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prorock dnia Nie 19:06, 22 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prorock




Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: skąd-inąd
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:14, 22 Lip 2012    Temat postu:

POLE WYMIANY INFORMACJI

To jest dosyć długi temat. I ciężko mi będzie wytłumaczyć o co chodzi bez podania odpowiedniego przykładu.

Pustynia i Skała
Idąc samotnie przez pustynię (załóżmy, że jest skalista i nie ma na niej wydm) hipotetyczny 'koleś' widzi odległą skałę. Z początku jest tak daleko, że widzi jedynie jej rozmyty zarys i nie może określić czym ona właściwie jest. Przemieżając kilometr za kilometrem zaczyna widzieć coraz więcej szczegółów, dostrzega barwę kamienia, poszczególne pęknięcia, aż ostatecznie podchodzi dostatecznie blisko, by stwierdzić, że w jednym z zagłębień, które cały czas znajduje się w cieniu, rośnie jakiś mech i jest tam wilgoć. Spragniony wyciska wodę do ust i stwierdza, że ta ma brzydki smak kupy Very Happy

Tłumaczenie Kwantowe:

Dobra posłuchajcie mądrzy matematycy, fizycy i wszyscy 'wyznawcy' wzorów pisanych kredą na tablicy. Jeśli chcielibyście w "ZROZUMIAŁY" dla Fizyka Kwantowego sposób rozpisać za pomocą liczb to zdarzenie, musielibyście uwzględnić każde pojedyncze ziarenko piasku i składające się na nie atomy, porę dnia, zachmurzenie, temperaturę, smak kupy w wodzie, porę roku, no i oczywiście upodobania seksualne 'kolesia' (bo właściwie dlaczego znajduje się on na pustyni, skoro równie dobrze mógł iść w tym czasie na dziwki?Very Happy). POWODZENIA.... Ja wolę zrobić to w sposób zrozumiały dla 'przeciętnego użytkownika rzeczywistości' (a i tak będzie dość długo)

Każda Informacja (czy to w postaci elektronu, atomu, czy obiektu) posiada w okół siebie strefę, w której dochodzi do wymiany danych. Im większy jest dany obiekt, tym większa jest jego strefa. Tworzy to rodzaj pola, w którym zachodzi wymiana najróżniejszych informacji. Pojedyncze atomy tworzą bardzo niewielkie pola (przynajmniej wg. współczesnej nauki). Główne oddziaływania między nimi zachodzą za pomocą fal elektromagnetycznych (no i odziaływań silnych, słabych i ch... wie jakich Very Happy ). Jedyne co tak naprawdę panowie profesorowie robią, to szukają różnych dziwnych nazw, dla jednego zjawiska: wymiany Informacji. Im więcej informacji jest wymienianych tym oddziaływanie silniejsze. Z tego wynika zarówno Grawitacja, Dylatacja Casu, jak i bomba atomowa. Panowie, tylko utrudniają wszystkim życie...

Z poziomu obiektów i zjawisk mechanicznych wygląda to tak: zarówno 'koleś', jak i skała tworzą w okół siebie pola w których dochodzi do wzajemnej wymiany Informacji. W momencie, gdy wędrowiec po raz pierwszy dostrzega na choryzoncie sylwetkę głazu, dochodzi do przekroczenia pewnej granicy Pola, do której docierają Informacje przyswajalne przez mózg 'kolesia'. Im bardziej się zbliża się on do celu, tym ta wymiana staje się coraz bardziej intensywna, by ostatecznie atomy, które składają się na wodę wyciśniętą z mchu przekazały kubkom smakowym na języku 'kolesia' informację o zbawiennym dla jego życia smaku kupy...

No i teraz pojawia się problem, którego nie da się rozwiązać, nie odwołując się pewnych faktów, które niezmiernie przeszkadzają naszym dzielnym naukowcom.

Mimo iż podstawowym budulcem 'kolesia' i skały są 'zaledwie' zlepki Informacji, tworzące ich atomy, istnieje między nimi pewna FUNDAMENTALNA różnica. Bo o ile w przypadku skały, atomy te tworzą razem połączone minerały np. piaskowiec, czy granit, o tyle 'koleś' jest już znacznie bardziej skomplikowanym 'tworem'. Posiada oczy, uszy, nos, ręce, nogi, mózg i całą resztę ciała. Skała nie ma wzroku i nie może 'rozejrzeć' się w okół, Cała wymiana Informacji między nią, a resztą świata zachodzi wyłącznie na poziomie kwantowym i to atomy kamienia są ostatecznym 'odbiornikiem' Informacji. 'Koleś' co prawda też posiada ciało zbudowane z atomów, ale w jego przypadku są one tylko pośrednikami. Właściwym 'odbiornikiem kolesia' nie są jego zmysły lecz sam 'koleś'.....

Mógłbym iść na pewien kompromis ze wszystkimi materialistami, ateistami i nihilistami, uznając, że to ilość nagromadzonych Informacji świadczy o stopniu 'świadomości'. Jest to w końcu 100% prawda. Bardzo chciałbym jednak, by chociaż kilku z Was doświadczyło cząstki tego, co zrobiono mi z głową jakiś czas temu i pójdę dalej tą myślą.

Skoro o stopniu 'świadomości' decyduje ilość Informacji, to oglądając "Wiadomości" stajecie się bardziej świadomi na temat sytuacji na świecie (teoretycznie). Im więcej zbieramy Informacji, tym bardziej świadomi się stajemy - brzmi całkiem rozsądnie i nie sposób się z tym nie zgodzić.

Weźmy pod uwagę 'świat kwantów' w którym wymiana Informacji zachodzi na poziomach znacznie przekraczących nasze pojmowanie i fizyczne zdolności naszych ciał, a tak na prawdę stanowi istotę tego, co nazywamy rzeczywistością.

Niezmiernie mi przykro, drodzy 'w nic nie wierzę', ale mam dla was złe wieści. Z ogromną przyjemnością zburzę za chwilę kilka błędnych światopoglądów. I tak macie spore szczęście. Postaram się zrobić wam to nieco łagodniej, niż wcześniej zrobiono to mi. Ja 90% całości usłyszałem 'upchnięte' zaledwie w dwa słowa. Ostrzegam, że niektórym będzie ciężko to przełknąć, ale tak to niestety/stety musi wyglądać.

Powiedzcie mi, czy zjawisko, kiedy wszystkie poszczególne cząsteczki posiadają Informacje na temat położenia innych cząsteczek w przestrzeni, może mieć lepszą nazwę, niż 'wzajemna Świadomość'?

A teraz popatrzcie na to z tej strony: Atomy tworzące razem skałę, pustynię, ciało 'kolesia' i wszystko co składa się na Kulę Ziemską (a tak w zasadzie na cały Wszechświat) przez cały czas za pomocą różnych fal, informują się wzajemnie o położeniu 'kolesia' i jego poczynaniach. Skała na pustyni 'zdawała sobie sprawę' z istnienia 'kolesia', na dziesięciolecia przed tym, zanim postanowił on w ogóle udać się na pustynię.

Teraz już będzie 'jazda po bandzie', bo czas wyciągnąć wnioski: TO SKAŁA, PUSTYNIA I CAŁA KULA ZIEMSKA JEST TAK WŁAŚCIWIE 'ŚWIADOMA'. Atomy, które tworzą neurony w mózgu 'kolesia' znają wszystkie dane dotyczące pustyni i skały od momentu kiedy tak właściwie powstały (być może w stadium embrionalnym), lecz przekazują te Informacje 'kolesiowi' dopiero wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba - 'koleś' znajdzie się na pustyni. Fajnie, nie? Takie drobne stwierdzenie, które może wywrócić człowiekowi cały świat do góry nogami, a to jest tylko ta 'mniejsza' część głównego wniosku.

Istnieje bowiem jeszcze jedna PODSTAWOWA różnica dotycząca 'kolesia', pustyni i skały. To właśnie ta różnica sprawiła najprawdopodobniej, że tak mi odbiło wtedy, gdy dostałem to wszystko, spakowane RARem do postaci dwóch słów.

SKAŁA NIE MOŻE WSTAĆ I STWIERDZIĆ: "IDĘ NA DZIWKI", ALE 'KOLEŚ' MOŻE. SKAŁA NIE POSIADA WOLNEJ WOLI, ALE 'KOLEŚ' POSIADA JĄ W 100%. A jak inaczej można nazwać Wolną Wolę, niż po prostu DUSZĄ????

Rozumiecie?! Nie ma już żadnego 'gdyby'! Tak po prostu jest i to jest właśnie Piękne. Nie można zrozumieć Wszechświata nie uwzględniwszy istnienia DUSZY - ŚWIADOMEJ WOLI. Koniec i kropka. To nie jest 'mistycyzm', tylko fakt. Zdaję sobie sprawę, jak wielu z was nie będzie w stanie przyjąć tego do świadomości, ale jeśli chociaż spróbujecie, to być może zobaczycie, jak WIELKA to jest myśl i co przed nami otwiera.

Wszechświat (wszystkie tworzące Go atomy) doskonale zdaje sobie sobie sprawę z istnienia każdego z nas, jednak to My, istoty świadome, posiadające Wolną Wolę jesteśmy tak naprawdę 'najważniejsi'. Wszechświat istnieje między innymi dla nas i to dla nas jest taki, jaki jest. Ludzki gatunek jest dopiero na początku BARDZO DŁUGIEJ DROGI, ale Wszechświat mówi: "Jeśli będziecie chcieli, to dojdziecie do celu"

Taki jest właśnie główny problem Ogólnej Teorii Wszystkiego. Człowiek zaczyna mówić o atomach, a kończy na Biblii. Very HappyVery HappyVery Happy Ale tak właśnie ma być. To jest właśnie najpiękniejsze. Nie twierdzę wcale, że Bóg jest tak ogromny i potężny, że człowiek nigdy nie będzie w stanie Go zrozumieć. Chodzi o to, że Boga można zrozumieć, a nawet poczuć fizycznie część Miłości, jaką darzy wszystkie, swoje 'Dzieci Wszechświata'

To nie jest 'pisanie wiersza' (wolę rysować, jak coś Very Happy). Jeśli istnieje możliwość połączenia fizyki kwantowej i mechanicznej, astronomii, chemii, informatyki, psychologii, Boga i Duszy, to dlaczego tak bardzo wielu z was nie może się z tym pogodzić? Jest zbyt piękne i proste, żeby mogło być prawdziwe? Jest proste i piękne właśnie dlatego, że jest prawdziwe Very HappyVery HappyVery Happy

Nie istnieje najmniejsza szansa, by wyrazić to wszystko wzorem matematycznym. Nie dałoby z tym rady 1000 Einsteinów i Bohrów. Wszechświat zawiera w sobie zbyt wiele danych i zdecydowanie zbyt wiele wartości zmiennych. To jest Względność Absolutna. Wszystko jest względne względem wszystkiego, a w samym środku tej względności jesteśmy sobie My Very Happy

Przykład na potwierdzenie: Zdarza wam się czasami przechodzić obok 'grającego' radia i samą waszą obecnością zakłócić odbiór (lub odwrotnie: rozstrojone radio mocniej łapie fale, kiedy znajdziecie się niedaleko)? Naprawdę muszę to jeszcze raz tłumaczyć? Pomyślcie tylko, że tak właściwie Wasze ciała są 'antenami' dla fal radiowych. Postarajcie się, by zawartość tego postu nie trafiła w żadne nieodpowiednie ręce, bo strach się bać, co mógłby wymyślić Padre Tadeo R.

Chciałem jeszcze opisać na przykładzie rakiety odlatującej z Ziemi wpływ Pola Wymiany Informacji na dylatację czasu, no i zapomniałem znowu o Prędkości Światła ale zostawię to sobie na później. W gruncie rzeczy istnieją znacznie szybsze i przyjemniejsze sposoby podróży kosmicznych, niż przemieszczanie się z prędkością fali świetlnej (poza tym, by coś mogło być tak szybkie, musiałoby zostać pozbawione Informacji 'Masa')


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FILOZOFIA Strona Główna -> Ontologia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 32, 33, 34  Następny
Strona 4 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin